DWANAŚCIE MIESIĘCY
𝘚𝘰𝘣𝘰𝘵𝘢 𝟤𝟩-𝟣𝟤-𝟤𝟢𝟤𝟧
*ℝ𝔼ℂ𝔼ℕℤ𝕁𝔸 *
________________
Dzień
dobry, witam Was ponownie bardzo serdecznie.
Zdążyłam
już dobrze poznać twórczość Magdy Knedler i za każdym razem zachwyca mnie
sposób, w jaki potrafi snuć swoje opowieści. Autorka, znana z tworzenia
poruszających i pełnych emocji historii, po raz kolejny udowodniła, że potrafi
mnie zaskoczyć. 𝑇𝑎𝑚, 𝑔𝑑𝑧𝑖𝑒
𝑗𝑒𝑠𝑡 𝑚𝑖𝑒𝑗𝑠𝑐𝑒
𝑝𝑟𝑧𝑦 𝑠𝑡𝑜𝑙𝑒
to powieść inna niż wszystkie, które dotąd czytałam u tej autorki. Tym razem
Magda Knedler sięga po temat świąteczny, ale przedstawia go w zupełnie
odmiennej konwencji niż typowe książki o Bożym Narodzeniu. Motyw wigilijnego
dnia przewija się przez całą opowieść, nabierając głębszego, refleksyjnego
wymiaru. To moment odrodzenia, pogodzenia się z innymi albo ze sobą, a wsparcie
i przyjaźń bohaterów sprawiają, że ich historie poruszają i inspirują.
Chciałabym, by każdy mógł zaznać w swoim życiu takiej przyjaźni i wsparcia, jak
bohaterowie powieści.
ᴢ ᴄʏᴋʟᴜ ʜᴀʟɪɴᴀ ᴘʀᴢᴇᴄᴢʏᴛᴀᴌᴀ ɪ ʙᴀʀᴅᴢᴏ ᴘᴏʟᴇᴄᴀ:
𝗠𝗮𝗴𝗱𝗮
𝗞𝗻𝗲𝗱𝗹𝗲𝗿 – 𝗧𝗮𝗺,
𝗴𝗱𝘇𝗶𝗲 𝗷𝗲𝘀𝘁
𝗺𝗶𝗲𝗷𝘀𝗰𝗲 𝗽𝗿𝘇𝘆
𝘀𝘁𝗼𝗹𝗲 – 𝗽𝗿𝗲𝗺𝗶𝗲𝗿𝗮
𝟭𝟮 𝗹𝗶𝘀𝘁𝗼𝗽𝗮𝗱𝗮
𝟮𝟬𝟮𝟱 𝘁. – 𝗪𝘆𝗱𝗮𝘄𝗻𝗶𝗰t𝘄𝗼
𝗭𝘄𝗶𝗲𝗿𝗰𝗶𝗮𝗱ł𝗼
ᴛʏᴛᴜᴌ
ʀᴇᴄᴇɴᴢᴊɪ: 𝗗𝘄𝗮𝗻𝗮ś𝗰𝗶𝗲
𝗺𝗶𝗲𝘀𝗶ę𝗰𝘆
_____________________________________________
Fabuła
𝑇𝑎𝑚, 𝑔𝑑𝑧𝑖𝑒 𝑗𝑒𝑠𝑡
𝑚𝑖𝑒𝑗𝑠𝑐𝑒 𝑝𝑟𝑧𝑦
𝑠𝑡𝑜𝑙𝑒 rozgrywa się na przestrzeni
dwunastu miesięcy. Dla Emilii to szczególny czas, bo po dziesięciu latach
związku z manipulującym i kontrolującym ją Krzysztofem wstaje od wigilijnego
stołu i wychodzi w zimową noc tylko w tym, co ma na sobie:
w cienkiej sukience i najcieńszych rajstopach na świecie, wybranych przez przemocowca.
Wie, że tam już nie wróci. Podobnie jak do wiecznie krytykującej ją matki i
całej rodziny, których kiedyś również porzuciła w wigilijną noc. Nie wiedziała
wtedy, że wpadnie z deszczu pod rynnę, bo Krzysztof, na pozór miły i ułożony
człowiek, zmarnował jej kolejne lata życia.
Teraz
Emilia postanowiła zacząć żyć od nowa, po swojemu, na swoich zasadach. Rozwija
swoją działalność logopedyczną i wynajmuje pokój. Musi radzić sobie sama, bo
Krzysztof wcześniej zadbał, by odciąć ją od znajomych, i teraz nie ma nikogo
bliskiego. W jego mniemaniu osoby, które znała, były niegodne znajomości z jego
przyszłą żoną. Jej jedynym szczęściem było to, że nie poślubiła psychopaty.
Emilia
zaprzyjaźnia się z ludźmi, których dopiero co poznała. Andrzejem, samotnym
ojcem wychowującym córkę, Tereską, która odeszła od męża, Arturem, mężczyzną z
dramatyczną przeszłością, oraz kilkoma innymi mieszkańcami Wrocławia. Każdy z
nich nosił w sobie własną traumę i miał przed sobą trudną drogę do przebycia. Wszystkich
łączyło pragnienie uczuć i bliskości, dlatego organizowali spotkania, nazywane
miesięcznicami, które nawiązywały do Wigilii, i w ten sposób wspierali się
nawzajem w rozwiązywaniu swoich problemów.
Krzysztof
jednak nie odpuszcza i nie może pogodzić się z odejściem partnerki. Wciąż nęka
ją wiadomościami, czeka na nią z bukietem, jego zdaniem jej ulubionych róż, i
przeprasza w taki sposób, by w rzeczywistości nie przeprosić. Grozi jej, że i
tak do niego wróci, bo sobie bez niego nie poradzi. W pozbyciu się natręta
pomaga jej niedawno poznany Andrzej, który swoją posturą wzbudza strach, a w
rzeczywistości nie skrzywdziłby nawet muchy.
Emilia
wynajęła pokój u mężczyzny, który cierpi na agorafobię. Ta znajomość w pewnym
stopniu pomaga im obojgu. Gdy wszystko wydaje się wchodzić na dobre tory, ktoś
wybija cegłą okno w domu Artura. W gabinecie Emilii pojawia się Aneta. Kim jest
ta kobieta i po co tu przyszła? Emilia szybko zorientowała się, że zna
Krzysztofa, a co więcej, jest jego obecną partnerką. Czy to on ją tu przysłał,
czy przyszła po to, by ją poznać? Dawne lęki Artura i Emilii wracają ze
zdwojoną siłą.
Artur,
który wynajął jej pokój, tak jak każda ofiara, szukał wytłumaczenia dla swojego
oprawcy. Mężczyzna starał się zrozumieć zachowanie swojej byłej partnerki,
tłumacząc je trudnym dzieciństwem i codziennym tłamszeniem przez rodziców. Wciąż
w pamięci miał jej dom, pijanego ojca i ciosy rozdawane przez matkę. Bał się
zerwać z Anną, nie wiedząc, dokąd pójdzie i co się z nią stanie. Sytuacja
powtarzała się wciąż na nowo: przeprosiny, kolejne ataki, coraz gorsze
zachowanie. Gdy doszło do przemocy fizycznej i trafił do szpitala, policjanci
nie dowierzali, że drobna kobieta mogła go pobić. Jedynie policjantka uwierzyła
w jego słowa i doradziła mu wniesienie oskarżenia. Niestety, Artur nawet po
rozstaniu, gdy nękanie i groźby trwały, nie podjął żadnych działań, aż wszystko
skończyło się dla niego tragicznie.
𝑇𝑎𝑚,
𝑔𝑑𝑧𝑖𝑒 𝑗𝑒𝑠𝑡
𝑚𝑖𝑒𝑗𝑠𝑐𝑒 𝑝𝑟𝑧𝑦
𝑠𝑡𝑜𝑙𝑒 to wspaniała powieść ze
świątecznym tłem. Ciekawie ukazany jest w niej motyw przemocy w związku, w
którym sprawcą może być również kobieta. Książka jest napisana niezwykle
intrygująco i wywołuje dreszczyk niepokoju. Nie byłabym jednak sobą, gdybym nie
przyczepiła się do jakiegoś detalu i nie dostrzegła drobnego „ale”. Zachwyca w
tej powieści piękny język i doskonały research w dziedzinie logopedii, zapewne
dlatego, że związana jest ona z wykształceniem Magdy Knedler. Czasami autorka
posuwała się niemal do encyklopedycznego wykładu, co nie przypadło mi do gustu.
Mam na ten temat pewne pojęcie i wystarczyło mi to do zrozumienia fabuły, więc
tak szczegółowe opisy nie były potrzebne. Sądzę, że autorce zależało na podzieleniu
się swoją wiedzą, ale w tej historii wydawało mi się to niepotrzebne, bo
zbytnio obciążało fabułę. Momentami przydługawe opisy dotyczące psychologii i
religii nie budowały odpowiedniego klimatu, lecz wywoływały jedynie znużenie.
Chwilami całość brzmiała niemal jak poradnik.
𝑇𝑎𝑚,
𝑔𝑑𝑧𝑖𝑒 𝑗𝑒𝑠𝑡
𝑚𝑖𝑒𝑗𝑠𝑐𝑒 𝑝𝑟𝑧𝑦
𝑠𝑡𝑜𝑙𝑒 to wielowymiarowa, niebanalna
powieść ze świętami w tle. Choć tematy poruszane w tej książce nie są
szczególnie nowe, mimo wszystko warto ją przeczytać, bo Magda Knedler potrafi
tak opowiadać o ludzkich losach i emocjach, że historie bohaterów zostają w
pamięci i naprawdę poruszają. Tytuł książki ma wymowę symboliczną: oznacza
nasze miejsce przy stole wśród ludzi, którzy są życzliwie nastawieni. Takie
prawdziwe miejsce, od serca, nie na pokaz, gdzie nikt nie chwali się nami ani
nie szuka okazji do krytyki, by podnieść własną samoocenę
Wiadomo,
że historia jest fikcyjna, bo w prawdziwym życiu nie jest tak prosto wstać od
stołu i odejść w świat, gdzie oczy poniosą, zwłaszcza podczas kolacji
wigilijnej. Pokazuje jednak, że nigdy nie jest za późno, by coś zmienić w swoim
życiu, jeśli naprawdę się tego chce, ruszyć po pomoc i zawalczyć o siebie. W
prawdziwym życiu ofiarami najczęściej są ludzie słabi psychicznie, zupełnie
inni niż główna bohaterka powieści Magdy Knedler, którzy rzadko znajdują w
sobie siłę, by tak odważnie uwolnić się od przemocy i odzyskać kontrolę nad
swoim losem. Ta książka wzbudziła we mnie ogromny szacunek dla autorki za
odwagę podjęcia się napisania powieści o takiej tematyce. Ta książka wzbudziła
we mnie ogromny szacunek dla autorki za odwagę, z jaką podjęła się poruszenia
tak trudnej tematyki. Być może przeczyta ją ktoś, kto potrzebuje wsparcia i
pomoże mu zrozumieć, że od toksycznych ludzi zawsze warto się uwolnić i pójść
własną drogą.
Podobał
mi się motyw Wigilii powracający w tej powieści jak bumerang i wcale nie jest
to wydźwięk pozytywny, a wręcz przeciwnie. To moment przełomowy, w którym
zamiast zgody i rodzinnej atmosfery następuje gwałtowna zmiana w życiu
bohaterów. Są to chwile, gdy podejmują poważne decyzje, które diametralnie
zmieniają ich rzeczywistość. Momentami ciężar powieści przygniata, bo
wyczuwalny jest ogrom dramatów wszystkich bohaterów, zmagających się ze swoimi
traumami. Jednak w grupie, podczas comiesięcznych spotkań, które nazywają „Wigilią
dziwnych ludzi”, przy wspólnym stole są silni, wspierają się wzajemnie i
zapewniają sobie bliskość, jakiej nie otrzymali od swoich rodzin. To właśnie te
spotkania niosą pozytywny, pełen nadziei wydźwięk.
𝑇𝑎𝑚,
𝑔𝑑𝑧𝑖𝑒 𝑗𝑒𝑠𝑡
𝑚𝑖𝑒𝑗𝑠𝑐𝑒 𝑝𝑟𝑧𝑦
𝑠𝑡𝑜𝑙𝑒 to opowieść daleka od lekkiej i
ciepłej historii świątecznej. Autorka zabrała mnie w świat ludzi po
przejściach, obdarzonych bliznami i ranami, które trudno się goją. Mimo to
książka emanuje nadzieją, taką, która powinna towarzyszyć bożonarodzeniowym
historiom. Bohaterowie, doświadczeni przez życie, tworzą wspólnotę opartą na
akceptacji i wzajemnym wsparciu, która scala ich więzi w niezwykły sposób. To
chyba najbardziej poruszająca świąteczna książka, jaką miałam okazję przeczytać
w tym roku, pełna światła i optymizmu, choć tematy, które porusza, są trudne, a
odpowiedzi wymagają refleksji.
𝑀𝑦ś𝑙ę
𝑜 𝑛𝑎𝑠𝑧𝑦𝑐ℎ 𝑝𝑜𝑝𝑠𝑢𝑡𝑦𝑐ℎ
ż𝑦𝑐𝑖𝑎𝑐ℎ, 𝑜 𝑟𝑦𝑠𝑎𝑐ℎ
𝑛𝑎 𝑖𝑐ℎ 𝑝𝑜𝑤𝑖𝑒𝑟𝑧𝑐ℎ𝑛𝑖.
𝐶ℎ𝑐ę 𝑑𝑎ć 𝑠𝑜𝑏𝑖𝑒
𝑟𝑎𝑑ę. 𝐷𝑙𝑎𝑡𝑒𝑔𝑜
𝑟𝑜𝑏𝑖ę, 𝑐𝑜 𝑝𝑜𝑑𝑝𝑜𝑤𝑖𝑎𝑑𝑎
𝑚i 𝑡𝑒𝑟𝑎𝑝𝑒𝑢𝑡𝑘𝑎.
𝑊𝑦𝑠𝑡𝑎𝑤𝑖𝑎𝑚
𝑠𝑖ę 𝑛𝑎 𝑙ę𝑘𝑖 𝑖 𝑛𝑒𝑔𝑎𝑡𝑦𝑤𝑛𝑒
𝑒𝑚𝑜𝑐𝑗𝑒, 𝑝𝑜𝑧𝑤𝑎𝑙𝑎𝑚
𝑖𝑚 𝑚𝑛𝑖𝑒 𝑑𝑜𝑠𝑖ę𝑔𝑛ąć,
𝑎 𝑝𝑜𝑡𝑒𝑚 𝑠𝑡𝑎𝑤𝑖𝑎𝑚
𝑖𝑚 𝑐𝑧𝑜ł𝑎. 𝑂𝑑𝑐𝑧𝑢𝑙𝑎𝑚
𝑠𝑖ę. 𝑂𝑑𝑤𝑟𝑎ż𝑙𝑖𝑤𝑖𝑎𝑚.
𝑀ó𝑤𝑖ę 𝑠𝑜𝑏i𝑒,
ż𝑒 𝑡𝑜, 𝑐𝑜 𝑚𝑛𝑖𝑒
𝑠𝑝𝑜𝑡𝑘𝑎ł𝑜, 𝑛𝑖𝑒
𝑏ę𝑑𝑧𝑖𝑒 𝑚𝑛𝑖𝑒
𝑑𝑒𝑓𝑖𝑛𝑖𝑜𝑤𝑎ć.
𝑀𝑎𝑚 𝑝𝑟𝑎𝑤𝑜 𝑑𝑜
𝑤ł𝑎𝑠𝑛𝑒𝑗 𝑛𝑎𝑟𝑟𝑎𝑐𝑗𝑖.
𝐷𝑜 𝑖𝑛𝑛𝑒𝑔𝑜 ż𝑦𝑐𝑖𝑎
𝑛𝑖ż 𝑡𝑦𝑙𝑘𝑜 𝑤 𝑟𝑜𝑙𝑖
𝑜𝑓𝑖𝑎𝑟𝑦. 𝐷𝑜 𝑛𝑜𝑟𝑚𝑎𝑙𝑛𝑦𝑐ℎ
𝑤𝑒𝑒𝑘𝑒𝑛𝑑ó𝑤, 𝑛𝑜𝑟𝑚𝑎𝑙𝑛𝑦𝑐ℎ
𝑤𝑎𝑘𝑎𝑐𝑗𝑖 𝑖 𝑛𝑜𝑟𝑚𝑎𝑙𝑛𝑦𝑐ℎ
ś𝑤𝑖ą𝑡.
_________________________________
Dziś
już z Wami się żegnam, życząc dobrego popołudnia i spokojnego wieczoru.
ʜᴀʟɪɴᴀ
__________________________________
Współpraca barterowa / Wydawnictwo Zwierciadło
Magda Knedler
__________________________________
Autor: Magdalena Knedler
Wydawnictwo: Zwierciadło
Ilość stron: 312
Gatunek: obyczajowa/ romans
Data premiery: 12 listopada 2025
Moja ocena: 09
/10

Brzmi super. Z pewnością się za nią rozejrzę :)
OdpowiedzUsuńByłaby moją numer jeden tego roku, gdyby autorka powstrzymała się przed wywodami na temat logopedii, psychologii i religii. Niepotrzebnie obciążyła tym fabułę.
Usuń