MROCZNE OBLICZE NADMORSKIEGO KURORTU

𝘗𝘰𝘯𝘪𝘦𝘥𝘻𝘪𝘢ł𝘦𝘬 𝟤𝟢-𝟢𝟩-𝟤𝟢𝟤𝟨

*ℝ𝔼ℂ𝔼ℕℤ𝕁𝔸*

Mielno większości z nas kojarzy się z morzem, plażą i wakacyjnym odpoczynkiem. Marcin Kończewski pokazuje jednak zupełnie inne oblicze tego miejsca. Gdy przeczytałam opis książki, od razu pomyślałam, że takie połączenie nadmorskiego klimatu z kryminałem może okazać się naprawdę intrygujące. Z ciekawością rozpoczęłam lekturę, zastanawiając się, jakie tajemnice skrywa ta historia. Co może mieć ze sobą wspólnego kobieta bez tożsamości, student przyjeżdżający nad morze z grupką beztroskich przyjaciół, skorumpowana policja, mafia i morze, które wyrzuca na brzeg coś, czego nikt nie potrafi racjonalnie wyjaśnić? Pozornie są to zupełnie różne historie, jednak krok po kroku zaczynają układać się w mroczną układankę, w której nic nie jest takie, jak mogłoby się wydawać. Bo czasami to, co ukryte pod powierzchnią, okazuje się znacznie bardziej niebezpieczne niż to, co widzimy na pierwszy rzut oka.

ᴢ ᴄʏᴋʟᴜ ʜᴀʟɪɴᴀ ᴘʀᴢᴇᴄᴢʏᴛᴀᴌᴀ ɪ ʙᴀʀᴅᴢᴏ ᴘᴏʟᴇᴄᴀ:

 

𝗠𝗮𝗿𝗰𝗶𝗻 𝗞𝗼ń𝗰𝘇𝗲𝘄𝘀𝗸𝗶𝗠𝗶𝗲𝗹𝗻𝗼𝗽𝗿𝗲𝗺𝗶𝗲𝗿𝗮 𝟬𝟭 𝗹𝗶𝗽𝗰𝗮 𝟮𝟬𝟮𝟲 𝗿. – 𝗪𝘆𝗱𝗮𝘄𝗻𝗶𝗰𝘁𝘄𝗼 𝗟𝗮𝗯𝗿𝗲𝘁𝗼

ᴛʏᴛᴜᴌ ʀᴇᴄᴇɴᴢᴊɪ : 𝗠𝗿𝗼𝗰𝘇𝗻𝗲 𝗼𝗯𝗹𝗶𝗰𝘇𝗲 𝗻𝗮𝗱𝗺𝗼𝗿𝘀𝗸𝗶𝗲𝗴𝗼 𝗸𝘂𝗿𝗼𝗿𝘁𝘂

 

Patryk Niemojski pracował jako pomocnik starego rybaka Wiesława Boruckiego, zwanego przez wszystkich Franzem. Na kuter trafił zaraz po maturze i z czasem coraz bardziej wrastał w ten świat. Między nim a Franzem nawiązała się więź, która powstaje między ludźmi, gdy wspólnie pracują, poznają swoje historie i po prostu dobrze się rozumieją.

Mietek Brody, komendant policji w Mielnie, znalazł się w trudnej sytuacji. Lokalny gangster ma na niego kwity, dlatego Brody musi wykonywać jego polecenia i tańczyć tak, jak tamten mu zagra.

Witek ze swoim kumplem, na polecenie wujka Zenka, przyjechali do Mielna trochę pokombinować. Szybko jednak przekonali się, że Tomasz Problem i jego świta nie zamierzają oddać im pola. Miało być Eldorado, a wyszła jedynie dilerka na niewielką skalę.

 

W pociągu Witek podsłuchuje rozmowę hałaśliwej grupy na temat kryptowalut. Od razu zauważył, że jeden z nich, Krzysiek, wyraźnie odstaje od reszty. Chłopak sprawia wrażenie zagubionego, a jednocześnie ma sporo pieniędzy, choć sam chyba nie do końca zdaje sobie sprawę, jak dużą kwotą dysponuje.

Zofia nie pamięta, kim jest ani co takiego wydarzyło się w jej życiu, że straciła pamięć. Schronienie znalazła w pensjonacie „Azyl”, prowadzonym przez korpulentną właścicielkę, która od razu ją polubiła. Co jakiś czas w głowie Zofii pojawia się jakiś impuls, skojarzenie, jakby wewnętrzny alarm próbował naprowadzić ją na właściwy trop. Trwa to jednak zbyt krótko, by udało jej się cokolwiek sobie przypomnieć.

Zofią zaczyna interesować się Grzegorz, prawnik Problema. Z jednej strony kobieta chciała dać tej relacji szansę, z drugiej jednak czuła niepokój i miała związane z nią obawy.

Do Mielna przyjeżdża grupa młodocianych królów życia, na czele ze zblazowanym Karolem, któremu wydaje się, że świat należy do niego. Krzysztof już w pociągu zaczyna żałować, że wybrał się razem z nimi. Zachowanie kolegów wprawia go w zażenowanie i sprawia, że jest mu po prostu wstyd.

Patryk z Franzem podczas jednego z rejsów natrafiają na martwego wieloryba. Patryk od razu widzi w tym okazję, by zrobić filmik na Instagrama i podkręcić atmosferę wokół tego miejsca. Sugeruje, że wieloryb mógł paść ofiarą… rekina, choć w Bałtyku jest to przecież praktycznie niemożliwe.

Plotka zaczyna żyć własnym życiem, a atmosferę niepokoju podsyca znalezione na brzegu ciało mężczyzny, poszarpane przez nieznane zwierzę. Jak udało się ustalić, mężczyzna został wcześniej zastrzelony. Brody domyśla się, czyja to sprawka, ale nie wolno mu mówić głośno o swoich podejrzeniach.

Ktoś włamuje się do pokoju Krzysztofa i kradnie mu dostęp do konta z kryptowalutą. Helena, właścicielka pensjonatu, podobnie jak Brody, bagatelizuje sprawę włamania. Zofia zaczyna zastanawiać się, dlaczego tak jest, i odczuwa coraz większy niepokój.

 

Irracjonalny lęk budzi w niej także Grzegorz. Z jednej strony chciałaby komuś zaufać i potrzebuje bliskości, z drugiej jego zachowanie wywołuje w niej sprzeczne uczucia, a chwilami nawet irytację. Najbardziej przerażające są jednak powracające wspomnienia mężczyzny z kitką i wilczymi oczami.

 

Całą historię spina Tomasz Problem, którego nazwisko idealnie pasuje do tego, jak działa. Każdy, kto próbuje mu się przeciwstawić albo wejść mu w drogę, szybko przekonuje się, że Problem nie zwykł odpuszczać. Bo Problem to człowiek, o którym lepiej wiedzieć jak najmniej.

Czuje się bezkarny i uważa się za pana Mielna. Z każdym dniem staje się coraz bardziej bezwzględny. Wszystkich ma w kieszeni, nikogo się nie obawia i trzyma ludzi za gardło. Nikt nie ma odwagi mu się sprzeciwić. Nadchodzi jednak dzień, kiedy kropla przelewa czarę goryczy. A świadkiem wszystkiego jest Bałtyk.

𝘔𝘪𝘦𝘭𝘯𝘰 to powieść, w której autor udowadnia, że nadmorski kurort może skrywać znacznie więcej niż tylko wakacyjny gwar i beztroską atmosferę. Marcin Kończewski zabiera do miejsca, w którym pod pozornym spokojem kryją się tajemnice, przestępczy świat i wydarzenia, które wymykają się prostym wyjaśnieniom.

 

Punktem wyjścia staje się pojawienie się kobiety bez tożsamości oraz grupa bohaterów, których losy z pozoru nie mają ze sobą nic wspólnego. Student spędzający wakacje z przyjaciółmi, skorumpowani policjanci, lokalni gangsterzy i osoby próbujące uciec przed własną przeszłością stopniowo zaczynają tworzyć jedną historię. Z każdą kolejną stroną coraz wyraźniej widać, że przypadek odgrywa tu znacznie mniejszą rolę, niż mogłoby się wydawać.

 

Marcin Kończewski umiejętnie buduje napięcie, odsłaniając kolejne elementy układanki we właściwym momencie. Nie brakuje dynamicznych scen, zwrotów akcji i niebezpieczeństw, które sprawiają, że fabuła stale nabiera tempa. Ciekawie wypada również połączenie kryminału, sensacji oraz elementów grozy. Autor wykorzystuje nadmorską scenerię w sposób, który nadaje tej historii niepokojącego klimatu.

Na uwagę zasługuje także galeria bohaterów. Każdy z nich ma własną historię, swoje tajemnice i motywacje, które wpływają na rozwój wydarzeń. Dzięki temu fabuła nie jest przedstawiona tylko z jednej perspektywy, a kolejne powiązania między postaciami stopniowo układają się w coraz bardziej złożoną historię. Różnorodność bohaterów sprawiła, że z zainteresowaniem śledziłam ich losy i to, jak ich drogi zaczynają się ze sobą łączyć.

𝘔𝘪𝘦𝘭𝘯𝘰 to nietuzinkowa historia, będąca połączeniem sensacji, kryminału i mrocznej atmosfery. To opowieść o sekretach, walce o wpływy i przeszłości, która nie pozwala o sobie zapomnieć. Nad Bałtykiem nic nie jest takie, jakim wydaje się na pierwszy rzut oka, a każda kolejna odpowiedź rodzi następne pytania.

Początkowo nie byłam pewna, czy ta historia będzie dla mnie odpowiednia. Świat gangsterów, układów i przestępczych porachunków nie jest tym, po co najczęściej sięgam, jednak Marcin Kończewski sprawił, że z czasem coraz bardziej wciągałam się w tę opowieść. 𝘔𝘪𝘦𝘭𝘯𝘰 okazało się książką inną, niż początkowo zakładałam. To nie tylko historia o przestępczym świecie, ale także o ludziach, ich wyborach i konsekwencjach, których czasem nie da się uniknąć.

 

Autor stworzył miejsce, w którym pod wakacyjnym spokojem kryją się tajemnice, a Bałtyk staje się niemym świadkiem ludzkich dramatów i decyzji. Po zakończeniu lektury zostało ze mną przekonanie, że Mielno pokazane przez Marcina Kończewskiego ma zupełnie inne oblicze niż to, które znamy z letnich wyjazdów.

Co tak naprawdę było nie tak z tym miejscem? Czy to ludzie, którzy chcieli nim rządzić, naprawdę mieli nad nim władzę? Bałtyk jednak od zawsze rządzi się własnymi prawami i nie uznaje żadnych panów.

Teraz już z Wami się żegnam, życząc Wam pięknego dnia i wspaniałego popołudnia.

_______________________________________

ʜᴀʟɪɴᴀ

 

Współpraca barterowa Wydawnictwo Labreto

Marcin Kończewski

 

Autor: Marcin Kończewski

Wydawnictwo: Labreto

Ilość stron: 356

Gatunek:  kryminał/ thriller

Data premiery: 01  lipca 2026

Moja ocena: 09 /10

 


 


Komentarze