HISTORIA LAURY BECKER

 

𝘗𝘰𝘯𝘪𝘦𝘥𝘻𝘪𝘢ł𝘦𝘬  𝟢𝟧-𝟣𝟢-𝟤𝟢𝟤𝟨

*ℝ𝔼ℂ𝔼ℕℤ𝕁𝔸*

___________

Już sam tytuł 𝑇𝑜𝑝𝑖𝑒𝑙𝑖𝑐𝑎 nie do końca pasował mi do tej historii i chyba bardziej mnie zaintrygował, niż później znalazłam w nim uzasadnienie. Niestety, jeszcze większym problemem okazał się opis wydawcy, który zdradził zdecydowanie za dużo. Przez to, kiedy zaczęłam czytać, właściwie wiedziałam, czego mogę się spodziewać. Zabrakło mi tego elementu zaskoczenia i niepewności, na które liczę w thrillerach. Kolejne wydarzenia nie przynosiły więc większych emocji, bo w dużej mierze otrzymałam dokładnie to, czego się spodziewałam, i niczego więcej. A szkoda, bo sam pomysł na historię dawał możliwości, żeby zbudować z tego znacznie bardziej trzymającą w napięciu powieść. 𝑇𝑜𝑝𝑖𝑒𝑙𝑖𝑐𝑎 Anety Kisielewskiej to ładnie napisana książka, która momentami bardziej kojarzyła mi się z literaturą piękną niż z thrillerem. Są tutaj piękne opisy, metafory i przemyślenia. Widać dbałość o słowo i kunszt pisarski autorki. Tylko że tym razem ten sposób pisania nie do końca do mnie trafił, a przede wszystkim nie pasował mi do Anety Kisielewskiej, którą poznałam wcześniej.

ᴢ ᴄʏᴋʟᴜ ʜᴀʟɪɴᴀ ᴘʀᴢᴇᴄᴢʏᴛᴀᴌᴀ ɪ ᴘᴏʟᴇᴄᴀ:

𝗔𝗻𝗲𝘁𝗮 𝗞𝗶𝘀𝗶𝗲𝗹𝗲𝘄𝘀𝗸𝗮 – 𝗧𝗼𝗽𝗶𝗲𝗹𝗶𝗰𝗮 – 𝗽𝗿𝗲𝗺𝗶𝗲𝗿𝗮 𝟭𝟵 𝘀𝗶𝗲𝗿𝗽𝗻𝗶𝗮 𝟮𝟬𝟮𝟲 𝗿. – 𝗪𝘆𝗱𝗮𝘄𝗻𝗶𝗰𝘁𝘄𝗼 𝗙𝗶𝗹𝗶𝗮 𝗠𝗿𝗼𝗰𝘇𝗻𝗮 𝗦𝘁𝗿𝗼𝗻𝗮

ᴛʏᴛᴜᴌ ʀᴇᴄᴇɴᴢᴊɪ: 𝗛𝗶𝘀𝘁𝗼𝗿𝗶𝗮 𝗟𝗮𝘂𝗿𝘆 𝗕𝗲𝗰𝗸𝗲𝗿

_______________________________

 

Historia zaczyna się od zaginięcia Brunona Beckera, wpływowego krakowskiego prawnika. Jego żona Laura zgłasza zaginięcie, a sprawą zajmuje się inspektor Ernest Grinn. Początkowo Laura wydaje się przede wszystkim kobietą skrzywdzoną przez życie. Jej przeszłość naznaczona jest przemocą, a małżeństwo z Brunonem również nie daje jej poczucia bezpieczeństwa. Wraz ze śledztwem na jaw wychodzą jednak kolejne fakty, które sprawiają, że coraz trudniej jednoznacznie ocenić zarówno Laurę, jak i wydarzenia, które doprowadziły do zaginięcia jej męża.

Potem autorka oddaje głos policjantowi, któremu Becker zniszczył życie. Ernest Grinn od razu zaczął więc współczuć Laurze i był skłonny uwierzyć, że ceniony adwokat mafii mógł się na niej wyżywać i że rzeczywiście była ofiarą przemocy domowej. Bruno Becker był prawą ręką Brochy, człowieka podziemia, który obrósł już legendą. Adwokat miał władzę i plecy, a przede wszystkim był cieniem Brochy. Usuwał ślady, tuszował sprawy, fabrykował alibi, manipulował faktami i mataczył. Był tarczą dla mafii, a jednak nagle zaginął bez wieści. Ernest miał osobiste powody, żeby chcieć się z nim rozprawić, dlatego postanowił chronić Laurę. Ona pragnęła, żeby Bruno zniknął z jej życia, ale jednocześnie obawiała się, że oprawca może wrócić i wtedy koszmar zacznie się od nowa. Jej przyjaciółka Jagoda twierdziła, że ma „dar” przyciągania zwyroli. Dlaczego wybierała takich mężczyzn? Może przez cały czas próbowała udowodnić sobie, że sama sobie poradzi. Laura była jednocześnie bezbronna i silna, ale zaczęła też obawiać się dociekliwego policjanta. Nie chciała, żeby dotarł do jej przeszłości, która przypominała puszkę Pandory.

Dom, w którym dorastała Laura, był pozbawiony miłości. Jej matka nigdy nie stawała po stronie córek, kiedy ojciec się nad nimi znęcał, a później obwiniała Laurę, gdy doszło do tragedii. Po śmierci ojca dziewczyna liczyła na to, że coś zmieni się w jej relacji z matką, ale niestety tak się nie stało. Nie miała nikogo bliskiego. Dopiero po wyjeździe z domu i zamieszkaniu w Krakowie zaprzyjaźniła się z Jagodą.

Laura fascynowała Ernesta, ale im lepiej ją poznawał, tym częściej miał wrażenie, że coś w jej zachowaniu mu nie pasuje. Przyciągała go, a jednocześnie budziła w nim niepokój. Dawno przekroczył już granicę zdrowego rozsądku i zawodowego profesjonalizmu. Spędził z nią noc i coraz bardziej tracił dla niej głowę, ale instynkt śledczego nie pozwalał mu odpuścić. Ernest nie potrafił pozbyć się wrażenia, że Laura nie mówi mu wszystkiego. Za jej pozorną bezbronnością kryło się więcej, niż początkowo przypuszczał. Czy Ernest powinien zacząć się jej obawiać? Obraz Laury był inny, niż początkowo sobie wyobrażał. Przyjaciel policjanta zasiewa w nim ziarno wątpliwości, a Ernest, mimo zauroczenia, zaczyna dociekać prawdy.

Główna bohaterka Laura to ofiara sadystycznego ojca, a później również męża. Ciągnie się za nią mroczna przeszłość związana ze sponsoringiem, w który wciągnęła ją jej przyjaciółka Jagoda. Obie klepały biedę i to miało im zapewnić luksusowe życie. Miało… Bruno pojawił się w życiu Laury jak powiew świeżego powietrza w drzwiach jej mrocznego świata. Ten moment, gdy go poznała, zmienił wszystko. Liczyła, że wreszcie zacznie żyć normalnie, choć coś w jej głowie ostrzegało ją przed tym człowiekiem i podpowiadało, że jego troska ma drugie dno. Myślała, że zerwała z przeszłością, a Bruno zapewni jej bezpieczeństwo. Tymczasem zaczął zaciskać pętlę na jej szyi, osaczać ją i dyktować, co ma robić. Chciała kochać i być kochana, a tego nigdy nie miała. Nigdy nie dostała miłości ani od przemocowego ojca, ani od matki, która tę przemoc tolerowała. Czy finał był dla mnie szokujący? I tak, i nie… Domyślałam się wszystkiego, zanim prawda wyszła na jaw.

Sam pomysł na historię bardzo mi się podobał. Przeszłość Laury, jej relacje z bliskimi, zaginięcie Brunona i prowadzone przez Ernesta śledztwo dawały sporo możliwości do zbudowania mocnego thrillera psychologicznego. Tym bardziej że lubię historie, w których długo nie wiadomo, komu można zaufać i co tak naprawdę wydarzyło się w przeszłości. Tymczasem tutaj z czasem zaczęło mi brakować tempa. Pamiętam wcześniejsze książki autorki jako bardziej konkretne, a w 𝑇𝑜𝑝𝑖𝑒𝑙𝑖𝑐𝑦 znalazłam zdecydowanie więcej opisów, metafor i rozbudowanych przemyśleń. Początkowo mi to nie przeszkadzało. Lubię ładny język i zdania, przy których można się zatrzymać. Jednak w pewnym momencie miałam ochotę zawołać: „do brzegu, autorko”, bo tych dygresji i opisów było dla mnie zwyczajnie za dużo. Zamiast skupiać się na historii, zaczynałam gubić jej główny nurt. Nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że to nie jest styl pisania autorki, który pamiętam z wcześniejszych książek. Wtedy pisała zdecydowanie konkretniej, bez tego pływania w niekończących się opisach, które moim zdaniem niewiele wnosiły do samej historii. Doceniam kunszt i jakość tekstu, ale sięgając po thriller, oczekuję jednak czegoś zupełnie innego. Sama sprawa jest interesująca, tylko została owinięta w mnóstwo słów. Pięknych, momentami wręcz poetyckich, ale jak na thriller zdecydowanie było ich dla mnie za dużo. W efekcie miałam poczucie, że nastąpił tu przerost formy nad treścią.

Natomiast podobało mi się, że autorka bardzo powoli dawkowała kolejne elementy układanki. Wszystko wydawało się dokładnie przemyślane, bo kolejne fakty odsłaniała przede mną stopniowo. Początkowo sprawa wydawała się oczywista. Była ofiara i byli jej kaci. Jak się jednak później okazało, nie wszystko wyglądało tak, jak początkowo myślałam. Irytowała mnie za to główna bohaterka, która zachowywała się tak, jakby sama nie wiedziała, czego chce. Rzucała się w ramiona każdego mężczyzny, który okazywał jej choć odrobinę zainteresowania. Zastanawiałam się też, dlaczego zdecydowała się wyjść za Brunona, skoro wcześniej poznała jego tajemnice.

Przeczytałam już mnóstwo kryminałów i thrillerów i wiem, czego od nich oczekuję. Chcę napięcia, emocji, niepokoju i mocnych portretów psychologicznych. Chcę próbować wejść w głowy bohaterów, rozgryźć ich motywacje i zastanawiać się, dokąd autor mnie prowadzi. Tutaj czekałam na mocniejszy zwrot akcji, który nagle zmieniłby moje spojrzenie na całą historię. Niestety, takiego momentu się nie doczekałam. Zakończenie nie było dla mnie dużym zaskoczeniem, bo pewne rozwiązania można było przewidzieć znacznie wcześniej. Dlatego lektura 𝑇𝑜𝑝𝑖𝑒𝑙𝑖𝑐𝑦 nie wywołała we mnie większych emocji. Spodziewałam się napięcia, które będzie stopniowo rosło, a tymczasem przez sporą część książki miałam poczucie, że niewiele się dzieje. Tym bardziej że powieść jest dość obszerna. I właśnie tego najbardziej mi zabrakło. Jeśli mam ochotę na przeżycia przede wszystkim na poziomie pięknego języka, metafor i przemyśleń, sięgam po inny rodzaj literatury. W thrillerze potrzebuję jednak czegoś więcej. Potrzebuję historii, która mnie wciągnie, bohaterów, których będę chciała zrozumieć, i napięcia, które sprawi, że będę chciała czytać dalej.

 

Nie odbieram 𝑇𝑜𝑝𝑖𝑒𝑙𝑖𝑐𝑦 kunsztu pisarskiego. Wręcz przeciwnie, widzę go i potrafię docenić. Po prostu tym razem forma nie do końca współgrała z tym, czego szukam w thrillerze. I chyba właśnie dlatego po lekturze zostałam z poczuciem niedosytu, bo sam pomysł miał w sobie naprawdę duży potencjał.

_________________________________

Dziś już z Wami się żegnam, życząc dobrego popołudnia i spokojnego wieczoru.

ʜᴀʟɪɴᴀ

__________________________________

Współpraca barterowa / Wydawnictwo Filia

Aneta Kisielewska

__________________________________

Autor: Aneta Kisielewska
Wydawnictwo: Filia

Ilość stron: 472
Gatunek: thriller

Data premiery: 19  sierpnia  2026
Moja ocena: 08 /10




Komentarze

Popularne posty z tego bloga

ZAPOWIEDZI, NOWOŚCI, PREMIERY

ZAPOWIEDŹ RECENZJI

Zabij, albo zostań zabity