Mrok w duszy - recenzja
Dzień dobry. Witam Was ponownie bardzo serdecznie.
Pamiętacie, jak bardzo zachwyciła mnie książka Pani Katarzyny Kuśmierczyk 𝑆𝑢𝑘𝑛𝑖𝑎
𝑧
𝑊𝑖𝑙𝑔𝑜𝑡𝑛𝑒𝑗
𝑚𝑔ł𝑦?
Druga część przygód Matyldy dziewczyny z miasta, która po przeprowadzce na Suwalszczyznę
do Bieluszewa zaczęła czuć i widzieć więcej, zachwyciła mnie tak samo, jak część
pierwsza, a może nawet jeszcze bardziej. Było mroczno, tajemniczo, ale nie
zabrakło też humoru, co sprawiło, że 𝑀𝑟𝑜𝑘
𝑝𝑜𝑑
𝑝𝑜𝑤𝑖𝑒𝑘𝑎𝑚𝑖
czytało mi się wyśmienicie. To była prawdziwa uczta literacka na bardzo wysokim
poziomie. Katarzyna Kuśmierczyk zaimponowała mi nie tylko niesamowitą wiedzą na
temat naszych słowiańskich korzeni, ale także tym, jak zgrabnie potrafi ją
wpleść w tworzone przez siebie historie i sprawić, by ta wiedza była tak
fascynująca.
#͇r͇e͇c͇e͇n͇z͇j͇a͇ ͇
Moim zdaniem ta książka jest wyjątkowa. Napisana pięknym językiem, z dużym
poczuciem humoru. Autorka zawarła w tej powieści całą swoją miłość do ziemi
suwalskiej, którą czuć na każdej stronie tej książki, a także podzieliła się
wiedzą na temat wierzeń słowiańskich. Stworzyła, jednym słowem mówiąc wspaniałą
klimatyczną powieść, w której trudno się nie zakochać, podobnie jak w bohaterce
tej niesamowitej książki. Ta historia idealnie trafiła w mój gust, jest
fantastyczna, świetnie napisana, nieprawdopodobna, metafizyczna, a odczuwalny
klimat grozy wywoływał ciarki na moich plecach. Sporo uwagi Pani Kasia
poświęciła wampirom. Tak, to nie żart i nie do końca fantazja literacka
autorki, bo wampiry nadal żyją obok nas i wysysają naszą energię, bo mowa tu o
wampirach energetycznych. Użycie słowa wampir nie jest w tutaj ani przypadkowe,
ani bezpodstawne bowiem ten typ ludzi wysysa z innych niezbędne dla siebie
korzyści w znaczeniu psychicznym.
ᴢ ᴄʏᴋʟᴜ ʜᴀʟɪɴᴀ ᴘʀᴢᴇᴄᴢʏᴛᴀᴌᴀ ɪ ʙᴀʀᴅᴢᴏ ᴘᴏʟᴇᴄᴀ:
𝗞𝗮𝘁𝗮𝗿𝘇𝘆𝗻𝗮
𝗞𝘂ś𝗺𝗶𝗲𝗿𝗰𝘇𝘆𝗸
– 𝗠𝗿𝗼𝗸 𝗽𝗼𝗱 𝗽𝗼𝘄𝗶𝗲𝗸𝗮𝗺𝗶
– 𝗽𝗿𝗲𝗺𝗶𝗲𝗿𝗮 𝟬𝟵
𝘀𝗶𝗲𝗿𝗽𝗻𝗶𝗮 𝟮𝟬𝟮𝟯
𝗿. – 𝗪𝘆𝗱𝗮𝘄𝗻𝗶𝗰𝘁𝘄𝗼
𝗞𝗗𝗦𝘆𝘀𝘁𝗲𝗺
*ℝ𝔼ℂ𝔼ℕℤ𝕁𝔸*
𝗠𝗿𝗼𝗸 𝘄
𝗱𝘂𝘀𝘇𝘆
Matylda
po tym, co było jej dane przeżyć zimową porą w Siedlisku w Bieluszewie,
myślała, że wraz z nadejściem wiosny tamte zdarzenia pójdą w zapomnienie. Nie
była gotowa na nową przygodę, ale nikt ją o to nie pytał.
Najpierw
brat zaskoczył ją nową kandydatką na bratową, idealną kobietą, która z natury
nie wiele w sobie miała. Matylda nie zapałała do niej sympatią ani do jej
perfum, których nie znosiła. Nie tak wyobrażała sobie swoją potencjalną
bratową. Nie mogła znieść tej manipulantki, w którą ślepo był zapatrzony jej
brat. Michaś to, Michaś tamto, szczebiotanie tej perfidnej kobiety,
przyprawiało Matyldę o ból głowy. Jej zdaniem swoim zachowaniem Lucyna nie wiele różniła się od poprzedniczki, tylko
jej gierki były bardziej wyrafinowane. Gdy ukochana brata oświadczyła, że musi
wracać do Warszawy, Matylda ten fakt przyjęła z uczuciem ulgi, ale wkrótce miało się okazać, że trafnie oceniła złe intencje
kobiety. Lucyna okazała się perfidną modliszką,
obsmarowała bowiem Matyldę i jej dom w swoim kolorowym brukowcu,
spowodowała, że już przyjaźnie nastawieni mieszkańcy Bieluszewa, znów zaczęli
patrzeć na nią podejrzliwie. Lucyna jednak przeceniła uczucia Michała, który po
ukazaniu się artykułu w gazecie, pozwolił się jej przekonać, jak dobrym jest
prawnikiem.
Gdy
Matylda sądzi, że to już koniec jej kłopotów, niebawem przekona się,
jak bardzo błędne było to myślenie. Kolejne kłopoty nadciągną
wraz z Aliyą Stokową, która szuka u niej pomocy tuż po tym nieszczęsnym
artykule w brukowcu. Dziewczyna jest przekonana, że mieszka w domu, w którym
dzieją się dziwne i niewytłumaczalne zjawiska.
Prosi Matyldę o pomoc, bo sądzi, że jeśli udało jej się pozbyć duchów ze swojego domu, na pewno poradzi
sobie z tymi w Szurach. Natomiast Matylda
dość miała już tego, co przeżyła z własnymi duchami, więc nie miała ochoty
słuchać o cudzych i nie obiecuje dziewczynie, że zajmie się tym, co dzieje się w
domu, w którym mieszka. Zaczyna powoli tęsknić za dawnymi znajomymi, którzy w
naturalny sposób ubywali z jej życia. 𝑁𝑎 𝑝𝑜𝑐𝑧ą𝑡𝑘𝑢
𝑡𝑟𝑜𝑐ℎę 𝑏𝑜𝑙𝑎ł𝑜,
𝑎𝑙𝑒 𝑧𝑔𝑜𝑑𝑛𝑖𝑒
𝑧 𝑚𝑜𝑗ą 𝑛𝑜𝑤ą 𝑓𝑖𝑙𝑜𝑧𝑜𝑓𝑖ą
ż𝑦𝑐𝑖𝑜𝑤ą 𝑢𝑧𝑛𝑎ł𝑎𝑚,
ż𝑒 𝑛𝑖𝑐 𝑛𝑖𝑒 𝑑𝑧𝑖𝑒𝑗𝑒
𝑠𝑖ę 𝑏𝑒𝑧 𝑐𝑒𝑙𝑢
𝑖 𝑧𝑎𝑐𝑧𝑦𝑛𝑎𝑚
𝑝𝑟𝑧𝑦𝑤𝑦𝑘𝑎ć 𝑑𝑜
𝑡𝑎𝑘𝑖𝑒𝑔𝑜 𝑠𝑡𝑎𝑛𝑢
𝑟𝑧𝑒𝑐𝑧𝑦 – rozważa Matylda, która
bardzo szybko przekonała się, że Bieluszewo, to nie tylko wieś niezwykłej urody
z niecodziennym klimatem, ale to również wspólnota, jakiej nie można
doświadczyć w mieście i wiedziała, że albo wchodzi się w nią ze wszystkimi
konsekwencjami, albo na zawsze zostaje się autsajderką.
Matylda
po odwiedzeniu Aliyi wie, że w domu w Szurach jest coś przerażającego, ale nie
potrafi pomóc dziewczynie, bo sama popada w tarapaty. Pomimo tego, że
mieszkańcy ostrzegali ją przed potomkinią lokalnej wiedźmy, Matylda, która nie
wierzy w zabobony, wchodzi z nią w konflikt. Od tego momentu, wszystko w życiu kobiety
zaczyna się walić, włącznie z jej samopoczuciem. Całość dopełnia znaleziony na
podwórzu wisior nieznanego pochodzenia, który zaleca jej nosić sąsiadka Aniela.
Niestety Matylda nie czuje się lepiej, a wręcz przeciwnie jej samopoczucie
wciąż się pogarsza. Zaniepokojony złym stanem zdrowia siostry Michał sprowadza
Drogomiłę, kobietę, która zna się na wszelkiego rodzaju klątwach. Wtedy okazuje
się, że nie tylko Matylda potrzebuje pomocy, ale także Aliya, bo dziewczyna
mieszka w domu, w którym czai się mrok i zło. Mieszkające tam kobiety znikały
jedna po drugiej w niewyjaśnionych okolicznościach, a że pochodziły za
wschodniej granicy, nikt ich nie szukał.
Takiej
powieści było mi trzeba. Mrok, groza i niesamowity klimat, jaki autorka
stworzyła, nie pozwoliły mi odłożyć książki aż do samego końca. Na uwagę
zasługuje stopniowe budowanie napięcia od żartobliwego tonu na początku,
któremu łatwo można dać się zwieść, do klimatu grozy, klątw i starych
słowiańskich wierzeń, które w tej powieści grają pierwsze skrzypce. Im dalej,
tym coraz bardziej powiewa grozą, a bohaterów otaczają niewytłumaczalne
zjawiska. Aura powieści jest ciemna i ponura niczym kolor morionu,
nieprzezroczystego kwarcu dymnego, który w fabule ma znaczącą rolę. Autorka dodała do tego gusła, ludowe
wierzenia oraz hermetyczną wiejską społeczność, okrasiła wszystko niezwykłymi
opisami pięknej suwalskiej przyrody. Przeszłość przeplata się tu z
teraźniejszością, niemożliwe z możliwym. To rzadko spotykany, wspaniały miks
gatunkowy, napisany z niezwykłą lekkością i znajomością tematu. Cóż mogę więcej
powiedzieć. Po książki Pani Katarzyny Kusmierczyk należy sięgać i czytać, bo
warto. Kolejny raz stworzyła powieść doskonałą, którą można
delektować się bez końca.
Jestem
Pani Kasi ogromnie wdzięczna, że zaprosiła mnie do wspólnej podróży po
niezbadanych zakamarkach suwalskiej ziemi i mrokach ludzkiej duszy oraz za
pokazanie mi świata, jakiego nie znałam.
Myślę, że bohaterka powieści, Matylda jeszcze nie jeden raz nas zaskoczy
i zadziwi.
𝑍𝑎𝑑𝑧𝑖𝑤𝑖𝑎𝑗ą𝑐𝑒,
ż𝑒 𝑡𝑎𝑘 𝑑𝑢ż𝑜 𝑙𝑢𝑑𝑧𝑖𝑒
𝑤𝑖𝑒𝑑𝑧ą 𝑜 𝑤𝑠𝑝ół𝑐𝑧𝑒𝑠𝑛𝑦𝑚
ś𝑤𝑖𝑒𝑐𝑖𝑒, 𝑎 𝑡𝑎𝑘
𝑛𝑖𝑒𝑤𝑖𝑒𝑙𝑢 𝑖𝑛𝑡𝑒𝑟𝑒𝑠𝑢𝑗𝑒
𝑠𝑖ę 𝑛𝑎𝑠𝑧𝑦𝑚𝑖
𝑘𝑜𝑟𝑧𝑒𝑛𝑖𝑎𝑚𝑖
𝑖 𝑤𝑖𝑒𝑟𝑧𝑒𝑛𝑖𝑎𝑚𝑖
𝑝𝑟𝑧𝑜𝑑𝑘ó𝑤.
_____________________
Autor: Katarzyna Kuśmierczyk
Wydawnictwo: KDSystem
Ilość stron: 309
Gatunek: thriller
Data premiery: 09 sierpnia 2023
Moja ocena: 10/10

Ty to potrafisz zachęcić ;)
OdpowiedzUsuń