POROZUMIENIE DUSZ

 

Ś𝘳𝘰𝘥𝘢  𝟤𝟤-𝟢𝟩-𝟤𝟢𝟤𝟨

*ℝ𝔼ℂ𝔼ℕℤ𝕁𝔸  *

________________

Twórczość Agnieszki Zakrzewskiej od dawna zajmuje ważne miejsce na mojej półce i w moim sercu, dlatego z ogromną przyjemnością sięgnęłam po najnowszą powieść  autorki 𝑁𝑖𝑒𝑏𝑜 𝑤 𝑘𝑜𝑙𝑜𝑟𝑧𝑒 𝑘𝑎𝑙𝑖𝑛𝑦. Już po kilku pierwszych stronach poczułam, że będzie to historia, w której najważniejsze będą emocje, ludzie i ich życiowe doświadczenia. I właśnie to otrzymałam. Agnieszka Zakrzewska zabrała mnie do Gajówki, niewielkiego pensjonatu położonego na skraju Puszczy Drawskiej. To miejsce ma w sobie coś wyjątkowego. Spokój, bliskość natury, zapach domowych wypieków i serdeczność Laury sprawiają, że łatwo poczuć jego niezwykły klimat. Miałam wrażenie, że czas płynie tutaj wolniej, dając bohaterom przestrzeń na zatrzymanie się, uporządkowanie własnych emocji i zmierzenie się z tym, co przez lata próbowali zostawić za sobą.

ᴢ ᴄʏᴋʟᴜ ʜᴀʟɪɴᴀ ᴘʀᴢᴇᴄᴢʏᴛᴀᴌᴀ ɪ ʙᴀʀᴅᴢᴏ ᴘᴏʟᴇᴄᴀ:

𝗔𝗴𝗻𝗶𝗲𝘀𝘇𝗸𝗮 𝗭𝗮𝗸𝗿𝘇𝗲𝘄𝘀𝗸𝗮 – 𝗡𝗶𝗲𝗯𝗼 𝘄 𝗸𝗼𝗹𝗼𝗿𝘇𝗲 𝗸𝗮𝗹𝗶𝗻𝘆 – 𝗽𝗿𝗲𝗺𝗶𝗲𝗿𝗮 𝟬𝟯 𝗰𝘇𝗲𝗿𝘄𝗰𝗮 𝟮𝟬𝟮𝟲 𝗿.  – 𝗪𝘆𝗱𝗮𝘄𝗻𝗶𝗰𝘁𝘄𝗼 𝗙𝗶𝗹𝗶𝗮

ᴛʏᴛᴜᴌ ʀᴇᴄᴇɴᴢᴊɪ: 𝗣𝗼𝗿𝗼𝘇𝘂𝗺𝗶𝗲𝗻𝗶𝗲 𝗱𝘂𝘀𝘇

 __________________________________________

Babcia Tosia zawsze była dla sióstr, Laury i Anny, prawdziwym oparciem. To poczucie bezpieczeństwa, które im dawała, miało ogromny wpływ na to, jakimi osobami się stały. Nawet kiedy popełniały błędy albo wpadały w kłopoty, gdzieś w głębi serca wiedziały, że babcia nigdy się od nich nie odwróci.

 

Mogły wrócić do niej nawet w środku nocy, a ona zawsze czekałaby z gorącą herbatą i dobrym słowem. Tego rodzaju bliskości i poczucia, że jest ktoś, kto zawsze poda pomocną dłoń, nie da się kupić za żadne pieniądze.

 

𝑁𝑖𝑒 𝑚𝑜ż𝑒𝑚𝑦 𝑘𝑟𝑦𝑡𝑦𝑘𝑜𝑤𝑎ć 𝑤𝑦𝑏𝑜𝑟ó𝑤 𝑖𝑛𝑛𝑦𝑐ℎ 𝑙𝑢𝑑𝑧𝑖, 𝑑𝑜𝑝ó𝑘𝑖 𝑛𝑖𝑒 𝑤ł𝑜ż𝑦𝑚𝑦 𝑖𝑐ℎ 𝑏𝑢𝑡ó𝑤.

 

Lei posypało się małżeństwo. Kiedy ona za wszelką cenę starała się o dziecko, jej mąż Konrad znalazł pocieszenie u innej kobiety. Dopiero teraz dostrzegła, jak bardzo różnili się od siebie i jak niewiele ich tak naprawdę łączyło. Przez ostatnie lata chciała jednak wierzyć, że jest inaczej.

 

Ona kochała stare kamienice, marzyła o ogrodzie i domu pełnym ciepła. On zachwycał się bezosobowym apartamentowcem. Ona pragnęła zostać matką, a on nie chciał dziecka i nie widział siebie w roli ojca.

 

𝐽𝑎𝑘 𝑚𝑜𝑔ł𝑎 𝑤𝑖𝑒𝑟𝑧𝑦ć, ż𝑒 𝑑𝑤𝑜𝑗𝑒 𝑡𝑎𝑘 𝑟óż𝑛𝑦𝑐ℎ 𝑜𝑑 𝑠𝑖𝑒𝑏𝑖𝑒 𝑙𝑢𝑑𝑧𝑖 𝑠𝑡𝑤𝑜𝑟𝑧𝑦 𝑧𝑑𝑟𝑜𝑤𝑦, 𝑛𝑜𝑟m𝑎𝑙𝑛𝑦 𝑧𝑤𝑖ą𝑧𝑒𝑘?

To było jej życzenie, w które bardzo chciała wierzyć, choć rzeczywistość okazała się zupełnie inna. Tyle razy dostawała sygnały, że nie patrzą w tę samą stronę, ale skutecznie je ignorowała. Za bardzo zależało jej na tym, by ten związek przetrwał.

Laura zawsze była bratnią duszą dla swojego szwagra Ksawerego. Nigdy nie próbowała zatrzymać siostry przy sobie, bo doskonale rozumiała, że taka dusza jak Anna potrzebuje wolności. Ksawery nigdy wcześniej ani później nie spotkał się z taką siostrzaną miłością, pełną zrozumienia, wsparcia i serdeczności.

On również zawsze mógł liczyć na Laurę, szczególnie teraz, po stracie ukochanej żony. W Gajówce powoli odzyskiwał chęć do życia i na nowo odnalazł zapał do kreślenia. Miał wrażenie, że gdzieś głęboko ukryta energia zaczęła do niego wracać, a wraz z nią pojawiały się siły, których tak bardzo potrzebował.

𝐶𝑧𝑎𝑠𝑒𝑚 𝑤𝑦𝑠𝑡𝑎𝑟𝑐𝑧𝑦 𝑠𝑘𝑢𝑝𝑖ć 𝑠𝑖ę 𝑛𝑎 𝑝𝑖𝑒𝑟𝑤𝑠𝑧𝑦𝑚 𝑘𝑟𝑜𝑘𝑢, 𝑎 𝑛𝑖𝑒 𝑛𝑎 𝑝𝑟ó𝑏𝑖𝑒 𝑧𝑚𝑖𝑎𝑛𝑦 𝑤𝑠𝑧𝑦𝑠𝑡𝑘𝑖𝑒𝑔𝑜 𝑛𝑎𝑟𝑎𝑧. […] 𝑁𝑖𝑒 𝑡𝑟𝑧𝑒𝑏𝑎 𝑜𝑑 𝑟𝑎𝑧𝑢 𝑛𝑎𝑝𝑟𝑎𝑤𝑖𝑎ć 𝑐𝑎ł𝑒𝑔𝑜 ś𝑤𝑖𝑎𝑡𝑎. 𝐷𝑧𝑖ś 𝑚𝑜ż𝑛𝑎 𝑧𝑟𝑜𝑏𝑖ć 𝑗𝑒𝑑𝑛ą 𝑚𝑎łą 𝑟𝑧𝑒𝑐𝑧, 𝑗𝑢𝑡𝑟𝑜 𝑘𝑜𝑙𝑒𝑗𝑛ą, 𝑖 𝑡𝑎𝑘 𝑘𝑟𝑜𝑘 𝑝𝑜 𝑘𝑟𝑜𝑘𝑢, 𝑎ż 𝑛𝑎𝑔𝑙𝑒 𝑐𝑧ł𝑜𝑤𝑖𝑒𝑘 𝑧𝑎𝑢𝑤𝑎ż𝑎, ż𝑒 𝑝𝑜𝑟𝑢𝑠𝑧𝑎 𝑠𝑖ę 𝑑𝑜 𝑝𝑟𝑧𝑜𝑑𝑢, 𝑛𝑎𝑤𝑒𝑡 𝑛𝑖𝑒 𝑧𝑑𝑎𝑗ą𝑐 𝑠𝑜b𝑖𝑒 𝑧 𝑡𝑒𝑔𝑜 𝑠𝑝𝑟𝑎𝑤𝑦.

Pobyt Lei w Stawisku, gdzie wciąż miała nadzieję usłyszeć, że ma szansę na urodzenie dziecka, miał na nią zbawienny wpływ. Szczególnie Stefania, dusza tego miejsca, która dla każdego miała dobre słowo, potrafiła otoczyć ją ciepłem i troską.

Kobieta po raz pierwszy w życiu poczuła, jakie to przyjemne uczucie, kiedy ktoś się o nią troszczy, tak po prostu, bezinteresownie. Nie musiała niczego udowadniać ani na nic zasługiwać. Po prostu mogła poczuć się ważna dla drugiego człowieka.

𝐵𝑦ć 𝑚𝑜ż𝑒 𝑡𝑒𝑟𝑎𝑧 𝑤𝑖𝑑𝑧𝑖𝑠𝑧 𝑤𝑠𝑧𝑦𝑠𝑡𝑘𝑜 𝑤 𝑐𝑧𝑎𝑟𝑛𝑦𝑐𝑏𝑎𝑟𝑤𝑎𝑐ℎ, 𝑎𝑙𝑒 𝑘𝑖𝑒𝑑𝑦ś 𝑧𝑜𝑏𝑎𝑐𝑧𝑦𝑠𝑧 𝑖𝑛𝑛𝑒 𝑘𝑜𝑙𝑜𝑟𝑦. 𝑇𝑎𝑘𝑎 𝑘𝑜𝑙𝑒𝑗 ż𝑦𝑐𝑖𝑎 […], 𝑛𝑎𝑤𝑒𝑡 𝑝𝑜 𝑛𝑎𝑗𝑐𝑖𝑒𝑚𝑛𝑖𝑒𝑗𝑠𝑧𝑒𝑗 𝑛𝑜𝑐𝑦 𝑤𝑠𝑡𝑎𝑗𝑒 𝑛𝑜𝑤𝑦 𝑑𝑧𝑖𝑒ń.

Także dziewczyny, które poznała w Stawisku, dały jej coś, czego wcześniej bardzo jej brakowało. Nigdy nie zaznała tyle troski, serdeczności i zwykłego ludzkiego ciepła.

Gdy Lea podczas powrotu do domu o mały włos nie ulega wypadkowi, dociera do niej bolesna myśl, że gdyby zniknęła, być może nikt nawet by tego nie zauważył. Matka nadal malowałaby swoje obrazy, ojciec szukałby skorup w Egipcie, a Konrad nie musiałby martwić się o spłatę mieszkania. Zaczyna się zastanawiać, czy swoim odejściem nie ułatwiłaby życia wszystkim. A może także sobie.

Zamiast wrócić do domu, trafiła do Gajówki, choć wcale tego nie planowała. Skorzystała z zaproszenia Laury Różyckiej, która niespodziewanie pojawiła się z lasu z koszykiem ziół, właśnie wtedy, gdy Lea płakała z bezsilności.

 

Ł𝑧𝑦 𝑠ą 𝑑𝑜𝑏𝑟𝑒… 𝑃𝑜𝑚𝑎𝑔𝑎𝑗ą 𝑧𝑟𝑜𝑧𝑢𝑚𝑖𝑒ć, ż𝑒 𝑡𝑜 𝑛𝑖𝑒 𝑘𝑜𝑛𝑖𝑒𝑐. 𝐴 𝑘𝑜𝑛𝑖𝑒𝑐 𝑧𝑎𝑤𝑠𝑧𝑒 𝑗𝑒𝑠𝑡 𝑝𝑜𝑐𝑧ą𝑡𝑘𝑖𝑒𝑚 𝑐𝑧𝑒𝑔𝑜ś 𝑙𝑒𝑝𝑠𝑧𝑒𝑔𝑜.

Lea poszła za nią. Chyba zrobiłaby to nawet wtedy, gdyby nieznajoma powiedziała jej, że mieszka w jaskini. W tamtym momencie najważniejsze było to, że ktoś wyciągnął do niej rękę. Po raz pierwszy od dawna przestała się bać.

W życiu wszystko dzieje się po coś, także ludzie, którzy pojawiają się na naszej drodze. Babcia Tosia zawsze powtarzała, że drogę do siedliska znajdują tylko przyzwoici ludzie.

 

Laura gościła tam tylko stały skład, bo nie prowadziła tego miejsca dla zarobku. Gajówka była przede wszystkim jej domem, do którego zapraszała tych, którzy potrzebowali pomocy i chwili wytchnienia, tak jak Lea.

 

W siedlisku na gości zawsze czekały chleb z chrupiącą skórką, pachnąca cynamonem szarlotka, świeże kwiaty, cisza i dobre słowo Laury. Ona o nic nie pytała, po prostu słuchała i nalewała aromatyczną herbatę ze starego imbryka po babci Antoninie, która tak bardzo kochała to miejsce.

W tej historii wszystkie postaci są pozytywne. Te negatywne pojawiają się zaledwie w tle, jak mężowie Laury i Lei, czy kłusownicy, ale nawet oni nie wzbudzają negatywnych uczuć. A uparte dziki i krety, które tak denerwują starego ogrodnika Tomasza wzbudzają uśmiech sympatii, a dopełnieniem tego pięknego obrazka są kurki szcześlipiórki życzliwej sąsiadki Marzenki.

Magia tej powieści tkwi w Gajówce i jej otoczeniu oraz jej właścicielce.  W siedlisku, do którego trafia każdy, kto tego potrzebuje. Ja też tam trafiłam i było mi bardzo dobrze. Odpoczęłam i uspokoiłam się.

 

Najbardziej poruszyły mnie losy Ksawerego i Lei. Oboje niosą na swoich barkach ogromny ciężar, ale każde z nich próbuje poradzić sobie z nim na swój sposób. Agnieszka Zakrzewska nie ocenia swoich bohaterów i nie podsuwa im gotowych rozwiązań. Pozwala im popełniać błędy, wątpić i szukać własnej drogi. To właśnie sprawiło, że ich historia wydała mi się tak prawdziwa i wyjątkowa.

 

Bardzo podobało mi się również to, że emocje nie zostały tutaj przerysowane. Nie ma dramatycznych scen napisanych tylko po to, żeby wywołać wzruszenie. Wszystko rozwija się spokojnie i naturalnie. Dzięki temu jeszcze mocniej przeżywałam to, co spotykało bohaterów.

 

Autorka porusza w tej powieści wiele trudnych tematów. Żałoba, choroba, samotność, kryzys w małżeństwie czy próba odnalezienia sensu po bolesnych doświadczeniach stają się częścią codzienności bohaterów. Mimo to nie jest to przygnębiająca historia. Wręcz przeciwnie. Z każdą kolejną stroną coraz mocniej czułam, że jest w niej miejsce na nadzieję i na to, że życie potrafi jeszcze pozytywnie zaskoczyć.

 

To jedna z tych powieści, przy których nie liczyłam przeczytanych stron. Po prostu dobrze było pobyć z bohaterami i chłonąć atmosferę tego miejsca. Kiedy zamknęłam książkę, przez chwilę miałam ochotę jeszcze zostać w Gajówce.

 

𝑁𝑖𝑒𝑏𝑜 𝑤 𝑘𝑜𝑙𝑜𝑟𝑧𝑒 𝑘𝑎𝑙𝑖𝑛𝑦 to historia, która najbardziej przemówiła do mnie swoim klimatem i emocjami. Właśnie takie powieści obyczajowe lubię najbardziej.

 𝑁𝑖𝑒 𝑤𝑦𝑠𝑡𝑎𝑟𝑐𝑧y 𝑢𝑝𝑖𝑒𝑐 𝑐𝑙𝑒𝑏, 𝑡𝑟𝑧𝑒𝑏𝑎 𝑗𝑒𝑠𝑧𝑐𝑧𝑒 𝑢𝑚𝑖𝑒ć 𝑠𝑖ę 𝑛𝑖𝑚 𝑝𝑜𝑑𝑧𝑖𝑒𝑙𝑖ć.

Ten cytat bardzo mnie poruszył, bo mam wrażenie, że najlepiej oddaje to, czym jest Gajówka. To miejsce, w którym nie liczy się tylko ciepły dom czy pachnący chleb. Najważniejsze jest to, że zawsze znajdzie się tam miejsce dla drugiego człowieka. Laura, tak jak wcześniej babcia Tosia, potrafi otworzyć nie tylko drzwi swojego domu, ale przede wszystkim swoje serce. Czasem właśnie tego potrzeba najbardziej. Obecności, życzliwości i poczucia, że nie jest się ze swoimi problemami samemu.

 

_________________________________

Dziś już z Wami się żegnam, życząc dobrego popołudnia i spokojnego wieczoru.

ʜᴀʟɪɴᴀ

__________________________________

Współpraca barterowa / Wydawnictwo Filia

Agnieszka Zakrzewska

__________________________________

Autor: Agnieszka Zakrzewska
Wydawnictwo: Filia  

Ilość stron: 352
Gatunek: obyczajowa/romans

Data premiery: 03  czerwca  2026
Moja ocena: 09 /10




 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

ZAPOWIEDŹ RECENZJI

ZAPOWIEDZI, NOWOŚCI, PREMIERY

ZAPOWIEDZI, NOWOŚCI, PREMIERY