WYWIAD Z KATARZYNĄ KUŚMIERCZYK
𝘗𝘰𝘯𝘪𝘦𝘥𝘻𝘪𝘢ł𝘦𝘬 𝟤𝟥-𝟢𝟨-𝟤𝟢𝟤𝟧
Dzień dobry. Witam Was bardzo serdecznie.
𝑹𝒐𝒛𝒎𝒐𝒘𝒂 𝒛 𝑲𝒂𝒕𝒂𝒓𝒛𝒚𝒏ą 𝑲𝒖ś𝒎𝒊𝒆𝒓𝒄𝒛𝒚𝒌 𝒐 𝒌𝒔𝒊ąż𝒄𝒆 „𝑬𝒄𝒉𝒐 𝒔𝒛𝒆𝒑𝒕ó𝒘” 𝒊 𝒑𝒊𝒔𝒂𝒏𝒊𝒖 𝒛 𝒅𝒖𝒔𝒛ą
Dziś, w dniu premiery najnowszej, znakomitej powieści autorki, której mam zaszczyt patronować, postanowiłam podzielić się z Wami wywiadem, który przeprowadziłam z Kasią jakiś czas temu.
Z Katarzyną Kuśmierczyk rozmawia mi się zawsze tak, jakbyśmy znały się od lat. Ciepło, szczerze i z uśmiechem. Tym razem postanowiłyśmy porozmawiać przy okazji premiery jej najnowszej książki 𝐸𝑐ℎ𝑜 𝑠𝑧𝑒𝑝𝑡ó𝑤, która zabiera czytelnika w niezwykłą podróż przez mroczne zakątki Suwalszczyzny. Autorka znana z poruszającej serii o Matyldzie oraz przejmującej powieści 𝑇𝑎, 𝑘𝑡ó𝑟𝑎 𝑤𝑖𝑒 po raz kolejny udowadnia, że potrafi stworzyć historię pełną emocji, tajemnic i niezwykłego klimatu. Oddaję głos Kasi, która jak nikt inny potrafi opowiadać o pisaniu, kobietach i tym, co nieoczywiste...
𝑯𝒂𝒍𝒊𝒏𝒂: Jakie emocje towarzyszyły Ci przy tworzeniu 𝐸𝑐ℎ𝑎 𝑠𝑧𝑒𝑝𝑡ó𝑤? Czy różniły się od tych, które czułaś przy pisaniu serii z Matyldą?
𝑲𝒂𝒕𝒂𝒓𝒛𝒚𝒏𝒂 𝑲𝒖ś𝒎𝒊𝒆𝒓𝒄𝒛𝒚𝒌: I tak, i nie, trudno to rozgraniczyć. Ja dość specyficznie piszę swoje książki. Mocno upraszczając temat, za każdym razem niemal w nich mieszkam i to do tego stopnia, że kiedy w sierpniowe, gorące popołudnie, zaczynałam pisać „Echo”, zrobiło mi się nagle bardzo zimno. Często na spotkaniach autorskich powtarzam, że nie byłabym w stanie napisać więcej niż czterech książek w roku, bo bardzo głęboko i emocjonalnie wchodzę w światy moich bohaterek, niemal się z nimi utożsamiając podczas pracy nad powieścią.
𝑯𝒂𝒍𝒊𝒏𝒂: Skąd pomysł na osadzenie tej historii w tak mrocznej, niemal magicznej scenerii Suwalszczyzny?
𝑲𝒂𝒕𝒂𝒓𝒛𝒚𝒏𝒂 𝑲𝒖ś𝒎𝒊𝒆𝒓𝒄𝒛𝒚𝒌: Kocham Suwalszczyznę całym sercem i od pierwszego wejrzenia, ale to nie jest miejsce jednoznaczne i za baśniowym anturażem kryje się też sporo mroku. Każdy kto mieszkał tu zimą, jesienią i wczesną wiosną, wie, że ta letnia magia ma też ciemne strony innych pór roku. Wyobraź sobie atramentową czerń nocy, bo w miejscu w którym mieszkam nie widać świateł z innych domów, wiatry dujące całymi godzinami, jękliwie śpiewające, zamarznięte jezioro, krwawe zachody słońca, albo wiatr wyginający gałęzie zalanego lasu… Czy w takich warunkach można pisać komedie albo romanse?
𝑯𝒂𝒍𝒊𝒏𝒂: Czy widma, które pojawiają się w książce, mają swoje źródło w ludowych wierzeniach, czy to raczej wytwór Twojej wyobraźni?
𝑲𝒂𝒕𝒂𝒓𝒛𝒚𝒏𝒂 𝑲𝒖ś𝒎𝒊𝒆𝒓𝒄𝒛𝒚𝒌: To ma być unikalna cecha „Widm”. W każdym z tomów Czytelnik odnajdzie nie tylko wierzenia ludowe, ale też lokalne opowieści, chociaż oczywistym jest, że wątki kryminalne z całym tłem fabuły, splata moja wyobraźnia. W przypadku „Echa” są to legendy związane ze Świętym Miejscem i jego okolicą, a w powieści nad którą właśnie pracuję dawne przekazy o zarazie i kurhanach leżących na skraju wsi. Dla mnie ważne jest żeby nie tylko osadzić tu akcję, ale też oddać lokalne opowieści, koloryt i atmosferę opisywanych miejsc. Do każdej z moich książek staram się też włączać wątki słowiańskie, jak i te związane z wierzeniami naszych przodków. Realizm magiczny ma być na tyle sugestywny, żeby Czytelnik zatracił granicę między fikcją a prawdą.
𝑯𝒂𝒍𝒊𝒏𝒂: Czy tworząc bohaterkę 𝐸𝑐ℎ𝑎 𝑠𝑧𝑒𝑝𝑡ó𝑤, celowo odsunęłaś się od osobowości Matyldy, czy może podskórnie coś je łączy?
𝑲𝒂𝒕𝒂𝒓𝒛𝒚𝒏𝒂 𝑲𝒖ś𝒎𝒊𝒆𝒓𝒄𝒛𝒚𝒌: Osoba pisząca te opowieści.(śmiech) Żartuję oczywiście. Nie, to są zupełnie inne postacie z inną osobowością i charakterem. W Matyldzie było sporo moich cech i przyzwyczajeń, a mentalność Miłki jest mi bardzo odległa. Z drugiej strony musiała być taka, inaczej nie spięłabym fabuły powieści.
𝑯𝒂𝒍𝒊𝒏𝒂: Czy któraś z postaci z tej książki była dla Ciebie szczególnie wymagająca do napisania?
𝑲𝒂𝒕𝒂𝒓𝒛𝒚𝒏𝒂 𝑲𝒖ś𝒎𝒊𝒆𝒓𝒄𝒛𝒚𝒌: Nie. Gdyby któraś z postaci sprawiała mi trudność w opisie, zmieniłabym ją. Jeżeli coś mi nie leży, sprawia problemy w konstrukcji, nie potrafię tego oddać, to wiem, że nie wyjdzie naturalnie, a Czytelnicy natychmiast wyłapują niedociągnięcia i sztuczność.
𝑯𝒂𝒍𝒊𝒏𝒂: Jak wyglądał Twój research do tej historii? Czy odwiedzałaś konkretne miejsca, rozmawiałaś z mieszkańcami?
𝑲𝒂𝒕𝒂𝒓𝒛𝒚𝒏𝒂 𝑲𝒖ś𝒎𝒊𝒆𝒓𝒄𝒛𝒚𝒌: O tak! Przygotowanie materiałów, poszukiwania i pobyt w opisywanych miejscach, to dla mnie najprzyjemniejsza część pracy nad książką. Kocham podróże, historię, legendy i wyszukiwanie tajemnic związanych z terenem o którym piszę. Pod tym względem „Echo” i „Ta, która wie”, były wręcz fascynujące. W „Echu” najważniejsza część akcji rozgrywa się w Świętym Miejscu nad Rospudą, a w swoim już dość długim życiu, nie spotkałam drugiego, tak niesamowitego, magicznego, owianego tajemnicami i legendami miejsca. Tego nie da się opisać, to trzeba zobaczyć! Pierwszy raz byłam tam ponad dwadzieścia lat temu i od tego czasu wracałam wielokrotnie. W trakcie pracy nad książką bywałam tam co najmniej raz w miesiącu. Kiedy czuję klimat, pisze mi się zdecydowanie lepiej. Odwiedziłam też wielopokoleniową rodzinę z Jaśk, gdzie zamieszkała książkowa Miłosława, to dzięki nim książka zyskała na lokalnym kolorycie.
𝑯𝒂𝒍𝒊𝒏𝒂: Który moment w tej książce był dla Ciebie najbardziej emocjonalny. Czy to podczas pisania, czy późniejszego czytania?
𝑲𝒂𝒕𝒂𝒓𝒛𝒚𝒏𝒂 𝑲𝒖ś𝒎𝒊𝒆𝒓𝒄𝒛𝒚𝒌: Zdecydowanie pisania. Zawsze i w każdej książce. Kiedy piszę, żądzą mną emocje: widzę, czuję, przeżywam, jestem w centrum wydarzeń. Kiedy czytam, to już tylko pod kątem błędów, konstrukcji zdania i ewentualnych poprawek.
𝑯𝒂𝒍𝒊𝒏𝒂: Jak powstał tytuł 𝐸𝑐ℎ𝑜 𝑠𝑧𝑒𝑝𝑡ó𝑤? Przyszedł od razu, czy długo szukałaś odpowiedniego brzmienia?
𝑲𝒂𝒕𝒂𝒓𝒛𝒚𝒏𝒂 𝑲𝒖ś𝒎𝒊𝒆𝒓𝒄𝒛𝒚𝒌: Jakkolwiek dziwnie by to nie zabrzmiało, ja nie szukam. Nie szukam tematu, miejsc, legend, one do mnie przychodzą: podczas podróży, czasami czyich opowieści, czytania reportaży… Podobnie jest z tytułem, zanim zacznę pisać zawsze mam już tytuł i podobnie jak okładka, musi być spójny z treścią książki, spinając wszystko w całość.
𝑯𝒂𝒍𝒊𝒏𝒂: Twoje książki mają specyficzny klimat. Gęsty, nastrojowy, wciągający. Czy to przychodzi naturalnie, czy świadomie budujesz tę atmosferę?
𝑲𝒂𝒕𝒂𝒓𝒛𝒚𝒏𝒂 𝑲𝒖ś𝒎𝒊𝒆𝒓𝒄𝒛𝒚𝒌: W części już odpowiedziałam na to pytanie. Na Suwalszczyźnie takie książki same się piszą. Myślę, że wynika to też z mojej osobowości i zainteresowań. Zawsze mnie takie tematy ciekawiły, uwielbiałam zagadki, duchy, mroczne opowieści, a teraz sama je opisuję. To chyba mój naturalny „ekosystem”, mocno męczyłabym się pisząc romans czy lekką komedię.
𝑯𝒂𝒍𝒊𝒏𝒂: Jaką rolę odgrywa w tej książce kobiecość? Czy chciałaś oddać hołd jakiejś konkretnej sile kobiecej?
𝑲𝒂𝒕𝒂𝒓𝒛𝒚𝒏𝒂 𝑲𝒖ś𝒎𝒊𝒆𝒓𝒄𝒛𝒚𝒌: No cóż, nawet gdybym się chciała wyprzeć, to się nie da – kobiecość odrywa w moich powieściach ogromną rolę! Wszystkie moje bohaterki łączy: sprawczość, siła charakteru, charyzma, niezależność i szukanie własnej drogi. W tym sensie mam z nimi wiele wspólnego. Ale odpowiem na to pytanie w sposób bardzo osobisty. Kobieta której nieustannie oddaję hołd i która zawsze jest w moim sercu, to nieżyjąca już, a wychowująca mnie babcia Marianna. W czasie wojny została porzucona z czterema córkami, dwie z nich musiał oddać na wychowanie, a mimo to zawsze dawała sobie radę i nigdy nie użalała się nad własnym losem… Gdyby nie ona, byłabym zupełnie innym człowiekiem i nie miałabym ani zamiłowania do wierzeń ludowych, ani wartości którym hołduję.
𝑯𝒂𝒍𝒊𝒏𝒂: Czy bohaterki 𝐸𝑐ℎ𝑎 𝑠𝑧𝑒𝑝𝑡ó𝑤, 𝑇𝑒𝑗, 𝑘𝑡ó𝑟𝑎 𝑤𝑖𝑒 i Matylda mają ze sobą coś wspólnego?
𝑲𝒂𝒕𝒂𝒓𝒛𝒚𝒏𝒂 𝑲𝒖ś𝒎𝒊𝒆𝒓𝒄𝒛𝒚𝒌: Generalnie tak, bo każda z nich – finalnie – dostaje to co chce, więc z pewnością wspomniana już wcześniej, zdolność kształtowania rzeczywistości, ale tego wątku nie mogę rozwinąć, żeby nie spojlerować własnych książek. Natomiast osobowościowo raczej nie, każda z nich jest inna. Gdyby musiała znaleźć jakiś wspólny mianownik, to samotność wśród bliskich. Każda z tych kobiet była niezrozumiana, mimo, że ciągle przebywały wśród ludzi i rodziny, nie miały żadnego wsparcia i żyły w swoim własnym świecie, nieustannie szukając drogi ucieczki. Może Matylda najmniej, bo ona mogła liczyć na brata, ale tylko z doskoku, a na dodatek nierozumiejącego jej wewnętrzne rozterki.
𝑯𝒂𝒍𝒊𝒏𝒂: Masz już w głowie kolejne historie? Czy planujesz kontynuację tego klimatu grozy i tajemnicy?
𝑲𝒂𝒕𝒂𝒓𝒛𝒚𝒏𝒂 𝑲𝒖ś𝒎𝒊𝒆𝒓𝒄𝒛𝒚𝒌: Oczywiście. Kolejny tom „Widm”, będzie się rozgrywał w gminie Bakałarzewo, gdzie dojdzie to serii tajemniczych zaginięć pozornie niezwiązanych ze sobą turystów. A to wszystko w cieniu wydarzeń jakie miały miejsce w czasach zarazy z roku 1710, która nawiedziła ten teren.
𝑯𝒂𝒍𝒊𝒏𝒂: Której ze swoich książek najchętniej byś teraz wróciła jako czytelniczka?
𝑲𝒂𝒕𝒂𝒓𝒛𝒚𝒏𝒂 𝑲𝒖ś𝒎𝒊𝒆𝒓𝒄𝒛𝒚𝒌: To trudne pytanie, ale chyba do „Zaginionej strony świata”, najmniej znanej z moich książek. Czytając książki fantasy odrywasz się od rzeczywistości i zatracasz w magicznym świecie stworzonym przez autora.
𝑯𝒂𝒍𝒊𝒏𝒂: Czego Ci życzyć po premierze 𝐸𝑐ℎ𝑎 𝑠𝑧𝑒𝑝𝑡ó𝑤?
𝑲𝒂𝒕𝒂𝒓𝒛𝒚𝒏𝒂 𝑲𝒖ś𝒎𝒊𝒆𝒓𝒄𝒛𝒚𝒌: Nieustającej weny i zwielokrotnienia kręgu Czytelników, tak żebym mogła skoncentrować się wyłącznie na pisaniu bez konieczności podejmowania innej działalności zawodowej. Marzy mi się, że kiedyś będę w top 10 najczęściej czytanych polskich autorów.
Dziękuję Ci, Kasiu, za rozmowę i za emocje, które wnosisz do swoich książek. Wierzę, że 𝐸𝑐ℎ𝑜 𝑠𝑧𝑒𝑝𝑡ó𝑤 zrobi na czytelnikach równie duże wrażenie, jak zrobiło na mnie. Życzę Ci kolejnych pięknych historii, wiernych czytelników i tej wyjątkowej magii, którą tak hojnie się z nami dzielisz. Niech kolejne opowieści trafiają do Ciebie w chwilach, gdy będziesz ich najbardziej potrzebować. Życzę Ci też spełnienia marzenia o znalezieniu się wśród dziesięciu najczęściej czytanych polskich autorów. Wierzę, że to się uda, i trzymam za Ciebie kciuki.

Komentarze
Prześlij komentarz