CZŁOWIEK, MUZYKA I WIELKIE MARZENIA

 

𝘞𝘵𝘰𝘳𝘦𝘬  𝟣𝟧-𝟢𝟫-𝟤𝟢𝟤𝟨

*ℝ𝔼ℂ𝔼ℕℤ𝕁𝔸*

____________

 

Po 𝐾𝑟ó𝑙𝑎 𝑡𝑎𝑛𝑔𝑎 Sylwii Trojanowskiej sięgnęłam z dużym zainteresowaniem, ale też z przekonaniem, że czeka mnie kolejna wyjątkowa historia. Sylwia Trojanowska ma bowiem w moim sercu niezachwiane miejsce od chwili, kiedy przeczytałam Ł𝑎𝑏ę𝑑𝑧𝑖𝑎 Od tamtej pory z ogromną przyjemnością sięgam po każdą kolejną książkę autorki i chyba nikogo nie zdziwi, że również tym razem miałam wobec niej spore oczekiwania. Autorka zabrała mnie do powojennego Szczecina i przybliżyła postać Tadeusza Millera, piosenkarza, którego życie i kariera związane były z tym miastem. Szczególnie zainteresowało mnie to, że historia opisana w 𝐾𝑟ó𝑙𝑢 𝑡𝑎𝑛𝑔𝑎 oparta została na prawdziwych wydarzeniach. Jak ja uwielbiam takie książki, kiedy od początku wiem, że mam do czynienia z czymś wyjątkowym. Prozę Sylwii znam przecież nie od dziś, dlatego kolejna świetnie napisana książka nie powinna mnie dziwić, a jednak autorka znów mnie zaskoczyła. Cieszę się, że Sylwia Trojanowska przypomniała postać Tadeusza Millera. Dzięki 𝐾𝑟ó𝑙𝑜𝑤𝑖 𝑡𝑎𝑛𝑔𝑎 mogłam poznać człowieka, którego nazwisko przez lata pozostawało niemal zapomniane, a który swoim głosem potrafił zachwycać tysiące słuchaczy.

ᴢ ᴄʏᴋʟᴜ ʜᴀʟɪɴᴀ ᴘʀᴢᴇᴄᴢʏᴛᴀᴌᴀ ɪ ʙᴀʀᴅᴢᴏ ᴘᴏʟᴇᴄᴀ:

𝗦𝘆𝗹𝘄𝗶𝗮 𝗧𝗿𝗼𝗷𝗮𝗻𝗼𝘄𝘀𝗸𝗮 – 𝗞𝗿ó𝗹 𝘁𝗮𝗻𝗴𝗮 – 𝗽𝗿𝗲𝗺𝗶𝗲𝗿𝗮 𝟮𝟬 𝗺𝗮𝗷𝗮 𝟮𝟬𝟮𝟲 𝗿. – 𝗪𝘆𝗱𝗮𝘄𝗻𝗶𝗰𝘁𝘄𝗼 𝗠𝗮𝗿𝗴𝗶𝗻𝗲𝘀𝘆

ᴛʏᴛᴜᴌ ʀᴇᴄᴇɴᴢᴊɪ: 𝗖𝘇ł𝗼𝘄𝗶𝗲𝗸, 𝗺𝘂𝘇𝘆𝗸𝗮 𝗶 𝘄𝗶𝗲𝗹𝗸𝗶𝗲 𝗺𝗮𝗿𝘇𝗲𝗻𝗶𝗮

____________________________________________

W 1946 roku Tadeusz i jego żona Luna przyjeżdżają do Szczecina. Jest to czas, kiedy ludzie próbują odnaleźć się w powojennej rzeczywistości, a codzienność daleka jest od spokojnej. Brakuje mieszkań, pracy i poczucia bezpieczeństwa. Właśnie w tych trudnych warunkach Tadeusz próbuje na nowo poukładać swoje życie i wrócić do tego, co kocha najbardziej, czyli do muzyki.

 

Wiele w swoim życiu widzieli i wiele przeżyli, ale widok wypędzanych Niemców jednak ich zaskoczył. Nie mogą uwierzyć, że niby wojna się skończyła, a na ulicach wciąż słychać wystrzały, brzęk tłuczonego szkła, jęki i wołania. Wciąż ktoś wywołuje pożary, a po zmroku lepiej nie wychylać nosa z domu. W przeładowanych tramwajach trzeba pilnować swoich bagaży, bo można się ich szybko pozbyć. Przyjechali tutaj wraz z innymi, by szukać miejsca do osiedlenia. Wierzą, że właśnie tutaj znajdą swoje miejsce na ziemi.

 

Początkowo nic nie zapowiada tego, jak potoczy się jego życie. Zwyczajny, skromny mężczyzna dzięki swojemu talentowi zaczyna zdobywać coraz większą popularność. Praca w radiu, kolejne występy i nagrania sprawiają, że jego głos poznają tysiące osób. Tadeusz Miller staje się jednym z najbardziej popularnych piosenkarzy tamtych czasów i zyskuje przydomek króla tanga. Człowiek, który przeżył wojnę, niósł ludziom nadzieję. Był jak powiew świeżego powietrza.

 

Kariera Tadeusza nabiera tempa. Jednak za sukcesem i rosnącą popularnością kryje się także druga strona życia artysty. Sława wymaga wielu wyrzeczeń, a wraz z nią pojawiają się nowe problemy i trudne chwile. Bardzo ważną postacią tej historii jest Luna, żona Tadeusza. Ich relacja nie została przedstawiona jako idealna. Jest w niej miłość, wzajemne wsparcie, ale również niepewność, tęsknota i chwile, w których oboje muszą odnaleźć się w zupełnie nowej sytuacji. Tadeusz spędza coraz więcej czasu w radiu, a Luna zostaje sama w domu. Tadeusz stał się panem Millerem z radia. Kiedy wyjeżdża do Warszawy, by rozwijać swoją karierę, Luna umiera z tęsknoty i coraz gorzej radzi sobie z finansami. On staje się coraz bardziej popularny, a ona coraz bardziej samotna. Kocha Tadzia ponad życie i cieszy się z jego sukcesów, ale często tęskni za tym, by znów byli tylko we dwoje i mieli czas wyłącznie dla siebie. Tadek również bardzo kocha swoją Lunę, ale kiedy zagłębia się w muzykę, świat przestaje dla niego istnieć.

 

Podczas lektury książki często zastanawiałam się, czy Tadeusz zaszedłby tak wysoko, gdyby nie jego ukochana żona, która od samego początku w niego wierzyła, wspierała go i motywowała. A przecież i on miał chwile załamania. Był zmęczony gonitwą za kolejną monetą, szansą i nadzieją. Wciąż zarabiał zbyt mało, by mogli żyć tak, jak by chcieli. Zdarzało mu się myśleć o tym, by rzucić wszystko i wrócić do dawnego, może trochę nudnego życia, do fotografowania. Wtedy jednak znów pojawiały się nadzieje na wielką karierę. Nagrywał płyty, które chętnie kupowali wielbiciele jego talentu. Często spóźniał się z powrotami do domu, a przecież nie żyli jeszcze w czasach, kiedy można było po prostu wysłać wiadomość, że nie dotrze się na czas. Luna czekała. Martwiła się i czekała, nie wiedząc, kiedy jej ukochany wróci.

 

Choć Tadeusz Miller wspaniale śpiewał, nagrania na płytach nie potrafiły oddać tego, jak pięknie brzmiał na żywo. W tamtych czasach słuchanie artystów na żywo miało zupełnie inny wymiar niż współcześnie. Ludzie przychodzili na koncerty, aby podziwiać ich talent i kunszt, a nagrania na płytach były jedynie namiastką tego, co można było usłyszeć podczas występu. Tadeusz miał naprawdę znakomity głos, który często mylono z głosem Fogga. Tadeusz śpiewał zawsze dla Luny, wkładał w to całe swoje serce, a ludzie potrafili to dostrzec i słuchali go z zachwytem. Kiedy jego pierwsza płyta znalazła aż 15 tysięcy nabywców, oboje cieszyli się z tego sukcesu jak dzieci.

 

Cieszę się, że Sylwia Trojanowska sięgnęła po historię człowieka, o którym dzisiaj niewiele się mówi, a przecież jego głos był kiedyś znany wielu osobom. Dzięki tej książce mogłam bliżej poznać nie tylko Tadeusza Millera, ale również powojenny Szczecin i rzeczywistość ludzi, którzy próbowali zacząć wszystko od nowa. Najbardziej zainteresował mnie właśnie ten zwyczajny, ludzki wymiar tej historii. Za nazwiskiem artysty i jego sukcesem zobaczyłam człowieka, który miał swoje marzenia, obawy i słabości. Tym bardziej poruszyło mnie to, jak wiele wydarzyło się w jego życiu w tak krótkim czasie. Po śmierci Tadeusza wszyscy płakali. Płakałam i ja. Ból Luny i jej rozpacz trafiły mnie prosto w serce. Smutne wydało mi się to, że pomimo wielkiej popularności Tadeusza Millera żadna gazeta nie odważyła się opisać tego, co naprawdę się wydarzyło i kto przyczynił się do jego śmierci, choć wszyscy doskonale wiedzieli, jak było naprawdę. Prawda była niepoprawna politycznie. Zupełnie jak dziś.

 

Cudnie było czytać o czasach, kiedy liczył się talent, a sukces był wynikiem ciężkiej pracy i prawdziwych umiejętności. O czasach, gdy ludzie pięknie śpiewali, a ich talent potrafił zachwycać innych, tak jak talent Tadka. Choć był samoukiem, szybko dostrzeżono jego niezwykłe zdolności. A oprócz tego, że pięknie śpiewał, był też dobrym człowiekiem. Lubiano go, szanowano i chętnie słuchano. Tadeusz kochał muzykę, żył nią. Można powiedzieć, że sam był muzyką, bo jego śpiew chwytał za serce i chciało się go słuchać wciąż i wciąż. Prawdziwy fenomen, który niestety zgasł zdecydowanie za szybko.

 

Bardzo podobało mi się to, jak Sylwia Trojanowska opowiedziała tę historię. Widać, że autorka dobrze przemyślała każdy jej element i potrafiła połączyć prawdziwe wydarzenia z codziennym życiem Tadeusza i Luny. Nie skupiła się wyłącznie na jego karierze, ale pokazała również to, co działo się poza sceną i radiem. Dzięki temu mogłam zobaczyć nie tylko znanego artystę, ale przede wszystkim zwyczajnego człowieka z jego marzeniami, problemami, radościami i chwilami zwątpienia.

 

𝐾𝑟ó𝑙𝑎 𝑡𝑎𝑛𝑔𝑎 stał się dla mnie przede wszystkim opowieścią o człowieku, jego marzeniach, miłości i ogromnym talencie, który pozwolił mu osiągnąć sukces. Jednocześnie to historia, która przypomina, jak bardzo życie potrafi zmienić się w jednej chwili. Miłym uzupełnieniem książki są informacje o prawdziwych losach Tadeusza Millera oraz fotografie zamieszczone na jej końcu. Dzięki nim jeszcze mocniej poczułam, że historia, którą właśnie przeczytałam, wydarzyła się naprawdę.

𝐶ℎ𝑜ć 𝑡𝑟𝑎𝑔𝑖𝑐𝑧𝑛𝑦 𝑤𝑦𝑝𝑎𝑑𝑒𝑘 […] 𝑘𝑎𝑧𝑎ł 𝑚𝑢 𝑧𝑎𝑚𝑖𝑙𝑘𝑛ąć 𝑛𝑎 𝑧𝑎𝑤𝑠𝑧𝑒, 𝑝𝑎𝑚𝑖ęć 𝑜 𝑛𝑖𝑚 𝑧𝑎𝑘𝑙ę𝑡𝑎 𝑤 𝑗𝑎𝑠𝑛𝑦 𝑢ś𝑚𝑖𝑒𝑐ℎ 𝑝𝑖𝑜𝑠𝑒𝑛𝑘𝑖 𝑗𝑒𝑠𝑧𝑐𝑧𝑒 𝑑ł𝑢𝑔𝑜 𝑜𝑝𝑜𝑤𝑖𝑎𝑑𝑎ć 𝑤𝑎𝑚 𝑏ę𝑑𝑧𝑖𝑒 𝑜 𝑚𝑖ł𝑜ś𝑐𝑖, 𝑡ę𝑠𝑘𝑛𝑜𝑐𝑖𝑒 𝑖 𝑘𝑤𝑖𝑎𝑡𝑎𝑐ℎ. 𝑍𝑎ś𝑚𝑖𝑒𝑗𝑒 𝑠𝑖ę 𝑚𝑢𝑧𝑦𝑘𝑎𝑙𝑛ą 𝑔𝑟𝑜𝑡𝑒𝑠𝑘ą 𝑜 𝐷𝑜𝑛 𝐾𝑖𝑐ℎ𝑜𝑐𝑖𝑒, 𝑧𝑎ł𝑘𝑎 𝑠𝑒𝑛𝑡𝑦𝑚𝑒𝑛𝑡𝑎𝑙𝑛ą 𝑛𝑢𝑡ą 𝑡𝑎𝑛𝑔𝑎.

„Jutro znów się spotkamy…” Tylko że trzeba było żyć mimo wszystko. Luna przeżyła swojego męża o czterdzieści osiem lat.

_________________________________

Dziś już z Wami się żegnam, życząc dobrego popołudnia i spokojnego wieczoru.

ʜᴀʟɪɴᴀ

__________________________________

Współpraca barterowa / Wydawnictwo Marginesy

Sylwia Trojanowska

__________________________________

Autor: Sylwia Trojanowska
Wydawnictwo: Marginesy

Ilość stron: 336
Gatunek: obyczajowa / z historią w tle

Data premiery: 20  maja  2026
Moja ocena: 09 /10



Komentarze

Popularne posty z tego bloga

ZAPOWIEDZI, NOWOŚCI, PREMIERY

ZAPOWIEDŹ RECENZJI

Zabij, albo zostań zabity