TO, CZEGO NIE WIDAĆ NA ZDJĘCIU
𝘗𝘪ą𝘵𝘦𝘬 𝟢𝟨-𝟣𝟣-𝟤𝟢𝟤𝟨
*ℝ𝔼ℂ𝔼ℕℤ𝕁𝔸
*
___________
Fotografia potrafi zatrzymać chwilę, ale czy zawsze
pokazuje prawdę o ludziach i ich życiu? Za uśmiechem może kryć się smutek, a za
pozornie zwyczajnym kadrem historia, o której nikt nie ma pojęcia. Fotografia
to coś więcej niż samo naciśnięcie spustu migawki. Pozwala zachować momenty,
czarować rzeczywistość, a nawet trochę ją oszukiwać. Gotowe zdjęcie można
interpretować na setki sposobów, dostrzec brzydotę lub nawet w tragedii
zobaczyć coś wzniosłego. To tylko migawki z życia, ulotne chwile, drobne gesty,
na które zazwyczaj nie zwracamy uwagi, a to właśnie one składają się na to, kim
jesteśmy i jakie emocje zabieramy ze sobą w dalszą drogę. Właśnie dlatego tytuł
𝐼𝑑𝑒𝑎𝑙𝑛𝑦 𝑘𝑎𝑑𝑟 Katarzyny
Grochowskiej tak mnie zaintrygował. Byłam ciekawa, co się za nim kryje. Jaka
tajemnica.
ᴢ ᴄʏᴋʟᴜ ʜᴀʟɪɴᴀ ᴘʀᴢᴇᴄᴢʏᴛᴀᴌᴀ ɪ ʙᴀʀᴅᴢᴏ
ᴘᴏʟᴇᴄᴀ:
𝗞𝗮𝘁𝗮𝗿𝘇𝘆𝗻𝗮
𝗚𝗿𝗼𝗰𝗵𝗼𝘄𝘀𝗸𝗮
– 𝗜𝗱𝗲𝗮𝗹𝗻𝘆 𝗸𝗮𝗱𝗿
– 𝗽𝗿𝗲𝗺𝗶𝗲𝗿𝗮 𝟮𝟮
𝘄𝗿𝘇𝗲ś𝗻𝗶𝗮 𝟮𝟬𝟮𝟲
𝗿. – 𝗪𝘆𝗱𝗮𝘄𝗻𝗶𝗰𝘁𝘄𝗼
𝗦𝘇𝗮𝗿𝗮 𝗚𝗼𝗱𝘇𝗶𝗻𝗮
ᴛʏᴛᴜᴌ ʀᴇᴄᴇɴᴢᴊɪ: 𝗧𝗼, 𝗰𝘇𝗲𝗴𝗼 𝗻𝗶𝗲 𝘄𝗶𝗱𝗮ć 𝗻𝗮 𝘇𝗱𝗷ę𝗰𝗶𝘂
_______________________________________
Ż𝑎ł𝑜𝑏𝑎 𝑡𝑜 𝑛𝑎𝑗𝑏𝑎𝑟𝑑𝑧𝑖𝑒𝑗 𝑠𝑎𝑚𝑜𝑡𝑛𝑎 𝑑𝑟𝑜𝑔𝑎, 𝑛𝑎 𝑘𝑡ó𝑟𝑒𝑗 𝑚𝑜ż𝑒 𝑠𝑖ę 𝑧𝑛𝑎𝑙𝑒źć 𝑐𝑧ł𝑜𝑤𝑖𝑒𝑘, 𝑏𝑒𝑧 𝑤𝑧𝑔𝑙ę𝑑𝑢 𝑛𝑎 𝑡𝑜, 𝑖𝑙𝑢 𝑑𝑜𝑏𝑟𝑦𝑐ℎ 𝑙𝑢𝑑𝑧𝑖 𝑔𝑜 𝑜𝑡𝑎𝑐𝑧𝑎. 𝑇𝑜 𝑛𝑖𝑒 𝑑𝑟𝑎𝑚𝑎𝑡𝑦𝑐𝑧𝑛𝑒 𝑠𝑐𝑒𝑛𝑦 𝑛𝑎 𝑐𝑚𝑒𝑛𝑡𝑎𝑟𝑧𝑢, 𝑙𝑒𝑐𝑧 𝑐𝑖𝑠𝑧𝑎, 𝑝𝑢𝑠𝑡𝑘𝑎, 𝑡𝑢ł𝑎𝑐𝑧𝑘𝑎, 𝑝𝑜 𝑐𝑖𝑒𝑚𝑘𝑢, 𝑏𝑒𝑧 𝑑𝑟𝑜𝑔𝑜𝑤𝑠𝑘𝑎𝑧ó𝑤, 𝑝𝑟𝑧𝑒𝑧 𝑙𝑎𝑏𝑖𝑟𝑦𝑛𝑡 𝑑𝑛𝑖, 𝑤 𝑐𝑜𝑑𝑧𝑖𝑒𝑛𝑛𝑜ś𝑐𝑖, 𝑤 𝑘𝑡ó𝑟𝑒𝑗 𝑤𝑠𝑧𝑦𝑠𝑡𝑘𝑜 𝑤𝑦𝑔𝑙ą𝑑𝑎 𝑛𝑖𝑒𝑚𝑎𝑙 𝑡𝑎𝑘 𝑠𝑎𝑚𝑜 𝑗𝑎𝑘 𝑤𝑐𝑧𝑒ś𝑛𝑖𝑒𝑗, 𝑎 𝑗𝑒𝑑𝑛𝑎𝑘 𝑘𝑎ż𝑑𝑦 𝑛𝑎𝑗𝑑𝑟𝑜𝑏𝑛𝑖𝑒𝑗𝑠𝑧𝑦 𝑝𝑟𝑧𝑒𝑑𝑚𝑖𝑜𝑡 𝑝𝑟𝑧𝑦𝑝𝑜𝑚𝑖𝑛𝑎, ż𝑒 𝑏𝑦ł 𝑘𝑡𝑜ś, 𝑘𝑡𝑜 𝑡𝑢 𝑏𝑦ł, 𝑗𝑢ż 𝑛𝑖𝑒 𝑤𝑟ó𝑐𝑖. 𝑂 𝑖𝑙𝑒 ł𝑎𝑡𝑤𝑖𝑒𝑗 𝑗𝑒𝑠𝑡 𝑧𝑎𝑎𝑘𝑐𝑒𝑝𝑡𝑜𝑤𝑎ć 𝑐𝑧𝑦𝑗ąś 𝑜𝑏𝑒𝑐𝑛𝑜ść 𝑛𝑖ż 𝑗𝑒𝑗 𝑏𝑟𝑎𝑘.
𝐼𝑑𝑒𝑎𝑙𝑛𝑦 𝑘𝑎𝑑𝑟 zaczyna się dość niepozornie, ale w
miarę rozwoju akcji ta historia poruszała mnie coraz bardziej. Wdowiec, samotny
ojciec, który po śmierci ukochanej żony nie potrafi wrócić do równowagi, a w
tle mnóstwo tajemnic. I to nie jedna, a kilka.
Paweł, popychany żalem i
niezrozumieniem, próbował prowadzić własne śledztwo w sprawie wypadku, który na
zawsze zabrał mu ukochaną żonę. Wciąż nie znał odpowiedzi na pytanie, dokąd
wtedy jechała, skoro był przekonany, że do pracy. Od śmierci Róży sam dźwigał
na barkach nie tylko utrzymanie domu, ale też wychowanie małoletnich dzieci.
Pogrążony w żałobie, a później pochłonięty pracą, nie zauważył, że jego córka z
dziecka stała się nastolatką. Kiedyś buzia Zoi się nie zamykała, a teraz?
Odpowiada ojcu zdawkowo, mechanicznie. Paweł nie wie, kiedy właściwie to się
stało. Kiedy pogubił te chwile, małe, ulotne momenty, których nie da się
uchwycić nawet na zdjęciach?
Kontynuował dotąd projekt
rozpoczęty jeszcze za życia Róży. Robił sesje zdjęciowe ludziom, którzy za
chwilę mieli żegnać się z życiem. Czasem następowało to tak szybko, że nawet
nie zdążył obrobić zdjęć. Historie cudzych nieszczęść przygnębiały go jeszcze
bardziej. Dlatego postanowił z tym skończyć, zamknąć zakład i pójść do pracy na
etacie. Pomysł ojca najbardziej ucieszył Zoję, bo nie znosiła tego wiecznego
poświęcania się ojca i jego ponurego nastroju, gdy wracał do domu po sesji z
kimś, kto jedną nogą był już po tamtej stronie. Paweł nie miał też pojęcia, jak
bardzo jego córka jest samotna w szkole, choć jej „koleżanki” nie miały nic
przeciwko temu, by ściągać od niej zadania i korzystać z jej pomocy na
sprawdzianach. Aż do chwili, gdy w szkole pojawiła się nowa dziewczyna, która
od razu stanęła po stronie Zoi. Dziewczyna bardzo potrzebowała akceptacji, więc
łatwo uwierzyła w jej dobre intencje. Jeszcze nie wiedziała, że to tylko perfidna
gra ze strony nowej koleżanki. Kiedy wpadła w tarapaty, z pomocą przyszła jej
Liwia, która nie oceniała, lecz zapewniała wsparcie.
Gdy Paweł był już pewien, że
chce na dobre pożegnać się ze swoim zajęciem, otrzymał najbardziej osobliwe
zlecenie. Z jednej strony go to dziwiło, a z drugiej był przyzwyczajony do
tego, że ludzie, którzy zbliżali się do kresu swoich dni, nie zawsze
zachowywali się racjonalnie. Dał się wciągnąć w coś, z czego nie będzie już
odwrotu. Kim jest Kinga? Czy to tylko chora kobieta, która pragnie uwiecznienia
na zdjęciach, zanim umrze? A może ma zupełnie inny cel, wynajmując Pawła do
zrobienia jej zdjęć? Paweł czuł, że Kinga wprowadziła w jego życie dziwny chaos,
a on miał już dość dźwigania cudzego bólu, który go zatruwał. Nie wiedział też,
że to zlecenie będzie go ścigać jeszcze bardzo długo.
Paweł próbował również dać
sobie szansę z Liwią, pracownicą marketu, w którym robił zakupy. Mężczyzna nie
miał pojęcia, że Liwia nie pojawiła się w jego życiu przypadkiem. Kobieta mu
się podobała, ale miał wrażenie, że w jakiś sposób zdradza żonę. Chęć bycia na
nowo szczęśliwym była jednak silniejsza od wyrzutów sumienia. Nagle w jego
życiu zaczęło dochodzić do dziwnych zdarzeń, a brat sugerował, że musiał komuś
nadepnąć na odcisk i teraz ten ktoś się mści. To, co tak skrupulatnie tkał z
własnych pragnień i nadziei, kruszyło się na oczach Pawła. Coraz bardziej miał
poczucie, że życie wymyka mu się spod kontroli w sposób, którego zupełnie nie
rozumiał.
Katarzyna Grochowska
stworzyła historię, w której sporo się dzieje, a obok głównego wątku pojawiają
się również problemy rodzinne, samotne rodzicielstwo, trudności dorastającej
młodzieży i relacje, które nie zawsze są takie, jakimi wydają się na pierwszy rzut
oka. Autorka pokazuje, że czasem, chcąc chronić bliskich przed zmartwieniami,
przemilczamy to, co naprawdę nas boli. Nie zawsze zdajemy sobie też sprawę, z
czym mierzą się osoby z naszego otoczenia. Życie to sztuka wyborów. Każdego
dnia podejmujemy dziesiątki decyzji, począwszy od tych drobnych, jak to, co
założymy na siebie rano, aż po takie, które kształtują całe lata. To właśnie
nasze wybory wyznaczają drogę, którą podążamy, i decydują o tym, dokąd nas ona
zaprowadzi.
Książki Kasi Grochowskiej
cenię za to, że w swoich historiach porusza problemy, z którymi można spotkać
się w codziennym życiu. Nie są to dla mnie wyłącznie opowieści o wymyślonych
bohaterach, ale historie, przy których można się zatrzymać i pomyśleć o
własnych relacjach, decyzjach czy o tym, jak łatwo oceniamy innych, nie znając
całej prawdy. 𝐼𝑑𝑒𝑎𝑙𝑛𝑦 𝑘𝑎𝑑𝑟 jest kolejną powieścią autorki, która
dostarczyła mi sporo emocji i czytelniczej ciekawości. Tytuł nabiera
szczególnego znaczenia, kiedy spojrzymy na niego przez pryzmat losów bohaterów.
Fotografia zatrzymuje tylko wybrany moment, ale przecież nie pokazuje
wszystkiego, co kryje się poza kadrem. Podobnie jest z ludźmi. Często nie
wiemy, z czym się mierzą, co przeżywają i jakie historie noszą w sobie. Dopiero
kiedy poznamy ich bliżej, niektóre zachowania stają się dla nas bardziej
zrozumiałe.
Podobało mi się połączenie
powieści obyczajowej z tajemnicą. Lubię, kiedy poznając losy bohaterów, mogę
jednocześnie zastanawiać się nad tym, co wydarzyło się w przeszłości i dlaczego
niektóre sprawy przez lata pozostawały niewyjaśnione. Tutaj autorka stopniowo
odsłania kolejne elementy układanki, nie podając wszystkiego na tacy. Dzięki
temu z zainteresowaniem śledziłam rozwój wydarzeń i próbowałam domyślić się, co
jeszcze kryje się za postępowaniem bohaterów. Nie zabrakło też emocji, a losy
Pawła pokazały mi, jak trudno pogodzić się ze stratą i jak wiele odwagi
potrzeba, by mimo bolesnych doświadczeń spróbować ułożyć sobie życie na nowo.
Katarzyna Grochowska po raz
kolejny pokazała mi, że potrafi pisać o życiu, ludzkich emocjach i trudnych
doświadczeniach w sposób, który do mnie trafia. W 𝐼𝑑𝑒𝑎𝑙𝑛𝑦𝑚 𝑘𝑎𝑑𝑟𝑧𝑒
znalazłam opowieść o
stracie, żałobie, rodzinnych relacjach, ale też o tym, że nawet po bardzo
bolesnych przeżyciach można jeszcze odnaleźć swoje miejsce i otworzyć się na
drugiego człowieka. Paweł przekonał mnie, że choć życie po stracie bliskiej
osoby nigdy nie wygląda już tak samo, nie oznacza to, że musi być pozbawione
szczęścia. Czasem trzeba po prostu nauczyć się żyć na nowo, z całym bagażem
wspomnień i emocji, które temu towarzyszą.
_________________________________
Dziś już z Wami się żegnam,
życząc dobrego popołudnia i spokojnego wieczoru.
ʜᴀʟɪɴᴀ
__________________________________
Katarzyna Grochowska
__________________________________
Autor: Katarzyna Grochowska
Wydawnictwo: Szara Godzina
Ilość stron: 344
Gatunek: obyczajowa/ romans
Data premiery: 22 września
2026
Moja ocena: 09
/10

Komentarze
Prześlij komentarz