Siła w jedności
#͇r͇e͇c͇e͇n͇z͇j͇a͇
Witam Was serdecznie.
Wydawnictwo Flow wydaje książki, które zwracają uwagę nie tylko swoimi
pięknymi okładkami, ale także urzekającymi historiami. Teraz do ekipy tego
niezwykłego wydawnictwa dołączyła Joanna Jax, jedna z poczytniejszych polskich
autorek, której każda nowa książka jest przyjmowana z ogromnym entuzjazmem
przez czytelników. Tak się jakoś złożyło, że do tej pory nie miałam jeszcze
okazji czytać żadnej książki napisanej przez tę autorkę, ale po lekturze 𝑇𝑟𝑧𝑒𝑐ℎ
𝑘𝑜𝑏𝑖𝑒𝑡 śmiało
mogę stwierdzić, że z dużą stratą dla mnie. Wszystko w tej książce mi się
podobało, sposób prowadzenia narracji, styl pisania autorki i oczywiście
opowiedziana przez nią historia. Nowa powieść Joanny Jax to opowieść o trzech
kobietach różniących się pochodzeniem na początku XX wieku, kiedy emancypantki
zaczęły głośno domagać się swoich praw, za co były szykanowane i wyśmiewane.
Czytając o tym, jak źle mężczyźni traktowali wtedy kobiety, a one same
posłusznie godziły się na rolę podległych najpierw ojcu, potem mężowi, burzy się
krew. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że godziły się nie tylko na rolę
posłusznych niewolnic w męskim świecie, ale jawnie krytykowały inne kobiety,
które śmiały się sprzeciwiać sztywnym konwenansom i wyjść ze strefy komfortu.
Każdy w życiu pragnie przede wszystkim miłości i wolności i każdemu się ona
należy niezależnie od płci i przekonań.
ᴢ ᴄʏᴋʟᴜ ʜᴀʟɪɴᴀ ᴘʀᴢᴇᴄᴢʏᴛᴀᴌᴀ ɪ ʙᴀʀᴅᴢᴏ ᴘᴏʟᴇᴄᴀ:
𝗝𝗼𝗮𝗻𝗻𝗮
𝗝𝗮𝘅 – 𝗧𝗿𝘇𝘆 𝗸𝗼𝗯𝗶𝗲𝘁𝘆
– 𝗽𝗿𝗲m𝗶𝗲𝗿𝗮
𝟬𝟴 𝗺𝗮𝗿𝗰𝗮 𝟮𝟬𝟮𝟯
𝗿. – 𝗪𝘆𝗱𝗮𝘄𝗻𝗶𝗰𝘁𝘄𝗼
𝗙𝗹𝗼𝘄
*ℝ𝔼ℂ𝔼ℕℤ𝕁𝔸*
𝗦𝗶ł𝗮 𝘄 𝗷𝗲𝗱𝗻𝗼ś𝗰𝗶
𝐺𝑑𝑦
𝑡𝑦
𝑚𝑎𝑠𝑧
𝑘𝑜𝑐ℎ𝑎𝑛𝑘𝑖,
𝑤𝑦𝑡𝑦𝑘𝑎𝑗ą
𝑝𝑎𝑙𝑐𝑎𝑚𝑖
𝑚𝑛𝑖𝑒
[…] 𝑀ęż𝑐𝑧𝑦𝑧𝑛𝑜𝑚
𝑡𝑎𝑘𝑖𝑒
𝑟𝑧𝑒𝑐𝑧𝑦
𝑢𝑐ℎ𝑜𝑑𝑧𝑖ł𝑦,
𝑘𝑜𝑏𝑖𝑒𝑡𝑜𝑚
𝑤
ż𝑎𝑑𝑛𝑦𝑚
𝑟𝑎𝑧𝑖e.
- 𝐽𝑒𝑠𝑡𝑒𝑚
𝑡𝑤𝑜𝑖𝑚
𝑚ęż𝑒𝑚.
𝐼
𝑗𝑒𝑠𝑡𝑒𝑚
𝑚ęż𝑐𝑧𝑦𝑧𝑛ą.
Ten cytat jest bardzo wymowny, bo tak niestety wyglądało życie ówczesnych
kobiet. Majątek, który otrzymywała przyszła żona w posagu od swojego ojca, był
przejmowany przez jej męża, który mógł dowolnie nim dysponować, a ona nie miała
prawa głosu i nie tylko w tej kwestii, ale w ogóle. To mężczyźni decydowali o
losie rodziny, swoich córek, a potem robił to mąż. Nie traktowali kobiet jako swoje
partnerki, były tylko dodatkiem, który im się należał i mogli dowolnie sobie z niego korzystać. Po zamążpójściu rola
kobiety w rodzinie była nie do pozazdroszczenia, jakakolwiek próba sprzeciwiania
się była z góry skazana na porażkę. O wyższym wykształceniu mogły jedynie sobie
pomarzyć, nie one decydowały, czego chcą, bo były poddane władzy mężów i ojców
i to oni ustanawiali prawo w domu i w państwie.
Joanna Jax umieściła swoją historię w 1911 roku, gdy
na świecie kobiety miały odwagę upominać się o swoje prawa, a w Polsce
wyrażano się o tym ruchu z oburzeniem, ośmieszano go w prasie, piętnowano, drwiono z chęci kształcenia się
kobiet, bo mężczyźni nie widzieli takiej potrzeby. Autorka oddaje głos trzem
bohaterkom, które różnią się od siebie pochodzeniem społecznym, ale ich los pomimo
różnego statusu materialnego jest bardzo podobny. Wszystkie są ograniczone
konwenansami i nie mogą o sobie decydować, bo robią to za nie mężczyźni.
Nastoletnia Karolina nie chce podzielić losu swojej matki, która z braku
możliwości wyboru żyje u boku męża hulaki, trwoniącego majątek. Są chwile, gdy
nie mają co jeść, więc zdesperowana kobieta pożycza pieniądze, od kogo się da.
Nawet od obleśnego doktora, który bez skrupułów wykorzystuje młodziutką
Karolinę i nie ponosi za to konsekwencji, bo jest mężczyzną.
Lucyna pracuje na służbie u państwa, jest źle traktowana i ciężko pracuje i
marzy o zmianie swego losu, choć zdaje sobie sprawę z tego, że jako analfabetka
nie może robić nic innego. Zaczyna
wierzyć w zapewnienia o miłości panicza Olgierda i swoją naiwność przypłaca
utratą pracy i dzieckiem w drodze. Olgierd nie poczuwa się do
odpowiedzialności, bo jest mężczyzną.
Niespełna trzydziestoletnia Paulina, pomimo że wyszła za mąż z wielkiej
miłości, jest nieszczęśliwa. Po ślubie przekonała się, jej ukochany nie różni
się niczym od całego męskiego rodu, zdradza ją i trwoni majątek, który
otrzymała od ojca. Alfred widział w niej tylko worek z pieniędzmi i w ogóle nie
przejmuje się pretensjami żony. Jemu wszystko wolno, bo jest mężczyzną.
W pewnym momencie ścieżki kobiet się splatają. Każda z nich została
dotkliwie skrzywdzona przez mężczyznę. Pomstują na swój los, ale w obliczu
prawa nic nie mogą zrobić, bo ono nie stoi po ich stronie. Nie do pomyślenia
jest, by kobieta mogła sprzeciwiać się mężczyźnie, ma być bierna
i uległa. 𝑃𝑟𝑎𝑤𝑜 𝑗𝑒𝑠𝑡
𝑏𝑒𝑧𝑤𝑧𝑔𝑙ę𝑑𝑛𝑒.
[…] 𝑧𝑤ł𝑎𝑠𝑧𝑐𝑧𝑎
𝑑𝑙𝑎
𝑘𝑜𝑏𝑖𝑒𝑡!
𝑁𝑖𝑒
𝑚𝑜𝑔ł𝑜
𝑏𝑦ć
𝑖𝑛𝑛𝑒,
𝑢𝑠𝑡𝑎𝑛𝑜𝑤𝑖𝑙𝑖
𝑗𝑒
𝑝𝑟𝑧𝑒𝑐𝑖𝑒ż
𝑚ęż𝑐𝑧𝑦ź𝑛𝑖
A one chciały być tylko kochane i
szanowane, lecz męski świat sprowadził je do roli zabawki w rękach pana i
władcy, bez prawa głosu. Te, które śmią się sprzeciwiać, są nazywane
wszetecznicami i wichrzycielkami. Najgorsze w tym wszystkim było to, że inne
kobiety, zamiast je wspierać, to jedyne, na co było je stać to wyrażanie
oburzenia. Małżonek na zarzuty o hulaszczy tryb życia, w najlepszym razie
okazywał swoje zdziwienie. Jemu wszystko było wolno, przecież był mężczyzną. Los
kobiet w tamtych czasach był z góry przesądzony. Proste i niewykształcone
kobiety mogły być co najwyżej służącymi, a lepiej usytuowane guwernantkami do
chwili zamążpójścia.
Podobała mi się kreacja głównych bohaterek które, pomimo krzywd wyrządzonych
im przez mężczyzn, nie poddały się rozpaczy, a wprost przeciwnie jej miejsce,
szybko zastąpiła chęć zawalczenia o siebie i swoje prawa. Zaczynają się
wspierać i nawzajem pomagać. Nie czują się już takie samotne i skrzywdzone, bo
spotkały kogoś, kto doskonale je rozumie i wspólnie obmyślają plan jak wybrnąć
z niekorzystnej sytuacji, w jakiej się znalazły. Nie brakuje im zapału i
pomysłowości, więc z ogromną przyjemnością śledziłam ich poczynania, zwłaszcza
gdy czara goryczy się przelała i kobiety wzięły sprawy w swoje ręce.
𝑇𝑟𝑧y 𝑘𝑜𝑏𝑖𝑒𝑡𝑦 to pełna ciepła i humoru opowieść o
kobiecych pragnieniach, o tym, jak chcą pozbyć się gorsetów ze swojego życia,
dosłownie i w przenośni. Piękna książka o tęsknocie za prawdziwą miłością, o
sile kobiecej przyjaźni, solidarności, o walce z niesprawiedliwością społeczną
i o godne życie. Wspaniała, wartościowa i pełna emocji powieść, którą czyta się
z ogromną przyjemnością i zaangażowaniem. Joanna Jax stworzyła wspaniałą historię, w której przenosi
czytelnika do epoki, gdzie kobiety nie mogły nic. Były zdane na łaskę i
niełaskę mężczyzn, dyskryminowane i lekceważone, a o swoich problemach nie
wypadało im opowiadać nawet własnej matce. Gdzie królowały obłuda, kołtuństwo,
nierówność społeczna, sztywne zasady, konwenanse i tradycje. Chwilami jest
zabawna, a chwilami smutna i dosadna w swoim przekazie, ale bardzo mądra i
potrzebna. Pięknie wydana, dopracowana w każdym calu i nie tylko pod względem
pięknej okładki, ale każdego szczegółu.
Patrząc na tę historię z perspektywy czasu, wydaje się, że teraz my kobiety
jesteśmy wolne, możemy decydować o sobie, a mężczyźni liczą się z naszym
zdaniem. Celowo użyłam wyrażenia, się wydaje. Czy naprawdę czujemy się wolne i
spełnione? Niestety jednak nadal istnieją obszary życia, w których pozycja
kobiet jest niższa niż w przypadku mężczyzn, w których kobiety
traktowane są gorzej. Nietrudno też dostrzec konsekwencje
równouprawnienia, jakie my kobiety poniosłyśmy i nadal ponosimy. Wciąż musimy o siebie walczyć i coś
udowadniać.
Na koniec nasuwa się jeszcze jeden wniosek. W jedności tkwi siła. Nie tylko
tej kobiecej, ale w ogóle. Gdy przemawia się jednym głosem, to nikt i nic nie
może nas złamać ani nam zagrozić.
𝐿𝑢𝑐𝑦𝑛𝑎
𝑤𝑦𝑐ℎ𝑜𝑤𝑎ł𝑎
𝑠𝑖ę
𝑛𝑎
𝑤𝑠𝑖
𝑖
𝑏𝑦ł𝑎
𝑎𝑛𝑎𝑙𝑓𝑎𝑏𝑒𝑡𝑘ą,
𝑎
𝑃𝑎𝑢𝑙𝑖𝑛𝑎
𝑠𝑘𝑜ń𝑐𝑧𝑦ł𝑎
𝑗𝑒𝑑𝑛𝑎
𝑧
𝑛𝑎𝑗𝑙𝑒𝑝𝑠𝑧𝑦𝑐ℎ
𝑖
𝑛𝑎𝑗𝑑𝑟𝑜ż𝑠𝑧𝑦𝑐ℎ
𝑝𝑒𝑛𝑠𝑗𝑖
𝑤𝑒
𝐿𝑤𝑜𝑤𝑖𝑒,
𝑗𝑒𝑑𝑛𝑎𝑘
𝑜𝑏𝑖𝑒
𝑢𝑤𝑖𝑒𝑟𝑧𝑦ł𝑦
𝑤
𝑘ł𝑎𝑚𝑠𝑡𝑤𝑎
𝑚ęż𝑐𝑧𝑦𝑧𝑛,
𝑘𝑡ó𝑟𝑦𝑐ℎ
𝑝𝑜𝑘𝑜𝑐ℎ𝑎ł𝑦.
𝑊𝑖𝑑𝑜𝑐𝑧𝑛𝑖𝑒
𝑎𝑛𝑖
𝑤𝑦𝑘𝑠𝑧𝑡𝑎ł𝑐𝑒𝑛𝑖𝑒,
𝑎𝑛𝑖
𝑝𝑜𝑐ℎ𝑜𝑑𝑧𝑒𝑛𝑖𝑒
𝑛𝑖𝑒
𝑐ℎ𝑟𝑜𝑛𝑖ł𝑦
𝑘𝑜𝑏𝑖𝑒𝑡
𝑝𝑟𝑧𝑒𝑑
𝑧𝑎𝑘𝑢𝑠𝑎𝑚𝑖
𝑝𝑜𝑑ł𝑦𝑐ℎ
𝑖
𝑤𝑦𝑟𝑎𝑐ℎ𝑜𝑤𝑎𝑛𝑦𝑐ℎ
𝑜𝑏ł𝑢𝑑𝑛𝑖𝑘ó𝑤.
Współpraca recenzencka z Wydawnictwem Flow.
Autor: Joanna Jax
Wydawnictwo: Flow
Ilość stron: 380
Gatunek: obyczajowa/ z historią w tle
Data premiery: 08 marca 2023
Moja ocena: 08/10

Ta książka już czeka na mojej półce.
OdpowiedzUsuńChętnie bym przeczytała taką lekturę 🙂
OdpowiedzUsuń