𝘗𝘰𝘯𝘪𝘦𝘥𝘻𝘪𝘢ł𝘦𝘬  𝟣𝟫-𝟣𝟢-𝟤𝟢𝟤𝟨

*ℝ𝔼ℂ𝔼ℕℤ𝕁𝔸 ℙ𝔸𝕋ℝ𝕆ℕ𝔸ℂ𝕂𝔸 *

________________________

𝐽𝑒𝑠𝑖𝑒𝑛𝑛𝑒 𝑝𝑜𝑤𝑟𝑜𝑡𝑦 Katarzyny Grabowskiej to ostatnia część serii 𝑇𝑎𝑗𝑒𝑚𝑛𝑖𝑐𝑒 𝑊𝑖ś𝑛𝑖𝑜𝑤𝑒𝑔𝑜 𝑆𝑎𝑑𝑢, której mam przyjemność patronować. Tym samym zakończyłam swoją przygodę z tym cyklem i bohaterami, których losy śledziłam przez kolejne tomy. Byłam ciekawa, czym autorka mnie zaskoczy i jak potoczą się dalsze losy Weroniki i Jusufa. Czy finał spełnił moje oczekiwania? O tym opowiem Wam w tej recenzji.

ᴢ ᴄʏᴋʟᴜ ʜᴀʟɪɴᴀ ᴘʀᴢᴇᴄᴢʏᴛᴀᴌᴀ ɪ ʙᴀʀᴅᴢᴏ ᴘᴏʟᴇᴄᴀ:

𝗞𝗮𝘁𝗮𝗿𝘇𝘆𝗻𝗮 𝗚𝗿𝗮𝗯𝗼𝘄𝘀𝗸𝗮 – 𝗷𝗲𝘀𝗶𝗲𝗻𝗻𝗲 𝗽𝗼𝘄𝗿𝗼𝘁𝘆 – 𝗽𝗿𝗲𝗺𝗶𝗲𝗿𝗮 𝟬𝟰 𝗰𝘇𝗲𝗿𝘄𝗰𝗮 𝟮𝟬𝟮𝟲 𝗿. – 𝗪𝘆𝗱𝗮𝘄𝗻𝗶𝗰𝘁𝘄𝗼 𝗩𝗶𝗱𝗲𝗼𝗴𝗿𝗮𝗳

ᴛʏᴛᴜᴌ ʀᴇᴄᴇɴᴢᴊɪ: 𝗞𝗶𝗲𝗱𝘆 𝗽𝗿𝘇𝗲𝘀𝘇ł𝗼ść 𝘂𝗽𝗼𝗺𝗶𝗻𝗮 𝘀𝗶ę 𝗼 𝘀𝘄𝗼𝗷𝗲

____________________________________________

W 𝐽𝑒𝑠𝑖𝑒𝑛𝑛𝑦𝑐ℎ 𝑝𝑜𝑤𝑟𝑜𝑡𝑎𝑐ℎ Katarzyny Grabowskiej nie brakuje emocji, rodzinnych tajemnic, kłamstw i niespodziewanych zwrotów akcji. Czytało mi się tę powieść naprawdę przyjemnie. Bardzo polubiłam klimat Wiśniowego Sadu i chciałam wiedzieć, jak zakończą się losy bohaterów, choć nie zawsze potrafiłam zrozumieć ich postępowanie. Momentami miałam ochotę zapytać ich, dlaczego tak bardzo komplikują sobie życie, skoro niektórych problemów można by uniknąć, gdyby tylko zdobyli się na szczerość.

 

Weronika wraca do Skarbiesza po sześciu latach „wygnania”, na które sama się skazała. Tuż przed ślubem z Jusufem uciekła z Polski do Argentyny. Wszystko przez incydent z Adamczewskim, który wyszedł na jaw, ponieważ mściwy policjant zadbał o to, by zniszczyć życie nie tylko jej, ale również jej ukochanemu, którego szczerze nienawidził. Rozwścieczony Jusuf nie potrafił znieść zdrady i tego, że ukochana go okłamała. Zapowiedział Weronice, że odbierze jej dziecko, którego się spodziewała. Wtedy Nika po raz kolejny skłamała i zaryzykowała ucieczkę z kraju.

 

Po sześciu latach wraca do Polski wraz z synem, by wesprzeć Jacka po śmierci jego ojca. Przyjaciel mieszka teraz w jej dawnym domu i z powodzeniem prowadzi przetwórnię. Jednak rola, jaką Nika mu powierzyła, bardzo go zmieniła. Kiedyś był prostym, szczerym chłopakiem, a teraz stał się człowiekiem obytym w świecie, który lubi szastać pieniędzmi, choć nie potrafi niczego odłożyć na później. Żadnej dziewczyny nie traktuje poważnie, czym przyprawia swoją matkę o zmartwienia.

 

Weronika również nie jest już tą samą osobą. Choć czuje, że niewiele różni ją od Jacka, oboje są zranieni i unikają zaangażowania. Wszyscy namawiali ją do powrotu do ojczyzny i zajęcia się rodzinną firmą, ale nikt nie zastanawiał się, czego tak naprawdę sama chciałaby od życia. Ten fragment szczególnie zwrócił moją uwagę, bo przecież łatwo jest mówić komuś, co powinien zrobić, znacznie trudniej zaś zapytać go, czego sam pragnie.

 

𝐶𝑧ł𝑜𝑤𝑖𝑒𝑘 𝑏𝑒𝑧 𝑘𝑜𝑟𝑧𝑒𝑛𝑖 𝑗𝑒𝑠𝑡 𝑛𝑖𝑘𝑖𝑚. 𝑁𝑖𝑏𝑦 ż𝑦𝑗𝑒, 𝑎𝑙𝑒 𝑗𝑎𝑘𝑜ś 𝑡𝑎𝑘 𝑝𝑢𝑠𝑡𝑜. 𝑇𝑟𝑧𝑒𝑏𝑎 𝑤𝑖𝑒𝑑𝑧𝑖𝑒ć, 𝑠𝑘ą𝑑 𝑝𝑜𝑐ℎ𝑜𝑑𝑧ą 𝑝𝑟𝑧𝑜𝑑𝑘𝑜𝑤𝑖𝑒 𝑖 𝑗𝑎𝑘ą 𝑠𝑝𝑢ś𝑐𝑖𝑧𝑛ę 𝑛𝑎𝑚 𝑝𝑜 𝑠𝑜𝑏𝑖𝑒 𝑧𝑜𝑠𝑡𝑎𝑤𝑖𝑙𝑖.


Nika zdaje sobie sprawę, że swoją decyzją sprzed lat odebrała Nikolasowi część dzieciństwa i sprawiła, że chłopiec nigdy nie poznał ojca. Tymczasem syn coraz bardziej przywiązuje się do Jacka, który traktuje go jak własne dziecko. Weronika wie, że Nikolasowi brakuje ojca, ale ta szczególna więź między nim a jej przyjacielem nie do końca jej odpowiada. Zaczyna więc rozważać powrót do Argentyny. Wtedy jednak w swojej skrzynce mailowej znajduje wiadomość, która przyprawia ją o dreszcze. Choć jest anonimowa i pozornie wygląda na reklamę, Nika nabiera podejrzeń, że stoi za nią Adamczewski. To utwierdza ją w przekonaniu, że powinna kolejny raz uciekać z Polski.

 

Niestety Nikolas reaguje impulsywnie i nie chce zaakceptować takiej zmiany. Jego bunt odbija się również na Jacku i jego matce, którzy zdążyli już snuć plany na przyszłość. Tymczasem zamiary Weroniki wszystko komplikują.

 

𝐶𝑧ł𝑜𝑤𝑖𝑒𝑘 𝑛𝑖𝑒 𝑚𝑦ś𝑙𝑖 𝑜 𝑝𝑟𝑧𝑦𝑠𝑧ł𝑜ś𝑐𝑖, ż𝑦𝑗𝑒 𝑐ℎ𝑤𝑖𝑙ą 𝑖 𝑤𝑖𝑒𝑙𝑒 𝑠𝑝𝑟𝑎𝑤 𝑜𝑑𝑘ł𝑎𝑑𝑎 𝑛𝑎 𝑝óź𝑛𝑖𝑒𝑗. 𝐾łó𝑐𝑖 𝑠𝑖ę 𝑧 𝑏𝑙𝑖𝑠𝑘𝑖𝑚𝑖, 𝑢𝑛𝑜𝑠𝑖 𝑔𝑛𝑖𝑒𝑤𝑒𝑚. 𝐶𝑧𝑎𝑠𝑒𝑚 𝑤𝑦𝑘𝑟𝑧𝑦𝑘𝑢𝑗𝑒 𝑤 𝑧ł𝑜ś𝑐𝑖 𝑠ł𝑜𝑤𝑎, 𝑘𝑡ó𝑟𝑦𝑐ℎ 𝑝óź𝑛𝑖𝑒𝑗 ż𝑎ł𝑢𝑗𝑒.

 

Kiedy Jacek ulega wypadkowi, Weronika uświadamia sobie, że łączy ją z nim coś więcej niż zwykła przyjaźń. Wie jednak, że nigdy nie pokocha go tak, jak kiedyś kochała Jusufa. Różne zbiegi okoliczności sprawiają, że ostatecznie zostaje w Polsce. Nie spodziewa się jednak, że przypadkiem spotka Jusufa, który od razu dostrzega w Nikolasie podobieństwo do siebie. Szybko łączy fakty i wpada w szał. Zamierza walczyć o syna, ale los sprawia, że zamiast walczyć ze sobą o dziecko, byli kochankowie muszą połączyć siły, by je odzyskać. Paradoksalnie właśnie ta sytuacja zbliża ich do siebie, choć wcześniej wydawało się to niemożliwe. Dramatyczne okoliczności zmuszają ich do odrzucenia wzajemnych urazów i skupienia się na tym, co dla obojga najważniejsze.

 

Po przeczytaniu całej trylogii mogę śmiało stwierdzić, że niektóre decyzje i zachowania Weroniki były dla mnie nie do zaakceptowania. Jej desperackie posunięcia wciąż wpędzały ją w nowe kłopoty i niejednokrotnie zadawałam sobie pytanie, czy naprawdę nie mogła postąpić inaczej. Rozumiem, że strach i trudne doświadczenia potrafią kierować człowiekiem, ale trudno mi było pogodzić się z tym, że kolejne kłamstwa miały rozwiązać problemy, które w dużej mierze same przecież tworzyły.

 

Ta trylogia przypomniała mi, jak wiele złego mogą wyrządzić brak szczerości i igranie z uczuciami innych. Nie da się nikogo zmusić do miłości, a próby decydowania za drugą osobę rzadko prowadzą do czegoś dobrego. Nawet jeśli ktoś działa w przekonaniu, że chroni siebie lub bliskich, nie oznacza to, że uniknie konsekwencji swoich wyborów.

 

Babcia Artura przed laty roznieciła ogień nienawiści, którego płomienie dosięgły również Weronikę. Była niczym zły duch, a jej zawziętość uruchomiła całą serię nieszczęść. Były momenty, kiedy bohaterowie, zarówno razem, jak i z osobna, niesamowicie mnie irytowali. Złościłam się na Jusufa, Jacka i Nikę, na ich decyzje i na to, jak niepotrzebnie komplikowali sobie życie. Nie zawsze potrafiłam zrozumieć ich motywacje, a niektóre zachowania zwyczajnie mnie denerwowały. Mimo to chciałam poznać dalszy ciąg ich losów. Czasami miałam wrażenie, że dla miłości człowiek jest w stanie posunąć się do każdego kłamstwa, ale przecież każde z nich prędzej czy później przynosi konsekwencje.

 

𝐵𝑜 𝑚𝑖ł𝑜ść 𝑡𝑜 𝑛𝑖𝑒 𝑡𝑦𝑙𝑘𝑜 𝑤𝑒𝑠𝑡𝑐ℎ𝑛𝑖𝑒𝑛𝑖𝑎 𝑢𝑡𝑘𝑎𝑛𝑒 𝑧 𝑡ę𝑠𝑘𝑛𝑜𝑡𝑦, 𝑔𝑜𝑟ą𝑐𝑒 𝑠𝑝𝑜𝑗𝑟𝑧𝑒𝑛𝑖𝑎 𝑚𝑜𝑔ą𝑐𝑒 𝑠𝑡𝑜𝑝𝑖ć 𝑠𝑒𝑟𝑐𝑒 𝑎𝑛𝑖 𝑐𝑧𝑢ł𝑦 𝑑𝑜𝑡𝑦𝑘 𝑟𝑜𝑧𝑝𝑎𝑙𝑎𝑗ą𝑐𝑦 𝑐𝑖𝑎ł𝑜. 𝑀𝑖ł𝑜ść 𝑡𝑜 𝑑𝑤𝑖𝑒 𝑑𝑢𝑠𝑧𝑒 𝑝𝑜łą𝑐𝑧𝑜𝑛𝑒 𝑛𝑖𝑒𝑧𝑖𝑒𝑚𝑠𝑘ą 𝑤𝑖ę𝑧𝑖ą, 𝑠𝑝𝑙𝑒𝑐𝑖𝑜𝑛𝑒 𝑧𝑒 𝑠𝑜𝑏ą 𝑛𝑎 𝑑𝑜𝑏𝑟𝑒 𝑖 𝑛𝑎 𝑧ł𝑒. 𝑀𝑖ł𝑜ść 𝑡𝑜 𝑝𝑟𝑧𝑦𝑤𝑖ą𝑧𝑎𝑛𝑖𝑒, 𝑘𝑡ó𝑟𝑒 𝑡𝑟𝑤𝑎 𝑛𝑎𝑤𝑒𝑡 𝑤𝑡𝑒𝑑𝑦, 𝑔𝑑𝑦 𝑝𝑖𝑒𝑟𝑤𝑠𝑧𝑒 𝑧𝑎𝑢𝑟𝑜𝑐𝑧𝑒𝑛𝑖𝑒 𝑤𝑦𝑤𝑖𝑒𝑡𝑟𝑧𝑒𝑗𝑒 𝑧 𝑔łó𝑤.

Czy jestem usatysfakcjonowana zakończeniem? I tak, i nie. Długo po skończeniu lektury zastanawiałam się, jak sama postąpiłabym na miejscu Weroniki. Nie wiem i chyba nie chcę wiedzieć. Nie jestem nią, a podejmowanie podobnych decyzji w prawdziwym życiu z pewnością nie jest łatwe. Patrzę na jej postępowanie z własnej perspektywy, ale przecież nie znam wszystkich emocji, które jej towarzyszyły. Jedno wiem na pewno: łatwo jest oceniać cudze wybory, kiedy samemu nie trzeba mierzyć się z ich konsekwencjami. Być może właśnie dlatego zakończenie nie dało mi jednoznacznej odpowiedzi na wszystkie pytania.

 

𝐽𝑒𝑠𝑖𝑒𝑛𝑛𝑒 𝑝𝑜𝑤𝑟𝑜𝑡𝑦 to dla mnie przyjemne spotkanie z bohaterami, których zdążyłam już dobrze poznać. Cieszę się, że mogłam wrócić do Wiśniowego Sadu i przekonać się, jak potoczyły się ich losy. Choć nie na wszystkie pytania znalazłabym własną odpowiedź, cieszę się, że poznałam zakończenie tej serii.

_________________________________

Dziś już z Wami się żegnam, życząc dobrego popołudnia i spokojnego wieczoru.

ʜᴀʟɪɴᴀ

__________________________________

Współpraca barterowa / Wydawnictwo Videograf

Katarzyna Grabowska

__________________________________

Autor: Katarzyna Grabowska
Wydawnictwo: Videograf

Ilość stron: 520
Gatunek: obyczajowa/ romans

Data premiery: 04  czerwca  2026
Moja ocena: 08 /10




Komentarze

Popularne posty z tego bloga

ZAPOWIEDZI, NOWOŚCI, PREMIERY

Zabij, albo zostań zabity

ZAPOWIEDŹ RECENZJI