DWIE HISTORIE. JEDNA TAJEMNICA

 

𝘊𝘻𝘸𝘢𝘳𝘵𝘦𝘬  𝟢𝟨-𝟢𝟪-𝟤𝟢𝟤𝟨

*ℝ𝔼ℂ𝔼ℕℤ𝕁𝔸  *

________________

Tak się złożyło, że swoją przygodę z Karkonoską Serią Kryminalną rozpoczęłam od pierwszego tomu, a teraz dopiero sięgnęłam po Ś𝑤𝑖ę𝑡𝑜 𝐾𝑎𝑟𝑘𝑜𝑛𝑜𝑠𝑧𝑦, czyli piątą i podobno ostatnią część cyklu. Pomiędzy obiema lekturami upłynęło sporo czasu, dlatego do tej historii podeszłam bez porównywania jej z poprzednimi tomami. Czytałam opinie, że ta część różni się od wcześniejszych i Sławek Gortych odchodzi od schematów, do których przyzwyczaił swoich czytelników. Nie potrafię tego ocenić, ponieważ nie znam jeszcze całej serii. Być może właśnie dzięki temu mogłam spojrzeć na tę powieść z zupełnie innej perspektywy. Od pierwszych stron urzekło mnie to, że książka ma dwa wyraźne oblicza. Z jednej strony jest to opowieść z zagadką kryminalną, z drugiej niezwykle ciekawy obraz powojennej Jeleniej Góry i Karkonoszy. To właśnie rys historyczny oraz skrupulatność autora w przedstawianiu wydarzeń i odniesień do przeszłości tego regionu zrobiły na mnie największe wrażenie. Razem z bohaterami przeżywałam dramatyczne wydarzenia rozgrywające się w powojennej Jeleniej Górze i jej okolicach. Intryga nie opiera się na spektakularnych zwrotach akcji ani sensacyjnych rozwiązaniach. Jest spokojniejsza, ale dzięki temu wydaje się bardziej wiarygodna, a opisywane wydarzenia nabierają autentyczności i pokazują surową rzeczywistość tamtych czasów.

 

ᴢ ᴄʏᴋʟᴜ ʜᴀʟɪɴᴀ ᴘʀᴢᴇᴄᴢʏᴛᴀᴌᴀ ɪ ʙᴀʀᴅᴢᴏ ᴘᴏʟᴇᴄᴀ:

𝗦ł𝗮𝘄𝗲𝗸 𝗚𝗼𝗿𝘁𝘆𝗰𝗵 – Ś𝘄𝗶ę𝘁𝗼 𝗞𝗮𝗿𝗸𝗼𝗻𝗼𝘀𝘇𝘆 – 𝗽𝗿𝗲𝗺𝗶𝗲𝗿𝗮 𝟬𝟲 𝗺𝗮𝗷𝗮 𝟮𝟬𝟮𝟲 𝗿. – 𝗪𝘆𝗱𝗮𝘄𝗻𝗶𝗰𝘁𝘄𝗼 𝗪𝗔𝗕

ᴛʏᴛᴜᴌ ʀᴇᴄᴇɴᴢᴊɪ: 𝗗𝘄𝗶𝗲 𝗵𝗶𝘀𝘁𝗼𝗿𝗶𝗲. 𝗝𝗲𝗱𝗻𝗮 𝘁𝗮𝗷𝗲𝗺𝗻𝗶𝗰𝗮

_________________________________________________________

 

Nowa powieść Sławka Gortycha łączy historię powojennych przesiedleńców z lat 1947 i 1948 z mrocznym zaginięciem w górach podczas obchodów 900-lecia Jeleniej Góry w 2008 roku. Książka nawiązuje do zorganizowanego po raz pierwszy w 1947 roku Święta Gór. Były to kilkudniowe obchody, których kulminacją była wielka iluminacja ognisk rozpalonych na karkonoskich szczytach. Ich celem była integracja nowych osadników z regionem. Fikcyjna akcja powieści skupia się natomiast wokół tragicznego w skutkach rajdu, który miał być częścią tego wydarzenia.

Fabuła rozgrywa się w dobrze znanych i autentycznych miejscach, które bez trudu można odnaleźć. Pojawia się schronisko Odrodzenie w Karkonoszach oraz Teatr im. C.K. Norwida w Jeleniej Górze. To zresztą charakterystyczne dla powieści Sławka Gortycha, bo autor bardzo często umieszcza akcję w prawdziwych miejscach, dzięki czemu podczas lektury można śledzić trasę bohaterów, a później odwiedzić te punkty osobiście.

Powieść Ś𝑤𝑖ę𝑡𝑜 𝐾𝑎𝑟𝑘𝑜𝑛𝑜𝑠𝑧𝑦 poniekąd składa się z dwóch odrębnych opowieści, które stopniowo zaczynają się ze sobą łączyć.

W 1948 roku Bronisław Kowalewski zostaje przesiedlony na Ziemie Odzyskane, do niedawnego Hirschbergu. Miasto wkrótce mają opuścić Niemcy, a nowo przybyli nie szczędzą im przykrych słów i ostentacyjnie okazują swoją niechęć. Bronisław jest bystrym obserwatorem. Szybko dostrzega, że w tym miejscu tak naprawdę nikt nie czuje się jeszcze u siebie. Znajomość z Emmą, Niemką zepchniętą na margines społeczeństwa, sprawia, że zaczyna inaczej patrzeć na otaczającą go rzeczywistość. Dzięki niej rozumie, że stworzenie nowej wspólnoty wymaga czegoś więcej niż tylko zamieszkania w jednym miejscu.

 

Współczesna część historii rozgrywa się między innymi podczas obchodów 900-lecia Jeleniej Góry w 2008 roku. Autor wykorzystuje prawdziwe wydarzenia związane z jubileuszem miasta, tworząc na ich tle fikcyjne Święto Karkonoszy i tragiczny w skutkach rajd.

 

Autor prowadzi dwie przeplatające się historie, pokazując, że wydarzenia sprzed lat mogą mieć wpływ na życie kolejnych pokoleń. W miarę odkrywania kolejnych sekretów granica między przeszłością a teraźniejszością zaczyna się zacierać, a dawne tajemnice powoli wychodzą na światło dzienne.

 

Największym atutem tej powieści był dla mnie klimat. Czytając, miałam wrażenie, jakbym spacerowała karkonoskimi szlakami, zaglądała do schronisk i odkrywała kolejne fragmenty historii tego niezwykłego regionu. Sławek Gortych doskonale pokazuje, że Karkonosze mają wiele do opowiedzenia, a ich przeszłość jest równie fascynująca jak fikcyjna zagadka kryminalna.

 

Bardzo podobał mi sposób, w jaki autor wplótł do swojej książki autentyczne wydarzenia i historyczne ciekawostki. Dzięki temu nie jest to wyłącznie kryminał. To także opowieść o ludziach, którzy po wojnie próbowali odnaleźć swoje miejsce w nowej rzeczywistości oraz o trudnych wyborach. Bardzo charakterystyczne dla tej powieści jest umieszczenie w niej sporej liczby fragmentów realnych artykułów z tamtych czasów. Było to niezwykle ciekawe doświadczenie.

 

Zagadka kryminalna rozwija się powoli, ale cały czas zachęca do dalszego czytania. Sławek Gortych umiejętnie dawkuje informacje i nie odkrywa wszystkich tajemnic od razu. Kolejne fakty pozwalają lepiej zrozumieć wydarzenia związane z zaginięciem oraz tym, co wydarzyło się wiele lat wcześniej. Z każdą stroną coraz bardziej chciałam poznać prawdę.

Choć momentami miałam wrażenie, że niektóre wydarzenia są mocno naciągane. Jak to możliwe, że Robert Kowalewski, który doskonale zna góry, dociera z dwoma przyjaciółmi do przedostatniego punktu rajdu jako ostatni i z dużym opóźnieniem? W schronisku odradzają im dalszą wędrówkę, ponieważ warunki gwałtownie się pogarszają. Mimo to postanawiają iść dalej. Najbardziej zaskoczyło mnie, że to właśnie on nie chciał zrezygnować z wyprawy. Przecież jako człowiek doskonale znający karkonoskie szlaki powinien najlepiej zdawać sobie sprawę z grożącego im niebezpieczeństwa. Tymczasem zapewnia, że świetnie zna okolicę i nic złego nie może się wydarzyć.

 

Kiedy cała trójka nie dociera do ostatniego punktu, zostaje wszczęty alarm i rozpoczynają się poszukiwania. W schronisku pojawia się jeszcze jeden niepokojący trop. Dwoje turystów, którzy od początku wzbudzają nieufność, twierdzi, że widzieli zaginionych na zupełnie innym szlaku, niż powinni się znajdować. Co więcej, ich zachowanie miało sugerować, że byli pod wpływem jakichś substancji odurzających. Trudno w to uwierzyć. Czy człowiek tak dobrze znający góry naprawdę mógł zabłądzić i pójść w zupełnie innym kierunku? Osoby, które dobrze go znają, nie wierzą ani w to, ani w to, że mógł być odurzony. Kim są ci turyści i czy celowo nie wprowadzają poszukujących w błąd?

 

Od tego momentu powieść nabiera większej dynamiki i zaczęła wzbudzać moje coraz większe zainteresowanie. Kiedy Robert Kowalewski w końcu dociera do celu, jest roztrzęsiony, przerażony i zdezorientowany. Nie potrafi logicznie wyjaśnić, co stało się z jego przyjaciółmi. Jedno jest pewne. Ruszył w góry mimo wyraźnych sygnałów ostrzegawczych i bardzo trudnych warunków. Trudno uwierzyć, że nie zdawał sobie sprawy z zagrożenia. Góry potrafią być bezlitosne, a człowiek wobec ich potęgi pozostaje bezbronny, nawet jeśli wydaje mu się, że doskonale zna teren i nad wszystkim panuje.

 

Ś𝑤𝑖ę𝑡𝑜 𝐾𝑎𝑟𝑘𝑜𝑛𝑜𝑠𝑧𝑦  to nie tylko kryminalne tajemnice. To również historia, klimat miejsca i wydarzenia, które naznaczyły ten region. W porównaniu z warstwą historyczną wątek kryminalny wydał mi się zbyt mało wyeksponowany. Autor zdecydowanie większy nacisk położył na przedstawienie realiów pierwszych powojennych lat na Dolnym Śląsku. Dla mnie była to ciekawa podróż w przeszłość, choć momentami miałam wrażenie, że zagadka kryminalna zeszła nieco na dalszy plan.

 

Z tym wiąże się również moje zastrzeżenie dotyczące dialogów, ponieważ nie wszystkie przypadły mi do gustu. W kilku miejscach miałam wrażenie, że są zbyt rozbudowane i nie zawsze wnoszą coś istotnego do historii. Można było je nieco skrócić, dzięki czemu akcja zyskałaby większą dynamikę.

Ś𝑤𝑖ę𝑡𝑜 𝐾𝑎𝑟𝑘𝑜𝑛𝑜𝑠𝑧𝑦 pomimo, że jest piątą cyklu, to dla mnie była odrębną historią. Być może właśnie dlatego wciągnęła mnie tak bardzo. Sławek Gortych pokazuje, że Karkonosze nie są jedynie miejscem, w którym rozgrywa się akcja. To region pełen historii, tajemnic i ludzkich losów, które pozostawiły po sobie ślady na wiele lat.

Moją szczególną uwagę przyciągnęło posłowie autora, które moim zdaniem warto przeczytać. Sławek Gortych wyjaśnia w nim, które elementy powieści mają swoje źródło w prawdziwych wydarzeniach, a które zostały stworzone na potrzeby fabuły. Dla mnie było to bardzo ciekawe uzupełnienie lektury, ponieważ pokazało, jak wiele pracy autor włożył w odtworzenie historii Karkonoszy i Jeleniej Góry. Dzięki temu jeszcze lepiej można zrozumieć, jak wiele prawdziwych miejsc, wydarzeń i ludzkich historii stało się inspiracją do powstania tej powieści.

Ta powieść może nie jest idealna pod każdym względem, ale czytanie jej było dla mnie ciekawym doświadczeniem. Najbardziej doceniłam klimat Karkonoszy, historyczne tło oraz sposób, w jaki autor pokazał, że przeszłość potrafi wpływać na teraźniejszość. Mimo kilku uwag z zainteresowaniem śledziłam losy bohaterów i odkrywałam kolejne tajemnice tego niezwykłego regionu.

Dziś już z Wami się żegnam, życząc dobrego popołudnia i spokojnego wieczoru.

ʜᴀʟɪɴᴀ

__________________________________

Współpraca barterowa / Wydawnictwo WAB

Sławek Gortych

__________________________________

Autor: Sławek Gortych
Wydawnictwo: WAB

Ilość stron: 464
Gatunek: thriller / z historią w tle

Data premiery: 06  maja  2026
Moja ocena: 08 /10



Komentarze

Popularne posty z tego bloga

ZAPOWIEDŹ RECENZJI

ZAPOWIEDZI, NOWOŚCI, PREMIERY

ZAPOWIEDZI, NOWOŚCI, PREMIERY