POWOJENNY PORZĄDEK ŚWIATA
𝘞𝘵𝘰𝘳𝘦𝘬 𝟤𝟧-𝟢𝟥-𝟤𝟢𝟤𝟧
*ℝ𝔼ℂ𝔼ℕℤ𝕁𝔸 *
________________
Dobry
wieczór, witam Was ponownie bardzo serdecznie.
𝑊𝑠𝑧𝑦𝑠𝑡𝑘𝑜
𝑗𝑒𝑠𝑧𝑐𝑧𝑒 𝑝𝑟𝑧𝑒𝑑
𝑛𝑎𝑚𝑖 Wioletty
Sawickiej to piąta część serii 𝑂𝑝𝑜𝑤𝑖𝑒ś𝑐𝑖
𝑤𝑎𝑟𝑚𝑖ń𝑠𝑘𝑖𝑒𝑗,
która kontynuuje historię o zakazanej miłości, tęsknocie i nadziei w powojennej
rzeczywistości. Lizka staje przed trudnym wyborem i decyduje się spotkać z
kapitanem UB, co prowadzi do poważnych konsekwencji. Ucieka do Norymbergi,
gdzie odkrywa szokującą prawdę o swoim mężu, Franzie. Tymczasem w Bartągu,
mieszkańcy Warmii próbują odnaleźć się w nowej rzeczywistości, a rodzina
Langerów musi stawić czoła kolejnym wyzwaniom. Wioletta Sawicka umiejętnie
łączy losy bohaterów z tłem powojennej Polski, tworząc poruszającą opowieść o
wyborach, które zmieniają życie.
𝑂𝑝𝑜𝑤𝑖𝑒ść
𝑤𝑎𝑟𝑚𝑖ń𝑠𝑘𝑎 to
wspaniała saga, napisana przepięknym językiem. Autorka opowiada losy bohaterów
w sposób, który sprawia, że kolejne części pochłania się z zapartym tchem. Z
każdej strony 𝑊𝑠𝑧𝑦𝑠𝑡𝑘𝑜
𝑗𝑒𝑠𝑧𝑐𝑧𝑒 𝑝𝑟𝑧𝑒𝑑
𝑛𝑎𝑚𝑖 wyziera trudna powojenna rzeczywistość, w
której znaleźli się wszyscy, a szczególnie cywile, którzy podczas wojny
wycierpieli tak wiele, a powojenne warunki nikogo nie rozpieszczały. Wszyscy
pragnęli pokoju i końca piekła wojny, ale to, co działo się tuż po niej, z
normalnością miało niewiele wspólnego. Szabrownictwo, gwałty, napady,
odbieranie majątków, prześladowania i przesiedlenia – to wszystko było udziałem
bohaterów kolejnego, znakomitego tomu Opowieści warmińskiej. Bezkarność UB i
dramaty zwykłych żołnierzy, których wojna i to, co musieli robić, zniszczyły na
zawsze, stanowią bolesną część tej historii.
Wioletta
Sawicka ma niezwykły talent. Autorka pisze w sposób naturalny, bez zbędnych
ozdobników, a mimo to tę historię pochłania się całym sobą – oczami, sercem,
całą duszą. Każde słowo niesie ogromną moc, bo płynie z głębi serca, pełnego
pasji i wrażliwości. Tworzy w sposób, który porusza i zachwyca – po prostu
pisze pięknie. Opowiada tę niezwykłą historię z taką siłą wyrazu i
wyjątkowością, że nie sposób się od niej oderwać.
ᴢ ᴄʏᴋʟᴜ ʜᴀʟɪɴᴀ ᴘʀᴢᴇᴄᴢʏᴛᴀᴌᴀ ɪ ʙᴀʀᴅᴢᴏ ᴘᴏʟᴇᴄᴀ:
𝗪𝗶𝗼𝗹𝗲𝘁𝗮
𝗦𝗮𝘄𝗶𝗰𝗸𝗮 – 𝗪𝘀𝘇𝘆𝘀𝘁𝗸𝗼
𝗷𝗲𝘀𝘇𝗰𝘇𝗲 𝗽𝗿𝘇𝗲𝗱
𝗻𝗮𝗺𝗶 – 𝗽𝗿𝗲𝗺𝗶𝗲𝗿𝗮
𝟮𝟳 𝗹𝘂𝘁𝗲𝗴𝗼 𝟮𝟬𝟮𝟱
𝗿. – 𝗪𝘆𝗱𝗮𝘄𝗻𝗶𝗰𝘁𝘄𝗼
𝗣𝗿ó𝘀𝘇𝘆ń𝘀𝗸𝗶 𝗶
𝗦-𝗸𝗮
ᴛʏᴛᴜᴌ
ʀᴇᴄᴇɴᴢᴊɪ: 𝗣𝗼𝘄𝗼𝗷𝗲𝗻𝗻𝘆
𝗽𝗼𝗿𝘇ą𝗱𝗲𝗸 ś𝘄𝗶𝗮𝘁𝗮
________________________________________________
𝑃𝑜
𝑛𝑜𝑐𝑦 𝑤𝑠𝑡𝑎𝑗𝑒
𝑑𝑧𝑖𝑒ń, 𝑝𝑜 𝑏𝑢𝑟𝑧𝑦
𝑤𝑦𝑐ℎ𝑜𝑑𝑧𝑖 𝑠ł𝑜ń𝑐𝑒,
𝑎 𝑝𝑜 𝑧ł𝑦𝑐ℎ 𝑛𝑜𝑤𝑖𝑛𝑎𝑐ℎ
𝑝𝑟𝑧𝑦𝑐ℎ𝑜𝑑𝑧ą 𝑑𝑜𝑏𝑟𝑒.
Lizka
podjęła decyzję i nie zamierzała jej zmieniać, bez względu na okoliczności.
Dała się zwabić ubekowi, ale nie dała się oszukać. […] 𝑃𝑟𝑧𝑒𝑐𝑖𝑒ż
𝐹𝑟𝑎𝑛𝑧 𝑜𝑏𝑖𝑒𝑐𝑎ł,
ż𝑒 𝑑𝑜 𝑛𝑖𝑒𝑗 𝑤𝑟ó𝑐𝑖,
𝑐ℎ𝑜ć𝑏𝑦 𝑧 𝑝𝑖𝑒𝑘ł𝑎, […] ale czy z każdego piekła da się
wrócić? Wiktor Kowalski nie wybaczył jej tej zniewagi i postanowił zemścić się
na Prusaczce, która go tak potraktowała. Zamierzał wykorzystać ją w
poszukiwaniach znienawidzonego Johanna Reitera, obiecując wieści o zaginionym
mężu. Jednak ona go przejrzała i odrzuciła, czego mściwy mężczyzna nie mógł i nie chciał jej wybaczyć.
Lizka
otacza opieką piątkę dzieci, z których jedynie Marysia jest jej dzieckiem i
Franza, ale wszystkie jednakowo kocha i traktuje jak swoje. Dzieci mają za sobą
ogromne doświadczenia, ale mimo wszystko ich życie wciąż trwa, a wojna z czasem
stanie się dla nich mglistym wspomnieniem. Bardzo szybko stały się szwedzkie,
czego o sobie nie mogła powiedzieć Lizka. Próbowała powstrzymać w dzieciach
wspomnienia, opowiadała im warmińskie bajki, pokazywała zdjęcie Franza, ale
zdawała sobie sprawę, że nie uda jej się zatrzymać tych wspomnień w małych
dzieciach na długo. Ona sama czuła się w tym kraju wyobcowana, a świadomość, że
być może nigdy nie powróci do ukochanego Bartąga, była dla niej nieznośna, tak
samo, jak niewiedza o losach Franza. Nie znała tutejszych zwyczajów ani języka,
wciąż nie umiała odnaleźć się w szwedzkiej rzeczywistości. Na zdrowiu podupadła
także Truda, teściowa Lizki, która straciła w tej wojnie dosłownie wszystko,
włącznie z rodziną. Została jej jedynie Lizka, która okazywała jej dużo serca i
otaczała opieką. […] 𝑏𝑜𝑙ą𝑐𝑧𝑘𝑖
𝑑𝑢𝑠𝑧𝑦 𝑏𝑦w𝑎𝑗ą
𝑛𝑎𝑑𝑚𝑖𝑒𝑟𝑛𝑦𝑚
𝑏𝑎𝑙𝑎𝑠𝑡𝑒𝑚 𝑑𝑙𝑎
𝑐𝑖𝑎ł𝑎, 𝑘𝑡ó𝑟𝑒 𝑘𝑖𝑒𝑑𝑦ś
𝑚𝑜ż𝑒 𝑡𝑒𝑔𝑜 𝑛𝑖𝑒
𝑧𝑛𝑖𝑒ść.
Truda
i Lizka czuły się obco w tym kraju. 𝑊𝑝𝑟𝑎𝑤𝑑𝑧𝑖𝑒
𝑝𝑡𝑎𝑘𝑖 ś𝑤𝑖𝑒𝑟𝑔𝑜𝑡𝑎ł𝑦
𝑡𝑢𝑡𝑎𝑗 𝑝𝑜𝑑𝑜𝑏𝑛𝑖𝑒
𝑗𝑎𝑘 𝑤 𝑖𝑐ℎ 𝑠𝑡𝑟𝑜𝑛𝑎𝑐ℎ,
𝑡𝑎𝑘 𝑠𝑎𝑚𝑜 𝑠𝑧𝑢𝑚𝑖𝑎ł
𝑤𝑖𝑎𝑡𝑟 𝑤 𝑑𝑟𝑧𝑒𝑤𝑎𝑐ℎ,
𝑝𝑜 𝑛𝑜𝑐𝑦 𝑤𝑠𝑡𝑎𝑤𝑎ł
𝑑𝑧𝑖𝑒ń, 𝑎 𝑝𝑜 𝑤𝑖𝑜ś𝑛𝑖𝑒
𝑝𝑟𝑧𝑦𝑐ℎ𝑜𝑑𝑧𝑖ł𝑜
𝑙𝑎𝑡𝑜. 𝑇𝑟𝑎𝑤𝑦
𝑚𝑖𝑎ł𝑦 𝑘𝑜𝑙𝑜𝑟
𝑧𝑖𝑒𝑙𝑜𝑛𝑦, 𝑛𝑎𝑤𝑒𝑡
𝑘𝑢𝑟𝑦 𝑔𝑑𝑎𝑘𝑎ł𝑦
𝑗𝑎𝑘 𝑤 𝐵𝑎𝑟𝑡ą𝑔𝑢.
𝑁𝑖𝑏𝑦 𝑤𝑠𝑧𝑦𝑠𝑡𝑘𝑜
𝑡𝑜 𝑠𝑎𝑚𝑜, 𝑗𝑒𝑑𝑛𝑎𝑘
𝑧𝑢𝑝𝑒ł𝑛𝑖𝑒 𝑖𝑛𝑎𝑐𝑧𝑒𝑗.
𝑂𝑐𝑧𝑦 𝑤𝑖𝑑𝑧𝑖𝑎ł𝑦
𝑐𝑜 𝑖𝑛𝑛𝑒𝑔𝑜, 𝑛𝑖ż
𝑐𝑧𝑢ł𝑎 𝑤𝑦𝑟𝑤𝑎𝑛𝑎
𝑧 𝑘𝑜𝑟𝑧𝑒𝑛𝑖𝑎𝑚𝑖
𝑑𝑢𝑠𝑧𝑎.
Wojna
przyniosła ze sobą wiele zła. Zniknęli jedni oprawcy, a pojawili się inni.
Komunizm przyciągnął ludzi, którym nowa władza umożliwiła zrobienie kariery,
zdobycie pieniędzy i otrzymanie przywilejów. Do UB często trafiali ci, którzy
podczas wojny kolaborowali z Niemcami, a po wojnie zostali przyjęci w szeregi
komunistów. Kowalski poprzysiągł Lizce zemstę i w perfidny sposób zaczyna
realizować swój podły plan, choć Lizka nie wie, że utrata dwójki polskich
dzieci to jego sprawka.
Zły
i mściwy człowiek nie ustaje w realizacji swojego perfidnego planu zemsty.
Ojciec Lizki traci gospodarstwo, ale pycha Kowalskiego kroczy przed jego
upadkiem. Grot zemsty zwróci się przeciwko niemu, jak to zwykle bywa, gdy ktoś
z premedytacją krzywdzi innych. Jan z synem i Augustą przenoszą się do siostry.
Po latach katorgi wraca Ula, żona Jana, a dobre serce, jakie Jan okazywał
repatriantom mimo utraty majątku, owocuje odzyskaniem domu i gospodarstwa po
ciotce Fynce, które Jan kiedyś odziedziczył. Langer wiedział, że repatriantom
na Wschodzie odebrano wszystko, więc jechali na jednym wózku, tak wyglądał tej
Polski, na którą czekał od dziecka, a tymczasem zaznał od niej tyle goryczy.
Nie wie, że za jego dodatkowym cierpieniem stoi jeden mściwy człowiek. […] 𝑐ℎ𝑜ć
𝑜𝑏𝑒𝑐𝑛𝑦 𝑠𝑦𝑠𝑡𝑒𝑚
𝑏𝑦ł 𝑖𝑛𝑛𝑦 𝑛𝑖ż 𝑤
𝑅𝑧𝑒𝑠𝑧𝑦, 𝑗𝑒𝑑𝑛𝑎𝑘
𝑠𝑝𝑜𝑠ó𝑏 𝑠𝑝𝑟𝑎𝑤𝑜𝑤𝑎𝑛𝑖𝑎
𝑤ł𝑎𝑑𝑧𝑦 𝑛𝑖𝑒 𝑤𝑖𝑒𝑙𝑒
𝑠𝑖ę 𝑧𝑚𝑖𝑒𝑛𝑖ł. 𝑇𝑢
𝑖 𝑡𝑎𝑚 𝑧𝑎𝑠𝑡𝑟𝑎𝑠𝑧𝑎𝑛𝑖𝑒,
𝑡𝑒𝑟𝑟𝑜𝑟 𝑖 𝑝𝑟𝑜𝑝𝑎𝑔𝑎𝑛𝑑𝑎
𝑠𝑢𝑘𝑐𝑒𝑠𝑢 𝑠𝑡a𝑛𝑜𝑤𝑖ł𝑦
𝑢𝑙𝑢𝑏𝑖𝑜𝑛𝑒 𝑚𝑒𝑡𝑜𝑑𝑦.
Augusta cieszyła się, że Lizka tu nie wróci, do tego wrogiego i niebezpiecznego
świata. Nie na taką Polskę tutaj czekali. Augusta tęskniła do czasów, kiedy
mała Lizka z Franzem bawili się beztrosko nad jeziorem.
Na
jednej ziemi żyli nowi i starzy mieszkańcy.
𝐽𝑒𝑑𝑛𝑖 𝑖 𝑑𝑟𝑢𝑑𝑧𝑦
𝑘𝑙𝑒𝑝𝑎𝑙𝑖 𝑡𝑎𝑘ą
𝑠𝑎𝑚ą 𝑝𝑜𝑤𝑜𝑗𝑒𝑛𝑛ą
𝑏𝑖𝑒𝑑ę. 𝑀𝑖𝑒𝑙𝑖
𝑡𝑒ż 𝑤𝑠𝑝ó𝑙𝑛𝑒𝑔𝑜
𝑤𝑟𝑜𝑔𝑎, 𝑘𝑜𝑚𝑢𝑛𝑖𝑠𝑡ó𝑤
𝑜𝑟𝑎𝑧 𝑖𝑐ℎ 𝑠𝑦𝑠𝑡𝑒𝑚
𝑝𝑒ł𝑒𝑛 𝑑𝑜𝑛𝑜𝑠ó𝑤,
𝑟𝑒p𝑟𝑒𝑠𝑗𝑖,
𝑘𝑜𝑛𝑡𝑟𝑜𝑙𝑖, 𝑜𝑏ł𝑢𝑑𝑦
𝑖 𝑝𝑟𝑜𝑝𝑎𝑔𝑎𝑛𝑑𝑦.
Minęły już dwa lata, odkąd sąd w Polsce uznał Franza za zmarłego, ale Lizka w
to nie wierzy, chyba jako jedyna, ponieważ nawet jego matka straciła nadzieję,
że najmłodszy syn się odnajdzie. Obie z Trudą, mimo sprzeciwu przyjaciółki,
przeprowadzają się do Norymbergi, bo Lizka uważa, że właśnie tam powinna czekać
na Franza.
Truda
coraz bardziej niedomaga, ale Lizka wierzy, że jest nadzieja, by wszystko się
poukładało. Uważa, że powinny cieszyć się tym, co mają, a nie rozpaczać nad
tym, co straciły. Nie jest łatwo, bo mieszkają na łasce szwagierek, które
jawnie okazują im niechęć. Miasto jest zniszczone, a w ruinach czai się mrok i
bieda, ale ona się nie poddaje.
Podziwiałam
siłę i determinację Lizki, która w tej trudnej sytuacji dostrzegała pozytywy,
mimo że los Niemców po wojnie był zdecydowanie nie do pozazdroszczenia. Nawet
ci, którzy przeżyli wojnę i niewolę u Sowietów, stawali się ciężarem dla swoich
rodzin. Pili, bili i żyli na ich koszt, nie kwapiąc się do podjęcia żadnej
pracy. Kiedyś byli panami, a teraz stali się łazęgami. Wojna wypaczyła ludzi,
nawet tych, którzy wcześniej byli dobrzy, zamieniając ich w bezlitosne istoty. Zrobiła
z nich desperatów, zostawiając tylko strzępki tego, kim byli wcześniej.
Faszerowani narkotykami, pojeni alkoholem, jeśli udało im się przeżyć, nie
potrafili teraz żyć. Stali się bezwolnymi zwierzętami uzależnionymi od używek.
Koszmar, gdy z głodu musieli jeść towarzyszy broni, zabijać bezbronne kobiety i
dzieci –na zawsze pozostanie w ich pamięci. Dalej musieli ćpać i pić, by
zagłuszyć wyrzuty sumienia. Byli jak zombie, żywe trupy. Dla rodzin czasem
byłoby lepiej, gdyby polegli na polu walki, bo radość z ich powrotu szybko
zmieniała się w dramat i rozpacz. Kobiety, które wcześniej doskonale radziły sobie
z wszystkim, teraz musiały dodatkowo dźwigać ciężar utrzymania kata i pijaka.
Degeneraci pozbawieni uczuć, dopiero wtedy uwalniają od siebie rodziny, gdy się
zapijają na śmierć lub odbierają sobie życie. Wszyscy stali się ofiarami
jednego szaleńca, który za swoje fantazje o potędze Niemiec zapłacił całkowitą
ruiną kraju – zarówno w sensie materialnym, jak i ludzkim. Cierpieli wszyscy – ci, którzy mu uwierzyli, i
ci, którzy mu się sprzeciwiali.
Lizka
wciąż czeka. 𝑃𝑟𝑧𝑒𝑧 𝑡𝑒 𝑤𝑠𝑧𝑦𝑠𝑡𝑘𝑖𝑒
𝑙𝑎𝑡𝑎, 𝑝𝑟𝑧𝑒𝑧
𝑤𝑦𝑝𝑒ł𝑛𝑖𝑜𝑛𝑒
𝑡ę𝑠𝑘𝑛𝑜𝑡ą 𝑛𝑜𝑐𝑒
𝑖 𝑑𝑛𝑖 𝑚𝑖𝑙𝑖𝑜𝑛
𝑟𝑎𝑧𝑦 𝑤𝑦𝑜𝑏𝑟𝑎ż𝑎ł𝑎
𝑠𝑜𝑏𝑖𝑒 ó𝑤 𝑢𝑝𝑟𝑎𝑔𝑛𝑖𝑜𝑛𝑦
𝑚𝑜𝑚𝑒𝑛𝑡, 𝑗𝑎𝑘
𝑡𝑜 𝑏ę𝑑𝑧𝑖𝑒, 𝑘𝑖𝑒𝑑𝑦
𝑤𝑟𝑒𝑠𝑧𝑐𝑖𝑒 𝑠𝑝𝑜𝑡𝑘𝑎𝑗ą
𝑠𝑖ę 𝑝𝑜 𝑡𝑎𝑘 𝑑ł𝑢𝑔𝑖𝑒𝑗
𝑟𝑜𝑧łą𝑐𝑒. To wyobrażenie trzymało ją przy życiu,
pozwalało pokonywać największe przeszkody i zmagać się z codziennymi
trudnościami. Tymczasem prawda o Franzu okazała się bardziej przerażająca niż w
najgorszych sennych koszmarach.
Mimo
przedstawienia przez autorkę powojennej tragedii, z kart książki 𝑊𝑠𝑧𝑦𝑠𝑡𝑘𝑜
𝑗𝑒𝑠𝑧𝑐𝑧𝑒 𝑝𝑟𝑧𝑒𝑑
𝑛𝑎𝑚𝑖 emanuje nadzieja. Nadzieja na szczęście,
miłość i pozytywne zmiany. Ta opowieść udowadnia, że trzeba dać szansę życiu i
miłości, zamiast pielęgnować traumy. Bogna i Lizka zapłaciły wiele za swoje
życie i nie mogły pozwolić, by wymknęło im się z rąk. Muszą żyć, kochać, bo
każde serce i dusza potrzebują miłości, bo nie ma takiego smutku, którego nie
można wypełnić radościami. Wszystko zależy tylko i wyłącznie od nas.
Czy
Lizka, po burzliwej podróży, targana przeciwnościami losu, dotrze w końcu do
spokojnego portu?
𝑇𝑟𝑢𝑑𝑛𝑒
𝑐𝑧𝑎𝑠𝑦 𝑡𝑤𝑜𝑟𝑧ą
𝑠𝑖𝑙𝑛𝑦𝑐ℎ 𝑙𝑢𝑑𝑧𝑖
[…] 𝐴 𝑠𝑖𝑙𝑛𝑖 𝑙𝑢𝑑𝑧𝑖𝑒
𝑝𝑜𝑡𝑟𝑎𝑓𝑖ą 𝑚𝑜𝑐𝑛𝑜
𝑐ℎ𝑤𝑦𝑐𝑖ć ż𝑦𝑐𝑖𝑒
𝑧𝑎 𝑟𝑜𝑔𝑖 𝑖 𝑏𝑦𝑙e 𝑧𝑎𝑤𝑖𝑒𝑟𝑢𝑐ℎ𝑎
𝑖𝑚 𝑛𝑖𝑒𝑠𝑡𝑟𝑎𝑠𝑧𝑛𝑎.
_________________________________
Dziś
już z Wami się żegnam, życząc dobrego popołudnia i spokojnego wieczoru.
ʜᴀʟɪɴᴀ
__________________________________
Współpraca barterowa / Wydawnictwo
Prószyński i S-ka
Wioletta Sawicka
Autor: Wioletta Sawicka
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Ilość stron: 336
Gatunek: obyczajowa / z historią
Data premiery: 27 lutego 2025
Moja ocena: 10
/10

Komentarze
Prześlij komentarz