NIEIDEALNY, A JEDNAK NAJLEPSZY
𝘞𝘵𝘰𝘳𝘦𝘬 𝟤𝟤-𝟢𝟫-𝟤𝟢𝟤𝟨
*ℝ𝔼ℂ𝔼ℕℤ𝕁𝔸*
Nieczęsto zdarza mi się już we wrześniu wiedzieć,
że właśnie przeczytałam jedną z lepszych książek w tym roku. A jednak 𝑂𝑗𝑐𝑖𝑒𝑐 𝑟𝑜𝑘𝑢 Magdaleny
Ostrowskiej Dołęgowskiej zrobił coś, czego zupełnie się nie spodziewałam.
Zaczęłam czytać historię Patryka bez wielkich oczekiwań, a skończyłam z
uśmiechem, wzruszeniem i ogromną sympatią do tego faceta. I do Tosi, która
skradła mi serce już na dobre. Patryk nie jest żadnym ideałem. Ma swoje wady,
mówi dosadnie, popełnia błędy i zdecydowanie nie wygląda na faceta, którego
można od razu nazwać „ojcem roku”. A jednak wystarczyło kilka stron, żebym go
polubiła, a z każdą kolejną stroną coraz bardziej przekonywałam się do tego
faceta. Autorka napisała historię, która mnie rozbawiła, wzruszyła i
ostatecznie sprawiła, że już wiem, że może stać się moim numerem jeden w
kategorii powieści obyczajowych w tym roku.
ᴢ ᴄʏᴋʟᴜ ʜᴀʟɪɴᴀ ᴘʀᴢᴇᴄᴢʏᴛᴀᴌᴀ ɪ ʙᴀʀᴅᴢᴏ
ᴘᴏʟᴇᴄᴀ:
𝗠𝗮𝗴𝗱𝗮𝗹𝗲𝗻𝗮
𝗢𝘀𝘁𝗿𝗼𝘄𝘀𝗸𝗮
– 𝗢𝗷𝗰𝗶𝗲𝗰 𝗿𝗼𝗸𝘂
– 𝗽𝗿𝗲𝗺𝗶𝗲𝗿𝗮 𝟭𝟮
𝘀𝗶𝗲𝗿𝗽𝗻𝗶𝗮 𝟮𝟬𝟮𝟲
𝗿. – 𝗪𝘆𝗱𝗮𝘄𝗻𝗶𝗰𝘁𝘄𝗼
𝗙𝗹𝗼𝘄
ᴛʏᴛᴜᴌ ʀᴇᴄᴇɴᴢᴊɪ: 𝗡𝗶𝗲𝗶𝗱𝗲𝗮𝗹𝗻𝘆,
𝗮 𝗷𝗲𝗱𝗻𝗮𝗸 𝗻𝗮𝗷𝗹𝗲𝗽𝘀𝘇𝘆
______________________________________
Dla byłej partnerki Patryka
podrzucenie swojej córki ojcu, który nie widział jej latami, było czymś tak
naturalnym jak podrzucenie kotka lub pieska do opieki. Patryk jest tym faktem
przerażony, bo nie ma przecież pojęcia, jak zajmować się sześciolatką, a
dziewczynka wcale mu tego nie ułatwia. W końcu jest dla niej zupełnie obcym
facetem. On zaś w zachowaniu dziecka widzi siebie sprzed lat. Dostrzega
również, że mała cierpi z powodu braku miłości. Boli go serce, ale nie wie, jak
temu zaradzić, bo kto mu powie, jak ma być ojcem, skoro nie ma o tym bladego
pojęcia?
Ciężko pracuje i mieszka ze
studentami, więc jak ma zapewnić dziecku odpowiedni komfort? Jak o nią zadbać,
żeby nie była pośmiewiskiem dzieci w przedszkolu? Patryk będzie musiał nauczyć
się wielu rzeczy, o których nawet mu się nie śniło, że będzie je musiał umieć.
Nawet naprawić włosy lalce Barbie, którą Tosia ostrzygła. Opis tego, jak Patryk
próbuje to zrobić i przy tym pomstuje na swój los, jest po prostu nie do
podrobienia. Ale naprawiona lalka będzie pierwszym krokiem na drodze do
porozumienia z Tosią.
Patryk coraz bardziej
przywiązuje się do swojej córeczki i do miłej sąsiadki z dołu, Mai. A tak
bardzo tego nie chciał. Był samotnikiem i tak było mu dobrze. Ale czy naprawdę
takie życie, jakie wiódł wcześniej, mu odpowiadało? Spędzanie czasu z Tosią i wspólne
spacery powoli otwierają mu oczy. Zaczyna dostrzegać, że dotąd żył jak ślimak w
skorupce.
Nie spotkałam się dotąd z tak
napisaną książką. Autorka doskonale wcieliła się w rolę młodego mężczyzny, bo
książka napisana jest w narracji pierwszoosobowej. Patryk chwilami zachowywał
się jak słoń w sklepie z porcelaną, a w relacjach z innymi czy w swoich
monologach używa języka potocznie uznawanego za wulgarny. Ale za tą fasadą
kryje się dobry człowiek o gołębim sercu. Zaimponował mi tym, że pomimo iż była
partnerka stawia go pod ścianą i zrzuca na niego opiekę nad dzieckiem, którego
w ogóle nie zna, on ten ciężar podejmuje. Mało tego, zaczyna uczyć się
„obsługi” własnego dziecka. Nie odrzuca Tosi, wręcz przeciwnie, dostrzega jej
wielkie zagubienie i odnajduje w nim siebie sprzed lat. Dostrzega, jak bardzo
Tosia potrzebuje miłości i paradoksalnie odkrywa, że tej miłości potrzebuje
także on sam. Uczą się zatem siebie nawzajem każdego dnia. Tosia skradła jego
serce i przylgnęła do niego jak małe, wystraszone zwierzątko. Wzruszający jest
moment, gdy Tosia prosi Patryka, by był jej tatusiem, nie mając pojęcia, że to
jej prawdziwy ojciec. Patryk przyjmuje tę miłość małego dziecka, choć wie, że
partnerka wróci i mu ją odbierze. Kolejny raz, ale tym razem jemu pęknie serce.
Maja też powoli rozgaszcza
się w sercu mężczyzny, choć on stara się przed tym uczuciem bronić rękami i
nogami. Oboje pochodzą z różnych grup społecznych, ale to, co ich łączy, to zły
start w dorosłe życie, który położył się cieniem na ich dalszym życiu.
Nieoczekiwanie dla samych siebie znajdują wspólny język, choć oboje bronią się
przed tym, co zaczyna ich łączyć, zwłaszcza Patryk.
Ta historia skradła mi serce,
bohaterów polubiłam, co ja mówię, pokochałam. Przemiana Patryka z
nieodpowiedzialnego gówniarza, który żył swoimi porażkami, w dojrzałego
mężczyznę pod wpływem Tosi, Mai i jej cioci Tuni, kobiety niezwykle mądrej i
ciepłej, jest spektakularna. Dostrzega w końcu, że wokół siebie ma ludzi,
którzy dobrze mu życzą, a także to, że rodzina jest najważniejsza. Teraz już
wie, że człowiek nie jest stworzony do samotności, potrzebuje stada, by móc w
nim normalnie żyć, wśród osób, które go kochają i które sam może kochać.
Patryk od samego początku
wydał mi się sympatycznym gościem. Nie jest idealny, nie zawsze podejmuje
właściwe decyzje i ma swoje za uszami, ale właśnie dzięki temu polubiłam go
jeszcze bardziej. Z każdą kolejną stroną moja sympatia do niego rosła, a
obserwowanie tego, jak powoli zaczyna odnajdywać się w nowej sytuacji,
sprawiało mi podczas lektury ogromną przyjemność. A Tosia? Ta mała dziewczynka
skradła mi serce. Jej relacja z Patrykiem dostarczyła mi zarówno powodów do
uśmiechu, jak i momentów, w których naprawdę ściskało mnie w gardle. Książka
momentami bardzo mnie bawiła, ale przede wszystkim wzruszała. I chyba właśnie
ta mieszanka sprawiła, że tak dobrze mi się ją czytało.
𝑂𝑗𝑐𝑖𝑒𝑐 𝑟𝑜𝑘𝑢 to dla mnie historia nie tylko o ojcostwie, ale również o
dorastaniu i o tym, że czasami życie stawia nas przed sytuacjami, na które
wcale nie jesteśmy przygotowani, a mimo to musimy znaleźć w sobie odwagę, żeby
im sprostać. Patryk nie staje się nagle kimś innym, po prostu krok po kroku
zaczyna rozumieć, że od tej pory nie może myśleć wyłącznie o sobie. Bardzo
podobało mi się również zakończenie. Było dokładnie takie, jakie powinno być,
dlatego nie wyobrażam sobie, żeby ta historia mogła zakończyć się inaczej.
Mam świadomość, że nie
każdemu może odpowiadać język, którym autorka posługuje się w dialogach. Jest w
nim sporo potocznych słów, również takich, które powszechnie uznaje się za
wulgarne. Mnie jednak ten sposób prowadzenia rozmów nie przeszkadzał, wręcz
przeciwnie. Dzięki temu Patryk nie został wykreowany na idealnego bohatera z
książkowego obrazka, ale jest facetem z krwi i kości, ze swoim charakterem,
sposobem mówienia i wadami. Bez lukru. I chyba właśnie dlatego tak bardzo go
polubiłam.
𝑂𝑗𝑐𝑖𝑒𝑐 𝑟𝑜𝑘𝑢 to dla mnie jedna z tych książek,
które potrafią jednocześnie rozbawić i wzruszyć, ale przede wszystkim zostawić
mnie z poczuciem, że przeczytałam naprawdę dobrą historię. A skoro już we
wrześniu wiem, że ta książka będzie moim numerem jeden tego roku, to chyba mówi
samo za siebie. Nie dlatego, że jest najlepszą książką, jaką przeczytałam, ale
dlatego, że jest tak bardzo z życia wzięta. Polubiłam tych bohaterów, ich
perypetie i tę nieidealną codzienność. Po prostu bardzo dobrze spędziłam z nimi
czas.
𝐽𝑒ś𝑙𝑖 𝑚𝑛𝑖𝑒 𝑜𝑠𝑤𝑜𝑖𝑠𝑧, 𝑚𝑜𝑗𝑒 ż𝑦𝑐𝑖𝑒 𝑛𝑎𝑏𝑖𝑒𝑟𝑧𝑒 𝑏𝑙𝑎𝑠𝑘𝑢. 𝑃𝑜𝑧𝑛𝑎𝑚 𝑠𝑧𝑒𝑙𝑒𝑠𝑡 𝑘𝑟𝑜𝑘ó𝑤 𝑟óż𝑛𝑖ą𝑐𝑦𝑐ℎ 𝑠𝑖ę 𝑜𝑑 𝑤𝑠𝑧𝑦𝑠𝑡𝑘𝑖𝑐ℎ 𝑖𝑛𝑛𝑦𝑐ℎ.
To cytat z „Małego Księcia”,
który autorka bardzo zgrabnie wykorzystała w swojej powieści. Doskonale oddaje
jej sens i relację, jaka tworzy się między Patrykiem a Tosią.
_________________________________
Dziś już z Wami się żegnam,
życząc dobrego popołudnia i spokojnego wieczoru.
ʜᴀʟɪɴᴀ
__________________________________
Współpraca barterowa / Wydawnictwo Flow
Magdalena Ostrowska
__________________________________
Autor: Magdalena Ostrowska
Wydawnictwo: Flow
Ilość stron: 368
Gatunek: obyczajowa
Data premiery: 12 sierpnia
2026
Moja ocena: 10
/10

Komentarze
Prześlij komentarz