Hipokryzja
Witam serdecznie, moi
kochani.
Dziś recenzja sagi rodzinnej. Im więcej książek
czytam, tym coraz bardziej lubię, gdy opowieść rozciąga się na kilka pokoleń i
krąży wokół jednego rodu, a fabuła scala w całość życiorysy kilku pokoleń.
Katarzyna Majgier oczarowała mnie swoją sagą „Kuchennymi drzwiami”, której
wątki łączą się z jej rodzinnym Krakowem. „Gra pozorów” miała, co prawda swoją
premierę w 2016 roku, ale teraz doczekała się wznowienia w pięknej szacie
graficznej, która przyciąga wzrok. Dostępne są już, kolejne dwa tomy. „Światło
i cień” i „Innym razem” Tak mnie „Gra pozorów” wciągnęła, że oczywiście mam
zamiar sięgnąć po ciąg dalszy.
Katarzyna Majgier – Gra
pozorów – premiera 24 lutego 2022 r. – Wydawnictwo Słowne
*RECENZJA*
Hipokryzja
„ Na świecie wszystko zostaje w równowadze[…].Każdego
dnia ktoś się rodzi, ktoś umiera, ktoś zabija, ktoś kradnie…a wszystko jest w
równowadze”.
Tytuł książki i mojej recenzji oddają doskonale
klimat książki i tamtych czasów, chociaż te pojęcia i dziś nie są nam obce. W
tej kwestii nie wiele się zmieniło. Niby czasy są inne, ale ludzie niestety
chyba nie. Upływający czas pokazuje tylko, że w historii ludzi zawsze dzielono,
na lepszych i gorszych.
Opowieść zaczyna się od historii podkuchennej Zosi, która została zwolniona z
pracy w majątku Rozchodowskich. Nie za to, że źle pracowała, nawet nie za to,
że jaśnie pan upatrzył sobie ją na poza małżeńskie zabawy, ale za to, że śmiała
zajść w ciążę. Nie ma tu dla niej miejsca, a tym bardziej dla jej nieślubnego
dziecka. Zrozpaczona dziewczyna udaje się do Krakowa do dalekich krewnych,
których nie widziała od lat, ale te przyjmują ją z otwartymi ramionami i dają
schronienie. Tymczasem pani Eufemia przyjmuje kolejną dziewczynę na służbę,
wobec której nie ma zbyt wygórowanych wymagań. Musi być tylko ładna.
W tym samym czasie majętny Teodor Lubomiorski spisuje testament i popełnia
samobójstwo. Ów testament w przyszłości
zmieni życie wielu osób. Ogromny majątek Teodora nieoczekiwanie otrzymuje jego
daleki kuzyn, Florian Stawski. Oszołomionemu chłopakowi, który właśnie stracił
pracę urzędnika za pijaństwo daleko do roli jaśnie pana i zupełnie nie potrafi
odnaleźć się w nowej roli.
Katarzyna Majgier snuje swoją barwną opowieść o ludziach. O tych prostych, a
także o tych, którzy uważają, że ich krew jest błękitna, a głównym celem ich życia,
jest zachowanie pozorów. Losy ich wszystkich cały czas się przeplatają i tworzą
wielobarwną mozaikę, która przyciąga uwagę i zachwyca.
Zosia rodzi córkę, do której w ogóle nie ma serca i
nie liczy już, że ukochany Klemens jej kiedykolwiek wybaczy. Boli ją bardzo ta
sytuacja, bo mężczyzna był czymś najlepszym, co ją w życiu spotkało, zanim
zakusy pana zniszczyły jej marzenia. Klemens natomiast wie, co spotkało Zosię,
ale zamiast się z nią zobaczyć i porozmawiać, woli długie godziny spędzać z
Florianem w zaroślach nad Wisłą na spożywaniu wysokoprocentowych napojów.
Wszystko w tej powieści jest w równowadze. Losy poszczególnych osób są ze sobą
ściśle powiązane, chociaż wydaje się to niemożliwe na pierwszy rzut oka, niczym
perpetuum mobile raz wprawione w ruch nie potrafią się zatrzymać. I nie
zatrzymują, aż do końca, gdy zdenerwowana Zosia, by zapobiec służbie swojej
najmłodszej córki u Rozchodowskich, po latach ponownie pojawia się w dworze,
choć przysięgała sobie, że jej noga nigdy więcej tam nie postanie. Konfrontacja
z Karolem po latach nie może skończyć się dobrze. Zbyt dużo żalów i krzywd nagromadziło
się pomiędzy nimi. W tym momencie historia zatoczyła koło i tak kończy się „Gra
pozorów”.
Wspaniała powieść, z fenomenalnie oddanym klimatem tamtych czasów. Pomimo że
zawiera sporo wątków, to jest tak doskonale opowiedziana, przepięknym językiem,
że jej czytanie nie powodowało znużenia.
Historia Katarzyny Majgier niesamowicie mnie wciągnęła i żałowałam tylko, że
tak szybko się skończyła. Niesztampowa i ciekawa. Przyciąga uwagę perfekcyjnie
zazębiającymi się losami poszczególnych bohaterów. Każda decyzja i każdy
postępek ma wpływ na losy kogoś innego, uruchamiają machinę zdarzeń, które
zdają się nie mieć końca. Autorce genialnie udało się uchwycić realia tamtych
czasów. Przedstawić przekrój ówczesnego społeczeństwa, podziałów klasowych, na
lepszych i gorszych. Zobrazować pozycję kobiet, chłopek, jak też bogatych pań,
które od dziecka wychowywano na uległe wobec męża. Ich rolą było słuchać
bezkrytycznie współmałżonka, dbać o dom i rodzić dzieci. Większość z nich
podobnie jak Zosia, uważały to za swój obowiązek. Szczytem marzeń każdej panny,
było znaleźć sobie odpowiedniego męża, który zapewniłby jej utrzymanie i
opiekę, bo bez mężczyzny samotna kobieta była źle postrzegana w społeczeństwie.
Kobiety miały prowadzić się moralnie, świecić przykładem i być posłuszne we
wszystkim swoim mężom. Mężczyznom natomiast było wolno wszystko, bo przecież
mieli swoje potrzeby, musieli jedynie uważać, by nie przypłacić ich swoim
zdrowiem.
Jestem zachwycona tą sagą, nie zniechęciła mnie nawet liczba postaci. Jedyny
zarzut to taki, że trudno tu wyodrębnić głównego bohatera. Moją uwagę
przyciągnęły jednak postaci Zosi i Franciszki, skrajnie różnych kobiet. Każda
na swój sposób szuka miejsca na ziemi, pozornie kruche, ale jak trzeba, wykażą
się siłą i determinacją. Zosia ze szarej myszki w obronie córki zmienia się w
hardą kobietę walczącą niczym lwica o swoje młode, a Franciszka, potrafi przeciwstawić się przeciwnościom losu, znaleźć swoje miejsce w świecie, którym dla
takich jak ona nie był łaskawy.
Niesamowita saga, w której Katarzyna Majgier przez kuchenne drzwi wprowadziła
mnie do niesamowitego świata, gdzie królują rodzinne tajemnice, wielkie
namiętności i zakazana miłość. Pozwoliła zagłębić się w życie bogobojnych
chłopów i perypetie rodzin ziemiańskich żyjących w swoim zamkniętym środowisku pełnym
obłudy. W tle piękny XIX — wieczny Kraków, a w nim moralny
upadek wyższych sfer i biedne dzielnice, w których toczy się prawdziwe życie.
“Najtrudniej
pozbyć się najgorszych wspomnień”

Komentarze
Prześlij komentarz