NIE KAŻDA SOBOTA PRZYNOSI ZBRODNIĘ, KTÓRA WCIAGA
𝘞𝘵𝘰𝘳𝘦𝘬 𝟢𝟩-𝟢𝟩-𝟤𝟢𝟤𝟨
*ℝ𝔼ℂ𝔼ℕℤ𝕁𝔸*
________________
Twórczość
Marty Matyszczak od dawna kojarzy mi się z lekkimi, pełnymi humoru komediami
kryminalnymi, w których zagadka jest równie ważna jak bohaterowie i atmosfera. 𝐽𝑒ś𝑙𝑖
𝑑𝑧𝑖ś 𝑠𝑜𝑏𝑜𝑡𝑎,
𝑡𝑜 𝑚𝑎𝑚𝑦 𝑚𝑜𝑟𝑑𝑒𝑟𝑠𝑡𝑤𝑜
miała być przede wszystkim przyjemną rozrywką, historią z przymrużeniem oka i
książką, przy której można spędzić kilka spokojnych godzin. Jednak tym razem
miałam wrażenie, że pomiędzy humorem, licznymi postaciami i kolejnymi
wydarzeniami gdzieś po drodze zagubił się kryminalny charakter tej opowieści.
Zamiast mocniej poprowadzonej intrygi otrzymałam przede wszystkim powieść
obyczajową z elementem zagadki i morderstwa w tle.
ᴢ ᴄʏᴋʟᴜ ʜᴀʟɪɴᴀ ᴘʀᴢᴇᴄᴢʏᴛᴀᴌᴀ ɪ ᴘʀᴢᴇᴅꜱᴛᴀᴡɪᴀ:
𝗠𝗮𝗿𝘁𝗮
𝗠𝗮𝘁𝘆𝘀𝘇𝗰𝘇𝗮𝗸
– 𝗝𝗲ś𝗹𝗶 𝗱𝘇𝗶ś 𝘀𝗼𝗯𝗼𝘁𝗮.
𝗧𝗼 𝗺𝗮𝗺𝘆 𝗺𝗼𝗿𝗱𝗲𝗿𝘀𝘁𝘄𝗼
– 𝗽𝗿𝗲𝗺𝗶𝗲𝗿𝗮 𝟮𝟬
𝗺𝗮𝗷𝗮 𝟮𝟬𝟮𝟲 𝗿.
– 𝗪𝘆𝗱𝗮𝘄𝗻𝗶𝗰𝘁𝘄𝗼
𝗪𝗔𝗕
ᴛʏᴛᴜᴌ
ʀᴇᴄᴇɴᴢᴊɪ: 𝗡𝗶𝗲 𝗸𝗮ż𝗱𝗮
𝘀𝗼𝗯𝗼𝘁𝗮 𝗽𝗿𝘇𝘆𝗻𝗼𝘀𝗶
𝘇𝗯𝗿𝗼𝗱𝗻𝗶ę, 𝗸𝘁ó𝗿𝗮
𝘄𝗰𝗶ą𝗴𝗮.
_______________________________________________________________________________
Doskonale
zdaję sobie sprawę, jak trudno jest napisać książkę, która przyciągnie uwagę
czytelników, a stworzenie dobrej komedii kryminalnej to już naprawdę wymagające
zadanie i jest to wyższy poziom. Celowo użyłam określenia „wyższy poziom”,
ponieważ ten gatunek wymaga nie tylko dobrze skonstruowanej fabuły i
wyrazistych bohaterów, ale także wyjątkowej spostrzegawczości, umiejętności
obserwowania codzienności oraz ogromnego poczucia humoru.
Od autorki
znanej ze świetnej serii z Guciem oczekiwałam naprawdę wiele, jednak 𝐽𝑒ś𝑙𝑖 𝑑𝑧𝑖ś 𝑠𝑜𝑏𝑜𝑡𝑎, 𝑡𝑜 𝑚𝑎𝑚𝑦 𝑚𝑜𝑟𝑑𝑒𝑟𝑠𝑡𝑤𝑜 nie do końca spełniła moje
oczekiwania. W powieści pojawia się grupa seniorów oraz czwórka „przestępców”.
Cudzysłów nie jest przypadkowy, ponieważ ich przewinienia nie czynią z nich
jednoznacznie złych bohaterów. Emeryci, choć w większości pełni energii,
zmagają się z problemami z pamięcią, a przydzielona im do opieki czwórka
skazanych wzbudza ich nieufność, choć przy bliższym poznaniu zmienią swoje
nastawienie.
Komisarz
Florek, będąca już niemal u kresu swojej zawodowej drogi, zdaje się doszukiwać
problemu niemal we wszystkim. Czwórka „przestępców” idealnie wpisuje się w obraz osób, którym
zdecydowanie warto się przyjrzeć, przynajmniej z jej perspektywy.
Na początku
wszystko zapowiadało się naprawdę obiecująco. Zabawne sytuacje, lekkie dialogi,
nietuzinkowe postacie stworzone przez autorkę cenionych komedii kryminalnych
oraz moje wysokie oczekiwania sprawiły, że z dużym entuzjazmem weszłam w tę
historię.
Z czasem
jednak coraz bardziej przeszkadzały mi pojawiające się wątki światopoglądowe
oraz pewne komentarze, które zamiast wzbogacać fabułę, odciągały uwagę od tego,
na co najbardziej liczyłam, czyli humoru i dobrze poprowadzonej intrygi
kryminalnej. Sięgając po komedię kryminalną, oczekuję połączenia zagadki, emocji
i dobrej zabawy. Lubię samodzielnie prowadzić śledztwo, szukać tropów, a przy
tym uśmiechać się podczas lektury. Niestety tym razem książka nie tylko mnie
nie rozbawiła, ale momentami zaczęła mnie przytłaczać.
Nie
przekonał mnie również dziennik terapeutyczny komisarz Gertrudy Florek, który
prawdopodobnie miał być jednym z zabawniejszych elementów historii.
Doświadczona policjantka, będąca tuż przed emeryturą, momentami zachowywała się
tak, jakby dopiero rozpoczynała swoją zawodową drogę. Nie potrafiła wyciągać
właściwych wniosków ze śledztwa, a ostatecznie okazuje się, że skuteczniejsza
od niej jest grupa emerytów i „przestępców”, jak sama określiła młodych ludzi z
wyrokami.
Nie do końca
przekonały mnie również niektóre poboczne wątki. Miałam wrażenie, że temat problemów
seniorów, podobnie jak kwestia elektrowni, był powtarzany zbyt często i zamiast
wzbogacać historię, zaczął działać nużąco. Pojawiły się także elementy
przypominające kryptoreklamę programu telewizyjnego, które w moim odczuciu nie
wnosiły wiele do fabuły.
𝐽𝑒ś𝑙𝑖 𝑑𝑧𝑖ś 𝑠𝑜𝑏𝑜𝑡𝑎, 𝑡𝑜 𝑚𝑎𝑚𝑦 𝑚𝑜𝑟𝑑𝑒𝑟𝑠𝑡𝑤𝑜 miała wszystkie elementy, które
mogły stworzyć świetną komedię kryminalną, jednak w moim odczuciu nie zostały
one odpowiednio wykorzystane. Zabrakło mi lekkości, błyskotliwego humoru i
intrygi, która przyciągnęłaby mnie do końca.
Kiedy
sięgałam po 𝐽𝑒ś𝑙𝑖 𝑑𝑧𝑖ś 𝑠𝑜𝑏𝑜𝑡𝑎, 𝑡𝑜 𝑚𝑎𝑚𝑦 𝑚𝑜𝑟𝑑𝑒𝑟𝑠𝑡𝑤𝑜, liczyłam na lekką, zabawną
historię z niebanalnym pomysłem. Sama koncepcja grupy osób, które zamiast
spokojnie odpokutować swoje przewinienia, zostają wciągnięte w opiekę nad
seniorami, a później trafiają w sam środek kryminalnej zagadki, miała w sobie
potencjał. Połączenie tak różnych charakterów, przypadkowego śledztwa i
rywalizacji z miejscową policją mogło stworzyć naprawdę ciekawą i pełną humoru
opowieść.
Niestety z
czasem coraz trudniej było mi utrzymać zainteresowanie tą historią. Początkowy
pomysł ustąpił miejsca spokojnej narracji, w której zdecydowanie więcej miejsca
autorka poświęciła codziennym sytuacjom i opisom niż samej sprawie kryminalnej.
Miałam poczucie, że tempo powieści z każdą kolejną stroną coraz bardziej
zwalnia, a zagadka, która powinna być motorem całej fabuły, schodzi na dalszy
plan. Do końca dotrwałam przede wszystkim z ciekawości, czy finał przyniesie
rozwiązanie, które wynagrodzi mi wcześniejsze znużenie. Niestety zakończenie
pozostawiło mnie z poczuciem niedosytu.
Nie do końca
przekonała mnie również kreacja bohaterów. Zamiast postaci, które mogłyby
zaskoczyć swoją złożonością, otrzymałam zestaw dość mocno oparty na znanych
schematach. Każdy bohater ma przypisaną konkretną rolę i charakterystyczną
cechę, ale zabrakło mi w nich czegoś więcej, elementu, który sprawiłby, że
naprawdę chciałabym poznać ich bliżej. Najbardziej zabrakło mi tej iskry i
wyrazistości, która sprawia, że bohaterowie komedii kryminalnych stają się kimś
więcej niż tylko elementem fabuły.
Największe
rozczarowanie przyniósł jednak humor. Przy tego typu powieści to właśnie on
powinien być jednym z najważniejszych elementów, a tutaj nie zawsze spełniał
swoją rolę. Owszem, pojawiły się sceny, które wywołały uśmiech, ale zabrakło mi
sytuacji, przy których mogłabym się naprawdę dobrze bawić. Miałam wrażenie, że
autorka większy nacisk położyła na warstwę obyczajową i relacje między
bohaterami niż na komediowy charakter historii.
Na szczęście
książka ma również swoje mocniejsze strony. Szczególnie doceniłam kaszubski
klimat i lokalny koloryt. Opisy miejsca, zwyczajów i atmosfery regionu sprawiły,
że historia zyskuje własny charakter i wyróżnia się na tle innych lekkich
kryminałów. To właśnie ten element sprawił, że bardziej interesowało mnie
otoczenie, w którym rozgrywa się historia, niż sama kryminalna zagadka. Zdecydowanie
na plus zasługują
piękny język oraz bardzo dobre opisy, które pokazują warsztat autorki. Jednak
całościowo powieść odebrałam jako zaskakująco ciężką jak na gatunek, który z
założenia powinien dostarczać przede wszystkim rozrywki.
Nie sposób
nie zauważyć, że tytuł oraz pomysł grupy nietypowych bohaterów prowadzących
własne śledztwo przywodzą na myśl popularny nurt cosy crime, którego jednym z
najbardziej rozpoznawalnych przykładów jest 𝐶𝑧𝑤𝑎𝑟𝑡𝑘𝑜𝑤𝑦 𝐾𝑙𝑢𝑏 𝑍𝑏𝑟𝑜𝑑𝑛𝑖
Richarda
Osmana. Marta Matyszczak nadaje temu schematowi bardziej swojski, polski charakter,
tworząc historię mocno osadzoną w rodzimych realiach.
𝐽𝑒ś𝑙𝑖 𝑑𝑧𝑖ś 𝑠𝑜𝑏𝑜𝑡𝑎, 𝑡𝑜 𝑚𝑎𝑚𝑦 𝑚𝑜𝑟𝑑𝑒𝑟𝑠𝑡𝑤𝑜 nie okazała się dla mnie taką
komedią kryminalną, na jaką liczyłam. Bardziej odebrałam ją jako powieść
obyczajową z kryminalnym dodatkiem niż historię, w której tajemnica, humor i
akcja tworzą idealnie zgraną całość. Pomysł miał potencjał, ale zabrakło mi mocniejszej
intrygi, bardziej wyrazistych bohaterów i tego rodzaju humoru, który sprawia,
że książkę odkłada się z uśmiechem.
Najwięcej
zastrzeżeń wzbudził jednak sposób przedstawienia postaci księdza. Zabrakło mi
tutaj większego wyczucia i próby pokazania tej postaci w sposób bardziej
złożony. Otrzymałam obraz mocno przerysowany, oparty przede wszystkim na
jednostronnym spojrzeniu na tę postać. Zapewne miało to być zabawnym i lekko
ironicznym elementem historii, ale dla mnie okazał się przykładem braku
większej dbałości o szczegóły. Autorka stworzyła postać księdza uwikłanego w
sprawę sprzedaży ziemi, jednak sposób przedstawienia tej sytuacji budzi poważne
wątpliwości. Grunt należący do parafii nie jest prywatną własnością księdza,
którym może on swobodnie rozporządzać. Taki szczegół, szczególnie w przypadku
osoby duchownej, ma znaczenie i może wprowadzać w błąd czytelników, którzy nie
znają realiów funkcjonowania Kościoła. Nie wiem, czy był to świadomy zabieg
fabularny, czy po prostu zabrakło dokładniejszego sprawdzenia tego tematu, ale
dla mnie, jako osoby dobrze zorientowanej w tej kwestii, ten element znacząco
wpłynął na odbiór książki.
Kolejnym
elementem, który wzbudził moje zastrzeżenia, jest sposób przedstawienia kariery
duchownego. W powieści pojawia się ksiądz, który po święceniach zostaje
proboszczem, jednak w rzeczywistości nie wygląda to w ten sposób. Kapłan tuż po
święceniach zazwyczaj rozpoczyna posługę jako wikariusz, a droga do objęcia
funkcji proboszcza wymaga zdobycia odpowiedniego doświadczenia i trwa zwykle
wiele lat.
Muszę
również odnieść się do sposobu przedstawienia mszy świętej w powieści. Czytając
ten fragment, miałam wrażenie, że autorka nie zna realiów związanych z jej
przebiegiem. Ksiądz nie może po prostu przerwać nabożeństwa w dowolnym
momencie, a osoba postronna nie wchodzi przed mikrofon podczas mszy, zwłaszcza
w tak ważnym momencie, jak przygotowanie do udzielania komunii świętej.
Najbardziej
zabrakło mi tutaj zrozumienia, czym msza święta jest dla wierzących katolików.
Została przedstawiona bardziej jako rodzaj sceny czy przedstawienia, w którym
kapłan powtarza ustalone formuły i wykonuje rytuały, niż jako przeżycie duchowe
i najważniejsza forma modlitwy. Oczywiście autor ma prawo kreować rzeczywistość
zgodnie z potrzebami fabuły, jednak wykorzystując tak ważny dla wielu osób
element religii, warto zadbać o większą znajomość tematu.
Być może
gdyby autorka osadziła podobną scenę w innej tradycji religijnej, mogłoby to
zostać odebrane jako zabawny zabieg fabularny. W przypadku katolickiej mszy
świętej zabrakło mi jednak wyczucia i szacunku dla znaczenia, jakie ma ona dla
wierzących.
Niestety, w
moim odczuciu autorka w dość jednostronny sposób przedstawia w powieści
katolików oraz duchownych. Kolejne sytuacje związane z Kościołem i osobami
wierzącymi zostały pokazane przede wszystkim przez pryzmat uproszczeń i
stereotypów. Trudno mi ocenić, czy był to świadomy zabieg mający służyć
określonemu wydźwiękowi historii, czy raczej efekt braku dokładniejszej
znajomości tematu. Bardziej skłaniam się ku temu drugiemu, ponieważ wiele
opisanych sytuacji sprawiało wrażenie wynikania z niewiedzy, a nie przemyślanej
kreacji fabularnej.
Piszę o tym
jako wyjaśnienie dla czytelników, którzy mogą nie znać tych realiów i przyjąć
przedstawiony w książce obraz za prawdziwy. Być może dla wielu osób taki
szczegół nie będzie miał większego znaczenia, jednak dla mnie, mającej wiedzę w
tym zakresie oraz osoby głęboko wierzącej, jest to element, którego nie
potrafię pominąć. Komedia kryminalna daje autorowi dużą swobodę, ale nawet
lekka historia powinna opierać się na pewnych realiach. W tym przypadku miałam
poczucie, że fantazja przeważyła nad rzetelnym przedstawieniem tematu. Nawet w lekkiej komedii kryminalnej
czytelnik ma prawo oczekiwać, że elementy zaczerpnięte z rzeczywistości będą
przedstawione z pewną dbałością. Nie chodzi przecież o to, aby każdą książkę
rozliczać jak dokument, ale jeśli autor wykorzystuje konkretną instytucję,
zawód czy środowisko, takie szczegóły mogą wpływać na wiarygodność całej
historii.
𝐽𝑒ś𝑙𝑖 𝑑𝑧𝑖ś 𝑠𝑜𝑏𝑜𝑡𝑎, 𝑡𝑜 𝑚𝑎𝑚𝑦 𝑚𝑜𝑟𝑑𝑒𝑟𝑠𝑡𝑤𝑜 w założeniu miała to być lekką komedią
kryminalną na jeden wieczór, jednak przez wymuszony humor i nużące wątki
poboczne, ostatecznie okazała się dla mnie pozycją zaskakująco ciężką. Niestety
trudno było mi znaleźć elementy, które zapadłyby mi w pamięć. Sama zagadka
kryminalna nie wzbudziła we mnie większych emocji, bohaterom zabrakło wyrazistości
i charakteru, a humor momentami sprawiał wrażenie zbyt wymuszonego. W
porównaniu z wcześniejszymi kryminałami Marty Matyszczak, które miały więcej
pazura i bohaterów potrafiących skraść uwagę, tym razem zabrakło mi tej iskry.
Dziś
już z Wami się żegnam, życząc dobrego popołudnia i spokojnego wieczoru.
ʜᴀʟɪɴᴀ
__________________________________
Współpraca barterowa Wydawnictwo WAB
Marta Matyszczak
__________________________________
Autor: Marta Matyszczak
Wydawnictwo: WAB
Ilość stron: 352
Gatunek: obyczajowa / komedia kryminalna
Data premiery: 20 maja 2026
Moja ocena: 06
/10

Komentarze
Prześlij komentarz