CUDZY SUKCES NIE DAJE SZCZĘŚCIA
𝘊𝘻𝘸𝘢𝘳𝘵𝘦𝘬 𝟣𝟥-𝟢𝟪-𝟤𝟢𝟤𝟨
*ℝ𝔼ℂ𝔼ℕℤ𝕁𝔸 *
________________
Po książki Joanny Jax sięgam przede wszystkim
dlatego, że autorka potrafi wpleść wielką historię w życie zwykłych ludzi. Jej
bohaterowie nie są dla mnie jedynie postaciami na kartach powieści, ponieważ
ich emocje, wybory i dramaty sprawiają, że zaczynam przeżywać ich historie
razem z nimi. 𝑆𝑘𝑟𝑎𝑑𝑧𝑖𝑜𝑛𝑒 ż𝑦𝑐𝑖𝑒 również
skłoniło mnie do wielu refleksji, szczególnie nad tym, jak wiele człowiek może
odebrać drugiemu człowiekowi i jak bardzo ludzkie decyzje mogą wpłynąć na życie
innych. To dość dobra powieść obyczajowa z ciekawą fabułą. To historia o
wartościach w życiu, ludzkich słabościach i wątpliwych moralnie wyborach, a
także o cierpieniu, które często jest wynikiem ludzkiej niegodziwości. Akcja
została osadzona w czasach tuż przed wojną, podczas niej oraz w pierwszych
latach powojennych. Muszę jednak z przykrością napisać, że ta historia nie do
końca spełniła moje pokładane w niej nadzieje.
ᴢ ᴄʏᴋʟᴜ ʜᴀʟɪɴᴀ ᴘʀᴢᴇᴄᴢʏᴛᴀᴌᴀ ɪ ʙᴀʀᴅᴢᴏ
ᴘᴏʟᴇᴄᴀ:
𝗝𝗼𝗮𝗻𝗻𝗮
𝗝𝗮𝘅 – 𝗦𝗸r𝗮𝗱𝘇𝗶𝗼𝗻𝗲
ż𝘆𝗰𝗶𝗲 – 𝗽𝗿𝗲𝗺𝗶𝗲𝗿𝗮
𝟭𝟱 𝗹𝗶𝗽𝗰𝗮 𝟮𝟬𝟮𝟲
𝗿. – 𝗪𝘆𝗱𝗮𝘄𝗻𝗶𝗰𝘁𝘄𝗼
𝗟𝗶𝘁𝗲𝗿𝗮𝗰𝗸𝗶𝗲
ᴛʏᴛᴜᴌ ʀᴇᴄᴇɴᴢᴊɪ: 𝗖𝘂𝗱𝘇𝘆 𝘀𝘂𝗸𝗰𝗲𝘀 𝗻𝗶𝗲 𝗱𝗮 𝘀𝘇𝗰𝘇ęś𝗰𝗶𝗮
_______________________________________
Dwie bohaterki: Justyna i
Barbara. Wychowanka sierocińca i rozpieszczona panienka z dobrego domu.
Pracowita i zdolna dziewczyna oraz zapatrzona w siebie pannica, która jest
przekonana, że znane nazwisko ojca otworzy przed nią wszystkie drzwi.
Justyna, dzięki wsparciu
profesora Małaczewskiego, który od lat pomaga zdolnym dzieciom z sierocińca,
kształci się i rozwija swój literacki talent. Pisze debiutancką powieść, która
zdobywa uznanie cenionego krytyka Tomasza Jasińskiego. Justyna jest szczęśliwa,
bo jej książka ma wkrótce zostać wydana. Barbara nie potrafi jednak ukryć
złości. Ona również marzyła o tym, by zostać pisarką, ale jej wątpliwy talent
nie spotkał się z uznaniem. Kiedy rodzina Małaczewskich gratuluje Justynie
sukcesu, Barbara aż kipi z zazdrości. Mało tego, Justyna ośmieliła się zakochać
i to z wzajemnością w jej bracie. Tego Barbara już nie potrafi znieść. Kiedy
więc para zaczyna snuć plany o wspólnej przyszłości, zrobi wszystko, by
„zniechęcić” Justynę do tego małżeństwa.
Zrozpaczony Juliusz
Małaczewski, na przekór Justynie, która go odrzuciła, żeni się z dziewczyną,
której nie kocha. Co więcej, mówi jej wprost, że w jego sercu jest inna
kobieta. Lilianna nie zdaje sobie jeszcze sprawy, jakie konsekwencje to
małżeństwo przyniesie w jej życiu.
Plany wydawnicze związane z
książką Justyny obracają się w niwecz, bo wybucha wojna, a anonimowy donos
sprawia, że Justyna trafia do getta, choć nie jest Żydówką. Znalazła się w
miejscu, w którym wszystko umierało, nawet talent. Aby ją stamtąd wydostać,
profesor wraz z całą rodziną zbierają ogromne pieniądze na łapówkę dla Niemca,
który ma tam odpowiednie wpływy.
Justyna nie cieszy się jednak
długo wolnością. Wraz z Lilianną wpada w łapankę, a następnie obie trafiają na
roboty do Niemiec. Przetrwać ten trudny czas pomaga jej przyjaźń z Lilianną,
pisanie pamiętników oraz wspomnienie pierwszej miłości. To, że kiedyś pod
wpływem manipulacji Barbary zrezygnowała z miłości do Juliana, teraz w pewien
sposób odbija się na jej życiu.
Po drugiej stronie znajduje
Barbara, zawistna, egoistyczna i przekonana, że wszystko powinno przychodzić
jej bez większego wysiłku. Nie potrafi pogodzić się z tym, że to Justyna, a nie
ona, odnosi sukces. Od początku obecność Justyny w domu Małaczewskich bardzo
jej przeszkadza. W jej oczach jest tylko biedną przybłędą, która otrzymała od
życia zdecydowanie więcej, niż jej się należało. Najbardziej boli ją jednak to,
że Justyna ma talent, którego jej samej brakuje.
Kiedy inni martwią się o los
Justyny i Lilianny, Barbara zamiast współczuć, myśli przede wszystkim o tym, co
może na tej sytuacji zyskać. Ma przecież rękopis książki Justyny, który
podstępem udało jej się zdobyć. W jej głowie pojawia się więc plan, by
wykorzystać cudzą pracę i spełnić własne ambicje. Dla Barbary nie liczy się już
nawet to, co stanie się z Justyną. Ważne jest tylko to, by w końcu dostać to,
co jej zdaniem od początku jej się należało.
Barbara jest chyba
najbardziej irytującą bohaterką, z jaką spotkałam się w literaturze od bardzo
dawna. Z każdym kolejnym rozdziałem coraz bardziej działała mi na nerwy i
niejednokrotnie miałam ochotę nią potrząsnąć. Wszystkich posądzała o złe
intencje, sama nie mając żadnych skrupułów w swoich działaniach. Była zawistna,
wyrachowana i potrafiła zrobić wiele, by osiągnąć to, czego chciała.
Kiedy na jej drodze pojawił
się Zenon, szybko okazało się, że trafił swój na swego. On również nie miał
oporów przed oszustwem i kombinowaniem, a razem tworzyli naprawdę wybuchową
mieszankę. Trudno było o bardziej dobraną parę. Oboje mieli swoje za uszami i
oboje byli gotowi posunąć się naprawdę daleko, żeby osiągnąć własne cele.
Szuler i oszustka. Jak dwie połówki tego samego jabłka.
Choć historia miała w sobie
coś, co przyciągało moją uwagę, nie do końca mnie przekonała. Justyna, choć
pracowita i utalentowana, przez większą część powieści była dla mnie przede
wszystkim ofiarą kolejnych wydarzeń. Wciąż spotyka ją coś złego. Raz jest to
manipulacja Barbary, innym razem anonimowy donos, a kiedy wydaje się, że może
wreszcie spokojnie odetchnąć, pechowe wyjście do kawiarni kończy się tym, że
prosto z niej trafia w ręce Niemców. Później znów ktoś na nią donosi, tym razem
do UB.
Kiedy w końcu układa sobie
życie w Nowym Jorku, odkrywa, że napisana przez nią przed laty książka została
wydana, ale na okładce widnieje nazwisko zupełnie innej osoby. Ktoś
przywłaszczył sobie jej twórczość i na jej pracy zbudował całą swoją karierę. I
właśnie w tym momencie po raz kolejny zabrakło mi w Justynie zdecydowania.
Zamiast zawalczyć o to, co było jej, znów pokornie chyli głowę. A ja coraz
bardziej miałam ochotę powiedzieć jej: Justyno, wreszcie zawalcz o siebie.
Barbara zaś przez cały czas
skupia się na swojej nienawiści do Justyny i potrzebie udowodnienia wszystkim,
że to ona powinna być tą zdolną i docenianą. Nawet kiedy trwa wojna i okupacja,
jej myśli wciąż krążą wokół Justyny. Czuje się niedowartościowana przez ojca,
ale zamiast spróbować coś w sobie zmienić, całą złość kieruje na dziewczynę,
której zazdrości wszystkiego.
Im więcej o niej czytałam,
tym bardziej miałam wrażenie, że Barbara sama napędza swoją niechęć. Zamiast
pracować nad sobą i udowodnić swoją wartość, woli odbierać ją innym. Nie
potrafi cieszyć się cudzym sukcesem, a każdą porażkę Justyny traktuje jak
własne zwycięstwo. Jej ambicja szybko zamienia się w zwykłą zawiść, a ta
prowadzi ją do coraz gorszych decyzji.
Najbardziej irytowało mnie
jednak to, że Barbara praktycznie nie wyciąga żadnych wniosków ze swoich
działań. Nawet kiedy jej własne życie zaczyna się komplikować, nadal bardziej
interesuje ją to, co dzieje się z Justyną. Trudno było mi zrozumieć, jak można
przez tyle lat podporządkować swoje życie nienawiści do drugiego człowieka.
Odniosłam wrażenie, że tym
razem autorka skupiła się przede wszystkim na tych dwóch bohaterkach, a wielka
historia dzieje się gdzieś w tle. Czy to źle? Sama nie wiem. Joanna Jax
przyzwyczaiła mnie do tego, że w jej powieściach historia jest bardzo ważna, a
autorka dużą wagę przywiązuje do szczegółów i realiów epoki. Fikcyjne postaci
są natomiast ich dopełnieniem. Tym razem proporcje zostały jednak odwrócone. To
losy Justyny i Barbary znalazły się na pierwszym planie, a wydarzenia
historyczne stały się jedynie tłem dla ich historii. Być może właśnie dlatego czegoś
mi w tej powieści zabrakło.
Joanna Jax prześlizgnęła się
jedynie po ważnych wydarzeniach historycznych i trochę zabrakło mi tego
zagłębienia się w fakty historyczne, do którego autorka przyzwyczaiła mnie w
swoich poprzednich powieściach.
Na uwagę zasługuje jednak
pokazanie, jak po wojnie świat stanął na głowie. Ludzie, którzy podczas
okupacji walczyli o wolność Polski, musieli się ukrywać, podczas gdy zdrajcy,
którzy wcześniej służyli Niemcom, po wojnie potrafili szybko „przefarbować się”
i zacząć służyć nowej władzy.
Dla nowych rządzących nie
zawsze liczyły się kompetencje czy zasługi. Ważniejsza była lojalność wobec
systemu. Ci, którzy wcześniej służyli Niemcom, teraz bez większego problemu
odnajdywali się w nowej rzeczywistości i nadal robili to, co robili wcześniej,
tylko pod innym szyldem. Świat rzeczywiście stanął na głowie.
Nowa Polska zamiast dać
ludziom upragnioną wolność, dla wielu stała się kolejnym miejscem, w którym
trzeba było uważać na każdy krok. Ci, którzy przetrwali jedną okupację, nagle
znaleźli się w rzeczywistości, która przyniosła im kolejne zniewolenie. I
właśnie ten fragment historii wydał mi się w powieści szczególnie ważny.
Niemniej, mimo kilku małych
zastrzeżeń, książkę czytałam z ogromnym zainteresowaniem. Może to przez postać
Barbary, która wzbudzała we mnie tak wiele negatywnych emocji. Wprost nie
mogłam się doczekać, kiedy dosięgnie ją ręka sprawiedliwości i zapłaci za
wszystko, co zrobiła. Nie dość, że sama miała wyjątkowo podły charakter, to
jeszcze związała się z człowiekiem, który okazał się prawdziwą kanalią.
Człowiekiem, który na kombinowaniu i cwaniactwie oparł całe swoje życie, a do
tego pociągnął za sobą zapatrzoną w niego jak w obrazek Barbarę.
Nie mieściło mi się w głowie,
że tak dobrzy ludzie jak Małaczewscy mogli wychować córkę pozbawioną empatii i
zasad. W domu Przewieczerskich kłamstwo goniło kłamstwo, a nawet ich nazwisko
nie było prawdziwe. Z każdym kolejnym rozdziałem coraz bardziej czekałam na
moment, w którym któreś z ich oszustw obróci się przeciwko nim. Nie mogłam się doczekać
chwili, kiedy w końcu posuną się o krok za daleko i sami doprowadzą się do
upadku.
Sprawnie napisana historia,
po której jednak czuję pewien niedosyt. Powieść czytało mi się bardzo dobrze,
jednak momentami miałam wrażenie, że niektóre kwestie zostały potraktowane zbyt
lekko. Przy poruszanych tematach oczekiwałam trochę więcej emocji i
mocniejszego pokazania tego, z czym mierzyli się bohaterowie. Myślę, że gdyby
autorka poświęciła tym fragmentom nieco więcej miejsca, cała historia zyskałaby
na wiarygodności.
To zupełnie inne oblicze
Joanny Jax, które zauważyłam już w 𝐾𝑜𝑙𝑜𝑟𝑧𝑒 𝑧𝑒𝑚𝑠𝑡𝑦. Czy mi się ono podoba? Na ten moment
nie potrafię odpowiedzieć na to pytanie jednoznacznie. Z jednej strony książkę
czytało mi się dobrze, z drugiej jednak zabrakło mi tego, do czego autorka
przyzwyczaiła mnie w swoich wcześniejszych powieściach.
Trochę przeszkadzała mi
również nierówność tempa fabuły. Niektóre wątki zostały przedstawione bardzo
szybko i skrótowo, podczas gdy inne momentami były zbyt rozwleczone. Myślę, że
gdyby tempo było bardziej wyrównane, historia czytałaby się jeszcze lepiej.
𝑆𝑘𝑟𝑎𝑑𝑧𝑖𝑜𝑛𝑒 ż𝑦𝑐𝑖𝑒 nie jest więc powieścią, która w
pełni spełniła moje oczekiwania. Czytałam ją jednak z zainteresowaniem i nie
mogę powiedzieć, że był to stracony czas. Joanna Jax po raz kolejny pokazała,
że potrafi stworzyć bohaterów, którzy wywołują emocje, choć tym razem zabrakło
mi tego, za co najbardziej cenię jej twórczość, czyli mocno zarysowanego tła
historycznego i szczegółów, które pozwalają mi jeszcze bardziej wejść w
opowiadaną historię. Tym razem wielka historia pozostała jedynie tłem, a na pierwszy
plan wysunęły się Justyna i Barbara. I chyba właśnie dlatego po zamknięciu
książki pozostał we mnie pewien niedosyt.
_________________________________
Dziś już z Wami się żegnam,
życząc dobrego popołudnia i spokojnego wieczoru.
ʜᴀʟɪɴᴀ
__________________________________
Współpraca barterowa / Wydawnictwo Literackie
Joanna Jax
__________________________________
Autor: Joanna Jax
Wydawnictwo: Literackie
Ilość stron: 296
Gatunek: obyczajowa/ z historia w tle
Data premiery: 15 lipca
2026
Moja ocena: 08
/10

Komentarze
Prześlij komentarz