KAŻDE POKOLENIE MA WŁASNY CZAS

 

𝘞𝘵𝘰𝘳𝘦𝘬  𝟢𝟫-𝟢𝟨-𝟤𝟢𝟤𝟨

*ℝ𝔼ℂ𝔼ℕℤ𝕁𝔸*

________________

Jakub Bączykowski zyskał już uznanie wśród czytelniczek za historie pełne emocji, piękny język, jakim pisze, i swoją wrażliwość. Tym razem w swojej najnowszej powieści 𝘛𝘰 𝘯𝘪𝘦 𝘫𝘦𝘴𝘵 𝘳𝘰𝘻𝘮𝘰𝘸𝘢 𝘯𝘢 𝘵𝘦𝘭𝘦𝘧𝘰𝘯 zadaje pytanie, które co jakiś czas wraca w internecie, za każdym razem budząc emocje i wywołując zaciekłe dyskusje. Wszystko zależy bowiem od tego, na jakim etapie życia znajduje się dana osoba. Mam czasem wrażenie, że wymiana argumentów i wzajemne złośliwości sprawiają, że ludzie stają po dwóch stronach barykady. Ci młodsi podnoszą, że rodzice i dziadkowie mają obowiązek zajmować się wnukami, a jeśli tego nie robią, to później nie powinni oczekiwać pomocy. Brzmi to trochę jak groźba, zwłaszcza że przecież rodzice wychowali już swoje dzieci, najlepiej jak potrafili. Z drugiej strony są ludzie z mojego pokolenia, którzy uważają, że swoją rolę już spełnili i że opieka nad wnukami powinna być przyjemnością, a nie koniecznością czy obowiązkiem. Moje pokolenie wiele przeszło. Wychowywaliśmy dzieci w bardzo trudnych warunkach i daliśmy radę, a dziś wielu młodych rodziców oczekuje wsparcia, choć mają dostęp do rzeczy, o których my mogliśmy tylko marzyć. Zatem czy dorosłe dzieci wciąż powinny oczekiwać od rodziców poświęcenia? Autor stworzył opowieść, która nie daje prostych odpowiedzi. Zamiast tego zaprasza do refleksji nad rodziną, poświęceniem i granicami, jakie stawiamy najbliższym.

 

ᴢ ᴄʏᴋʟᴜ ʜᴀʟɪɴᴀ ᴘʀᴢᴇᴄᴢʏᴛᴀᴌᴀ ɪ ʙᴀʀᴅᴢᴏ ᴘᴏʟᴇᴄᴀ:

 

𝗝𝗮𝗸𝘂𝗯 𝗕ą𝗰𝘇𝘆𝗸𝗼𝘄𝘀𝗸𝗶 – 𝗧𝗼 𝗻𝗶𝗲 𝗷𝗲𝘀𝘁 𝗿𝗼𝘇𝗺𝗼𝘄𝗮 𝗻𝗮 𝘁𝗲𝗹𝗲𝗳𝗼𝗻 – 𝗽𝗿𝗲𝗺𝗶𝗲𝗿𝗮 𝟮𝟮 𝗸𝘄𝗶𝗲𝘁𝗻𝗶𝗮 𝟮𝟬𝟮𝟲 𝗿. – 𝗪𝘆𝗱𝗮𝘄𝗻𝗶𝗰𝘁𝘄𝗼 𝗪.𝗔.𝗕

 

ᴛʏᴛᴜᴌ ʀᴇᴄᴇɴᴢᴊɪ: 𝗞𝗮ż𝗱𝗲 𝗽𝗼𝗸𝗼𝗹𝗲𝗻𝗶𝗲 𝗺𝗮 𝘄ł𝗮𝘀𝗻𝘆 𝗰𝘇𝗮𝘀

________________________________________________________

 

Nieuchronność przemijania. Zawsze, gdy ktoś z naszego otoczenia odchodzi, ta myśl wraca jak bumerang. Nic nie jest dane na zawsze, nic nie jest pewne. A może następni będziemy my. W takich chwilach pojawia się potrzeba bycia z bliskimi, dopóki jeszcze jest czas. Często jednak w tym biegu ku obecności dla innych odkładamy własne plany i marzenia. Pomagamy dorosłym dzieciom tak, jakby nie mogły samodzielnie dźwigać swojego życia. A one oczekują od swoich rodziców w podeszłym wieku, że będą wciąż dostępni, gotowi do kolejnych obowiązków, jakby ich czas i siły nie miały granic. Rodzice wychowali już swoje dzieci, ciężko pracowali, dali z siebie wszystko. Dlaczego więc teraz mieliby wciąż brać na siebie kolejne ciężary, tylko po to, by dorosłym dzieciom było łatwiej. One mają swoje sprawy, potrzebują odpoczynku. A rodzice, czy oni nie mają prawa do spokoju. Przecież swój czas kiedyś oddali już swoim dzieciom. Dlaczego więc dziś, zamiast samodzielnie zajmować się własnym potomstwem, niektórzy próbują  ten obowiązek przerzucać na dziadków, często nawet nie pytając, czy mają na to siłę i ochotę. Dorosłe dzieci często realizują własne plany, powierzając opiekę nad wnukami dziadkom. Owszem, dziadkowie kochają wnuki i chcą spędzać z nimi czas, ale na swoich zasadach. Nie chcą siedzieć i czekać na telefon, kiedy dzieci zechcą oddać im wnuki pod opiekę. Nie powinni być pogotowiem ratunkowym dostępnym dwadzieścia cztery godziny na dobę. Nasuwa się pytanie, co zrobiliby, gdyby dziadków nie było albo mieszkali bardzo daleko.

 

Sentencja, którą autor umieścił na początku książki, stanowi kwintesencję tego, jak warto przeżywać własne życie: 𝘡𝘢𝘴𝘱𝘰𝘬𝘢𝘫𝘢𝘯𝘪𝘦 𝘸ł𝘢𝘴𝘯𝘺𝘤𝘩 𝘱𝘰𝘵𝘳𝘻𝘦𝘣, 𝘻𝘸ł𝘢𝘴𝘻𝘤𝘻𝘢 𝘵𝘺𝘤𝘩 𝘱ł𝘺𝘯ą𝘤𝘺𝘤𝘩 𝘻 𝘴𝘦𝘳𝘤𝘢, 𝘵𝘰 𝘯𝘪𝘦 𝘱𝘳𝘻𝘦𝘫𝘢𝘸 𝘦𝘨𝘰𝘪𝘻𝘮𝘶, 𝘭𝘦𝘤𝘻 𝘴𝘰𝘭𝘪𝘥𝘯𝘺 𝘧𝘶𝘯𝘥𝘢𝘮𝘦𝘯𝘵 𝘻𝘥𝘳𝘰𝘸𝘺𝘤𝘩 𝘪 𝘢𝘶𝘵𝘦𝘯𝘵𝘺𝘤𝘻𝘯𝘺𝘤𝘩 𝘳𝘦𝘭𝘢𝘤𝘫𝘪 𝘻 𝘴𝘢𝘮𝘺𝘮 𝘴𝘰𝘣ą 𝘪 𝘻 𝘪𝘯𝘯𝘺𝘮𝘪 𝘭𝘶𝘥ź𝘮𝘪.

 

Książkę rozpoczyna prolog, który już na wstępie pokazuje, jak wyglądają relacje córki z matką, nie matki z córką. Ta kolejność nie jest przypadkowa. Od razu bowiem widać, kto w tej relacji przejął dowodzenie. To nie dorosła córka obawia się reakcji matki, lecz matka boi się rozmowy z dorosłą córką. Czy to jest normalne? Czy taka relacja może wydawać się zdrowa? Rozmowy na tym poziomie powinny odbywać się w spokoju i z miłością, a nie w atmosferze strachu. I dotyczy to obu stron.

 

Odkąd Krystyna przeszła na emeryturę, poświęciła się temu, co sprawiało jej największą radość. Zgłębia tajniki włoskiej kuchni, gotuje i czyta książki. Założyła Dyskusyjny Klub Książkowych Dusz, który stał się dla niej czymś naprawdę wyjątkowym. Wokół niego zgromadziło się kilkanaście osób, które, podobnie jak Krysia, kochały literaturę. Jej mąż natomiast oddał się swojej pasji i większość czasu spędzał na działce. Dla nich obojga był to sposób na odpoczynek i oddech od codzienności, dla nich obojga był to relaks i wytchnienie. Każde z nich zajmowało się tym, co kochało najbardziej. Są jednak momenty, gdy muszą rzucić wszystko, zburzyć swoje plany, bo dzwoni córka i prosi o zajęcie się dziećmi, choć wcześniej tego z rodzicami nie ustalała. Krystyna i Edek muszą zostawić to, co sobie zaplanowali, by dorosła córka i jej mąż mogli zostać po godzinach czy wyjść ze znajomymi.

 

Krysia coraz bardziej lubiła swoją emeryturę: 𝘛𝘰 𝘯𝘪𝘦 𝘯𝘶𝘥𝘢, 𝘫𝘢𝘬 𝘤𝘻𝘢𝘴𝘦𝘮 𝘮ó𝘸𝘪ą 𝘮ł𝘰𝘥𝘻𝘪, 𝘵𝘺𝘭𝘬𝘰 𝘭𝘶𝘬𝘴𝘶𝘴 𝘱𝘳𝘰𝘴𝘵𝘰𝘵𝘺. 𝘙𝘻𝘦𝘤𝘻𝘺 𝘥𝘻𝘪𝘢ł𝘺 𝘴𝘪ę 𝘱𝘰𝘸𝘰𝘭𝘪, 𝘸 𝘴𝘸𝘰𝘪𝘮 𝘵𝘦𝘮𝘱𝘪𝘦, 𝘣𝘦𝘻 𝘯𝘢𝘱𝘪ę𝘤𝘪𝘢. Tylko perspektywa nieustannej opieki nad dziećmi córki na zawołanie nie dawała jej spokoju. 𝘊𝘢ł𝘦 ż𝘺𝘤𝘪𝘦 𝘱𝘳𝘢𝘤𝘰𝘸𝘢ł𝘢 𝘸ł𝘢ś𝘯𝘪𝘦 𝘱𝘰 𝘵𝘰, ż𝘦𝘣𝘺 𝘵𝘦𝘳𝘢𝘻 𝘮𝘪𝘦ć 𝘴𝘱𝘰𝘬𝘰𝘫𝘯𝘺 𝘤𝘻𝘢𝘴 𝘪 𝘳𝘰𝘣𝘪ć, 𝘤𝘰 𝘥𝘶𝘴𝘻𝘢 𝘻𝘢𝘱𝘳𝘢𝘨𝘯𝘪𝘦. A tego spokoju nie miała.

 

Bardzo podobała mi się ta historia. Jakub Bączykowski rozkłada na czynniki pierwsze relacje Krysi, Edka i ich dorosłych dzieci. Pokazuje, jak bardzo matka Krystyny skrzywdziła ją, budując w niej przekonanie, że jest niewystarczająca. To mocno odbija się dziś na jej relacjach z dorosłymi dziećmi. Wciąż wydaje jej się, że nie jest dość dobra. Siostra była tą pracowitą, której należały się lepsze kąski do jedzenia. Krysia była tą mądrą, ale najwyraźniej nie zasługiwała na zainteresowanie matki, bo za mało pracowała. Teraz Krystyna, dorosła kobieta i emerytka, nadal porównuje się z siostrą. Nieustannie zastanawia się, czy jest dobrą matką i babcią, a także rozmyśla o relacjach rodzinnych, rodzicielstwie i przemijaniu. Wizyty u Kazi sprawiają, że Krystyna czuje się nieswojo. Nie potrafi przestać porównywać się z siostrą. Jak się jednak później okazuje, ich matka wyrządziła podobną krzywdę także Kazi. Minęło wiele lat, zanim kobiety odważyły się na szczerą rozmowę, by zrozumieć, jak wielki ciężar niosły przez całe życie.

 

Telefon od Agnieszki, w którym zapowiada matce, że ma dla nich niespodziankę, wywołuje w Krystynie panikę. Jest wręcz przerażona i zaczyna snuć różne teorie na temat tego, co córka zamierza im oznajmić w święta. Jest przekonana, że chodzi o ciążę, co wydaje jej się nierozsądne. W końcu córka ma czterdzieści dwa lata, a ciąża w tym wieku bywa ryzykowna. Poza tym kolejne dziecko oznaczałoby dla Krystyny kolejne obowiązki.

 

W tle tej historii majaczy jeszcze syn Artur. Kiedyś prymus, dziś ponad trzydziestoletni mężczyzna, którego życie w Irlandii przypomina dryfowanie bez stałego zatrudnienia, ambicji i stabilnego związku. Krysia i Edek nawet się nie zorientowali, kiedy ciągłe wspieranie go finansowo stało się ich codziennością.

 

Autor w ciekawy sposób opisuje lata osiemdziesiąte, kiedy niczego nie było, a ludzie potrafili sobie radzić, podczas gdy dziś, mimo obfitości, wielu ma z tym trudność. Tamto pokolenie miało w sobie twardość, a współczesne cechuje większa wrażliwość. Najważniejsza jednak pozostaje umiejętność bycia razem, niezależnie od czasów.

 

𝘔𝘪𝘮𝘰 𝘸𝘴𝘻𝘦𝘭𝘬𝘪𝘤𝘩 𝘳óż𝘯𝘪𝘤 𝘬𝘢ż𝘥𝘺 𝘻𝘯𝘢𝘫𝘥𝘻𝘪𝘦 𝘸 𝘴𝘰𝘣𝘪𝘦 𝘰𝘥𝘳𝘰𝘣𝘪𝘯ę ż𝘦𝘭𝘢𝘻𝘢 𝘪 𝘵𝘳𝘰𝘤𝘩ę 𝘤𝘻𝘶ł𝘰ś𝘤𝘪, 𝘣𝘺 𝘱𝘳𝘻𝘦𝘫ść 𝘱𝘳𝘻𝘦𝘻 𝘴𝘸𝘰𝘫𝘦 ż𝘺𝘤𝘪𝘦.

𝘊𝘻ł𝘰𝘸𝘪𝘦𝘬 𝘮𝘶𝘴𝘪𝘢ł 𝘣𝘺ć 𝘵𝘸𝘢r𝘥𝘴𝘻𝘺, 𝘣𝘰 ż𝘺𝘤𝘪𝘦 𝘯𝘪𝘦 𝘥𝘢𝘸𝘢ł𝘰 𝘻𝘣𝘺𝘵 𝘸𝘪𝘦𝘭𝘶 𝘸𝘺𝘣𝘰𝘳ó𝘸. 𝘛𝘰 𝘣𝘺ł 𝘪𝘯𝘯𝘺 ś𝘸𝘪𝘢𝘵. 𝘗𝘰𝘬𝘰𝘭𝘦𝘯𝘪𝘦 𝘭𝘶𝘥𝘻𝘪 𝘻 ż𝘦𝘭𝘢𝘻𝘢.

 

𝐴𝑙𝑒 𝑚ł𝑜𝑑𝑧𝑖 𝑝ę𝑑𝑧ą, 𝑑𝑟𝑧𝑤𝑖 𝑡𝑦𝑙𝑘𝑜 𝑐𝑖𝑐ℎ𝑜 𝑧𝑎𝑚𝑦𝑘𝑎𝑗ą 𝑠𝑖ę 𝑧𝑎 𝑛𝑖𝑚𝑖. 𝑍𝑟𝑒𝑠𝑧𝑡ą 𝑘𝑎ż𝑑𝑦 𝑑𝑧𝑖ś 𝑚𝑎 𝑠𝑤𝑜𝑗𝑒 𝑐𝑖ęż𝑎𝑟𝑦. 𝑀𝑦, 𝑠𝑡𝑎𝑟𝑠𝑖, 𝑚𝑎𝑚𝑦 𝑖𝑛𝑛ą 𝑚𝑖𝑎𝑟ę 𝑐𝑧𝑎𝑠𝑢, 𝑤𝑠𝑧𝑦𝑠𝑡𝑘𝑜 𝑟𝑜𝑏𝑖𝑚𝑦 𝑤𝑜𝑙𝑛𝑖𝑒𝑗, 𝑜𝑠𝑡𝑟𝑜ż𝑛𝑖𝑒𝑗. 𝑁𝑎𝑤𝑒𝑡 𝑝𝑜𝑔𝑜𝑑𝑎 𝑚𝑎 𝑑𝑙𝑎 𝑛𝑎𝑠 𝑖𝑛𝑛𝑒 𝑧𝑛𝑎𝑐𝑧𝑒𝑛𝑖𝑒.

 

Czytając historię Krysi, miałam wrażenie, że przeglądam się w lustrze. Automatycznie zaczęłam zadawać sobie pytanie, jak ja bym postąpiła. Czy potrafiłabym postawić granicę własnemu dziecku, które zaplanowało mi życie, zupełnie ignorując moje własne pragnienia?

 

Autor genialnie uchwycił ten bolesny paradoks, że rozmawiamy ze sobą, ale tak naprawdę się nie słyszymy. Tytuł trafia w samo sedno: kluczowych spraw nie da się załatwić w biegu, przez telefon. W czasach, gdy bliskość zastępujemy emotikonami i szybkimi wiadomościami, ta opowieść przypomina o tym, co najważniejsze. Prawdziwa relacja karmi się czasem, odwagą i bezkompromisową szczerością. 𝘉𝘰 𝘤𝘻𝘢𝘴𝘦𝘮 𝘯𝘢𝘫𝘸𝘪ę𝘬𝘴𝘻𝘺𝘮 𝘭𝘶𝘬𝘴𝘶𝘴𝘦𝘮 𝘫𝘦𝘴𝘵 𝘰𝘣𝘦𝘤𝘯𝘰ść 𝘥𝘳𝘶𝘨𝘪𝘦𝘨𝘰 𝘤𝘻ł𝘰𝘸𝘪𝘦𝘬𝘢.

 

Młodzi bez zapowiedzi swoim rodzicom ograniczają życie. Ci nie odmawiają pomocy, bo boją się konfliktu, ponieważ odmowa mogłaby skończyć się fochem. Są zatem dziadkowie na zawołanie, którzy często decydują się działać wbrew sobie. Dla wielu dorosłych rodziców rozmowa z własnymi dziećmi o swoich potrzebach i słabościach jest ogromnym wyzwaniem. Często poświęcają się ponad miarę albo milczą, by nie wywołać konfliktu. A czasem lepiej przeprowadzić szczerą rozmowę, zamiast udawać i tłumić emocje. Konfrontacja pokazuje, jak ważne są autentyczność i otwartość w relacjach rodzinnych. Bliskość nie polega na bezwzględnym poświęcaniu się, lecz na wzajemnym zrozumieniu, także w obliczu niespełnionych oczekiwań i konfliktów.

 

Jakub Bączykowski pięknie zakończył swoją historię, pokazując, że szczera rozmowa i otwarte mówienie o własnych potrzebach są lepsze niż udawanie i poświęcanie się ponad miarę, kosztem własnych zainteresowań i planów. To, co łączy rodzinę, jest silniejsze niż pojedyncze nieporozumienia.

 

Tekst z piosenki zespołu Kombii  𝘬𝘢ż𝘥𝘦 𝘱𝘰𝘬𝘰𝘭𝘦𝘯𝘪𝘦 𝘮𝘢 𝘴𝘸ó𝘫 𝘤𝘻𝘢𝘴 idealnie oddaje sens tej historii. Można by jeszcze dodać, że 𝘱𝘶𝘯𝘬𝘵 𝘸𝘪𝘥𝘻𝘦𝘯𝘪𝘢 𝘻𝘢𝘭𝘦ż𝘺 𝘰𝘥 𝘱𝘶n𝘬𝘵𝘶 𝘴𝘪𝘦𝘥𝘻𝘦𝘯𝘪𝘢. Jakub Bączykowski porusza temat, o którym wiele osób myśli, ale niewielu mówi otwarcie. Pokazuje, że życie dla innych często ma swoją cenę. Najbardziej poruszyła mnie postać Krystyny, kobiety, która po latach poświęceń musi odpowiedzieć sobie na pytanie, czy jeszcze potrafi żyć dla siebie.

 

Kiedy sięgałam po tę książkę, spodziewałam się ciepłej powieści obyczajowej o rodzinnych relacjach. Otrzymałam jednak coś więcej. Historię, która skłoniła mnie do refleksji nad tym, gdzie kończy się troska o najbliższych, a zaczyna prawo do życia na własnych zasadach. Autor poruszył temat bliski wielu rodzinom, pokazując, że miłość i poświęcenie nie zawsze muszą oznaczać rezygnację z własnych marzeń.

 

Główna bohaterka, emerytowana bibliotekarka, po latach skupienia na innych zaczyna powoli odzyskiwać przestrzeń dla siebie i własnych pragnień. Jej codzienne życie wypełniają drobne przyjemności, wspomnienia i decyzje, które nie przychodzą już tak łatwo jak kiedyś. Autor wiarygodnie uchwycił dylematy Krystyny i jej próby zawalczenia o siebie, co budziło moją naturalną sympatię.

 

Najbardziej zwrócił moją uwagę sposób, w jaki autor przedstawił relacje rodzinne. Nie ma tu jednoznacznych winnych ani prostych odpowiedzi. Są za to ludzie, którzy się kochają, ale często nie potrafią mówić wprost o swoich oczekiwaniach i potrzebach. To właśnie niedopowiedzenia, ciche pretensje i niewypowiedziane słowa sprawiają, że zwykłe rodzinne rozmowy nabierają szczególnego znaczenia.

 

Moim zdaniem największym atutem tej powieści są wiarygodni bohaterowie. Ich życie nie różni się od tego, które znamy z własnego doświadczenia. Autor udowadnia, że największe emocje kryją się w codzienności, a rodzinne wybory i niewypowiedziane słowa mogą sprawić, że zamiast bliskości rosną wzajemne pretensje.

 

Styl pisania autora bardzo mi się podobał, bo łączy prostotę i naturalność z subtelną emocjonalnością. W tej opowieści jest zarówno ciepło, jak i przestrzeń na trudniejsze pytania o relacje rodzinne, odpowiedzialność i prawo do własnego życia. Czytałam ją z zaangażowaniem, a wiele scen długo nie chciało wyjść z pamięci i wzbudziło moje ogromne emocje.

 

𝘛𝘰 𝘯𝘪𝘦 𝘫𝘦𝘴𝘵 𝘳𝘰𝘻𝘮𝘰𝘸𝘢 𝘯𝘢 𝘵𝘦𝘭𝘦𝘧𝘰𝘯 pozostawia po sobie dużo emocji i refleksji. Jest opowieścią o rodzinnych relacjach, oczekiwaniach i potrzebie odnalezienia własnego miejsca w życiu. Przypomina, że troska o bliskich nie musi oznaczać rezygnacji z siebie. Po tę książkę powinni sięgnąć zarówno starsi, jak i młodsi, ta historia bowiem zostawia szerokie pole do własnych przemyśleń.

Dziś już z Wami się żegnam, życząc dobrego popołudnia i spokojnego wieczoru.

ʜᴀʟɪɴᴀ

__________________________________

Współpraca barterowa Wydawnictwo WAB

Jakub Bączykowski

__________________________________

Autor: Jakub Bączykowski
Wydawnictwo: WAB  

Ilość stron: 288
Gatunek: obyczajowa

Data premiery: 22  kwietnia 2026
Moja ocena: 09 /10



 

 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

ZAPOWIEDŹ RECENZJI

ZAPOWIEDZI, NOWOŚCI, PREMIERY

ZAPOWIEDZI, NOWOŚCI, PREMIERY