NA STYKU WIARY, NAUKI I KRYMINALNEJ ZAGADKI

 

Ś𝘳𝘰𝘥𝘢  𝟤𝟣-𝟣𝟢-𝟤𝟢𝟤𝟨

*ℝ𝔼ℂ𝔼ℕℤ𝕁𝔸*

___________

Kradzież bezcennej relikwii z klasztoru na Świętym Krzyżu, japoński naukowiec pracujący nad przełomowym wynalazkiem i technologia, która może zarówno pomagać ludziom, jak i stać się dla nich zagrożeniem. Co wspólnego mają ze sobą te wszystkie elementy? Przyznaję, że Klaudiusz Szymańczak postawił przede mną niełatwą do przewidzenia układankę. Zastanawiałam się, jak połączy te wątki i czy uda mu się stworzyć z nich spójną całość. Po lekturze mogę powiedzieć, że ten pomysł naprawdę mi  się spodobał.

ᴢ ᴄʏᴋʟᴜ ʜᴀʟɪɴᴀ ᴘʀᴢᴇᴄᴢʏᴛᴀᴌᴀ ɪ ʙᴀʀᴅᴢᴏ ᴘᴏʟᴇᴄᴀ:

𝗞𝗹𝗮𝘂𝗱𝗶𝘂𝘀𝘇 𝗦𝘇𝘆𝗺𝗮ń𝗰𝘇𝗮𝗸 – Ś𝘄𝗶ę𝘁𝗮 𝗸𝗿𝗮𝗱𝘇𝗶𝗲ż – 𝗽𝗿𝗲𝗺𝗶𝗲𝗿𝗮 𝟮𝟵 𝘄𝗿𝘇𝗲ś𝗻𝗶𝗮 𝟮𝟬𝟮𝟲 𝗿. – 𝗪𝘆𝗱𝗮𝘄𝗻𝗶𝗰𝘁𝘄𝗼 𝗛𝗮𝗿𝗱𝗲

ᴛʏᴛᴜᴌ ʀᴇᴄᴇɴᴢᴊɪ: 𝗡𝗮 𝘀𝘁𝘆𝗸𝘂 𝘄𝗶𝗮𝗿𝘆, 𝗻𝗮𝘂𝗸𝗶 𝗶 𝗸𝗿𝘆𝗺𝗶𝗻𝗮𝗹𝗻𝗲𝗷 𝘇𝗮𝗴𝗮𝗱𝗸𝗶

_________________________________________________

 

W klasztorze na Świętym Krzyżu dochodzi do zuchwałej kradzieży cząstek Drzewa Krzyża Świętego. Autor świetnie oddał atmosferę tego miejsca. Tajemniczość dawnego klasztoru i surowy klimat Gór Świętokrzyskich nadają kradzieży relikwii nieco mrocznego charakteru. Sprawę prowadzi komisarz Mieczkowski, który musi zmierzyć się nie tylko z brakiem bezpośrednich śladów, ale też z presją towarzyszącą śledztwu. Równolegle w Warszawie doktor Kenta Suzuki, japoński naukowiec, przygotowuje się do komercjalizacji swojego wynalazku łączącego sztuczną inteligencję z ludzkim mózgiem. Jego odkrycie może otworzyć przed medycyną zupełnie nowe możliwości, ale w niewłaściwych rękach przynieść poważne konsekwencje. Do tego dochodzi sekta innowierców, stanowiąca kolejny element tej niełatwej do rozwikłania zagadki.

 

Na pierwszy rzut oka te światy niewiele łączy, a jednak autor znalazł między nimi wspólny mianownik. Lubię, kiedy fabuła nie podąża najprostszą drogą, a poszczególne elementy stopniowo układają się w większą całość. Tutaj nie miałam poczucia przypadkowego zestawienia tematów. Klaudiusz Szymańczak sprawnie połączył kryminalną zagadkę z nowoczesną technologią oraz motywami religijnymi i historycznymi.

 

Największą przyjemność sprawiła mi dynamiczna narracja. Akcja toczyła się sprawnie, a krótkie rozdziały zachęcały do dalszej lektury. Mozolna praca komisarza Mieczkowskiego, poszukiwanie śladów i próby rozwikłania zagadki kradzieży dobrze kontrastowały z wyścigiem z czasem wokół nowoczesnej technologii. Autor potrafił utrzymać tempo wydarzeń, nie pozwalając, by wątek kryminalny zginął wśród pozostałych elementów fabuły.

 

Szczególnie spodobały mi się dialogi. Napisane z humorem i polotem, miały w sobie naturalność, której tak często szukam w powieściach. Nie musiałam przebijać się przez sztuczne rozmowy ani wymuszone dowcipy. Tutaj humor wynikał z sytuacji i charakterów bohaterów, dzięki czemu czytało mi się tę książkę z prawdziwą przyjemnością. Nawet człowiek w zakonnej szacie nie okazał się sztywniakiem, co również bardzo mi się spodobało.

 

Zaciekawił mnie temat wynalazku doktora Suzuki. Rozwój sztucznej inteligencji i możliwość połączenia jej z ludzkim mózgiem brzmią jak wizja przyszłości, ale przecież już dziś coraz częściej zastanawiamy się nad granicami technologii. Kenta ma poważne dylematy moralne. Rozważa, czy sprzedając swój patent, rzeczywiście pomoże ludziom zmagającym się z chorobami neurologicznymi, czy może przyczyni się do czegoś, co stanie się zagrożeniem dla całej ludzkości. Jego odkrycie zamiast służyć medycynie może trafić w ręce ludzi, którzy wykorzystają je do zupełnie innych celów, choćby w przemyśle zbrojeniowym.

 

I właśnie ten aspekt wydał mi się szczególnie interesujący. Czy człowiek, który potrafi tworzyć tak zaawansowane technologie, zawsze umie przewidzieć konsekwencje własnych odkryć? Dlaczego zamiast wykorzystywać rozum, by pomagać innym, tak często używa go do niszczenia? Przecież człowieka można zabić zwykłym kamieniem. Nie potrzeba do tego drogiej broni ani skomplikowanych wynalazków. Obawiam się, że w dobie coraz większego znaczenia sztucznej inteligencji pytania postawione przez autora mogą stać się jeszcze bardziej aktualne. AI jest przydatnym narzędziem, ale w rękach nieodpowiednich ludzi może zmienić się w niebezpieczną broń.

 

Zastanawiałam się również, czy opory naukowca okażą się silniejsze niż kwota, jaką mu zaoferowano, i czy jego wynalazek trafi do medyków, czy może do chińskiej firmy zbrojeniowej. Kenta musi dokonać wyboru, w którym stawką jest coś więcej niż własna kariera czy finansowe korzyści. Autor zwraca też uwagę na walkę o rząd dusz i mechanizmy zdobywania władzy nad innymi. Niezadowolenie społeczne, obietnice poprawy życia i umiejętne kierowanie ludzką uwagą mogą stać się narzędziami w rękach tych, którzy potrafią wykorzystać słabości innych. Ten wątek dał mi do myślenia, bo pokazuje, jak łatwo człowiek może stać się częścią większej gry, nawet jeśli początkowo wydaje mu się, że sam podejmuje decyzje.

 

Mam jednak pewien niedosyt. Wynalazek japońskiego doktora był tak ciekawym pomysłem, że moim zdaniem mógłby stać się tematem osobnej powieści. Mnogość bohaterów i pozostałych wątków nieco przyćmiła ten aspekt, a szkoda, bo właśnie on szczególnie mnie zainteresował. Chętnie przeczytałabym więcej o samym odkryciu, jego możliwościach i zagrożeniach. Nie jest to dla mnie poważny zarzut, ale raczej poczucie, że autor miał do dyspozycji temat, który można było szerzej rozwinąć.

 

Nie mogę pominąć kracji bohaterów, bo również tutaj Klaudiusz Szymańczak nie poszedł na łatwiznę. Policjanci nie zostali przedstawieni jako nieomylni herosi, którzy zawsze wiedzą, co robić i bezbłędnie rozwiązują każdą zagadkę. To ludzie z własnymi problemami, słabościami i codziennymi troskami. Podobało mi się, że postacie nie zostały zbudowane na zasadzie skrajności. Nie są ani idealne, ani jednoznacznie złe. Mają swoje zalety, popełniają błędy, potrafią rozbawić, a czasem zaskoczyć. Dzięki temu wydają mi się bardziej wiarygodne.

 

Przyznaję, że przed lekturą obawiałam się wątku kościelnego. Ostatnio autorzy chętnie wplatają motywy religijne do fabuły swoich powieści, ale nie zawsze robią to w sposób, który mi odpowiada. Czasami mam wrażenie, że przedstawienie Kościoła staje się jedynie pretekstem do krytyki, a bohaterowie od początku zostają przypisani do określonych ról. Jedni mają być bez skazy, inni zaś służyć wyłącznie ośmieszaniu i udowadnianiu z góry przyjętych racji. Tym razem spotkało mnie miłe zaskoczenie.

 

Klaudiusz Szymańczak zachował dobry balans i pokazał duchownych z ich wadami i zaletami. Zakonnicy nie są tu rozmodlonymi świętoszkami, którzy nie mają pojęcia o zwyczajnym życiu. To ludzie z krwi i kości, mający swoje słabości, poczucie humoru i pewnie niejedno za uszami. Nie zostali stworzeni wyłącznie po to, by ich krytykować lub ośmieszać. Takie podejście bardzo mi odpowiadało.

 

Co ważne, autor z szacunkiem podchodzi również do samej wiary. Nie wszyscy bohaterowie są osobami wierzącymi, a mimo to nie wypowiadają się o katolikach z drwiną i pogardą. Nie próbuje nikogo obrażać ani narzucać mi własnych przekonań. Pokazuje różne postawy, pozostawiając miejsce na odmienne spojrzenie na świat. Dla mnie ma to duże znaczenie, ponieważ nie przeszkadza mi, że duchowny w powieści ma wady. Wiara nie odbiera człowiekowi ludzkiej natury. Ważne jest jednak, by nie sprowadzać go do karykatury i nie wykorzystywać jego postaci do łatwego osądzania całej wspólnoty. Cieszę się, że tym razem moje obawy się nie potwierdziły.

 

Ś𝑤𝑖ę𝑡𝑎 𝑘𝑟𝑎𝑑𝑧𝑖𝑒ż była dla mnie interesującą przygodą z twórczością Klaudiusza Szymańczaka. Podobały mi się dynamiczna akcja i dialogi, przy których nieraz się uśmiechałam. Zaintrygował mnie pomysł na wynalazek doktora Suzuki i chętnie przeczytałabym więcej o jego możliwościach oraz zagrożeniach, jakie ze sobą niesie. Choć nie wszystkie wątki zainteresowały mnie w równym stopniu, całość oceniam pozytywnie. To lektura, która dostarczyła mi rozrywki, ale też skłoniła do kilku refleksji. Cieszę się, że dałam jej szansę, i myślę, że jeśli w przyszłości trafi w moje ręce kolejna powieść tego autora, chętnie po nią sięgnę.

_________________________________

Dziś już z Wami się żegnam, życząc dobrego popołudnia i spokojnego wieczoru.

ʜᴀʟɪɴᴀ

__________________________________

Współpraca barterowa / Wydawnictwo Harde

Klaudiusz Szymańczak

__________________________________

Autor: Klaudiusz Szymańczak
Wydawnictwo: Harde

Ilość stron: 320
Gatunek: kryminał /akcja

Data premiery: 29  września  2026
Moja ocena: 08 /10


 


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

ZAPOWIEDZI, NOWOŚCI, PREMIERY

Zabij, albo zostań zabity

ZAPOWIEDŹ RECENZJI