NIE WSZYSTKO DA SIĘ ZAPROGRAMOWAĆ

 

𝘞𝘵𝘰𝘳𝘦𝘬  𝟤𝟫-𝟢𝟫-𝟤𝟢𝟤𝟨

*ℝ𝔼ℂ𝔼ℕℤ𝕁𝔸*

 𝐴𝑙𝑔𝑜𝑟𝑦𝑡𝑚 𝑚𝑖𝑙𝑐𝑧𝑒𝑛𝑖𝑎 to kolejna historia z Tamarą Swobodą, bohaterką, która już wcześniej zyskała moją sympatię i z każdą kolejną książką coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że należy do moich ulubionych postaci. Lubię jej charakter, sposób myślenia i to, że nie jest papierową bohaterką, lecz kobietą z własnymi problemami, emocjami i słabościami. Małgorzata Podstawna znów połączyła kryminalną zagadkę z tematem, który skłania do zastanowienia się nad tym, dokąd właściwie zmierzamy. Tym razem na pierwszy plan wysuwają się algorytmy, które coraz częściej wkraczają w nasze życie i zaczynają decydować o rzeczach, które jeszcze niedawno wydawały się zarezerwowane wyłącznie dla człowieka.

ᴢ ᴄʏᴋʟᴜ ʜᴀʟɪɴᴀ ᴘʀᴢᴇᴄᴢʏᴛᴀᴌᴀ ɪ ʙᴀʀᴅᴢᴏ ᴘᴏʟᴇᴄᴀ:

𝗠𝗮ł𝗴𝗼𝗿𝘇𝗮𝘁𝗮 𝗣𝗼𝗱𝘀𝘁𝗮𝘄𝗻𝗮 – 𝗔𝗹𝗴𝗼𝗿𝘆𝘁𝗺 𝗺𝗶𝗹𝗰𝘇𝗲𝗻𝗶𝗮- 𝗽𝗿𝗲𝗺𝗶𝗲𝗿𝗮 𝟭𝟳 𝘄𝗿𝘇𝗲ś𝗻𝗶𝗮 𝟮𝟬𝟮𝟲 𝗿. – 𝗪𝘆𝗱𝗮𝘄𝗻𝗶𝗰𝘁𝘄𝗼 𝗣𝗿𝗼𝘇𝗮𝗺𝗶

ᴛʏᴛᴜᴌ ʀᴇᴄᴇɴᴢᴊɪ: 𝗡𝗶𝗲 𝘄𝘀𝘇𝘆𝘀𝘁𝗸𝗼 𝗱𝗮 𝘀𝗶ę 𝘇𝗮𝗽𝗿𝗼𝗴𝗿𝗮𝗺𝗼𝘄𝗮ć

____________________________________________

Z dachu biurowca spadł człowiek. Wszystko wskazuje na to, że popełnił samobójstwo, skacząc z dwunastego piętra. Chyba że ktoś bardzo się postarał, żeby właśnie tak to wyglądało i zrobił wszystko, by nie zostawić po sobie żadnych śladów. Mężczyzna w garniturze, bez portfela i telefonu. Anonimowe zgłoszenie z zastrzeżonego numeru. Na monitoringu widać jedynie cień spadający z dwunastego piętra. Zero odcisków, zero śladów walki. Żadnego punktu zaczepienia dla śledczych. Szybko okazuje się, że nic tutaj nie jest tak oczywiste, jak mogłoby się wydawać. Śledczy nie wiedzą nawet, kim był mężczyzna, który zginął.

 

Tamara czuje się samotna, choć to ona sama odsunęła od siebie innych. Tak bardzo chce być niezależna, że wciąż trzyma Miłosza na dystans. Prowadzi prywatne śledztwo w sprawie Marka i jego brata, a jednocześnie nie chce w to wtajemniczać swojego policyjnego partnera. Miłosz widzi, że dzieje się z nią coś złego, ale nie ma pojęcia, o co chodzi. Domyśla się, że coś przed nim ukrywa i dźwiga na swoich barkach ciężar, który coraz bardziej ją przygniata. Choć kobieta ma blisko siebie bratnią duszę, to wciąż nie potrafi mu zaufać, skazując się tym samym na samotność. Jakby tego było mało, Tumiński nadal nie odpuszcza. Naprawdę trudno o bardziej irytującego osobnika niż on. Gdy Tamara przychodzi do Piotra z wynikami swojego śledztwa, ten wcale nie głaszcze jej po głowie. Wręcz przeciwnie, dostaje od niego ostrą reprymendę i ostrzeżenie, że więcej nie będzie tolerował takiego zachowania. Piotr wie, że jest dobrą śledczą, ale nie podoba mu się, że coraz bardziej traci zaufanie do systemu.

Tamara ukrywała swoje prywatne śledztwo przed Miłoszem, bo nie chciała wciągać go w swoje sprawy i bała się, że może zrobić coś głupiego. Kiedy w końcu postanowiła wyjawić mu prawdę, no cóż, po prostu się na nią wściekł. Każdy na jego miejscu zareagowałby podobnie. Nie chodziło nawet o samą prawdę, ale o zaufanie. Nic nie tłumaczyło Tamary, bo w ich pracy trzeba wiedzieć, że można na drugiej osobie polegać w każdych okolicznościach.

 

Kiedy udaje się ustalić tożsamość domniemanego samobójcy, okazuje się, że był on pracownikiem firmy tworzącej algorytmy rekrutacyjne. Niedługo później ginie kolejna osoba związana z tą firmą. Tego już nie można uznać za przypadek ani kolejną próbę odebrania sobie życia. Wszystko wskazuje na to, że w sprawę zamieszane są osoby trzecie. Tamara nie może pozwolić sobie na zignorowanie tych dwóch podejrzanych śmierci. Jedna z ofiar miała popełnić samobójstwo, skacząc z dachu, druga miała świadomie zatruć się lekami nasennymi. Problem w tym, że w obu przypadkach coś się nie zgadza. Szczegóły na miejscach zdarzenia budzą coraz więcej wątpliwości, a Proway wydaje się wspólnym mianownikiem obu tragedii. Dwie osoby z jednego zespołu ginące w tak krótkim czasie trudno uznać za zbieg okoliczności. Coś tu zdecydowanie nie gra i wygląda naprawdę niepokojąco, nawet dla kogoś, kto nie nosi odznaki. Potem zostaje odnaleziona jeszcze jedna ofiara.

 

Zmęczenie coraz bardziej dawało się Tamarze we znaki. Miała wrażenie, że wszystko przecieka jej przez palce, a ona próbowała zatrzymać każdą kroplę. Jedynym plusem tej sytuacji było to, że w końcu straciła cierpliwość do ciągłego podważania jej autorytetu przez Tumińskiego. Pokazała mu, gdzie jest jego miejsce, a mnie sprawiło to sporą satysfakcję. Przy okazji przekonała się, że mimo wszystko może liczyć na Miłosza. Wróciła do roli szefowej i właśnie ten moment ucieszył mnie najbardziej. Tamara i Miłosz znów byli partnerami, a ich dialogi i wzajemne przekomarzanie poprawiały mi humor.

 

Algorytmy mają pomagać nam podejmować decyzje, porządkować informacje i wybierać najlepszych kandydatów do pracy, ale czy rzeczywiście zawsze możemy im zaufać? Autorka wykorzystała ten temat jako punkt wyjścia do stworzenia intrygującego śledztwa, ale nie zatrzymała się wyłącznie na zagadce kryminalnej. Zaczęłam się zastanawiać, jak wiele decyzji jesteśmy gotowi oddać w ręce maszyn i czy w pewnym momencie nie zatracimy tego, co w człowieku najważniejsze.

 

Pomysł na powieść wydał mi się bardzo interesujący, szczególnie że technologia coraz mocniej wpływa na nasze codzienne życie. Bardzo podobała mi się również Tamara. W tej części jeszcze mocniej zobaczyłam, że nie jest żadną superwoman, która zawsze wie, co zrobić i ze wszystkim poradzi sobie sama. Dawne sprawy nadal nie dają jej spokoju, dlatego trudno jej komukolwiek zaufać, nawet Miłoszowi. Próbuje wszystko ogarnąć własnymi siłami, bo wydaje jej się, że właśnie tak powinna postępować. Tyle że człowiek nie jest maszyną. Prędzej czy później przychodzi zmęczenie i nawet najbardziej uparta osoba musi przyznać, że nie da się wszystkiego udźwignąć samemu. Tamara przekonuje się o tym po raz kolejny, a Miłosz znów ratuje jej życie.

 

W tej książce podobało mi się właściwie wszystko. Nie potrafię wskazać jednego elementu, który zrobił na mnie największe wrażenie, bo najbardziej przekonał mnie całokształt. Dobrze poprowadzone śledztwo, wyraziste postacie i przede wszystkim temat bardzo mocno związany z naszym obecnym życiem sprawiły, że tę część czytałam z dużym zainteresowaniem. Lubię kryminały, które oprócz zagadki dają mi jeszcze coś do przemyślenia, a tutaj właśnie to dostałam.

 

Małgorzata Podstawna po raz kolejny pokazała Tamarę jako kobietę z krwi i kości, popełniającą błędy, kierującą się emocjami, nie zawsze potrafiącą zaufać innym i czasami za wszelką cenę chcącą udowodnić sobie, że da radę sama. A przecież właśnie to czyniło ją taką wiarygodną. Bardzo ją polubiłam i cieszyłam się, że nie została wykreowana na niezniszczalną bohaterkę, która zawsze wychodziła cało z każdej sytuacji. Podobało mi się również to, że Tamara od początku mocno angażowała się w śledztwo, choć czasami powinna była odpuścić. Tym bardziej że sprawa algorytmu rekrutacyjnego szybko okazała się znacznie poważniejsza, niż mogło się początkowo wydawać. Prowadziła wysoko, tam, gdzie prawo zaczynało się rozmywać, a decyzje zapadały za zamkniętymi drzwiami. Ludzie, z którymi śledczy mieli do czynienia, byli niebezpieczni i gdyby tylko poczuli, że policja zaczęła się nimi interesować, mogliby załatwić sprawę, zanim ktokolwiek zdążyłby się zorientować.

 

Autorka pokazała też, że Tamara czasami miała już po prostu dość. Nie była przecież kuloodporna i nawet ona miała prawo się zmęczyć. Były trzy różne sprawy, trzy różne mechanizmy i jeden wspólny punkt, Proway. Może taki algorytm był tylko fantazją autorki, ale kiedy obserwuję to, co dzieje się wokół nas, coraz trudniej traktować go wyłącznie jako literacką wizję. Algorytmy coraz mocniej wpływają na nasze życie, choć często nawet nie zdajemy sobie z tego sprawy. I właśnie to trochę mnie niepokoi. Korzystamy z nich na co dzień, przyjmujemy ich obecność jako coś zupełnie normalnego, często nawet nie zastanawiając się, jak bardzo zaczynają wpływać na nasze decyzje. Po lekturze tej książki zostało mi więc nie tylko pytanie o to, dokąd może zaprowadzić nas technologia, ale też o to, czy na pewno zawsze wiemy, kto i co podejmuje decyzje za nas. System w powieści nie zabijał wprost, nie zostawiał krwi na rękach, nie przykładał nikomu pistoletu do skroni. Po prostu odrzucał, usuwał, wymazywał z tabel i statystyk. Brzmi jak coś niemożliwego? Być może jeszcze tak, ale czy na pewno?

Zakończenie, podobnie jak w poprzednich częściach, zostawiło uchylone drzwi do dalszego ciągu. I dobrze, bo po przeczytaniu 𝐴𝑙𝑔𝑜𝑟𝑦𝑡𝑚𝑢 𝑚𝑖𝑙𝑐𝑧𝑒𝑛𝑖𝑎 zdecydowanie mam ochotę jeszcze spotkać się z Tamarą, Miłoszem i pozostałymi bohaterami. Jestem po prostu ciekawa, czym autorka zaskoczy ich i mnie następnym razem.

𝑅óż𝑛𝑒 ℎ𝑖𝑠𝑡𝑜𝑟𝑖𝑒, 𝑟óż𝑛𝑒 𝑘𝑜ń𝑐𝑒, 𝑎 𝑤s𝑧𝑦𝑠𝑡𝑘𝑖𝑒 𝑠𝑝𝑟𝑜𝑤𝑎𝑑𝑧𝑎ł𝑦 𝑠𝑖ę 𝑑𝑜 𝑡𝑒𝑔𝑜 𝑠𝑎𝑚𝑒𝑔𝑜: 𝑑𝑜 𝑏𝑒𝑧𝑑𝑢𝑠𝑧𝑛𝑒𝑗 𝑙𝑜𝑔𝑖𝑘𝑖, 𝑘𝑡ó𝑟𝑎 𝑛𝑖𝑒 𝑝𝑟𝑧𝑒𝑤𝑖𝑑𝑦𝑤𝑎ł𝑎 𝑚𝑖𝑒𝑗𝑠𝑐𝑎 𝑑𝑙𝑎 𝑠ł𝑎𝑏𝑜ś𝑐𝑖. 𝑁𝑖𝑒 𝑏𝑦ł𝑜 𝑡𝑎𝑚 𝑚𝑖𝑒𝑗𝑠𝑐𝑎 𝑑𝑙𝑎 𝑐𝑧ł𝑜𝑤𝑖𝑒𝑘𝑎.

_________________________________

Dziś już z Wami się żegnam, życząc dobrego popołudnia i spokojnego wieczoru.

ʜᴀʟɪɴᴀ

__________________________________

Małgorzata Podstawna

__________________________________

Autor: Małgorzata Podstawna
Wydawnictwo: Prozami

Ilość stron: 304
Gatunek: kryminał/ thriller

Data premiery: 17  września  2026
Moja ocena: 09 /10




Komentarze

Popularne posty z tego bloga

ZAPOWIEDZI, NOWOŚCI, PREMIERY

ZAPOWIEDŹ RECENZJI

Zabij, albo zostań zabity