SPRAWA, KTÓRA WRÓCIŁA Z PRZESZŁOŚCI
𝘊𝘻𝘸𝘢𝘳𝘵𝘦𝘬 𝟣𝟣-𝟢𝟨-𝟤𝟢𝟤𝟨
*ℝ𝔼ℂ𝔼ℕℤ𝕁𝔸*
________________
Dzień
dobry, witam Was ponownie bardzo serdecznie.
Małgorzata
Starosta, kobieta o wielu twarzach, udowodniła już, że nie jest autorką, którą
da się zaszufladkować. Pisze nie tylko świetne komedie kryminalne, ale także
rewelacyjne powieści obyczajowe czy kryminały w stylu cosy crime. Powieścią 𝑆𝑚𝑢𝑔𝑖
udowodniła, że klimaty utrzymane w znacznie cięższym tonie, przesycone
napięciem, traumą i niewyjaśnionymi sprawami sprzed lat, również nie sprawiają
jej trudności. 𝐵ł𝑦𝑠𝑘𝑖 inaugurują
mroczną serię kryminalną 𝑃𝑜𝑤𝑖𝑑𝑜𝑘𝑖.
Akcja powieści skupia się na zabójstwie właścicielki agencji reklamowej, a
prowadzenie śledztwa spoczywa na barkach młodej policjantki Sary Mikos oraz
profilera Olgierda Tkacza. Małgorzata Starosta umiejętnie stopniuje napięcie,
odchodząc od prostej, dynamicznej akcji na rzecz pogłębionego portretu
psychologicznego bohaterów, którzy mierzą się z poczuciem winy oraz emocjami
związanymi ze stratą. Atutem powieści jest intensywny, niemal hipnotyczny
klimat oraz dojrzały sposób prowadzenia narracji, w której prawda odsłania się
fragmentami, niczym urwane obrazy wspomnień i retrospekcji.
ᴢ ᴄʏᴋʟᴜ ʜᴀʟɪɴᴀ ᴘʀᴢᴇᴄᴢʏᴛᴀᴌᴀ ɪ ʙᴀʀᴅᴢᴏ ᴘᴏʟᴇᴄᴀ:
𝗠𝗮ł𝗴𝗼𝗿𝘇𝗮𝘁𝗮
𝗦𝘁𝗮𝗿𝗼𝘀𝘁𝗮 – 𝗕ł𝘆𝘀𝗸𝗶
– 𝗽𝗿𝗲𝗺𝗶𝗲𝗿𝗮 𝟬𝟲
𝗺𝗮𝗷𝗮 𝟮𝟬𝟮𝟲 𝗿.
– 𝗪𝘆𝗱𝗮𝘄𝗻𝗶𝗰𝘁𝘄𝗼
𝗠𝗲𝗮𝗻𝗱𝗲𝗿
ᴛʏᴛᴜᴌ
ʀᴇᴄᴇɴᴢᴊɪ: 𝗦𝗽𝗿𝗮𝘄𝗮,
𝗸𝘁ó𝗿𝗮 𝘄𝗿ó𝗰𝗶ł𝗮
𝘇 𝗽𝗿𝘇𝗲𝘀𝘇ł𝗼ś𝗰𝗶
_____________________________________________________________
Ofiarami dwóch kolejnych zabójstw padają Wysoccy, właściciele agencji
reklamowej Lumea. Śledztwo w sprawie śmierci małżeństwa zostaje powierzone
Sarze Mikos, policjantce z wydziału kryminalnego. W trakcie dochodzenia Sara
odkrywa coś, co zmienia wszystko. Zbrodnie mogą mieć związek z wydarzeniami sprzed
ponad dwudziestu lat, które nigdy nie zostały wyjaśnione. Ona sama doskonale
pamięta tamtą noc, bo właśnie wtedy zamordowano jej siostrę Sonię, której ciało
odnaleziono nad Zalewem Strzeszyńskim. Sprawcy nigdy nie ustalono, a z czasem
ludzie przestali o tym mówić, jakby ta tragedia miała po prostu zniknąć z
pamięci.
Śledztwo nabiera nowego wymiaru, gdy na prośbę przełożonego Sary do
zespołu dołącza profiler Olgierd Tkacz. Sara i Olgierd spotykają się po raz
pierwszy od dwudziestu lat. Kiedyś był narzeczonym jej siostry, dziś jest
cenionym profilerem psychologicznym. Po tragedii wyjechał i przez lata nie
utrzymywali ze sobą kontaktu. Ich ponowne spotkanie nie należy do łatwych. Od
początku widać, że relacje między nimi są napięte. Sara prowadzi śledztwo jako
aspirantka, a Olgierd zostaje oddelegowany do wsparcia zespołu. Mimo że pracują
nad wspólną sprawą, każde z nich wraca myślami do dawnych wydarzeń, które wciąż
kładą się cieniem na ich relacji.
Choć
minęło już tyle czasu, Sara wciąż nie potrafi wymazać z pamięci tego, co
wydarzyło się przed laty. Sąsiedzi matki Sary patrzyli na nią z tą samą
mieszaniną ciekawości i współczucia. Nadal widzieli w niej przede wszystkim
młodszą siostrę zamordowanej dziewczyny, na którą spadła niechciana i wątpliwa
sława. Nie dostrzegali utalentowanej policjantki ani kobiety z marzeniami i
ambicjami. Sara miała wtedy jedenaście lat, ale tamta noc nigdy jej nie
opuściła. Wspomnienia wracały jak nieproszony gość, cierpliwie czekający, aż
choć na chwilę straci czujność.
Dzisiejszy
Olgierd jest zupełnie innym człowiekiem niż ten sprzed lat. To mieszanka
profilera i kogoś, kto unika wzroku Sary, gdy rozmowa schodzi na temat Soni.
Zlepiony z kilku wersji samego siebie, tego wesołego sprzed dwudziestu lat,
tego złamanego, którego świat rozpadł się w jednej sekundzie, i tego chłodnego
psychologa, który widzi w Sarze przede wszystkim policjantkę, a nie kobietę.
Wciąż nie potrafi oddychać w tym mieście, choć nie ma już dokąd uciec.
Śledztwo
w sprawie zabójstwa Wysockich nie należy do łatwych, a na jaw wychodzą kolejne
fakty, które rzucają nowe światło na sprawę morderstwa Soni. Okazuje się, że
pięć dni po śmierci siostry Sary zaginął siedmioletni chłopiec, który mógł
widzieć sprawcę. Obie sprawy były ze sobą powiązane, choć ktoś świadomie je
rozdzielił.
Sara
z niedowierzaniem odkrywa, że śledztwo w sprawie zaginięcia chłopca prowadził
jej mentor, człowiek, który wprowadził ją do policji i przekazał jej całą
wiedzę. Dlaczego Edward Szulc, znany z uporu i dociekliwości, dopuścił do
utajnienia akt zamiast doprowadzić sprawę do końca? W jednej chwili Sara traci
grunt pod nogami. Wszystko, w co dotąd wierzyła, okazuje się kłamstwem.
Sara
próbuje połączyć punkty styczne tej historii, którą przed laty ktoś zamiótł pod
dywan, a która wypłynęła na powierzchnię po śmierci właścicieli Lumei. Im
głębiej wnika w sprawę, tym wyraźniej widzi, że przeszłość domaga się
sprawiedliwości. Siedmiolatek z domu dziecka. Zabójstwo Soni. Lumea. Wysoccy.
Szulc. Olgierd. To wszystko tworzy siatkę powiązań, w której kilka punktów
wydaje się aż nazbyt wyraźnych.
Sara zaczyna zdawać sobie sprawę, że prawda o śmierci jej siostry może być
znacznie bardziej niebezpieczna, niż kiedykolwiek przypuszczała. Nie zapewni
jej ochrony nawet policyjna odznaka. Są bowiem ludzie, dla których niektóre
sprawy są jak bankomat. Inwestycje, przetargi, zlecenia… pod przykrywką tego,
co piękne, kryje się coś zupełnie innego. Inwestorzy lubią mieć czyste
sumienia, choć z rękami bywa różnie. Nikt nie chce ani nie może dociekać
prawdy. Jedni trafiają na terapię, inni na cmentarz, a jeszcze inni do rad
nadzorczych, oczywiście pod warunkiem, że udają, iż o wszystkim zapomnieli.
Ktoś wciąż ma interes w tym, by policja nie wracała do sprawy morderstwa
Soni. Są ludzie, którzy raz nauczyli się wykorzystywać system i nigdy z tego
nie rezygnują. Zmieniają stanowiska, partie, firmy, ale nie nawyki. Zawsze
można udawać, że to było dawno temu i nie ma sensu rozdrapywać starych ran.
Sara czuje narastający niepokój. Niby coś w końcu zaczyna się wyjaśniać, a
jednak coraz bardziej obawia się tego, co jeszcze może odkryć. Ma wrażenie, że
sprawa śmierci Soni nigdy nie posunęła się naprzód, a wszystko było przykrywane
kolejnymi dokumentami. Boi się, że i teraz utkną w gąszczu formalności.
Lumea to przedsiębiorstwo, które formalnie było bankrutem, a pod przykrywką
fundacji prowadziło działalność, przez którą przepływały duże pieniądze.
Właściciele byli powiązani z lokalnymi politykami. W grę wchodziły nie zawsze
uczciwie zdobyte środki, projekty społeczne oraz granty miejskie i unijne.
Właściciele, postrzegani przez społeczeństwo jako piękni, dobrzy i mili ludzie…
w rzeczywistości mieli wiele do ukrycia.
Śledztwo zatacza coraz szersze kręgi, a w jego centrum pojawia się zaginiony
przed laty chłopiec. Sara ma wrażenie, że to właśnie on łączy śmierć Soni i
brudne pieniądze. Czy jest jedynie elementem układanki, czy może jej twórcą?
Małgorzata
Starosta opiera konstrukcję fabuły na dwóch mocnych elementach: intrydze
kryminalnej oraz emocjonalnym bagażu przeszłości. Obie warstwy płynnie się
przenikają, tworząc opowieść pozbawioną prostych odpowiedzi. Autorka stopniowo
ujawnia kolejne tropy, zaciera ślady i prowadzi przez gęstą sieć powiązań,
które wykraczają daleko poza jedną zbrodnię.
W
centrum opowieści stoi Sara Mikos, policjantka, która wraca do sprawy sprzed
lat, wciąż nierozwiązanej. Śmierć siostry odcisnęła piętno na całym jej życiu,
a nowe zabójstwo w mieście sprawia, że dawne emocje odżywają z jeszcze większą
siłą. Śledztwo przestaje być dla niej jedynie służbowym obowiązkiem i staje się
osobistą wędrówką przez traumę, milczenie i lęki, które nigdy nie znalazły
ujścia.
Dużym
atutem powieści jest atmosfera gęsta i momentami duszna, a przy tym bardzo
plastyczna. Prolog osadzony w letnim klimacie kontrastuje z późniejszą zimową
rzeczywistością śledztwa, co nadaje historii chłodny, nieoczywisty charakter.
Równie ważne są emocje bohaterów, zwłaszcza Sary, w której determinacja splata
się z bólem i poczuciem niesprawiedliwości.
Nie
jest to jednak powieść pozbawiona spokojniejszych momentów. Narracja ma
wyważony rytm, a część wątków rozwija się stopniowo, co może chwilami osłabiać
napięcie u czytelników oczekujących nieustannej akcji. Mnie jednak absolutnie
to nie przeszkadzało. Historia konsekwentnie podtrzymuje zainteresowanie i prowadzi
do finału, który pozostawia otwarte pole dla dalszego ciągu opowieści.
Od
dawna nie czytałam kryminału, który wciągnąłby mnie od pierwszych stron i
trzymał w napięciu aż do samego końca. Nowa powieść Małgorzaty Starosty
spełniła te oczekiwania i okazała się doskonałą propozycją dla czytelników,
którzy, podobnie jak ja, cenią kryminały, w których śledztwo splata się z
psychologicznym tłem. Kiedy wydawało mi się, że zaraz wszystko zacznie się
wyjaśniać, opowieść niespodziewanie dobiegła końca. Nawet nie zauważyłam, kiedy
przeczytałam te wszystkie strony. 𝐵ł𝑦𝑠𝑘𝑖
zostawiły mnie z niedosytem i głową pełną pytań. To początek serii, który nie
daje o sobie zapomnieć i sprawia, że od razu chce się sięgnąć po kolejny tom.
𝑃𝑖𝑒𝑛𝑖ą𝑑𝑧𝑒
𝑠𝑧𝑐𝑧ęś𝑐𝑖𝑎 𝑛𝑖𝑒
𝑑𝑎𝑗ą. 𝐴 𝑗𝑎𝑘 𝑚𝑎
𝑠𝑖ę 𝑖𝑐ℎ 𝑧𝑎 𝑑𝑢ż𝑜,
𝑡𝑜 𝑜 𝑛𝑖𝑒𝑠𝑧𝑐𝑧ęś𝑐𝑖𝑒
ł𝑎𝑡𝑤𝑖𝑒𝑗
Dziś
już z Wami się żegnam, życząc dobrego popołudnia i spokojnego wieczoru.
ʜᴀʟɪɴᴀ
__________________________________
Współpraca barterowa Wydawnictwo Meander
Małgorzata Starosta
__________________________________
Autor: Małgorzata Starosta
Wydawnictwo: Meander
Ilość stron: 300
Gatunek: kryminał
Data premiery: 06 maja 2026
Moja ocena: 09
/10

Komentarze
Prześlij komentarz