UWIĘZIENI W KONWENANSACH
Ś𝘳𝘰𝘥𝘢 𝟤𝟩-𝟢𝟧-𝟤𝟢𝟤𝟨
*ℝ𝔼ℂ𝔼ℕℤ𝕁𝔸*
________________
Dzień
dobry, witam Was ponownie bardzo serdecznie.
Po
książki Edyty Świętek sięgam bez wahania, bo wiem, że się nie zawiodę, a
lekturę kończę z poczuciem satysfakcji i przekonaniem, że trafiłam na coś
naprawdę dobrego i wartościowego. Cenię styl autorki, która potrafi łączyć
złożone ludzkie losy z wciągającą, dobrze poprowadzoną fabułą. 𝘋ż𝘦𝘯𝘵𝘦𝘭𝘮𝘦𝘯𝘪 𝘻𝘪𝘦𝘮𝘪 𝘨𝘢𝘭𝘪𝘤𝘺𝘫𝘴𝘬𝘪𝘦𝘫 otwierają nową sagę 𝘞 𝘤𝘪𝘦𝘯𝘪𝘶
𝘯𝘪𝘦𝘸𝘰𝘭𝘪. To opowieść, w
której warstwa obyczajowa harmonijnie przeplata się z historią, tworząc
wielowymiarowy obraz epoki. Autorka, jak w swoich wcześniejszych cyklach, dba
zarówno o relacje między bohaterami, jak i o historyczne realia, tutaj osadzone
w czasach zmagań o wolność spod panowania Habsburgów. Z dużą wrażliwością
pokazuje wewnętrzne rozdarcia bohaterek, a także ich trudne decyzje moralne i
doświadczenia wyniesione z małżeństwa.
ᴢ ᴄʏᴋʟᴜ ʜᴀʟɪɴᴀ ᴘʀᴢᴇᴄᴢʏᴛᴀᴌᴀ ɪ ʙᴀʀᴅᴢᴏ ᴘᴏʟᴇᴄᴀ:
𝗘𝗱𝘆𝘁𝗮
Ś𝘄𝗶ę𝘁𝗲𝗸 – 𝗗ż𝗲𝗻𝘁𝗲𝗹𝗺𝗲𝗻𝗶
𝘇𝗶𝗲𝗺𝗶 𝗴𝗮𝗹𝗶𝗰𝘆𝗷𝘀𝗸𝗶𝗲𝗷 - 𝗽𝗿𝗲𝗺𝗶𝗲𝗿𝗮
𝟭𝟱 𝗸𝘄𝗶𝗲𝘁𝗻𝗶𝗮
𝟮𝟬𝟮𝟲 𝗿. – 𝗪𝘆𝗱𝗮𝘄𝗻𝗶𝗰𝘁𝘄𝗼
𝗠𝗮𝗻𝗱𝗼
ᴛʏᴛᴜᴌ
ʀᴇᴄᴇɴᴢᴊɪ: 𝗨𝘄𝗶ę𝘇𝗶𝗲𝗻𝗶
𝘄 𝗸𝗼𝗻𝘄𝗲𝗻𝗮𝗻𝘀𝗮𝗰𝗵
_____________________________________________________
Gertruda
Stadnicka-Valdegamas wraz z mężem mieszka w Sewilli i mimo życia w Hiszpanii
bardzo tęskni za rodzinnymi stronami, choć Polska w tamtym czasie nie istniała
na mapach świata. Mąż, który bardzo ją kochał, nie podzielał poglądów Gertrudy
na temat jej ojczyzny. Żona Polka była tak zacietrzewiona w swoich
przekonaniach, jak chyba żadna znana mu kobieta. Dla niego niepojęte było, by
dama znała się na polityce i podobnych sprawach. Valdegamas uważał wręcz, że to
nie przystoi. Według mężczyzn tamtych czasów kobiety nie powinny zaprzątać
sobie głowy tak trudnymi tematami. Ich rolą było skupianie się na rzeczach
pięknych i wzniosłych oraz prowadzeniu domu i wychowywaniu dzieci. Takie bowiem
były Hiszpanki. Polki natomiast, bo chyba kiedyś istniał taki kraj, miały
zupełnie inną mentalność. Z upływem lat nauczył się rozmawiać z żoną tak, by w
porę ucinać polityczne dysputy, co było całkowicie sprzeczne z jego naturą. Jednak
godzi się na daleką podróż, by ukochana żona mogła spotkać się z rodziną na
ślubie Benedykty z Franciszkiem Sokołowskim. W Dobczycach, podczas wesela,
zapadają decyzje, które będą miały nieodwracalne skutki i wpłyną na życie kilku
rodzin.
Status
kobiety był zależny od mężczyzn. Dla ojca ślub córki stanowił transakcję,
podobnie jak dla rodziny przyszłego pana młodego. Jeszcze panna nie zdążyła
wyrazić zgody, rodzice niczego nie potwierdzili, a rodzina mężczyzny snuła
dalekosiężne plany, nawet dotyczące przyszłych wnuków. Ubijano interes, nikt
nie liczył się ze zdaniem dziewczyny. Miała wyjść za mąż i rodzić dzieci.
Izabela
Zarabska protestowała, ponieważ serce oddała innemu, ale nikt jej nie słuchał.
Jej przyszłość została już zaplanowana. Narzeczony, Cezary Orszand, nie
zamierzał zabiegać o jej względy. Przychylność Beli była dla niego sprawą
drugorzędną. Po poślubieniu Cezarego Bela czuła się samotna, mimo że otaczał ją
luksus. Nieszczęśliwa i niekochana, utraciła pierwszą miłość, a później musiała
jeszcze pożegnać przyjaciółkę Benedyktę zmarłą podczas porodu.
Czy
jej życie już zawsze miało tak wyglądać? Radosna i szczęśliwa już kiedyś była.
Łaknąca czułości ze strony męża, dała mu się omamić i wyraziła zgodę na
sprzedaż Dobczyc, ukochanych ziem ojca. Straciła majątek i rodzinę, ponieważ
dziadek oraz ojciec nie chcieli jej znać. Wspaniały mariaż, którym dla rodziny
miał być ślub jedynej córki z hrabią Orszandem, okazał się katastrofą. Może
Kowalski, łowca posagów, okazałby się lepszym zięciem? Jej pożycie małżeńskie,
po sprzedaży majątku, wbrew oczekiwaniom Beli również nie uległo zmianie. Nadal
nie obchodziła męża, a ona sama nie oczekiwała potomka.
Autorka
ukazuje, jak łatwo ludzie mogą ulec manipulacji poprzez propagandę, pieniądze
czy alkohol, co prowadzi do sytuacji, w której brat występuje przeciwko bratu i
ginie poczucie wspólnoty. W imię interesów zaborcy odwracają się od własnej
ojczyzny. Chłopi i austriaccy żołdacy dopuszczali się przemocy wobec szlachty,
a za każdą głowę wypłacano zapłatę. Tyle w tym krwi, cierpienia i ludzkiego
dramatu. Trudno pogodzić się z obrazem, w którym Polacy stają przeciwko
Polakom, podsycani przez obce wpływy. Mimo upływu lat i zmiany pokoleń historia
zdaje się powtarzać. Wciąż brakuje nam refleksji nad przeszłością, a łatwość, z
jaką ulegamy manipulacji, pozostaje niepokojąco aktualna.
Czy
polski naród będzie potrafił się zjednoczyć? Czy prosty lud przestanie ulegać
manipulacjom obcych wpływów i nie da się zwieść pustym obietnicom, które, jak
mawiano, tylko głupcom przynoszą radość? Niestety historia jeszcze nieraz
pokazała, że Polak mądry po szkodzie, a może nawet trafniejsze byłoby inne
powiedzenie, że zarówno przed szkodą, jak i po szkodzie pozostaje głupi.
Autorka
opisuje ówczesną sytuację naszego narodu pod zaborami. Przedstawia smutną
rzeczywistość polegającą na tym, że pokolenia wychowane w niewoli powoli
zapominały, czym jest wolność. Zadaje pytanie, co by było, gdyby młodzi zaznali
prawdziwej swobody. Wszyscy byli jak ptaki wyhodowane w niewoli. Tylko
nieliczni, jak rozważna Ludwika Karska, pamiętają czasy, gdy Polak był
Polakiem. To tacy, jak ona zaszczepili w swoich dzieciach umiłowanie ojczyzny.
Ale coraz trudniej było przekazywać te wartości kolejnym pokoleniom. I co
będzie, gdy odejdą dziadkowie pamiętający czasy, gdy Polska była wolna. Młode
pokolenie wyrasta na ludzi pozbawionych tożsamości narodowej. Czas leczy rany i
zwykle ma zbawienne działanie, lecz w tym przypadku staje się szkodnikiem.
Na
tle burzliwych wydarzeń historycznych rozgrywały się ludzkie dramaty, ponieważ
w zniewolonym narodzie główną rolę odgrywały sztywne zasady obyczajowe, których
nikt nie odważył się naruszyć, nawet tak odważni ludzie jak baron Sokołowski i
Ludwika Karska. Nikt nie chciał znaleźć się na marginesie towarzyskiego świata,
również oni. W efekcie musieli podjąć decyzję sprzeczną z własnymi uczuciami i
przekonaniami. Wybrali drogę bezpieczną, zgodną z oczekiwaniami otoczenia.
Tytuł
książki jest bardzo wymowny. Dżentelmeni… jedni z nich byli nimi naprawdę, inni
jedynie chcieli za takich uchodzić, bo tak właśnie o sobie myśleli. Urodzeni w
szlacheckich domach, nie widzieli sprzeczności w traktowaniu żon z chłodną
obojętnością i szukaniu uciech w ramionach kobiet lekkich obyczajów.
Wywyższanie się i patrzenie na innych z góry było dla nich codziennością. Na
porządku dziennym zdarzały się małżeństwa starszych mężczyzn z młodymi
dziewczętami, których nikt o zdanie nie pytał. Porywy serca nie miały
znaczenia. Obłuda i zakłamanie na stałe gościły w salonach. Cóż z tego, że
Ludwika Karska nie mieściła się w ramach narzuconych przez jej środowisko,
które z urodzenia uważało się za uczciwe i stojące ponad przeciętnością, a w
rzeczywistości było pełne fałszu. Nawet ona nie odważyła się wyjść przed szereg
i zrobiła to, czego od niej oczekiwano.
Powszechnie
znane było, że mężczyźni prowadzili swoich synów do domów uciech, by uczyć ich
ars amandi, a kobiety im mniej na ten temat wiedziały, tym lepiej. Miały
spełniać obowiązki małżeńskie i rodzić dzieci. Nie należało rozbudzać w nich
namiętności, by nie popadały potem w histerię. Tacy dżentelmeni nie mieli
oporów, by zaspokajać swoje żądze, wykorzystując do tego służące, a potem
zmuszać je do usuwania ciąży albo wydawać za mąż za przypadkowych mężczyzn
łasych na pieniądze od jaśnie państwa. Chodzenie do domów uciech nikogo nie
dziwiło ani nie oburzało. Od kobiet wymagano skromności, dziewictwa i
uległości, a mężczyznom wolno było folgować sobie do woli poza małżeńską
komnatą.
Syn
Sokołowskiego zakochał się w swojej macosze, która była niewiele od niego
starsza. To wyidealizowane uczucie, nieodwzajemnione przez kobietę, stało się
przyczyną rodzinnego nieszczęścia. Izabela zaś po latach przekonała się, że
Kowalski nie był już tym mężczyzną, w którym kiedyś się zakochała i do którego
wciąż wzdychała. Teraz zastanawia się, czy małżeństwo z Orszandem byłoby inne,
gdyby naprawdę kochała męża, czy mimo to traktowałby ją jak dodatek. Hrabia
Orszand był zimny i wyrachowany, a jego najstarszy syn okrutny i bezwzględny. Co jeszcze przyniesie im los?
Powieść 𝘋ż𝘦𝘯𝘵𝘦𝘭𝘮𝘦𝘯𝘪 𝘻𝘪𝘦𝘮𝘪 𝘨𝘢𝘭𝘪𝘤𝘺𝘫𝘴𝘬𝘪𝘦𝘫 wciągnęła mnie od pierwszych
stron. Edyta Świętek przeniosła mnie w świat dawnych majątków, skomplikowanych
relacji rodzinnych i uczuć, które często musiały ustępować obowiązkom oraz
rygorom społecznym. Autorka po raz kolejny udowodniła, że świetnie odnajduje
się w powieściach historyczno-obyczajowych, tworząc opowieść pełną emocji,
tęsknoty i trudnych decyzji.
Najbardziej
poruszyło mnie to, jak wyraźnie widać tutaj zderzenie marzeń z rzeczywistością.
Bohaterowie żyją w świecie, w którym nazwisko i pozycja znaczą więcej niż
szczęście czy prawdziwe uczucia. Szczególnie mocno odczuwa się to w historii
Izabeli, której przyszłość została zaplanowana przez innych. Jej emocjonalne
rozdarcie, samotność i pragnienie miłości sprawiły, że bardzo łatwo było mi
wejść w jej świat i przeżywać razem z nią kolejne wydarzenia. Edyta Świętek pokazuje
przy tym, jak niewiele do powiedzenia miały kobiety w tamtych czasach, nawet
jeśli pochodziły z wyższych sfer.
Bardzo
doceniam również historyczne tło powieści. Rabacja galicyjska, społeczne
napięcia i niepodległościowe nastroje nie przytłaczają fabuły, ale nadają jej
autentyczności i sprawiają, że losy bohaterów wydają się jeszcze bardziej
przejmujące. Edyta Świętek potrafi pisać o historii w sposób lekki i naturalny,
dzięki czemu czyta się tę książkę z ogromnym zainteresowaniem.
Ogromnym
atutem tej powieści są także bohaterowie. Nie są idealni ani jednoznaczni, mają
swoje słabości, lęki i wewnętrzne konflikty, dzięki czemu wydają się prawdziwi.
Na uwagę zasługuje spokojny, obrazowy styl pisania autorki, który pozwala
niemal zobaczyć galicyjskie dwory, eleganckie przyjęcia i ukryte za nimi
rodzinne dramaty.
𝘋ż𝘦𝘯𝘵𝘦𝘭𝘮𝘦𝘯𝘪 𝘻𝘪𝘦𝘮𝘪 𝘨𝘢𝘭𝘪𝘤𝘺𝘫𝘴𝘬𝘪𝘦𝘫 to opowieść o miłości, która pojawia się wtedy, kiedy nie powinna, o życiu ułożonym według cudzych oczekiwań i o pragnieniu szczęścia, które często trzeba chować bardzo głęboko. To książka pełna emocji, sekretów i trudnych wyborów, a kończy się w takim momencie, że od razu miałam ochotę sięgnąć po kolejny tom, na który jeszcze chwilę trzeba poczekać.
Dziś
już z Wami się żegnam, życząc dobrego popołudnia i spokojnego wieczoru.
ʜᴀʟɪɴᴀ
__________________________________
Współpraca barterowa – Wydawnictwo Mando
Edyta Świętek
__________________________________
Autor: Edyta Świętek
Wydawnictwo: Mando
Ilość stron: 416
Gatunek: obyczajowa / z historią w tle
Data premiery: 15 kwietnia 2026
Moja ocena: 09
/10

Komentarze
Prześlij komentarz