MIĘDZY MIŁOŚCIĄ A CIENIEM NADCHODZĄCEJ WOJNY

 

𝘊𝘻𝘸𝘢𝘳𝘵𝘦𝘬  𝟢𝟥-𝟢𝟫-𝟤𝟢𝟤𝟨

*ℝ𝔼ℂ𝔼ℕℤ𝕁𝔸 *

Kiedy sięgam po książkę Anny Sakowicz, wiem już, że czeka mnie historia, przy której nie będę chciała szybko odkładać książki. Tak było również z 𝐿𝑒𝑜𝑛𝑖𝑒 𝑖 𝐴𝑙𝑒𝑥𝑎𝑛𝑑𝑒𝑟. Tym razem autorka zabrała mnie do Stargardu lat trzydziestych XX wieku i historii dwojga ludzi, których losy bardzo szybko zaczęły mnie interesować. Im dalej czytałam, tym bardziej chciałam wiedzieć, co przyniesie im życie i jak poradzą sobie z tym, co miało dopiero nadejść. 𝐿𝑒𝑜𝑛𝑖𝑒 𝑖 𝐿𝑒𝑜𝑛𝑖𝑒 𝑖 𝐴𝑙𝑒𝑥𝑎𝑛𝑑𝑒𝑟 to pierwszy tom dylogii 𝐷𝑜𝑚 𝑑𝑢𝑠𝑧. To opowieść, w której wielka historia przeplata się z losami zwyczajnych ludzi. I właśnie to podobało mi się najbardziej. Anna Sakowicz pokazuje przede wszystkim ich codzienność, uczucia, marzenia i wybory, które będą miały swoje konsekwencje. W tle pojawiają się narastająca atmosfera niepokoju, polityka i wydarzenia, które zmieniają życie całej Europy. A ja z każdą kolejną stroną coraz bardziej wciągałam się w losy Alexandra, Leonie, Urszuli i pozostałych postaci. Jak wspomina autorka w posłowiu, historia przedstawiona w książce została zainspirowana prawdziwymi wydarzeniami. Bardzo lubię takie powieści, bo oprócz samej historii pozwalają mi poznać także dzieje naszego kraju i miejsc, które dziś są częścią Polski, a dawniej znajdowały się poza jej granicami. Dzięki takim książkom mogę spojrzeć na znane nam miejsca z zupełnie innej perspektywy.

ᴢ ᴄʏᴋʟᴜ ʜᴀʟɪɴᴀ ᴘʀᴢᴇᴄᴢʏᴛᴀᴌᴀ ɪ ʙᴀʀᴅᴢᴏ ᴘᴏʟᴇᴄᴀ:

𝗔𝗻𝗻𝗮 𝗦𝗮𝗸𝗼𝘄𝗶𝗰𝘇 – 𝗟𝗲𝗼𝗻𝗻𝗶𝗲 𝗶 𝗔𝗹𝗲𝘅𝗮𝗻𝗱𝗲𝗿 – 𝗽𝗿𝗲𝗺𝗶𝗲𝗿𝗮 𝟬𝟮 𝗰𝘇𝗲𝗿𝗰𝗮 𝟮𝟬𝟮𝟲 𝗿. – 𝗪𝘆𝗱𝗮𝘄𝗻𝗶𝗰𝘁𝘄𝗼 𝗣𝗿ó𝘀𝘇𝘆ń𝘀𝗸𝗶 𝗶 𝗦-𝗸𝗮

ᴛʏᴛᴜᴌ ʀᴇᴄᴇɴᴢᴊɪ: 𝗠𝗶ę𝗱𝘇𝘆 𝗺𝗶ł𝗼ś𝗰𝗶ą 𝗮 𝗰𝗶𝗲𝗻𝗶𝗲𝗺 𝗻𝗮𝗱𝗰𝗵𝗼𝗱𝘇ą𝗰𝗲𝗷 𝘄𝗼𝗷𝗻𝘆

________________________________________________________

Opowieść Anny Sakowicz wciągnęła mnie od samego początku. Od pierwszej chwili bohaterowie powieści stali mi się bliscy, z kilkoma wyjątkami oczywiście, bo były takie indywidua, których polubić było nie sposób. Choćby Mariana, Polaka i damskiego boksera, który swoje frustracje wyładowywał na żonie Urszuli. Oboje pracują za marne pieniądze u Henry’ego i Hannah Kliemke, mieszkając kątem u swoich państwa w Stargardzie. Liczą, że zarobione tutaj pieniądze pozwolą im w końcu po powrocie do Polski mieć własny dom.

 W kamienicy Kliemke pokój wynajmuje młody muzyk Alexander, który od razu wpada w oko najstarszej córce właścicieli, Leonie. Chłopak nie był pewien, jakie emocje budzi w nim siedemnastolatka. Niekiedy wręcz się jej bał, bo czuł, że Leonie może wciągnąć go w kłopoty, innym razem miał ochotę ją przytulić, poczuć jej ciepło i zapach. Gdy ją poznał, miała trzynaście lat i już wtedy zagięła na niego parol. Teraz nawet nie ukrywa, że chłopak bardzo jej się podoba.

 Leonie to intrygująca postać. Z jednej strony pewna siebie i zdecydowana, z drugiej jednak bardzo młoda dziewczyna, która pragnie miłości i bliskości. Od początku wiadomo, że Alexander bardzo jej się podoba i że zrobi wiele, aby go zdobyć. Problem w tym, że on nie patrzy na nią tak samo. Ich relacja jest dość skomplikowana, bo każde z nich chce czegoś innego. Leonie marzy o małżeństwie i rodzinie, a Alexander przede wszystkim chce być wolny i żyć muzyką.

 Alexandra ciągnęło go do Leonie, ale nie wiedział jeszcze, że dziewczyna jest zagorzałą wielbicielką Hitlera i jego polityki. Ona marzy o rychłym ślubie, chce rodzić dzieci dla Hitlera, a on kocha muzykę i chce przede wszystkim grać. Nie marzy o zakładaniu rodziny. Najchętniej grałby muzykę, której teraz grać mu nie wolno. Jazz i blues. Dopada go jednak przeszłość, która zdecyduje o jego przyszłości. Aby nie trafić w ręce Gestapo, musi wykorzystać fakt, że Leonie się za nim wstawiła. Dzięki temu udaje mu się uniknąć aresztowania. Alexander, nie mając wyboru, żeni się z Leonie wbrew sobie, ale ciągnie go do Urszuli, do Polki, która jest przecież żoną człowieka, który z zazdrości bez wahania podnosi na nią rękę.

 Życie Alexandra i jego bliskiego przyjaciela Hansa zmieniło się w chwili, gdy stali się świadkami masakry w piwnicy teatru. Niechcący zostali wplątani w sprawę, która na zawsze miała odcisnąć na nich swoje piętno. Jeden z oprawców nigdy nie wybaczył im, że przez nich trafił do więzienia. Od tamtej chwili nic już nie było takie jak wcześniej. Obaj musieli żyć ze świadomością tego, co zobaczyli, a wydarzenia z piwnicy teatru na zawsze ich naznaczyły.

Jest pewna scena w powieści, która chwyciła mnie za serce. Alexander gra na przyjęciu u Kliemkich, pełnym Niemców, ale tak naprawdę gra tylko dla Leonie, za pieniądze jej ojca. Autorka tak pięknie opisała tę scenę, że wydawało mi się, że słyszę dźwięki „Moment musicaux nr 3” Schuberta, a później „Sonaty księżycowej” Beethovena. Zwłaszcza wtedy, gdy przez głowę mężczyzny przewijały się obrazy z przeszłości. Nostalgia mieszała się z tęsknotą.

 Po śmierci Hansa Alexander bardzo cierpi. Traci nie tylko przyjaciela, ale również jedną z najbliższych mu osób. Szuka w Urszuli oparcia i zrozumienia. Niestety, łaknąca czułości i namiętności Urszula daje się uwieść Alexandrowi. Ich romans będzie miał swoje konsekwencje. Urszula nie chce wracać do Polski, bo trzyma ją tutaj nie tylko przywiązanie do niepełnosprawnego Ericha, jak wmawia mężowi, ale także Alexander, dla którego straciła głowę. Kiedy jednak zapragnie wrócić do ojczyzny, okaże się to niemożliwe, bo Hitler napada na Polskę.

Polityka we wszystkich wywoływała skrajne emocje, a Europa przypominała beczkę z prochem, pod którą właśnie ktoś podkładał lont, w dodatku bardzo krótki. Przed pięcioma laty Alexandrowi wydawało się, że wrzenie na ulicach w końcu ustanie, a po wygranej członkowie NSDAP ochłoną. Był jednak w głębokim błędzie.

Kliemke, podobnie jak wielu Niemców, najpierw zachwycał się polityką Hitlera. Liczył, że to właśnie on wyciągnie kraj z biedy. Kiedy jednak zaczęły się prześladowania i wypędzanie Żydów, przestało mu się to podobać. Wolał jednak udawać, że niczego nie widzi i milczeć. Trudno go potępiać, bo każdy bał się o swoją skórę i swoją rodzinę. Wygodniej było udawać, że niczego się nie zauważa, tym bardziej że życie w ciągłym strachu odbierało ludziom racjonalne myślenie. A nuż nowa władza znajdzie w drzewie genealogicznym żydowskie korzenie i trzeba będzie uciekać?

Wybrał milczenie. To nie wymagało odwagi, nie wymagało działania ani ryzyka. Myślał, jak wielu innych, że Hitler jest dobrym przywódcą, ale kiedy dostrzegł, że wojna wisi w powietrzu, zmienił zdanie. Bo przecież wojna nie może przynieść niczego dobrego. Nikt jednak nie odważył się głośno krytykować polityki kanclerza, bo przecież zawsze mógł znaleźć się ktoś, kto doniesie. Kliemke zaczyna się też martwić o swojego niepełnosprawnego syna Ericha, który bardzo przywiązał się do swojej polskiej opiekunki Urszuli.

Podobało mi się, że autorka przedstawiła różne postawy wobec tego, co działo się w Niemczech. Nie wszyscy bohaterowie byli gotowi zaakceptować zmiany, które następowały wokół nich, ale nie wszyscy mieli też odwagę, by się im przeciwstawić. Anna Sakowicz pokazuje, jak łatwo strach może odebrać człowiekowi poczucie bezpieczeństwa i jak trudno zachować własne przekonania, kiedy rzeczywistość zaczyna się zmieniać.

Alexander, artysta o wrażliwej duszy, pogubiony i poraniony, znajduje pociechę w ramionach Uli. Kobiety, której mąż oprócz razów nie ma zbyt wiele do zaoferowania. Ulę z kolei Alexander i jego muzyka przyciągają niczym ćmę do ognia. Ula wie, że zdrada męża jest czymś złym, ale nie potrafi powstrzymać się przed zatraceniem w tym, co czuje do Alexandra.

I jest jeszcze Erich, niepełnosprawny chłopiec, którego takich jak on Hitler nazywa pasożytami. Może jego umysł nie funkcjonuje prawidłowo, ale czuje więcej niż inni. A może to jego opiekunka, wrażliwa i empatyczna kobieta, nauczyła go dostrzegać coś więcej niż tylko zwyczajną rzeczywistość.

Anna Sakowicz bardzo dobrze oddała klimat przedwojennego Stargardu. Z jednej strony toczy się zwyczajne życie mieszkańców, są rodzinne relacje, miłość, przyjaźń i marzenia o przyszłości. Z drugiej coraz mocniej daje się odczuć strach, pojawiają się podziały i świadomość, że świat, który bohaterowie znali, powoli się zmienia.

To wspaniale napisana historia, od której nie potrafiłam się oderwać. Opisane wydarzenia miały miejsce wiele lat temu, a ja miałam wrażenie, że przebywam tuż obok i przyglądam się bohaterom całkiem z bliska. Że słyszę ich rozmowy, uczestniczę w ich codzienności i przeżywam ich emocje. A w tle wielka historia, która wciągnęła w swoje tryby zwyczajnych ludzi. Jednak bez względu na to, co działo się dookoła, bohaterowie Anny Sakowicz kochają, nienawidzą i podejmują decyzje pod wpływem chwili, które na zawsze będą miały swoje konsekwencje.

W tej historii wydarzenia historyczne mają duży wpływ na życie bohaterów. To, co dzieje się wokół nich, zaczyna zmieniać ich codzienność, plany i relacje. Nie wszystko da się przewidzieć, a niektóre decyzje będą miały swoje konsekwencje. Jestem ciekawa, jak potoczą się dalsze losy bohaterów w drugim tomie 𝐷𝑜𝑚𝑢 𝑑𝑢𝑠𝑧.

_________________________________

Dziś już z Wami się żegnam, życząc dobrego popołudnia i spokojnego wieczoru.

ʜᴀʟɪɴᴀ

__________________________________

Współpraca barterowa / Wydawnictwo Prószyński i S-ka  

Anna Sakowicz

__________________________________

Autor: Anna Sakowicz
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka

Ilość stron: 376
Gatunek: obyczajowa / z historią w tle

Data premiery: 02  czerwca  2026
Moja ocena: 09 /10





Komentarze

Popularne posty z tego bloga

ZAPOWIEDŹ RECENZJI

ZAPOWIEDZI, NOWOŚCI, PREMIERY

Zabij, albo zostań zabity