DRUŻYNA PIERŚCIONKA
𝘗𝘪ą𝘵𝘦𝘬 𝟣𝟫-𝟢𝟨-𝟤𝟢𝟤𝟨
*ℝ𝔼ℂ𝔼ℕℤ𝕁𝔸*
________________
Są
autorzy, po których książki sięgam bez wahania, wiedząc, że czeka mnie
historia, która nie tylko wciągnie, ale też pozwoli na chwilę zwolnić i
zanurzyć się w spokojniejszym świecie. Dla mnie taką pisarką jest Agnieszka
Krawczyk, której powieści mają w sobie coś kojącego i bliskiego. 𝑊 𝑐𝑧𝑡𝑒𝑟𝑦
𝑠𝑡𝑟𝑜𝑛𝑦 𝑠𝑧𝑐𝑧ęś𝑐𝑖𝑎
tylko to potwierdziło. Autorka ma swój charakterystyczny styl, lekki, ale
niebanalny, pełen wyczucia i delikatności w opowiadaniu o codzienności. Potrafi
dostrzec w zwykłych sytuacjach coś więcej, emocje, które często umykają w
pośpiechu, i relacje, które budują się powoli, krok po kroku. Dzięki temu jej
bohaterowie nie są papierowi, ale bardzo ludzcy, z własnymi historiami,
słabościami i pragnieniami. Ta książka idealnie wpisała się w mój gust. Ma w
sobie spokój, skupienie na ludziach i ich historiach oraz klimat, który we mnie
został. Krakowskie tło i motyw szkatułki stały się moim zdaniem pretekstem dla
autorki do refleksji nad tym, jak wiele znaczą spotkania, wybory i to, co
często dzieje się gdzieś pomiędzy wydarzeniami. 𝑊 𝑐𝑧𝑡𝑒𝑟𝑦
𝑠𝑡𝑟𝑜𝑛𝑦 𝑠𝑧𝑐𝑧ęś𝑐𝑖𝑎
to nie tylko bardzo dobra powieść obyczajowa, lecz także wędrówka szlakiem
tajemniczej szkatułki po romantycznych zakątkach Krakowa.
ᴢ ᴄʏᴋʟᴜ ʜᴀʟɪɴᴀ ᴘʀᴢᴇᴄᴢʏᴛᴀᴌᴀ ɪ ʙᴀʀᴅᴢᴏ ᴘᴏʟᴇᴄᴀ:
𝗔𝗴𝗻𝗶𝗲𝘀𝘇𝗸𝗮
𝗞𝗿𝗮𝘄𝗰𝘇𝘆𝗸 – 𝗪
𝗰𝘇𝘁𝗲𝗿𝘆 𝘀𝘁𝗿𝗼𝗻𝘆
𝘀𝘇𝗰𝘇ęś𝗰𝗶𝗮- 𝗽𝗿𝗲𝗺𝗶𝗲𝗿𝗮
𝟮𝟬 𝗺𝗮𝗷𝗮 𝟮𝟬𝟮𝟲
𝗿. – 𝗪𝘆𝗱𝗮𝘄𝗻𝗶𝗰𝘁𝘄𝗼
𝗟𝗶𝘁𝗲𝗿𝗮𝗰𝗸𝗶𝗲
ᴛʏᴛᴜᴌ
ʀᴇᴄᴇɴᴢᴊɪ: 𝗗𝗿𝘂ż𝘆𝗻𝗮
𝗽𝗶𝗲𝗿ś𝗰𝗶𝗼𝗻𝗸𝗮
_________________________________________________
[…]
𝑤 𝑝𝑟𝑧𝑦𝑝𝑎𝑑𝑘𝑢
𝑟𝑜𝑧𝑠𝑡𝑎𝑛𝑖𝑎
𝑐𝑖𝑒𝑟𝑝𝑖𝑒𝑛𝑖𝑎
𝑠𝑖ę 𝑘𝑢𝑚𝑢𝑙𝑢𝑗ą.
𝑇𝑜 ż𝑎ł𝑜𝑏𝑎 𝑝𝑜 𝑤𝑠𝑧𝑦𝑠𝑡𝑘𝑖𝑐ℎ
𝑑𝑜𝑡𝑦𝑐ℎ𝑐𝑧𝑎𝑠𝑜𝑤𝑦𝑐ℎ
𝑠𝑡𝑟𝑎𝑡𝑎𝑐ℎ. 𝐾𝑎ż𝑑𝑒
𝑝𝑟𝑧𝑦𝑘𝑟𝑒 𝑑𝑜ś𝑤𝑖𝑎𝑑𝑐𝑧𝑒𝑛𝑖𝑒
ż𝑦𝑐𝑖𝑜𝑤𝑒 𝑤𝑟𝑎𝑐𝑎
𝑤ó𝑤𝑐𝑧𝑎𝑠 𝑑𝑜 𝑛𝑎𝑠
𝑗𝑎𝑘 𝑒𝑐ℎ𝑜, 𝑝𝑜𝑡ę𝑔𝑢𝑗ą𝑐
𝑏ó𝑙.
Nina,
Sandra, Nikodem i Marcel to bohaterowie nowej powieści Agnieszki Krawczyk,
których drogi niespodziewanie się przecinają. Bracia Nikodem i Marcel prowadzą
podcast poświęcony mrocznym zagadkom Krakowa, jednak dochody z tego
przedsięwzięcia są niewielkie. Dodatkowo życie utrudnia im Stradomski, znany
biznesmen i naciągacz, który podstępnymi sposobami próbuje wyciągać pieniądze
od innych, łatając w ten sposób swój dziurawy budżet. Nina postanawia pomóc
braciom wyplątać się z tej trudnej sytuacji i poleca im swoją przyjaciółkę
Sandrę, która jest prawniczką.
Gdy
Nikodem podczas nagrywania podcastu zwichnął nogę, Nina bez większego problemu
wchodzi w rolę współprowadzącej kanał chłopaków. Dziewczyna zmaga się z traumą
po nieudanym związku i wciąż nie potrafi się po nim otrząsnąć. Wydaje jej się,
że współpraca z braćmi pozwoli jej odwrócić myśli od tego, co nieustannie ją
trapi.
Sandra
zaś wpada na pomysł, by podsunąć chłopakom ciekawe historie prawnicze do ich
podcastów kryminalnych. Postanawia przy okazji wykorzystać swój talent do
snucia opowieści. Uważa, że jest przecież wiele interesujących tematów do
przedstawienia, wystarczy tylko zmienić personalia osób, których dotyczą.
Nina
od przyjaciółki dostaje szkatułkę kupioną na targu staroci. Jakie jest jej
zdziwienie, gdy okazuje się, że w środku, w mechanizmie pozytywki, ktoś ukrył
pierścionek. Dziewczyna ma przeczucie, że ten pozornie drobny przedmiot miał
dla kogoś niebagatelne znaczenie. Nie został wyrzucony, ale specjalnie tam
schowany. Jaka jest jego tajemnica i co za nią stoi? Może ktoś wciąż czekał na
wyjaśnienie? Zbiegiem okoliczności trafia właśnie do niej i ona czuje, że
powinna coś z tym zrobić. Wierzyła, że przedmioty mają duszę i potrafią
przemawiać, a ten pierścionek przemówił do niej. Domagał się, by rozwikłała
jego sekret. Nina podświadomie czuła, że w tej historii pozostało jakieś
niedopowiedzenie, niezamknięty rozdział, który domagał się tego, by wreszcie
padło w nim ostatnie słowo.
Nina
i Marcel postanowili odnaleźć ślady producenta szkatułki. Te wspólne działania
nieoczekiwanie zaczynają ich łączyć. Jego ujmowała jej delikatność, pewien
dystans i melancholia, którą w niej wyczuwał. A on bardzo pragnął rozproszyć
ten mrok, który ją czasem ogarniał. Miał wtedy wrażenie, że przykrywa on inną
stronę jej natury, tę bardziej słoneczną. Nina zaś odkryła, że bardzo dobrze
jej się z Marcelem rozmawia i dostrzegła w nim wrażliwego mężczyznę.
Z
poszukiwań związanych ze szkatułką postanowili zrobić temat podcastu i
przystąpić do konkursu, którego wygranie mogłoby wyciągnąć ich kanał z dołka. Nikodem
na projekt podcastu reagował entuzjastycznie, dla niego ta sprawa była
wyłącznie przygodą. Dla Marcela stanowiła kolejną pułapkę, w którą wpadli
całkowicie dobrowolnie. Bo co będzie, jeśli nie znajdą osoby, która była
właścicielem tej szkatułki i pierścionka? Wtedy przedsięwzięcie traciło na
atrakcyjności. Jeśli ten projekt się posypie i nie zdobędą sponsora, to nie
tylko oni zostaną z niczym, ale ucierpi także reputacja ich kanału. Tym
bardziej że Marcel, uwikłany w aferę wywołaną przez Stradomskiego, całkowicie
stracił zapał do prowadzenia kanału. A tu gra toczy się o wysoką stawkę, albo
wszystko, albo nic. Przeciwności losu jednak dopingują ich do działania. Nie
mają wyjścia, muszą odnaleźć właściciela szkatułki. zaczynają
traktować ten projekt jako wyzwanie. Ryzyko porażki napędza ich do działania. Powodzenie
ich kanału zależy od tego, jak potoczą się sprawy ze Stradomskim oraz Jeremim,
nowym chłopakiem byłej dziewczyny Marcela, który oskarżył go o napaść.
Sandra
i Nina są przyjaciółkami od lat. Ta pierwsza dla tej drugiej zrobiła bardzo
dużo, ale pech chciał, że obie zapałały uczuciem do Marcela. Sandra robi to
otwarcie, a Nina udaje, że jej to wcale nie obchodzi, ale w środku aż się
gotuje ze złości. Nina ukrywa swoją fascynację Marcelem, bo wciąż mierzy się ze
sprawami z przeszłości i musi zastanowić się, co robić dalej. Sandra jest
popędliwa, chce mieć wszystko pod kontrolą i działa według planu, realizując
wszystko zgodnie z listą życzeń. A czasem lepiej byłoby, gdyby wsłuchała się w
siebie i swoje potrzeby, zamiast gonić za czymś, co w mniemaniu niektórych
koniecznie powinna zrobić, bo być może ją to uszczęśliwi.
Odniosłam
wrażenie, że to Marcel i Nina tworzyli tę historię, podążając tropem szkatułki
i pierścionka. W trakcie poszukiwań trafiają do mało znanych zakątków Krakowa,
takich, które w pośpiechu dnia zwykle umykają uwadze: sklepów z odzieżą
vintage, antykwariatów pełnych staroci. Przestrzeni z duszą i klimatem. W
codziennym biegu łatwo je przeoczyć. W krzątaninie dnia nie ma czasu, by
zatrzymać się na ulicy, zajrzeć przez szybę do małego antykwariatu i na chwilę
dać się zaczarować temu miejscu. 𝐴 𝑠𝑧𝑘𝑜𝑑𝑎,
𝑏𝑜 𝑡𝑎𝑘𝑖 𝑚𝑜𝑚𝑒𝑛𝑡
𝑤𝑦𝑡𝑐ℎ𝑛𝑖𝑒𝑛𝑖𝑎,
𝑝𝑟𝑧𝑒𝑛𝑖𝑒𝑠𝑖𝑒𝑛𝑖𝑎
𝑤 𝑐𝑧𝑎𝑠𝑖𝑒, 𝑚𝑜ż𝑒
𝑤𝑖𝑒𝑙𝑒 𝑧𝑚𝑖𝑒𝑛𝑖ć,
𝑑𝑎ć 𝑧𝑎𝑠𝑡𝑟𝑧𝑦𝑘
𝑒𝑛𝑒𝑟𝑔𝑖𝑖, 𝑘𝑡ó𝑟𝑦
𝑧𝑎𝑜𝑤𝑜𝑐𝑢𝑗𝑒
𝑐𝑧𝑦𝑚ś 𝑐𝑎ł𝑘𝑖𝑒𝑚
𝑛𝑖𝑒𝑠𝑝𝑜𝑑𝑧𝑖𝑒𝑤𝑎𝑛𝑦𝑚.
Grupa
przyjaciół zastanawia się, czy właściciel szkatułki zawiódł się. Czy tamta
miłość w jakiś sposób przetrwała? Nina i Marcel nie do końca wierzą, że uda im
się odnaleźć właściciela pozytywki. A co będzie, gdy im się to uda? Co mu
powiedzą? Nie zastanawiali się wcześniej nad tym. Postacią zasługującą na uwagę
jest bibliotekarka Jola. To właśnie ona zwróciła im na to uwagę. Co chcieliby
powiedzieć człowiekowi, któremu być może zakłócają w jakiś sposób życie? Czy ta
ich przygoda będzie dla kogoś miła? Może ta przeszłość dla kogoś nie była
przyjemna ani łatwa. Może chciał o niej zapomnieć. […] 𝑛𝑖𝑒 𝑗𝑒𝑠𝑡
𝑑𝑜𝑏𝑟𝑧𝑒 𝑏𝑢𝑑𝑧𝑖ć
𝑝𝑎𝑚𝑖ęć 𝑝𝑟𝑧𝑒𝑠𝑧ł𝑜ś𝑐𝑖,
𝑏𝑒𝑧 𝑤𝑧𝑔𝑙ę𝑑𝑢
𝑛𝑎 𝑡𝑜, 𝑗𝑎𝑘𝑎 𝑜𝑛𝑎
𝑗𝑒𝑠𝑡.
Jola
była dobrym duchem tej powieści. Choć moja uwaga skupiała się przede wszystkim
na losach Marcela i Nikodema oraz szukającej spokoju Niny i jej żywiołowej przyjaciółki
Sandry, to właśnie Jola skradła kawałek mojego serca. Ta ciepła, pełna
życzliwości bibliotekarka wnosiła do historii wyjątkowy klimat i spokój.
Doskonale odnajdywała się w świecie tajemnic przeszłości, a jej miłość do
książek, mądrość i wrażliwość sprawiły, że stałą się ważną częścią Klubu
Dobrych Przyjaciół. To bohaterka, która pokazała, jak wiele może zmienić zwykła
obecność drugiego człowieka i jak często szczęście odnajdujemy wtedy, gdy
pomagamy innym.
𝑊
𝑐𝑧𝑡𝑒𝑟𝑦 𝑠𝑡𝑟𝑜𝑛𝑦
𝑠𝑧𝑐𝑧ęś𝑐𝑖𝑎 to opowieść,
która otuliła mnie spokojem, a jednocześnie nie pozwalała pozostać obojętną
wobec ludzkich losów splatających się w jej świecie. Agnieszka Krawczyk
prowadziła narrację z dużą uważnością na emocje, relacje i drobne momenty
codzienności, które z czasem okazywały się najważniejsze i najtrwalsze w
pamięci.
𝑊
𝑐𝑧𝑡𝑒𝑟𝑦 𝑠𝑡𝑟𝑜𝑛𝑦
𝑠𝑧𝑐𝑧ęś𝑐𝑖𝑎 był magicznym
spacerem po Krakowie, po miejscach tych mniej uczęszczanych, czasem
zapomnianych, a wartych odwiedzenia. Autorka prezentowała różne ciekawostki z
historii Krakowa. Czytając tę powieść, miałam wrażenie, że przemierzam jego
uliczki razem z bohaterami, odkrywając miejsca pełne wspomnień, tajemnic i
niepowtarzalnego klimatu. Była to podróż, która pozwalała na chwilę zatrzymać
się w pędzie codzienności i spojrzeć na świat z większą uważnością.
Przyjemnie
było obserwować rodzącą się między Marcelem a Niną bliskość. Nie pojawiła się
nagle ani nie spadła z nieba. Rosła powoli, w rozmowach, wspólnie spędzonym
czasie i wzajemnym zrozumieniu. Nina czuła, że przy Marcelu nie musi niczego
udawać. Nie oceniał jej wyborów ani nie próbował mówić jej, jak powinna żyć. Po
prostu był obok. Choć sam zmagał się z własnymi problemami, potrafił wysłuchać,
wesprzeć i spojrzeć na wiele spraw z dystansem, którego jej często brakowało.
Lubiła go za ten spokój i naturalność. Marzyła o kimś, komu mogłaby zaufać bez
lęku i przy kim mogłaby być sobą. Marcel natomiast długo chował się za murem
ostrożności. Bał się kolejnego rozczarowania, dlatego niełatwo było mu otworzyć
się na uczucia i uwierzyć, że szczęście czasem przychodzi wtedy, gdy
przestajemy się go bać.
To,
co spotkało Marcela i Nikodema, paradoksalnie zmusiło ich do działania i
zawalczenia o siebie. Pokazało im również, że bez bagażu cudzych oczekiwań i
własnych ograniczeń można żyć po swojemu i wreszcie poczuć się wolnym. Gdy ich
kanałowi grozi zamknięcie, Nikodem wpada na szalony pomysł. To mogło być albo
nie być dla całego przedsięwzięcia. Tak naprawdę nie mają już nic do stracenia.
Albo ludzie staną po ich stronie, albo po stronie nieuczciwego przedsiębiorcy.
W tym momencie cała historia nabiera rozpędu.
Czy
ta sprawa znajdzie pozytywny finał? Czy historia pierścionka okaże się banalna,
czy może wręcz przeciwnie? Prawda o życiu nie zawsze usłana jest różami. Jola
zawsze wierzyła w symbole i znaki, uważała, że nie istnieją zbiegi okoliczności
i że wszystko, co się wydarza, ma jakiś sens. W każdym człowieku tkwi coś,
czego nie widać na pierwszy rzut oka, a to, co najważniejsze, bywa czasem
najbliżej.
Czytając
tę historię, miałam wrażenie, że każdy bohater niesie w sobie osobną opowieść,
a jednocześnie wszyscy tworzą spójną całość, w której splatają się tęsknoty,
wybory i konsekwencje przeszłości. Ten wielogłos pozwala spojrzeć na powieść
szerzej i dostrzec, że szczęście rzadko przychodzi wprost, a częściej wymaga
uważności, odwagi i gotowości, by je zauważyć oraz przyjąć.
To
opowieść, która nie podaje rozwiązań wprost, tylko daje czas, by samemu dojść
do znaczeń ukrytych między emocjami bohaterów. Łączy w sobie łagodność i
subtelny smutek, dzięki czemu pozostawia po sobie ślad, który nie znika wraz z
ostatnią stroną.
𝑊
𝑐𝑧𝑡𝑒𝑟𝑦 𝑠𝑡𝑟𝑜𝑛𝑦
𝑠𝑧𝑐𝑧ęś𝑐𝑖𝑎 Agnieszki
Krawczyk to opowieść, która dała mi poczucie spokoju i pozwoliła na chwilę
zwolnić w codziennym biegu. Akcja powieści przeniosła mnie do Krakowa, do
klimatycznych miejsc, gdzie losy bohaterów splatają się w zwykłych, codziennych
sytuacjach i spotkaniach, które z czasem okazują się ważniejsze, niż mogłoby
się wydawać. Każda z postaci niosła ze sobą własne doświadczenia, emocje i
wybory, które wciąż w nich pozostawały i wpływały na to, jak próbowali układać
swoje życie.
Autorka
skupiła się przede wszystkim na relacjach i emocjach, a także na drobnych
momentach codzienności, które budowały tę historię. To w nich widać było
najwięcej prawdy o bohaterach, ich lękach, pragnieniach i potrzebie bliskości.
Postacie były różne, czasem zagubione, czasem ostrożne, ale dzięki temu bardzo
ludzkie i łatwe do zrozumienia.
To
książka, która nie narzucała tempa ani gotowych wniosków. Zostawiła przestrzeń
na własne myśli i spokojne przeżywanie historii. Obok ciepła pojawiła się też
melancholia i świadomość trudniejszych doświadczeń, które miały wpływ na
decyzje bohaterów. Całość opowiadała o szukaniu swojego miejsca, o relacjach,
które potrafią zmieniać codzienność, i o tym, że szczęście często pojawia się
wtedy, gdy najmniej się go spodziewamy.
Dziś
już z Wami się żegnam, życząc dobrego popołudnia i spokojnego wieczoru.
ʜᴀʟɪɴᴀ
__________________________________
Współpraca barterowa Wydawnictwo Literackie
Agnieszka Krawczyk
__________________________________
Autor: Agnieszka Krawczyk
Wydawnictwo: Literackie
Ilość stron: 352
Gatunek: obyczajowa / romans
Data premiery: 20 maja 2026
Moja ocena: 09
/10

Komentarze
Prześlij komentarz