O MARZENIACH NA CHWILĘ PRZED BURZĄ
𝘗𝘰𝘯𝘪𝘦𝘥𝘻𝘪𝘢ł𝘦𝘬 𝟣𝟧-𝟢𝟨-𝟤𝟢𝟤𝟨
*ℝ𝔼ℂ𝔼ℕℤ𝕁𝔸*
________________
Dzień
dobry, witam Was ponownie bardzo serdecznie.
Wioletta
Sawicka trafiła do grona moich ulubionych autorek po lekturze niezwykłej sagi 𝑂𝑝𝑜𝑤𝑖𝑒ść
𝑤𝑎𝑟𝑚𝑖ń𝑠𝑘𝑎. Towarzyszyłam
jej bohaterom od samego początku i od pierwszych stron zachwycił mnie styl
autorki oraz jej niezwykła znajomość Warmii. Serce skradły mi świetnie
wykreowane postaci, a dramatyczne konflikty między Polakami a Niemcami,
rodzinne podziały oraz przeplatające się uczucia nienawiści i bezinteresownej
pomocy sprawiły, że ta saga wywołała we mnie ogromne emocje. Z ogromną radością
przyjęłam wiadomość, że autorka postanowiła napisać kolejną sagę, tym razem
biorąc na tapet przedwojenne Kresy. Stworzyła opowieść o miłości, ambicji,
marzeniach i świecie, który jeszcze nie wie, że za chwilę zapłonie. Nie
ukrywam, że ta tematyka wzbudziła we mnie pewne obawy, ponieważ jest trudna do
udźwignięcia, ale zaufałam talentowi autorki i nie zawiodłam się. Powieści
Wioletty Sawickiej od lat pozostają dla mnie historiami, w których wielkie
wydarzenia historyczne nie przytłaczają ludzkich losów. Autorka z ogromną
wrażliwością prowadzi swoich bohaterów przez życie, dając im przestrzeń na
marzenia, miłość i nadzieję, mimo że nad ich światem już gromadzą się ciemne
chmury. Właśnie tak dzieje się w książce 𝑍𝑎𝑛𝑖𝑚
𝑧𝑎𝑝ł𝑜𝑛ął ś𝑤𝑖𝑎𝑡,
rozpoczynającej 𝑆𝑎𝑔ę 𝑘𝑟𝑧𝑒𝑚𝑖𝑒𝑛𝑖𝑒𝑐𝑘ą.
ᴢ ᴄʏᴋʟᴜ ʜᴀʟɪɴᴀ ᴘʀᴢᴇᴄᴢʏᴛᴀᴌᴀ ɪ ʙᴀʀᴅᴢᴏ ᴘᴏʟᴇᴄᴀ:
𝗪𝗶𝗼𝗹𝗲𝘁𝘁𝗮
𝗦𝗮𝘄𝗶𝗰𝗸𝗮 – 𝗭𝗮𝗻𝗶𝗺
𝘇𝗮𝗽ł𝗼𝗻ął ś𝘄𝗶𝗮𝘁
– 𝗽𝗿𝗲𝗺𝗶𝗲𝗿𝗮 𝟮𝟰
𝗺𝗮𝗿𝗰𝗮 𝟮𝟬𝟮𝟲
𝗿. – 𝗪𝘆𝗱𝗮𝘄𝗻𝗶𝗰𝘁𝘄𝗼
𝗣𝗿ó𝘀𝘇𝘆ń𝘀𝗸𝗶 𝗶
𝗦-𝗸𝗮
ᴛʏᴛᴜᴌ
ʀᴇᴄᴇɴᴢᴊɪ: 𝗢 𝗺𝗮𝗿𝘇𝗲𝗻𝗶𝗮𝗰𝗵
𝗻𝗮 𝗰𝗵𝘄𝗶𝗹ę 𝗽𝗿𝘇𝗲𝗱
𝗯𝘂𝗿𝘇ą
______________________________________________________________
Helena
Krzemieniecka swoim wykształceniem, ubiorem i zachowaniem łamie wszelkie
konwenanse. Twierdzi, że obrączka nie jest jej do życia potrzebna, podobnie jak
wątpliwe wsparcie męża, który wcześniej mógłby się „wyszumieć”, bo jest
mężczyzną. Nie przeraża jej perspektywa staropanieństwa, choć spędza ona sen z
powiek jej matki. Helena jest świadomą kobietą i z własnej woli nie zamierza
obarczać się takim „balastem”. Uważa, że nie będzie starą panną, lecz
niezależną, stanowiącą o sobie kobietą. Nie zamierza, jak jej matka wobec ojca,
torować żadnemu mężczyźnie drogi przez życie, po której mógłby swobodnie
kroczyć. Helena nie potrzebuje takiego wsparcia, ponieważ świetnie radzi sobie
sama. Jest inżynierem, ma dwie ręce i głowę na karku. Nie da się zaprzęgnąć w
kierat małżeństwa tylko dlatego, że jest kobietą i tak wypada. Uważa to za
niedorzeczne i niesprawiedliwe. Dawne czasy i obyczaje stanowią dla niej niemal
prehistorię. Jej zdaniem żyje w XX wieku, w którym kobiety od dawna nie noszą
gorsetów, mają prawa wyborcze i mogą studiować, dlatego nie pozwoli, by
ktokolwiek oceniał ją przez pryzmat tego, jak siedzi, w co się ubiera i jak się
zachowuje. Uważa, że to wyłącznie jej sprawa. Helena przyjaźni się z Ukraińcem
Dymytrem oraz żydowskim małżeństwem Zuzanną i Szymonem. Ta czwórka składa sobie
obietnicę wiecznej lojalności, nie wiedząc jeszcze, że zbliżająca się dziejowa pożoga
wystawi ich przysięgę na najtrudniejszą próbę.
Na
przykładzie grupy przyjaciół, arystokratki Heleny, małżeństwa żydowskich lekarzy
oraz Dymytra, Ukraińca, Wioletta Sawicka pokazała, że w tamtym czasie pochodzenie
nie miało znaczenia. Liczyła się przyjaźń i to, jakimi byli ludźmi, ale dobitnie
podkreśla, że nienawiść Ukraińców do Polaków była podsycana przez nacjonalistów
spod znaku Bandery, zwłaszcza wśród ubogich, niewykształconych ludzi, którym
wmawiano, że ich bieda wynika z winy Polaków. Pokazała, jak łatwo da się
manipulować ludźmi i wykorzystywać ich emocje dla własnych celów. W tej historii
wybrzmiewa także ideologia Hitlera, który w tamtym czasie zaczął prześladować
Żydów, odbierając im majątki i próbując w ten sposób przykryć własną
nieudolność. Okradano Żydów, by stworzyć elitę tak zwanych „nadludzi”. Polityka
od zawsze była brutalna i często służyła tym, dla których władza nad innymi
była celem nadrzędnym.
Matka
Heleny doświadczyła wiele złego ze strony Ukraińców w 1917 roku, gdy na wsiach
doszło do wybuchu gniewu ukraińskich chłopów. Pragnęli oni zniszczenia
„pańskiego świata” i przejęcia ziem należących do polskich właścicieli. Od
tamtej pory Stefania bardzo się ich obawia, wciąż boi się, że historia może się
powtórzyć. Jej mąż Henryk żyje dość niefrasobliwie, zrzucając ciężar obowiązków
na barki żony. Helena natomiast żyje marzeniami, co bardzo niepokoi jej matkę.
Wszystko toczy się swoim rytmem aż do Świąt Bożego Narodzenia, kiedy dochodzi
do incydentu. Ktoś wybija szybę kamieniem, do którego dołączona jest kartka z
pogróżką. Stefania jest przerażona, a jej mąż przestaje być tak przyjazny wobec
Ukraińców.
Helena
patrzy na to zupełnie inaczej. Chciałaby, aby wszystko wróciło do normy i nie
zamierza przerywać swojej przyjaźni z Dymytrem, choć jej matka po tym
incydencie nie chce już widzieć go w swoim domu. Groźba dołączona do kamienia
zasiewa w nich lęk i budzi emocje, które Stefania chowała głęboko w pamięci.
Wciąż pamięta, jak ukraińscy chłopi przed laty polowali na Polaków z widłami.
Niestety ukraińscy sąsiedzi również patrzą na Polaków z nieufnością.
Helena
jest rozstrojona i zniechęcona, ale nie przez pogróżkę, która wraz z kamieniem
wpadła do ich domu. Martwi ją cały splot niepowodzeń. Gdziekolwiek się nie
obróci, napotyka same przeciwności. Matka myśli tylko o tym, za kogo by ją
wydać. Ojciec nie słucha jej rad, woli swój mały geszefcik, zamiast zacząć
działać z rozmachem. Dziewczyna marzy o gruncie z szybem naftowym, ale na to
potrzebne są pieniądze, których ona nie ma. Nie ma też od kogo ich pożyczyć, bo
nikt poza nią samą nie wierzy w jej pomysł na dobry interes. W końcu jest kobietą,
a jej rolą, jak uważa otoczenie, jest bycie żoną i matką, a nie prowadzenie
interesów jak mężczyzna. Helena wie, że świat nie jest stworzony dla kobiet. Chce
do czegoś dojść, zrobić karierę, zawdzięczać sukces wyłącznie sobie. Pragnie
łamać skostniałe schematy, iść pod prąd, kiedy trzeba, i nie słyszeć, że czegoś
nie wypada jej robić tylko dlatego, że jest kobietą.
Dymytro
zaś odczuwał żal, bo on i Helena byli z dwóch różnych światów, które coraz
trudniej będzie ze sobą pogodzić. I on już to wyraźnie czuł. Jeszcze niedawno
nie widział w niej Polki, a ona w nim Ukraińca. Byli po prostu Heleną i
Dymytrem, przyjaciółmi z dziecięcych lat, a teraz jednak coś zaczynało się
zmieniać, nawet jeśli nie w nich samych, to wokół nich obojga. Miał oczy i
uszy, widział, że Wołyń zaczął oddychać ukraińskim gniewem, podsycanym przez Banderowców.
Małe przejawy niechęci, mały kamień wystarczył, by wywołać lawinę wrogości.
Jedna iskra, która mogła wzniecić pożar. Może jeszcze nie dziś i nie jutro,
lecz wkrótce przyjdzie taki dzień, który wystawi ich przyjaźń na próbę.
Historia
opowiedziana przez Wiolettę Sawicką pokazuje, jak łatwo ludzi prostych można
zmanipulować pustymi obietnicami raju, który miałby nastać po powstaniu wolnej
Ukrainy. Łatwo było ich przekonać do pokrętnych racji. Na Wołyniu nastały
czasy, w których trudno było odróżnić, kto z kim trzyma. Dzisiejszy przyjaciel
jutro mógł okazać się wrogiem. Gdy siła zaczynała brać górę nad rozsądkiem,
kiełkowało to, co zostało wcześniej zasiane. Groźby rzucane przez Ukraińców
budziły w Polakach opór.
𝑇𝑎𝑘
𝑗𝑎𝑘 𝑤 𝑚𝑖𝑒𝑗𝑠𝑐𝑒
𝑧𝑎𝑠𝑖𝑎𝑛𝑒𝑔𝑜
ż𝑦𝑡𝑎 𝑛𝑖𝑒 𝑤𝑧𝑒𝑗𝑑𝑧𝑖𝑒
𝑝𝑠𝑧𝑒𝑛𝑖𝑐𝑎, 𝑡𝑎𝑘
𝑡𝑎𝑚, 𝑔𝑑𝑧𝑖𝑒 𝑐𝑧ł𝑜𝑤𝑖𝑒𝑘
𝑧𝑎𝑠𝑖𝑒𝑗𝑒 𝑝𝑜𝑔𝑎𝑟𝑑ę
𝑖 𝑝𝑜𝑐𝑧𝑢𝑐𝑖𝑒
𝑤ł𝑎𝑠𝑛𝑒𝑗 𝑤𝑦ż𝑠𝑧𝑜ś𝑐𝑖
𝑛𝑎𝑑 𝑖𝑛𝑛𝑦𝑚𝑖,
𝑛𝑖𝑒 𝑛𝑎𝑟𝑜𝑑𝑧𝑖
𝑠𝑖ę ż𝑦𝑐𝑧𝑙𝑖𝑤𝑜ść
𝑎𝑛𝑖 𝑧𝑟𝑜𝑧𝑢𝑚𝑖𝑒𝑛𝑖𝑒.
𝑍𝑎𝑛𝑖𝑚
𝑧𝑎𝑝ł𝑜𝑛ął ś𝑤𝑖𝑎𝑡
przeniosło mnie do przedwojennego Krzemieńca na Wołyniu, miasta pełnego życia i
różnorodności. Polacy, Ukraińcy i Żydzi funkcjonują obok siebie, wierząc, że
ich codzienność będzie trwała niezmiennie. W centrum tej opowieści znajduje się
Helena Krzemieniecka, młoda inżynier chemik, kobieta odważna, ambitna i wyraźnie
wyprzedzająca swoje czasy. Nie godzi się na scenariusz narzucony jej przez
społeczeństwo. Pragnie niezależności i świata, w którym kobieta sama decyduje o
swoim życiu. Trudno jej nie polubić, bo jej upór, inteligencja i odwaga
sprawiają, że z dużym zaangażowaniem śledziłam jej losy.
Najbardziej
poruszyło mnie jednak to, jak autorka buduje atmosferę nadchodzącej katastrofy.
Bohaterowie kochają, snują plany i cieszą się zwyczajnym życiem, a ja miałam
świadomość, że ten świat za chwilę przestanie istnieć. Wioletta Sawicka nie
epatuje dramatem, lecz powoli i z ogromnym wyczuciem pokazuje, jak rodzą się
uprzedzenia i jak niebezpieczna potrafi być nienawiść zasiewana między ludźmi.
To właśnie ten niepokój towarzyszył mi przez całą lekturę.
Szczególnie
doceniam także sposób, w jaki autorka przedstawiła relacje między bohaterami.
Przyjaźń ponad podziałami narodowościowymi i religijnymi niesie nadzieję, że
człowieczeństwo może okazać się silniejsze niż ideologie. To obraz piękny i
bolesny zarazem, bo historia niejednokrotnie pokazała, jak kruche bywają takie
marzenia.
Wioletta
Sawicka po raz kolejny stworzyła powieść pełną emocji, wzruszeń i historycznej
prawdy. Jej styl pisania jest lekki i obrazowy, dzięki czemu bez trudu
przeniosłam się na przedwojenne Kresy, usłyszałam rozmowy mieszkańców i
poczułam atmosferę miejsca, które za chwilę odmieni bieg historii.
Największym
atutem książki Wioletty Sawickiej był dla mnie sposób mistrzowskiego budowania
kontrastu. Z jednej strony autorka z ogromną plastycznością odmalowała urok
przedwojennego Krzemieńca, miasta artystów, nauki i wielokulturowości.
Śledziłam z zapartym tchem pierwsze miłości, ambitne plany Heleny i sielskie
chwile młodego pokolenia. Z drugiej strony, i tu objawiał się dziennikarski,
reportażowy kunszt autorki, atmosfera z każdym rozdziałem stawała się coraz
bardziej duszna. Wioletta Sawicka nie uciekała od trudnych tematów. Pokazywała,
jak w ten wielonarodowy tygiel powoli sączył się jad: narastające konflikty
polsko-ukraińskie, cichy antysemityzm, nieufność i zadawnione żale. Mając
świadomość tego, co miało wydarzyć się na Wołyniu w latach czterdziestych,
chłonęłam tę historię z nieustannie ściśniętym gardłem.
𝑍𝑎𝑛𝑖𝑚
𝑧𝑎𝑝ł𝑜𝑛ął
ś𝑤𝑖𝑎𝑡
to przepiękna historia o marzeniach, odwadze i kobiecej sile, ale też o
rzeczywistości, która jeszcze nie zdaje sobie sprawy z nadchodzącego przełomu.
Powieść pokazuje, że wielkie tragedie nie rodzą się nagle, lecz wyrastają z
obojętności i narastających podziałów. Zakończyłam lekturę z poczuciem
bliskości wobec bohaterów i przekonaniem, że ich los pozostanie w mojej
pamięci, a na dalszy ciąg tej historii będę czekać z drżeniem serca.
Dziś
już z Wami się żegnam, życząc dobrego popołudnia i spokojnego wieczoru.
ʜᴀʟɪɴᴀ
__________________________________
Współpraca barterowa Wydawnictwo Prószyński
i S-ka
Wioletta Sawicka
__________________________________
Autor: Wioletta Sawicka
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Ilość stron: 280
Gatunek: obyczajowa / z historią w tle
Data premiery: 24 marca 2026
Moja ocena: 10
/10

Komentarze
Prześlij komentarz