NIE KAŻDE ZIARNO WYDAJE DOBRE OWOCE

 

Ś𝘳𝘰𝘥𝘢  𝟤𝟪-𝟣𝟢-𝟤𝟢𝟤𝟨

*ℝ𝔼ℂ𝔼ℕℤ𝕁𝔸*

___________

𝑇𝑜, 𝑐𝑜 𝑧𝑎𝑠𝑖𝑎𝑛𝑒 Justyny Janik Videiry to znakomity debiut, który udowadnia, że można napisać kryminał nie tylko z intrygującą zagadką, ale też z ważnym przesłaniem. Autorka poruszyła trudne tematy, obok których nie da się przejść obojętnie, i pokazała, że krzywdy wyrządzone innym potrafią przynosić gorzkie owoce nawet po latach. Niektóre wydarzenia zmieniają życie człowieka, a ich skutki dotykają także tych, którzy nie byli winni temu, co się wydarzyło. To właśnie o tym opowiada ta powieść, przypominając, że od przeszłości nie zawsze można się odciąć.

ᴢ ᴄʏᴋʟᴜ ʜᴀʟɪɴᴀ ᴘʀᴢᴇᴄᴢʏᴛᴀᴌᴀ ɪ ʙᴀʀᴅᴢᴏ ᴘᴏʟᴇᴄᴀ:

𝗝𝘂𝘀𝘁𝘆𝗻𝗮 𝗝𝗮𝗻𝗶𝗮𝗸 𝗩𝗶𝗱𝗲𝗶𝗿𝗮 - 𝗧𝗼, 𝗰𝗼 𝘇𝗮𝘀𝗶𝗮𝗻𝗲 – 𝗽𝗿𝗲𝗺𝗶𝗲𝗿𝗮 𝟮𝟯 𝘄𝗿𝘇𝗲ś𝗻𝗶𝗮 𝟮𝟬𝟮𝟲 𝗿. – 𝗪𝘆𝗱𝗮𝘄𝗻𝗶𝗰𝘁𝘄𝗼 𝗙𝗹𝗼𝘄


ᴛʏᴛᴜᴌ ʀᴇᴄᴇɴᴢᴊɪ: 𝗡𝗶𝗲 𝗸𝗮ż𝗱𝗲 𝘇𝗶𝗮𝗿𝗻𝗼 𝘄𝘆𝗱𝗮𝗷𝗲 𝗱𝗼𝗯𝗿𝗲 𝗼𝘄𝗼𝗰𝗲

____________________________________________

 

Nawet nie wiem, od czego zacząć. 𝑇𝑜, 𝑐𝑜 𝑧𝑎𝑠𝑖𝑎𝑛𝑒 Justyny Janik Videiry tak mną wstrząsnęło i tak mocno mnie poruszyło, że po skończeniu lektury musiałam na chwilę się zatrzymać i poukładać sobie myśli. To bardzo dobry i przejmujący debiut, który pokazał mi, że za mroczną kryminalną zagadką może kryć się coś znacznie trudniejszego i bardziej bolesnego.

 

Wszystko zaczyna się od zaginięcia szesnastoletniej Kaliny, która pewnego wieczoru nie wraca do domu. Sprawą zajmuje się komisarz Jan Matejko, a zrozpaczona matka dziewczyny nie zamierza bezczynnie czekać na rozwój wydarzeń i sama rozpoczyna poszukiwania. Szybko okazuje się, że odpowiedzi trzeba szukać również w przeszłości, a to, co wydarzyło się kiedyś, wciąż ma wpływ na życie bohaterów. Kalina nie jest pierwszą zaginioną nastolatką. Poprzednie dziewczyny odnaleziono dopiero po śmierci. Czy tym razem będzie inaczej? Autorka bardzo mocno pokazała, jak wielkim dramatem dla rodziny jest zaginięcie najbliższej osoby, zwłaszcza dziecka. Niepewność i oczekiwanie na jakąkolwiek wiadomość stają się ciężarem, który trudno udźwignąć. Czułam to każdą komórką ciała, szczególnie że autorka drobiazgowo opisywała poszczególne sytuacje i robiła to pięknym językiem. Bardzo poruszyła mnie tragedia matki, która była przekonana, że wie o swojej córce wszystko, a tymczasem Kalina miała przed nią tajemnice. Być może właśnie one sprowadziły na nią kłopoty i sprawiły, że zwróciła na siebie uwagę psychopaty.

 

Śledczy mają świadomość, że nie mogą pozwolić sobie na błąd. Trzy nastolatki już nie żyją, a teraz zaginęły kolejne trzy, w tym Kalina. Matejko i jego ekipa wiedzą, że jeśli nie odnajdą dziewczyn na czas, mogą podzielić los poprzednich ofiar. Śledztwo nabiera tempa, ale wciąż brakuje najważniejszych odpowiedzi. Czas ucieka, a los zaginionych dziewczyn pozostaje niepewny. Presja rośnie z każdą godziną, a sprawca wciąż jest o krok przed policją. Zostawia tylko takie ślady, jakie chce, i doskonale wie, jak wyprowadzić śledczych w pole. Co gorsza, frustracja policjantów sprawia mu przyjemność. Chce, żeby czuli się winni, że nie potrafią go złapać. Autorka pokazuje również sytuację porwanych dziewczyn. Zosia, Weronika i Kalina są uwięzione w jednym pomieszczeniu, obserwowane przez kamerę i zupełnie niepewne swojego losu. Przerażone i zdezorientowane desperacko szukają sposobu na ucieczkę. Zdają sobie sprawę, że ich sytuacja jest dramatyczna, a czas nie działa na ich korzyść.

 

Kim jest człowiek, który za tym wszystkim stoi? Psychopatą, którego zaburzenia zaczęły się w dzieciństwie. Odrzucony i niekochany, najpierw krzywdził zwierzęta, a później przeniósł swoją przemoc na nastolatki. Kalina jest dla niego wyjątkową zdobyczą. Nie znalazła się tam przypadkowo. Sprawca ma własne zasady, starannie planuje kolejne kroki i potrafi skutecznie mylić tropy. Policja bierze pod uwagę różne możliwości, ale nie każda poszlaka prowadzi do celu. W toku śledztwa pojawiają się kolejne tropy, a każdy z nich rodzi nowe pytania i nie pozwala łatwo dotrzeć do prawdy. Śledczy mają mnóstwo tropów, lecz wciąż brakuje im tego najważniejszego. Czas ucieka, a każda kolejna godzina może przesądzić o losie dziewczyn.

 

Na domiar złego wokół sprawy robi się coraz większe zamieszanie. Media chcą sensacji, politycy zaczynają się interesować śledztwem, a opinia publiczna szuka winnych. Matejko i jego ekipa robią wszystko, co mogą, ale to nie wystarcza. W pewnym momencie staje się jasne, że komisarz może zostać kozłem ofiarnym całej sprawy. To on jest twarzą śledztwa i to na niego spadnie odpowiedzialność, jeśli coś pójdzie nie tak. Nie mniej trudne są przeżycia Julii, matki Kaliny. Kobieta coraz bardziej pogrąża się w rozpaczy i obwinia siebie za to, co spotkało córkę. Tęsknota, strach i nieprzespane noce sprawiają, że oddala się od męża i reszty rodziny. Rozumiałam jej ból, choć nie zawsze potrafiłam zaakceptować jej zachowanie, które momentami wydawało mi się bardzo nieodpowiedzialne.

 

Autorka ciekawie pokazała również prywatne życie policjantów. To przecież ludzie, którzy poza pracą mają swoje problemy, relacje i emocje. Jedynie wątek bliskiej relacji Karoliny i Grześka wydał mi się niepotrzebny, trochę wprowadzony na siłę. Miałam wrażenie, jakby autorka nagle postanowiła nadać tej historii lżejszy ton. Zupełnie niepotrzebnie, bo mnie interesowało przede wszystkim śledztwo i los zaginionych dziewczyn.

𝐶𝑧𝑎𝑠𝑒𝑚 𝑧ł𝑜 𝑛𝑖𝑒 𝑟𝑜𝑑𝑧𝑖 𝑠𝑖ę 𝑤 𝑢𝑘𝑟𝑦𝑐𝑖𝑢. 𝐶𝑧𝑎𝑠𝑒𝑚 𝑟𝑜ś𝑛𝑖𝑒 𝑛𝑎 𝑜𝑐𝑧𝑎𝑐ℎ 𝑤𝑠𝑧𝑦𝑠𝑡𝑘𝑖𝑐ℎ.

Ten cytat dobrze oddaje sens całej historii. Przeszłość, krzywda i milczenie potrafią mieć straszne konsekwencje. Autorka pokazuje, jak dziecięce relacje i przyjaźnie przerodziły się w okrutne zachowania, a jedno z dzieci zostało kozłem ofiarnym. To, czego doświadczyło w młodości, nie poszło w zapomnienie. Jako dorosły człowiek postanowił zemścić się na tych, którzy go skrzywdzili. Pojawia się pytanie, co by było, gdyby ktoś kiedyś zareagował, gdyby winni przyznali się do tego, co zrobili, gdyby ktoś nie odwrócił wzroku. Tych „gdyby” jest wiele, ale żadna odpowiedź nie zmieni tego, co się wydarzyło. Szczególnie poruszyły mnie pytania autorki o dzieci, które po cichu cierpią za zamkniętymi drzwiami, i o to, ile z nich zostaje samych ze swoim bólem. Czasem wystarczyłoby uważniej spojrzeć na drugiego człowieka, zapytać, wysłuchać i potraktować poważnie to, co próbuje nam powiedzieć. Krzywda i poczucie odrzucenia mogą odcisnąć piętno na całym życiu. Nie usprawiedliwiają jednak przemocy, którą ktoś później zadaje innym. Zemsta nie jest sprawiedliwością. Jest kolejną krzywdą.

 

Tytuł powieści nie jest przypadkowy. To, co zasiejemy, może kiełkować przez lata, a skutki dawnych wydarzeń dotykają nie tylko tych, którzy je spowodowali. Justyna Janik Videira poruszyła trudne tematy przemocy, traumy, obojętności i milczenia. Pokazała, jak wiele złego może się wydarzyć, gdy ktoś zostaje sam ze swoim cierpieniem, a ludzie, którzy mogliby pomóc, nie chcą albo nie potrafią dostrzec problemu. Podobało mi się również to, że Śląsk nie był jedynie tłem wydarzeń. Jego klimat dobrze współgrał z mroczną atmosferą powieści. Autorka stopniowo odsłaniała kolejne elementy historii, a ja chciałam wiedzieć, co doprowadziło do tak dramatycznych wydarzeń.

 

𝑇𝑜, 𝑐𝑜 𝑧𝑎𝑠𝑖𝑎𝑛𝑒 okazało się dla mnie czymś więcej niż kryminalną zagadką. To mocny thriller, który wywołał we mnie wiele emocji i skłonił do zastanowienia się nad tym, jak łatwo czasem odwracamy wzrok od cudzej krzywdy. Jestem pod dużym wrażeniem tego debiutu. Justyna Janik Videira zwróciła moją uwagę i chętnie sięgnę po jej kolejne książki.

_________________________________

Dziś już z Wami się żegnam, życząc dobrego popołudnia i spokojnego wieczoru.

ʜᴀʟɪɴᴀ

__________________________________

Współpraca barterowa / Wydawnictwo Flow

Justyna Janik Videira

__________________________________

Autor: Justyna Janik Videira
Wydawnictwo: Flow

Ilość stron: 400
Gatunek: kryminał / thriller  

Data premiery: 23  września  2026
Moja ocena: 10 /10



Komentarze

Popularne posty z tego bloga

ZAPOWIEDZI, NOWOŚCI, PREMIERY

Zabij, albo zostań zabity

ZAPOWIEDŹ RECENZJI