W CIENIU HISTORI, W ŚWIETLE EMOCJI
𝘞𝘵𝘰𝘳𝘦𝘬 𝟣𝟩-𝟢𝟨-𝟤𝟢𝟤𝟧
*ℝ𝔼ℂ𝔼ℕℤ𝕁𝔸 *
________________
Dzień
dobry, witam Was ponownie bardzo serdecznie.
Po
lekturze drugiej części 𝑃𝑜𝑚𝑖ę𝑑𝑧𝑦
mogę śmiało stwierdzić, że Zofia Mąkosa po raz kolejny oczarowała mnie swoją
prozą. Już 𝑊 ś𝑤𝑖𝑒𝑡𝑙𝑒 𝑙𝑎𝑡𝑎𝑟𝑛𝑖,
pierwsza część cyklu, sprawiła, że zapragnęłam zanurzyć się głębiej w ten
świat pełen literackiej pasji,
historycznej precyzji i bohaterów, z którymi trudno się rozstać. 𝐵𝑒𝑧
𝑚𝑖ł𝑜ś𝑐𝑖, kontynuacja tej opowieści,
jedynie umocniła moje przekonanie, że twórczość Zofii Mąkosy to literatura
najwyższej próby.
Zofia
Mąkosa jest dla mnie autorką wyjątkową – pisarką, która nie tylko doskonale zna
realia opisywanej epoki, ale przede wszystkim potrafi tchnąć życie w historie,
które snuje z ogromną wrażliwością i szacunkiem dla ludzkich emocji oraz prawdy
historycznej. Jej styl jest nie do podrobienia – piękny, obrazowy, głęboko
poruszający. To dzięki niemu przeniosłam się w czasie, na pogranicze
polsko-niemieckie, w czasy trudne, skomplikowane, a jednak przedstawione z taką
dbałością o szczegół i prawdę, że nie sposób nie poczuć ich ciężaru.
Autorka
po raz kolejny zachwyciła mnie swoją erudycją, literackim kunsztem i tym, jak
bardzo potrafi zaangażować czytelnika. Bohaterki, które poznałam wcześniej, na
nowo ożyły na kartach powieści, przypominając mi, dlaczego tak bardzo
pokochałam ich historie.
ᴢ ᴄʏᴋʟᴜ ʜᴀʟɪɴᴀ ᴘʀᴢᴇᴄᴢʏᴛᴀᴌᴀ ɪ ᴘᴏʟᴇᴄᴀ:
𝗭𝗼𝗳𝗶𝗮
𝗠ą𝗸𝗼𝘀𝗮 – 𝗕𝗲𝘇 𝗺𝗶ł𝗼ś𝗰𝗶
– 𝗽𝗿𝗲𝗺𝗶𝗲𝗿𝗮 𝟬𝟰
𝗰𝘇𝗲𝗿𝘄𝗰𝗮 𝟮𝟬𝟮𝟱
𝗿. – 𝗪𝘆𝗱𝗮𝘄𝗻𝗶𝗰𝘁𝘄𝗼
𝗞𝘀𝗶ąż𝗻𝗶𝗰𝗮
ᴛʏᴛᴜᴌ
ʀᴇᴄᴇɴᴢᴊɪ: 𝗪 𝗰𝗶𝗲𝗻𝗶𝘂
𝗵𝗶𝘀𝘁𝗼𝗿𝗶𝗶, 𝘄
ś𝘄𝗶𝗲𝘁𝗹𝗲 𝗲𝗺𝗼𝗰𝗷𝗶
_____________________________________________________________
Weronika
niespodziewanie wychodzi za mąż. Nikt nie zdąży się jeszcze zorientować, że
nosi w sobie dziecko, gdy staje się żoną człowieka, którego nie kocha. Fred,
jej mąż, to mężczyzna zraniony przez wojnę, zamknięty w sobie, z zespołem
stresu pourazowego. Boi się hałasu, grzmotów, a nawet muzyki. Weronika nie ma
pojęcia, czego jeszcze powinna się obawiać z jego strony. Jedynym miejscem,
gdzie Fred czuje się bezpiecznie, są stajnia i obora. Ojciec dziewczyny patrzy
na jej cierpienie i ma do siebie żal, że nie uchronił jej przed takim losem.
Tymczasem Weronika nie może nikomu zdradzić, kto naprawdę jest ojcem dziecka.
Nie może być z nikim szczera.
Joanna
przyjeżdża do Trzciela i spotyka tam kogoś, kogo bardzo chciała uniknąć. Po
powrocie do Poznania żyje w nieustannym napięciu. Choruje, a zapalenie płuc
omal nie kończy się tragicznie. Ratują ją Pola i Michalakowa, sąsiadka z dołu,
a do kosztów opieki, choć w tajemnicy, dokłada się również Stanisław. Joanna
kocha swoją pracę, ale codzienność zatruwa jej przełożony, który zasiada na
stanowisku tylko dzięki koneksjom i z każdej okazji robi użytek ze swojego
chamstwa. Rani ją sytuacja w kraju. Po odzyskaniu niepodległości została już
tylko gorycz – ci, którzy mieli być nadzieją, okazali się gorsi niż ciemiężcy.
Tysiące ludzi oddało życie za wolność, a teraz ci, którzy mieli nią zarządzać,
nie są tego warci. Polki wychodzą za Niemców, odrzucają przeszłość, wychowują
dzieci tak, by nie znały swojej tożsamości. Dla Joanny to niezrozumiałe, bo sama
oddałaby wiele, by poznać swoje korzenie. Nie zna swojej historii, ale bardzo
chciałaby ją odkryć. Wie, że człowiek powinien wiedzieć, kim jest i skąd
pochodzi.
Joanna
powraca do pracy na pograniczu w ramach tzw. płytkiego wywiadu. Błoński nie
jest zadowolony, bo to nie on ją tym razem zwerbował. Przez wydarzenia
polityczne i ludzkie dramaty przebija się nieustannie pytanie: czy jako naród
jesteśmy godni niepodległości? A może lepiej, żebyśmy zawsze byli pod czyimś
butem? Może jednak nie należy odbierać sobie nadziei, bo przecież nie wszyscy
jesteśmy złodziejami, kłótnikami, szaleńcami. Znajomość Joanny z przystojnym
Niemcem, organistą o nieposzlakowanej opinii, może stać się odpowiedzią na jej
samotność. Ale nie wszystko jest takie, jak się wydaje. Ten mężczyzna nie
pojawił się przypadkiem. Jego związek ze sprawą skradzionego złota i znajomość
z osobą, której Joanna się obawia, przekreślają nadzieję na bliższą relację.
W
dniu, gdy Weronika została żoną Freda i zamieszkała w domu Meisnerów, jej życie
zaczęło przypominać wędrówkę po labiryncie. Podjęła decyzję, z której nie było
odwrotu, ale to nie znaczyło, że miała poddać się bezwolnie losowi. Weronika
zaskakuje determinacją, nie rezygnuje z własnych celów. Marzy o bezpieczeństwie
i dobrobycie, chce zdobyć jak najwięcej władzy w domu, który nigdy nie był dla
niej przyjazny. Nie kieruje się sercem, lecz rozsądkiem, cierpliwością i
sprytem. Często bierze Freda za rękę i wychodzą razem na spacery, by oglądać
rytuał zapalania ulicznych latarni. Ten taniec światła sprawia jej mężowi
wyraźną ulgę i radość.
Meisner,
teść Weroniki, nigdy nie zaakceptowałby jej jako synowej, gdyby nie kryzys
gospodarczy i choroba Freda. Taka biedaczka, do tego Polka, nie miała prawa
nosić ich nazwiska. A jednak dziewczyna potrafi zjednać sobie starego Meisnera.
Uczy ją rachunkowości, bo wie, że jego syn nie podoła obowiązkom. Mimo to
rodzina nie traktuje jej z szacunkiem. Mieszkańcy Trzciela również nie mogą
znieść, że Polka zdołała wejść do niemieckiego rodu, i to zamożnego. Ich zdaniem
powinna spuścić wzrok i chodzić z pokorą, a nie z dumnie uniesioną głową.
Plotki i złośliwości nie mają końca.
Fred
po kolejnym napadzie szału trafia do Obrawalde, a Weronika rodzi syna, co
jeszcze bardziej wzmacnia jej pozycję i wzmaga niechęć kobiet z rodziny
Meisnerów. W tym wszystkim nie mogłam przestać myśleć o małej Neli, która po
odejściu Weroniki zostaje z ciężarem gospodarstwa. Dziecko, które powinno
marzyć o karuzelach, z trudem sięga do stołu, by kroić warzywa do zupy. Jej los
ściska za serce.
Inga,
obrażona na Weronikę za odebranie jej pozycji, wychodzi za mąż za nieudacznika
i pijaka. Bicie było wtedy na porządku dziennym. Gdy Weronika poznaje prawdę,
stara się pomóc siostrze męża, lecz ta okazuje jej jedynie coraz większą
nienawiść. Kobiety z rodu Meisnerów odsuwają się od niej całkowicie. Trudno
uwierzyć, że matka mogła milcząco akceptować taki los córki i winić za wszystko
Weronikę. To nie Bóg ustanawia te okrutne reguły, tylko ludzie, którzy
przypisują sobie prawo do interpretowania Jego woli. Inga i Weronika są
nieszczęśliwe, tyle że jedna się już
poddała, a druga wciąż walczy. Weronika, choć nie darzyła Freda miłością,
próbowała stworzyć z nim namiastkę życia. Imponowała mi swoją siłą i determinacją.
Sytuacja
w Trzcielu jest pełna paradoksów. Po wyznaczeniu granicy mieszkańcy muszą
wybierać, po której stronie chcą żyć. Decyzje są bolesne, czasem
niewyobrażalne. Tymczasem w tle opowieści autorka doskonale oddaje realia
historyczne, przywołując na przykład słynną powódź z 1924 roku, która zalała
niemal cały kraj. Najpierw woda, potem chłody ciągnące się tygodniami. Każdy
detal, każdy szczegół tła historycznego został pieczołowicie odtworzony.
Zofia
Mąkosa nie tylko snuje opowieść. Ona ożywia świat, który opisuje. Czytając tę
powieść, czułam się, jakbym była tam z nimi, wśród ludzi, którzy każdego dnia
podejmowali trudne decyzje. Kibicowałam Weronice, by nie poddała się Meisnerowi
i jego zasadom, by potrafiła ocalić siebie. Autorka jak zawsze po mistrzowsku
łączy fikcję z faktami, tworząc świat, który wydaje się bardziej realny niż
nasza codzienność. Fragmenty o Trzcielu i niemieckiej propagandzie aż nazbyt
przypominają dzisiejszą rzeczywistość. Lata mijają, zmieniają się nazwy i rządy,
a mechanizmy pozostają te same.
Kiedy
Joanna wreszcie otwiera serce dla Stanisława, los znów się odwraca. Coś burzy
to, co mogło być piękne. W rodzinie Weroniki pozornie wszystko wraca na
właściwe tory, ale nad wszystkim wisi cień – Martina poprzysięga zemstę. Chce
odkryć prawdę i doprowadzić do upadku Weroniki.
Ta
powieść to nie tylko historia. To zapis emocji, dramatów, walki o godność i
miłość. Opowieść o dwóch silnych kobietach, które nie zgodziły się na rolę
ofiar, chociaż życie nie dawało im wyboru. Historia poruszająca, refleksyjna,
wypełniona nadzieją i bólem, pięknem i brutalnością codzienności. Znakomita. To
jedna z tych powieści, która na długo pozostaje w sercu i nie pozwala zapomnieć
ani o Weronice, ani o Joannie, ani o pytaniach, które stawiają.
_________________________________
Dziś
już z Wami się żegnam, życząc dobrego popołudnia i spokojnego wieczoru.
ʜᴀʟɪɴᴀ
__________________________________
Współpraca barterowa / Wydawnictwo Książnica
Zofia Mąkosa
__________________________________
Autor: Zofia Mąkosa
Wydawnictwo: Książnica
Ilość stron: 336
Gatunek: historyczna
Data premiery: 04 czerwca 2025
Moja ocena: 10
/10

Komentarze
Prześlij komentarz