W AMOKU
𝘊𝘻𝘸𝘢𝘳𝘵𝘦𝘬 22-02-2024
*ℝ𝔼ℂ𝔼ℕℤ𝕁𝔸*
________________
Dobry wieczór. Witam Was ponownie bardzo serdecznie.
𝑅ę𝑐𝑒
𝐵𝑜𝑔𝑎
to kolejny debiut na moim blogu. Autor niewątpliwie zafundował czytelnikowi
koktajl emocji godny mistrzów kryminału. Mimo kilku małych zastrzeżeń wróżę autorowi
całkiem udaną karierę jako pisarza kryminałów. Powieść czyta się jednym tchem z
dużym zaangażowaniem, chociaż brutalne sceny i chwilami dość wulgarny język
mogą zniechęcić. Męczą też spore ilości dosłownie cytowanych wersetów z Biblii.
Autor zapewne chciał się wykazać znajomością tematu, ale moim zdaniem, zamiast
pomóc, zaszkodził tym treści, bo cytatów z Pisma Świętego było zdecydowanie za
dużo. Jednak rekompensuje to dynamiczna akcja i dobrze przemyślana narracja,
która budzi duże emocje. W końcowym efekcie 𝑅ę𝑐𝑒
𝐵𝑜𝑔𝑎
to brutalny, wyrazisty kryminał, przeznaczony dla ludzi o mocnych nerwach, bo skala
okrucieństwa antagonisty budzi przerażenie i odrazę.
ᴢ ᴄʏᴋʟᴜ ʜᴀʟɪɴᴀ ᴘʀᴢᴇᴄᴢʏᴛᴀᴌᴀ ɪ ᴘᴏʟᴇᴄᴀ:
𝗠𝗮𝗰𝗶𝗲𝗷
𝗧𝗼𝗿𝗲𝗯𝗸𝗼 – 𝗥ę𝗰𝗲
𝗕𝗼𝗴𝗮 – 𝗽𝗿𝗲𝗺𝗶𝗲𝗿𝗮
𝟮𝟮 𝘀𝘁𝘆𝗰𝘇𝗻𝗶𝗮
𝟮𝟬𝟮𝟰 𝗿. – 𝗪𝘆𝗱𝗮𝘄𝗻𝗶𝗰𝘁𝘄𝗼
𝗜𝗻𝗶𝘁𝗶𝘂𝗺
ᴛʏᴛᴜᴌ
ʀᴇᴄᴇɴᴢᴊɪ: 𝗪 𝗮𝗺𝗼𝗸𝘂
Maciej
Torebko nie bierze jeńców. Mocny prolog nie pozostawia miejsca na wyobraźnię i jest
przedsmakiem tego, co znajduje się w środku.
Potem
akcja rusza w szaleńczym tempie i już nie zwalnia do samego końca, nie dając
czasu na oddech, czy jakiekolwiek refleksje. 𝑅ę𝑐𝑒 𝐵𝑜𝑔𝑎
to mocna brutalna i emocjonalna rozrywka dla ludzi o mocnych nerwach,
przedstawia bowiem okrucieństwo nie do wyobrażenia i zawiera bardzo drastyczne
opisy. Autor dla przeciwwagi nie szczędzi metafor i porównań, których czasami jednak
miałam dość. Maciej Torebko pisze sprawnie i dość ciekawie, ale przez te
porównania momentami stawało się mało treściwie, jakby nie na temat. Później porównań
było zdecydowanie mniej albo po prostu się do nich przyzwyczaiłam. Zdaję sobie
sprawę, że to brutalny i soczysty kryminał i takie wrzucanie sarkastycznych
dialogów, czy humorystycznych porównań miały umilić czytanie i rozluźnić
napięcie. Rozumiem, że autor chciał rozproszyć mroczną i gęstą atmosferę
czarnym poczuciem humoru i zapewne to był dobry pomysł, ale jego nadmiar nie
przysłużył się fabule.
Podkomisarz Ariel Janicki to człowiek niestroniący od alkoholu,
policjant z nieciekawą przeszłością, która
niewątpliwie miała ogromny wpływ na to, jaki jest teraz. Niespodziewanie stanie w obliczu zbrodni tak przerażającej,
z jaką nawet w koszmarach sennych się nie spotkał. Psychopata, który tego
dokonał nazwał się „Rękami Boga”.
Janicki
z jednej strony to bardzo dobry "pies policyjny" a z drugiej zaś dress, który nie do końca
zerwał swoje kontakty z przeszłości. Ma parcie na karierę, rozdmuchane ego
faceta, któremu w jego mniemaniu, żadna się nie oprze, a w każdej kobiecie widzi obiekt seksualny.
Jego przeszłość to ustawki, bójki, śmierć brata, którego zabójcy nigdy nie
odnaleziono i alkoholizm rodziców, więc nadszedł taki czas, gdy Ariel uznał, że
wstąpienie do policji pozwoli mu z tym wszystkim się uporać. Niestety praca, która miała pomóc w wyjściu na prostą, dodatkowo niszczy mu życie. Swoje
frustracje topi w alkoholu i nie potrafi nawiązać trwałych relacji z żadną
kobietą. Związek z Agatą rozpadł się z jego winy, jedynie córka jest jego
oczkiem w głowie i kocha ją nad
życie. Kiedy w lesie zostają odnalezione
szczątki zwłok młodych dziewcząt, ponownie znalazł się w lesie, do którego
wracać nie chciał, w miejscu, gdzie jego życie wywróciło się do góry nogami.
Początkowo
zachowanie Janickiego budziło we mnie awersję i denerwowała ta pewność siebie i
przekonanie, że każda kobieta mu ulegnie, jeśli tylko on tego zechce. Jednak w
miarę rozwoju akcji polubiłam tego niesfornego bohatera niewylewającego alkohol
za kołnierz, bo jego wizerunek znacznie ociepliły wspaniałe relacje z córeczką
i z nową partnerką w pracy.
Maciej
Torebko to niewątpliwie bardzo utalentowany i inteligentny pisarz. Trochę
jednak szkoda, że posłużył się szablonami wykorzystywanymi niejednokrotnie w
kryminałach, ale za to na plus wypadła postać psychopaty i motyw, który popchnął go na drogę zbrodni.
Skrzywdzony w przeszłości szuka zadośćuczynienia w teraźniejszości, wierząc, że
ma prawo wymierzać karę, bo jest rękami Boga. Doskonale wypadł jego portret
psychologiczny, ale pomimo że bardzo mu współczułam z powodu tego, co go kiedyś spotkało, nie byłam w
stanie zaakceptować sposobu, w jaki dokonywał zemsty.
Gdybym
nie widziała nazwiska na okładce, byłabym przekonana, że czytam książkę
zupełnie innego autora. Nie wiem, czy to tylko przypadek, czy Maciej Torebko
wzorował się w jakimś stopniu na twórczości kolegi. Obaj bowiem wydali książki
pod skrzydłami tego samego wydawnictwa, dlatego skojarzenie nasunęło mi się
samo. Podobne odniesienia do religii, sarkastyczny i dosadny humor, trafne
komentarze dotyczące rzeczywistości. Sporo wątków religijnych, krwawe zbrodnie,
cięty język, riposty cały czas kojarzyły mi się z kimś innym i gdyby nie
nazwisko Macieja Torebki na okładce, byłabym niemal pewna, że jest to dzieło
zupełnie kogoś innego. Co różni autorów, to że Maciej Torebko na postać
protagonisty wybrał bohatera, którego z łatwością można spotkać w wielu
powieściach kryminalnych, ale za to doskonale wypadła kreacja postaci
antagonisty, którego pobudki do działania nie do końca są jasne. Można jedynie
się domyślać, że w życiu tego człowieka wydarzyło się coś tak strasznego, co
spowodowało wypaczenie jego umysłu. Na tyle, że bez skrupułów dokonuje
okrutnych zbrodni, bo w swojej pokręconej logice jest mścicielem, który
wymierza karę w imieniu Boga, wzorując się na Starym Testamencie.
Zdaję
sobie sprawę, że w zalewie literatury na rynku i pojawiających się wciąż nowych
autorów, trudno zaproponować coś nowego, żeby udało się jeszcze czytelnika zaskoczyć.
𝑅ę𝑐𝑒 𝐵𝑜𝑔𝑎 to całkiem
udany debiut, z ciekawa intryga kryminalną, pełną niespodziewanych zwrotów
akcji. Nie przeszkadzał mi nawet wulgarny
język, makabryczne i szczegółowe opisy zbrodni, bo w jakiś sposób byłam na to przygotowana,
ponieważ wydawnictwo Initium wydaje książki, w których nie oszczędza czytelnika
i doskonale sobie z tego zdawałam sprawę. Dawno jednak nie czytałam książki,
która chwilami bardzo mi się podobała i wywoływała uśmiech na twarzy, ale
zarazem powodowała, że także się wzdragałam, bo moja wrażliwość była wystawiana
na próbę. Szczegółowe opisy zbrodni nie pozostawiały miejsca na wyobraźnię i
zapewne nie wszystkim przypadną do gustu.
Natomiast
podobały mi się przedstawione relacje pomiędzy pracownikami policji, bo wypadły
bardzo naturalnie, zupełnie jakby autor doskonale orientował się w tym
środowisku. Książkę czyta się jednym tchem i z dużym zainteresowaniem, a
wszystkie niedociągnięcia można wybaczyć, wszak to debiut. Mam nadzieję, że
autor nie spocznie na laurach i w następnych powieściach wykorzysta swój
potencjał i będzie unikał schematów oraz popularnych tematów, bo są już
oklepane i nużące, a autor ma niebywały talent, więc szkoda czasu na stosowanie
kalek.
Dziś
już z Wami się żegnam, życząc dobrego i spokojnego wieczoru.
____________________________________
Autor: Maciej Torebko
Wydawnictwo: Initium
Ilość stron: 400
Gatunek: kryminał
Data premiery: 22 stycznia 2024
Moja ocena: 07/10

Zapowiada się ciekawie :)
OdpowiedzUsuńTak bardzo. Owszem to dość brutalny kryminał, ale zrównoważony szybką akcją, czarnym humorem i świetnymi dialogami.
Usuń