ZA NAZWISKIEM KRYŁA SIĘ KOBIETA

𝘗𝘪ą𝘵𝘦𝘬  𝟢𝟤-𝟣𝟢-𝟤𝟢𝟤𝟨

*ℝ𝔼ℂ𝔼ℕℤ𝕁𝔸*

Po 𝑀𝑒𝑧𝑎𝑙𝑖𝑎𝑛𝑠 R.A. Olka sięgnęłam z ciekawością, ale też z pewnym dystansem. Po 𝑁𝑖𝑒𝑚𝑟𝑧𝑒 wiedziałam już, że autor potrafi zainteresować mnie historią osadzoną w przeszłości, dlatego byłam ciekawa, co tym razem przygotował. Nie ukrywam jednak, że miałam pewne oczekiwania, bo po tamtej dylogii poprzeczka została postawiona całkiem wysoko. Tym razem autor przeniósł mnie na Żywiecczyznę i przybliżył historię Marii Krystyny Habsburg oraz Mano, romskiego skrzypka, którego księżniczka poznała na balu u Czartoryskich. Ich uczucie od początku nie miało łatwej drogi. Dzieliło ich pochodzenie, pozycja społeczna, rodzinne oczekiwania i cały świat, w którym żyli. A jednak coś ich do siebie ciągnęło. I właśnie to, co wydarzyło się między nimi, sprawiło, że z każdą kolejną stroną coraz bardziej chciałam wiedzieć, jak potoczą się ich losy. Czy 𝑀𝑒𝑧𝑎𝑙𝑖𝑎𝑛𝑠  sprostał moim oczekiwaniom? Zdecydowanie tak.

ᴢ ᴄʏᴋʟᴜ ʜᴀʟɪɴᴀ ᴘʀᴢᴇᴄᴢʏᴛᴀᴌᴀ ɪ ʙᴀʀᴅᴢᴏ ᴘᴏʟᴇᴄᴀ:

𝗥.𝗔. 𝗢𝗹𝗲𝗸 – 𝗠𝗲𝘇𝗮𝗹𝗶𝗮𝗻𝘀 – 𝗽𝗿𝗲𝗺𝗶𝗲𝗿𝗮 𝟮𝟵 𝗹𝗶𝗽𝗰𝗮 𝟮𝟬𝟮𝟲 𝗿. – 𝗪𝘆𝗱𝗮𝘄𝗻𝗶𝗰𝘁𝘄𝗼 𝗞𝘀𝗶ąż𝗻𝗶𝗰𝗮

ᴛʏᴛᴜᴌ ʀᴇᴄᴇɴᴢᴊɪ: 𝗭𝗮 𝗻𝗮𝘇𝘄𝗶𝘀𝗸𝗶𝗲𝗺 𝗸𝗿𝘆ł𝗮 𝘀𝗶ę 𝗸𝗼𝗯𝗶𝗲𝘁𝗮  

_______________________________________

Krystyna jako dziecko z obojętnością traktowała obdartą dzieciarnię. W końcu to ona, księżniczka, była najważniejsza. Wszystko zmieniło się dopiero wtedy, gdy mały, bezczelny Cygan wyciągnął rękę po jej cukierki, które kupiła sobie za kieszonkowe otrzymane od ojca. Chłopiec prosił ją o słodycze, choć jego wzrok mówił zupełnie coś innego. Wkrótce pojawiły się też inne dzieciaki. Krystyna wydała całe swoje kieszonkowe, oddała wszystkie cukierki i poczuła się szczęśliwa jak nigdy dotąd.

 

Wszyscy dookoła mówili o poczynaniach Hitlera i o możliwości wybuchu wojny. W towarzystwie temat ten pojawiał się tak często, że dla Krysi stał się czymś odległym, mglistą przepowiednią, która nigdy nie miała się spełnić. Zdążyła już przywyknąć do tych rozmów, tymczasem reszta jej rodziny doskonale zdawała sobie sprawę, że zagrożenie ze strony Niemiec było jak najbardziej realne.

 

Arystokracja z kraju i zagranicy nadal zjeżdżała się do Baszkowa, żeby świętować swoją wielkość, puszyć się bogactwem, celebrować status, a przede wszystkim utwierdzać się w przekonaniu, że jeszcze coś od nich zależy. Z pozoru niczego im nie brakowało, ale nie mogli powstrzymać tego, co nadchodziło. Doskonale zdawali sobie sprawę, że ich świat powoli znika, jednak woleli udawać, że jest inaczej.

Nadchodzi jednak rok 1939 i polskich chłopaków mobilizują do wojska. Polacy są pełni wiary i optymizmu, że to długo nie potrwa, bo przecież Hitler rzucił się z motyką na słońce. Posiedzą chłopcy chwilę w koszarach i zaraz będzie po wszystkim, bo przecież Anglia i Francja są za Polską. Polacy nie zamierzają dać się Niemcom jak Czesi, choć sami wcześniej przyłożyli rękę do zdobycia Zaolzia. Nikt jednak nie spodziewał się tego, co miało nadejść. Nasi chłopcy ruszyli na front, z którego wielu już nie wróciło. Pojawiająca się w powieści stara Cyganka ostrzegała bohaterów przed trupią czaszką, lecz nikt nie rozumiał, co kryje się za jej słowami. Z czasem okazało się, że nie były to słowa rzucone na wiatr. Kiedy Kundzia zobaczyła trupią czaszkę na czapce esesmana, poczuła, jak ogarnia ją strach. W jednej chwili przypomniała sobie słowa starej Cyganki i zrozumiała ich znaczenie. To, co wcześniej wydawało się tylko tajemniczą przepowiednią, nagle stało się przerażającą rzeczywistością.

Niemieccy żołdacy strącali tablice z polskim orłem, a w ich miejsce zawieszali flagi ze swastyką. Żywiec otrzymał nową nazwę Saybusch i został wcielony do Rzeszy. Polska tutaj zginęła. Autor pokazuje chaos, jaki zapanował po wybuchu wojny, brak odpowiedniej organizacji, niekompetencję dowodzących i ucieczkę Rydza - Śmigłego. Mimo tego Polacy walczyli jak drapieżniki, wierząc, że uda się jeszcze wypędzić Niemców. Wtedy jednak wkroczyli Sowieci. Walka na dwa fronty okazała się niemożliwa.

 

Niemcy tacy jak Vorel mogli teraz położyć swoje łapska na wszystkim, o czym wcześniej marzyli i czego zazdrościli księciu Habsburgowi. Krążyli niczym sępy, tylko czekając na okazję. Vorel, prymitywny gestapowiec, widział już siebie jako właściciela posiadłości i majątku książęcej pary. Inny esesman miał chrapkę na słynną kolekcję klejnotów księżnej Alicji, a przy okazji upatrzył sobie również Krystynę na żonę. Alicja tymczasem zaangażowała się w działalność polskiego podziemia, bo nie potrafiła darować Niemcom zniewagi i aresztowania jej męża. Zrobiłaby wszystko, żeby dopiec Niemcom. A oni krok po kroku wprowadzali tutaj swoje porządki. Wysiedlają Polaków, żeby na ich miejsce sprowadzić Niemców.

Właśnie w tym wojennym chaosie autor pokazał swoich bohaterów z zupełnie innej strony. Nie byli już dla mnie tylko przedstawicielami arystokratycznego świata, księżniczką i romskim muzykiem, których połączyło uczucie. Z czasem zaczęłam dostrzegać w nich ludzi z własnymi charakterami, słabościami, marzeniami i problemami. I właśnie dzięki temu ich losy zaczęły mnie naprawdę obchodzić.

 

Maria Krystyna nie była dziewczyną, która bez słowa zgadzała się na wszystko, co zaplanowali dla niej inni. Miała własne zdanie i chciała sama decydować o swoim życiu. Oczywiście nie zawsze rozumiałam jej decyzje i kilka razy miałam ochotę powiedzieć jej, żeby najpierw trochę pomyślała, zanim coś zrobi. Z drugiej strony trudno było mi ją oceniać. Żyła w świecie, w którym nazwisko, pochodzenie i rodzinne oczekiwania miały ogromne znaczenie.

 

Mano również szybko zdobył moją sympatię. Podobało mi się, że autor nie zrobił z niego jedynie zakochanego w księżniczce chłopaka. Był muzykiem, miał własny świat i swoje marzenia, a skrzypce stanowiły ważną część jego życia. Muzyka była dla niego czymś więcej niż pracą. Była częścią tego, kim był. Ich uczucie od początku nie miało łatwej drogi. Dzieliło ich właściwie wszystko, co w tamtych czasach miało znaczenie: pochodzenie, pozycja społeczna i oczekiwania rodziny. A jednak coś ich do siebie ciągnęło i właśnie dlatego chciałam wiedzieć, jak potoczy się ich historia.

 

Jeszcze bardziej zainteresowało mnie to, co wydarzyło się później, kiedy wojna coraz mocniej zaczęła wpływać na życie bohaterów. Wcześniejsze problemy zeszły na dalszy plan. Nie liczyło się już tylko to, kto z kim powinien być i czego oczekuje rodzina. Pojawiły się znacznie trudniejsze pytania. Komu można ufać? Co zrobić, kiedy trzeba wybierać między własnym bezpieczeństwem a tym, w co się wierzy? Jak ochronić bliskich, kiedy samemu nie ma się żadnej pewności, co przyniesie kolejny dzień?

 

Czytając tę książkę, kilka razy zastanawiałam się, co sama zrobiłabym na miejscu bohaterów i nie zawsze potrafiłam znaleźć odpowiedź. Łatwo oceniać czyjeś decyzje z perspektywy czasu, kiedy znamy ich konsekwencje. Znacznie trudniej wyobrazić sobie siebie w sytuacji, w której każdy wybór może mieć poważne skutki. Dużo myślałam również o kwestii volkslisty. To był jeden z tych tematów, przy których trudno było mi jednoznacznie ocenić postępowanie bohaterów. Z jednej strony własne przekonania i poczucie tego, co jest słuszne, z drugiej życie i bezpieczeństwo rodziny. Nie zazdroszczę nikomu, kto musiał dokonywać takich wyborów.

 

Bardzo podobało mi się to, że autor nie skupił się wyłącznie na rodzinie Habsburgów. Pokazał zwyczajnych mieszkańców Żywiecczyzny i ich życie w czasie wojny. Dzięki temu mogłam zobaczyć nie tylko życie książęcej rodziny, ale też codzienność ludzi, których wojna postawiła przed trudnymi wyborami. Nie każdy miał wpływ na to, co działo się wokół niego, ale każdy musiał jakoś sobie z tym poradzić.

 

Ciekawy wydał mi się również motyw skrzypiec. Początkowo kojarzyły mi się przede wszystkim z Mano i jego muzyką, ale z czasem zaczęłam dostrzegać w nich coś więcej. Towarzyszyły mu w chwilach, kiedy niewiele było już takie jak wcześniej. Dla mnie stały się symbolem jego świata, wspomnień i tego, czego nie chciał utracić mimo wojny i wszystkich zmian, jakie ze sobą przyniosła.

 

𝑀𝑒𝑧𝑎𝑙𝑖𝑎𝑛𝑠 to powieść historyczna, ale autor nie zasypał mnie datami i faktami. Prawdziwe postacie i wydarzenia połączył z fikcją, skupiając się przede wszystkim na ludziach i ich losach. Lubię takie podejście, bo przy okazji mogę dowiedzieć się czegoś o miejscach i osobach, o których wcześniej wiedziałam niewiele. Dodatkowym smaczkiem było dla mnie pojawienie się na krótką chwilę Hansa i Matyldy. Niby niewielki epizod, a od razu zwróciłam na niego uwagę.

 

Co Polska ciągle robi źle, pyta autor. Wciąż na nowo gasną nadzieje na polityczne odrodzenie, zgodę, przyjaźń z sąsiadami i pokojowe współistnienie narodów. Czy to my, polscy obywatele, nie sprostaliśmy odpowiedzialności, która na nas spoczywała? Czy nie potrafiliśmy zrobić tego, co było konieczne, by obronić to, co dla nas ważne? Te pytania nie dawały mi spokoju podczas lektury. Zaczęłam zastanawiać się, ile razy sami powtarzamy te same błędy i jak trudno jest wyciągnąć z historii prawdziwą lekcję. To jeden z tych fragmentów, przy których zatrzymałam się na chwilę, zamiast po prostu przewrócić stronę.

R.A. Olek po raz kolejny pokazał mi, że potrafi zainteresować mnie historią osadzoną w konkretnym miejscu i czasie. Tym razem dostałam miłość, rodzinne zależności, wojnę, trudne decyzje, trochę sensacji, a nawet odrobinę magii. Autor połączył to wszystko w historię, którą czytało mi się z niekłamaną przyjemnością. Nie ze wszystkimi decyzjami bohaterów się zgadzałam, ale ich losy naprawdę mnie obchodziły i nieraz zastanawiałam się, jak sama zachowałabym się na ich miejscu. Cieszę się, że to jeszcze nie koniec, bo po pierwszym tomie mam ochotę sprawdzić, co wydarzy się dalej i jak potoczą się ich losy.

 

𝑀𝑒𝑧𝑎𝑙𝑖𝑎𝑛𝑠 jest pierwszym tomem cyklu 𝑂𝑠𝑡𝑎𝑡𝑛𝑖𝑎 𝑘𝑠𝑖ęż𝑛𝑎. Po 𝑁𝑖𝑒𝑚𝑟𝑧𝑒  miałam swoje oczekiwania i byłam ciekawa, czy R.A. Olek ponownie przekona mnie do swojej historycznej opowieści. Tym razem dostałam zupełnie inną historię, ale znów znalazłam w niej bohaterów, których losy zaczęły mnie obchodzić. Maria Krystyna, Mano i pozostali nie są mi już obojętni, dlatego jestem ciekawa, co wydarzy się w ich życiu dalej. Na kolejny tom z pewnością będę chciała sięgnąć.

_________________________________

Dziś już z Wami się żegnam, życząc dobrego popołudnia i spokojnego wieczoru.

ʜᴀʟɪɴᴀ

__________________________________

Współpraca barterowa / Wydawnictwo Książnica

R.A. Olek

__________________________________

Autor: R.A. Olek
Wydawnictwo: Książnica

Ilość stron: 304
Gatunek: powieść historyczna

Data premiery: 29  lipca  2026
Moja ocena: 09 /10




Komentarze

Popularne posty z tego bloga

ZAPOWIEDZI, NOWOŚCI, PREMIERY

ZAPOWIEDŹ RECENZJI

Zabij, albo zostań zabity