Przeklęte miejsce - recenzja
𝘗𝘪ą𝘵𝘦𝘬 15-12-2023
Dobry wieczór, witam Was ponownie bardzo serdecznie.
Dwie bardzo znane autorki, które przyjaźnią się od lat, postanowiły napisać
wspólnie kryminał. Twórczość obu jest mi znana i bardzo byłam ciekawa, jak im ta
książka się udała. Gwarantuję Wam, że emocji w 𝑊𝑦𝑟𝑜𝑏𝑖𝑠𝑘𝑢
nie brakuje i nie jest łatwo odgadnąć, która z Pań w danym momencie przemawia ze
stron powieści.
ᴢ ᴄʏᴋʟᴜ ʜᴀʟɪɴᴀ ᴘʀᴢᴇᴄᴢʏᴛᴀᴌᴀ ɪ ʙᴀʀᴅᴢᴏ ᴘᴏʟᴇᴄᴀ:
𝗠𝗮ł𝗴𝗼𝗿𝘇𝗮𝘁𝗮
𝗢𝗹𝗶𝘄𝗶𝗮
𝗦𝗼𝗯𝗰𝘇𝗮𝗸
& 𝗘𝘄𝗮 𝗣𝗿𝘇𝘆𝗱𝗿𝘆𝗴𝗮
– 𝗪𝘆𝗿𝗼𝗯𝗶𝘀𝗸𝗼
– 𝗽𝗿𝗲𝗺𝗶𝗲𝗿𝗮
𝟬𝟴
𝗹𝗶𝘀𝘁𝗼𝗽𝗮𝗱𝗮
𝟮𝟬𝟮𝟯
𝗿.
– 𝗪𝘆𝗱𝗮𝘄𝗻𝗶𝗰𝘁𝘄𝗼
𝗪.𝗔.𝗕.
*ℝ𝔼ℂ𝔼ℕℤ𝕁𝔸*
𝗣𝗿𝘇𝗲𝗸𝗹ę𝘁𝗲
𝗺𝗶𝗲𝗷𝘀𝗰𝗲
𝐽𝑒𝑑𝑛𝑎𝑘
𝑐𝑧ł𝑜𝑤𝑖𝑒𝑘𝑎 𝑑𝑜𝑙𝑎
𝑗𝑒𝑠𝑡 𝑗𝑎𝑘𝑜 𝑡𝑒𝑔𝑜
𝑑𝑟𝑧𝑒𝑤𝑎. 𝐼𝑚 𝑏𝑎𝑟𝑑𝑧𝑖𝑒𝑗
𝑔𝑎𝑟𝑛𝑖𝑒 𝑠𝑖ę 𝑘𝑢
𝑗𝑎𝑠𝑛𝑜ś𝑐𝑖, 𝑡𝑒𝑚
𝑔𝑤𝑎ł𝑡𝑜𝑤𝑛𝑖𝑒𝑗
𝑧𝑎𝑝𝑢𝑠𝑧𝑐𝑧𝑎𝑗ą
𝑠𝑖ę 𝑗𝑒𝑔𝑜 𝑘𝑜𝑟𝑧𝑒𝑛𝑖𝑒
𝑤 𝑧𝑖𝑒𝑚𝑖ę, 𝑤 𝑑ół,
𝑤 𝑐𝑖𝑒𝑚𝑛𝑖ę, 𝑤 𝑔łą𝑏,
𝑤 𝑧ł𝑜! 𝑇𝑎𝑘𝑜 𝑟𝑧𝑒𝑐𝑧𝑒
𝑍𝑎𝑟𝑎𝑡𝑢𝑠𝑡𝑢𝑟𝑎
– Fredrich Nietzsche tłm. Wacław Berent. – cytat znajdujący się na samym początku
książki.
Jeszcze
nie zdarzyło mi się, żebym przed przeczytaniem książki dokonała researchu
miejsca, w którym została umieszczona akcja powieści. Cieszę się, że nasza wizyta w kopalni soli
Wieliczka odbyła się, zanim przeczytałam 𝑊𝑦𝑟𝑜𝑏𝑖𝑠𝑘𝑜,
bo po lekturze książki nikt nie namówiłby mnie do pokonania 380 drewnianych
stopni i zejścia w dół pod ziemię.
Mówię
całkiem serio, naprawdę trzeba pokonać 380 stopni (łącznie 800), żeby znaleźć
się na dole, panuje tam temperatura na granicy 17 stopni Celsjusza, chłód
dosłownie wchodzi w kości. Po wejściu otacza zewsząd mrok, pomimo że człowiek
postanowił rozświetlić to miejsce. Po trzech godzinach przemierzania ciemnych
tuneli i komór nie dziwię się autorkom, że wpadły na genialny pomysł, że
kopalnia to idealne miejsce, by umieścić w nim akcję kryminału. W
rzeczywistości wędruje się tam przez bite trzy godziny po ciemnych tunelach i
czasami tylko wchodzi do jakieś bardziej
rozświetlonej sali. Ten podziemny świat w ogóle nie wydał mi się tak
fascynujący, jak tego oczekiwałam. Doceniłam nastrój panujący w kopalni dopiero
po lekturze 𝑊𝑦𝑟𝑜𝑏𝑖𝑠𝑘𝑎.
𝑀𝑟𝑜𝑐𝑧𝑛𝑒
𝑘𝑜𝑝𝑎𝑙𝑛𝑖𝑎𝑛𝑒
𝑠𝑡𝑟𝑜𝑝𝑦, 𝑜𝑔𝑟𝑎𝑛𝑖𝑐z𝑜𝑛𝑎
𝑖𝑙𝑜ść 𝑡𝑙𝑒𝑛𝑢 𝑖
𝑛𝑖𝑒𝑚𝑎𝑙 𝑏𝑟𝑎𝑘
𝑝𝑜łą𝑐𝑧𝑒𝑛𝑖𝑎 𝑧
𝑝𝑜𝑤𝑖𝑒𝑟𝑧𝑐ℎ𝑛𝑖ą.
Muszę przyznać, że autorkom idealnie udało się oddać klimat tego miejsca,
chociaż na potrzeby tej historii zdecydowały się przeorganizować kopalnianą
przestrzeń, ale czytając książkę, w ogóle się nad tym nie zastanawiałam, czy
przechodziliśmy tamtędy, czy też nie.
𝑁𝑎𝑐𝑖𝑒𝑠𝑧𝑐𝑖𝑒
𝑠𝑖ę 𝑗𝑒𝑠𝑧𝑐𝑧𝑒
𝑠ł𝑜ń𝑐𝑒𝑚 𝑑𝑧𝑖𝑒𝑤𝑐𝑧𝑦𝑛𝑦,
𝑏𝑜 𝑗𝑎𝑘 𝑤𝑦𝑗𝑑𝑧𝑖𝑒𝑚𝑦
𝑛𝑎 𝑝𝑜𝑤𝑖𝑒𝑟𝑧𝑐ℎ𝑛𝑖ę,
𝑚𝑜ż𝑒 𝑔o 𝑗𝑢ż 𝑛𝑖𝑒
𝑏𝑦ć. Te złowieszczo brzmiące słowa wypowiedziane przez szefa
lokalnej stacji telewizyjnej do ekipy filmowej, tuż przed tym, zanim zejdą pod
ziemię kręcić reportaż, okażą się prorocze. Osiem osób schodzi po 380
drewnianych stopniach do podziemi kopalni i od tej chwili odwrotu nie będzie.
Od
początku wiadomo, że ekipa nie jest zgrana.
Iwona Jastrzębska, reporterka od dziecka cierpi na klaustrofobię,
alergicznie wręcz reaguje na ciemność, wzdryga ją sama myśl o przebywaniu w
słabo oświetlonych korytarzach kopalni.
Leon
Piekart dźwiękowiec wolałby ten piękny dzień spędzić z ukochaną kobietą,
zamiast
realizować reportaż pod ziemią.
Roman
Sznajder operator, nieprzewidywalny i uzależniony od narkotyków.
Michał
Goc oświetleniowiec, człowiek bezwzględny i wyrachowany. Manipulant, który
zależnie od okoliczności potrafi być czarującym dżentelmenem lub ordynarnym
agresorem.
Witold
Jastrzębski właściciel stacji, prywatnie mąż Iwony i ojczym nastoletniej Igi.
Człowiek despotyczny i wymagający.
Iga
córka Iwony, zbuntowana nastolatka, która o Iwonie i Witoldzie wie więcej, niż
oni by tego chcieli.
Bogdan
Dankiewicz przewodnik, traktujący tę pracę jako dodatkowy dochód, by zarobić na
spłacenie horrendalnych długów.
I
Edyta Maj kulturoznawczyni, petrolożka,
wykładowca na Politechnice Krakowskiej. Samotna kobieta, niemająca
szczęścia w miłości.
Kopalnia
zazwyczaj jest pełna turystów, ale na dzień kręcenia reportażu wybrano Święto
Wniebowzięcia. 𝑍𝑒𝑟𝑜 𝑡𝑢𝑟𝑦𝑠𝑡ó𝑤,
𝑧𝑒𝑟𝑜 𝑔ó𝑟𝑛𝑖𝑘ó𝑤,
𝑧𝑒𝑟𝑜 𝑠𝑡𝑟𝑎ż𝑛𝑖𝑘ó𝑤. Taka sytuacja powinna budzić komfort w
ekipie, ale nie budzi.
Najbardziej
przerażona pobytem pod ziemią jest Iwona, ale to właśnie ona odkrywa w
podziemnym jeziorze ciało kolegi z ekipy. Potem następuje wybuch, który uwięzi przewodnika.
Cała grupa wpada w panikę. Kto z nich zabił? Mają zostać, czy uciekać? Trzymać
się razem, czy się rozdzielić? Czy powinni sobie zaufać, czy może nie? Pośród
nich znajduje się przecież morderca. Świadomość, że wszyscy znajdują się w
labiryncie solnych korytarzy, wykutych przez człowieka, z których nie ma
wyjścia, jest przerażająca. Grupa ludzi zdana tylko na siebie powinna ze sobą
współpracować, ale nie są do siebie przyjaźnie nastawieni i żadne z nich nie ma
czystego sumienia. Każde z nich ukrywa drugą mroczną naturę, której nikt nie
zna. Autorki stopniowo odsłaniają prawdziwą twarz uczestników nieszczęsnej
eskapady, tym samym zaciemniając prawdziwy obraz zdarzeń, tak że coraz trudniej
jest wytypować prawdziwego mordercę, bo
każdy z nich jest podejrzany, każdy miał powód, by zabić.
Zbuntowana
i nieprzewidywalna nastolatka, niedowartościowana kochanka, zazdrosny,
despotyczny mąż, zadłużony człowiek, który dla rodziny zrobi wszystko, bezwzględny
diler narkotyków, ćpun, który dawno nie panuje nad swoim nałogiem, i zamknięta
w sobie samotna kobieta. Teraz w ekstremalnych warunkach wszyscy walczą o
życie. Mieli kręcić reportaż, który dźwignie oglądalność stacji,
a tymczasem, grają swoje role życia, próbują przetrwać i przeżyć.
W
międzyczasie autorki dostarczają wiedzy o każdym uczestniku. Zamiast
wyjaśnienia ma się jednak coraz więcej wątpliwości. Wszyscy razem i każde z
osobna ma mroczną naturę i powody, by zabić. Okazuje się też, że są ze sobą w
jakiś sposób połączeni. Wiedzą o sobie coś, co nie powinno ujrzeć światła
dziennego.
Morderca
idzie tym samym korytarzem, co oni wszyscy. Nie mają do siebie zaufania i
wzajemnie się podejrzewają, a im dłużej przebywają pod ziemią, tym coraz
bardziej daje o sobie znać ich prawdziwa
natura i ich lęki.
Wydaje
się, że tempo powieści jest dość wolne, ale to tylko złudzenie, bo wciąż
zaskakują zwroty akcji, nieoczekiwane zdarzenia, które jeżą włosy na głowie i
wywołują ciarki na plecach. 𝑊𝑦𝑟𝑜𝑏𝑖𝑠𝑘𝑜
to znakomite połączenie thrillera
psychologicznego z rasowym kryminałem. Tu nie ma wygranych ani przegranych, bo
autorki nie biorą jeńców. Zakończenie może nie jest zbyt zaskakujące, ale w
pełni satysfakcjonuje. Olejniczak i Przydryga wykazały się niezwykłą pomysłowością.
W bieżące zdarzenia zgrabnie wplotły retrospekcje, tak że całość wypadła
znakomicie, bardzo ciekawie i intrygująco.
Atmosfera
kopalni, ciemność, ciągłe komplikacje, strach uczestników i wzajemne oskarżanie
się, tworzą niezwykle klimatyczną powieść, od której trudno się oderwać i
jeszcze trudniej o niej zapomnieć. Opisy odcięcia ekipy od świata, grobowej
ciszy, która wnikała w najczarniejsze zakamarki umysłów, nieoczekiwanych zdarzeń
powodowały, że każdą komórką ciała odczuwało się ich strach, przerażenie i
bezradność, a także obecność ducha Białej Damy.
Dziś
już z Wami się żegnam, życząc spokojnego i zaczytanego wieczoru.
____________________________________
Autor: Małgorzata Oliwia Sobczak
& Ewa Przydryga
Wydawnictwo: WAB
Ilość stron: 272
Gatunek: kryminał
Data premiery: 08 listopada 2023
Moja ocena: 08/10

Ależ jestem ciekawa tego duetu. Czuję, że to będzie mocna rzecz.
OdpowiedzUsuńUdało się autorkom stworzyć świetny klimat.
UsuńNo z takim duetem nie sposób się nudzić!
OdpowiedzUsuńOj tak. Strach się bać.
Usuń