POMIĘDZY PRZESZŁOŚCIĄ A TERAŹNIEJSZOŚCIĄ
𝘞𝘵𝘰𝘳𝘦𝘬 𝟥𝟢-𝟣𝟤-𝟤𝟢𝟤𝟧
*ℝ𝔼ℂ𝔼ℕℤ𝕁𝔸 *
________________
Dzień
dobry, witam Was ponownie bardzo serdecznie.
Od
dawna sięgam po książki Grety Drawskiej, znając ją jako autorkę znakomitych
kryminałów, które zawsze przyciągają moją uwagę świetną konstrukcją i klimatem.
Tym razem jednak spotkała mnie prawdziwa niespodzianka, bo 𝐷𝑟𝑢𝑔𝑖𝑒
ż𝑦𝑐𝑖𝑒 𝐸𝑙𝑖𝑧𝑦
to opowieść zupełnie inna od wszystkiego, co dotąd napisała autorka. Czy miałam
obawy, że mogłabym się zawieść na lekturze tej książki? Ani trochę. Wiedziałam,
że jeśli Greta Drawska zdecydowała się połączyć w jednej historii elementy
fantastyki, romansu, kryminału i powieści historycznej, to zrobi to z wyczuciem
i dbałością o każdy szczegół. I rzeczywiście, efekt przerósł moje oczekiwania.
Ta książka wciąga od pierwszej strony, zachwyca klimatem i emocjami, a motyw
przeniesienia w czasie, choć dobrze znany, tutaj nabiera nowej, oryginalnej
formy. Autorka stworzyła nie tylko fascynującą fabułę, lecz także bohaterów,
którzy zapadają w pamięć, na czele z Elizą Angielczyk, kobietą z XXI wieku,
która tuż przed ślubem budzi się w pałacu w Szlachcinie w XIX wieku. Nagłe
przeniesienie Elizy w czasie nie służy tylko efektowi literackiemu, ale jest to
wstęp do wciągającej historii, w której przeznaczenie, tajemnica i zbrodnia
splatają się ze sobą w nieoczekiwany sposób.
ᴢ ᴄʏᴋʟᴜ ʜᴀʟɪɴᴀ ᴘʀᴢᴇᴄᴢʏᴛᴀᴌᴀ ɪ ʙᴀʀᴅᴢᴏ ᴘᴏʟᴇᴄᴀ:
𝗚𝗿𝗲𝘁𝗮
𝗗𝗿𝗮𝘄𝘀𝗸𝗮 – 𝗗𝗿𝘂𝗴𝗶𝗲
ż𝘆𝗰𝗶𝗲 𝗘𝗹𝗶𝘇𝘆
– 𝗽𝗿𝗲𝗺𝗶𝗲𝗿𝗮 𝟮𝟰
𝘄𝗿𝘇𝗲𝘀𝗻𝗶𝗮 𝟮𝟬𝟮𝟱
𝗿. – 𝗪𝘆𝗱𝗮𝘄𝗻𝗶𝗰𝘁𝘄𝗼
𝗦𝗸𝗮𝗿𝗽𝗮 𝗪𝗮𝗿𝘀𝘇𝗮𝘄𝘀𝗸𝗮
ᴛʏᴛᴜᴌ
ʀᴇᴄᴇɴᴢᴊɪ: 𝗣𝗼𝗺𝗶ę𝗱𝘇𝘆
𝗽𝗿𝘇𝗲𝘀𝘇ł𝗼ś𝗰𝗶ą
𝗮 𝘁𝗲𝗿𝗮ź𝗻𝗶𝗲𝗷𝘀𝘇𝗼ś𝗰𝗶ą
___________________________________________________________________
Eliza
Angielczyk, główna bohaterka, miała wziąć ślub w XXI wieku w pałacu w
Szalchcinie, jednak zamiast tego budzi się w tym samym miejscu, lecz w XIX
wieku. Co więcej, jest damą do towarzystwa oskarżoną o zbrodnię, której nie
popełniła. Aurora von Rose, jej chlebodawczyni, została odnaleziona martwa, a
jej drogocenna kolia zniknęła bez śladu. Wszystkie dowody jednoznacznie
wskazują na Elizę, a syn denatki właśnie ją uważa za winną. W
głowie dziewczyny pojawia się myśl, że może to zemsta za odrzucenie jego
zalotów. Skąd to przekonanie … Eliza nie wie. Komisarz Lindke jednak nie daje
się zwieść pozorom i nie wierzy w jej winę. Proponuje Elizie układ: albo
więzienie, albo pomoc w śledztwie.
Eliza,
nie mając innego wyboru, zgadza się na współpracę. Z czasem zaczyna dostrzegać,
że jej obecność w tej epoce nie jest przypadkowa, ale każde nowe odkrycie w
pałacu zamiast odpowiedzi przynosi jej kolejne pytania.
Postawa
Elizy, dziewczyny z XXI wieku, sprawia, że powieść czyta się lekko i
przyjemnie. Jej komentarze o świecie, w którym się znalazła, panujących
zwyczajów i konwenansów sprawiały, że kąciki moich ust wędrowały w górę.
Zadziwiające było, jak współczesna kobieta doskonale wpasowała się w tamten
świat i jak dzięki swojemu niezłomnemu charakterowi potrafiła sobie radzić w
epoce, która wydawała się jej obca, bo przecież pamiętała swoje życie w XXI
wieku. W miarę jak zacierały się jej dawne wspomnienia, coraz więcej
przypominała sobie ze świata, w którym przyszło jej obecnie żyć.
W ciągu doby przebyła sto trzydzieści pięć
lat, a z powodu śmierci baronowej utraciła uprzywilejowaną pozycję damy do
towarzystwa i została guwernantką dzieci Jakuba, przyrodniego brata Tytusa. Jakub
zaś jawnie okazywał Elizie pogardę, choć przecież jej nie znał. Dawał wyraźnie
odczuć, że nie darzy jej sympatią, choć ona nie wiedziała, dlaczego.
Współczesny
język, gdy Eliza rozważała w myślach różne opcje, bardzo mi się podobał.
Uśmiech wzbudzały opisy rzędu panien siedzących na wyściełanej ławie pod
ścianą, czekających jak kury na grzędzie, aż jakiś mężczyzna się zlituje i
poprosi je do tańca. Skubiące wachlarze i ziewające ze znudzenia, marzyły o
tym, by sobie pójść, lecz nie wypadało.
Wszystko
w tej powieści jest zrównoważone. Komiczne sytuacje pojawiają się za każdym
razem, gdy komisarz Lindke natyka się na Elizę, bo ta albo zachowuje się jak
nieprzytomna, albo jest skręcona jak kobieta-guma. Poważne momenty następują,
gdy Eliza powoli odkrywa pałacowe tajemnice i czuje, że bracia Sarnowscy coś
ukrywają i mają nieczyste sumienie. Wydaje jej się, że w zakamarkach i ciężkich
tkaninach, które nie przepuszczają światła, ciągle coś szepcze. Choć Eliza zna
wiele języków, ten jest jej zupełnie obcy. Do tego dochodzi służąca baronowej,
Bridget, która zdaje się mówić mniej, niż w istocie wie. Zastanawiające jest,
kim naprawdę jest Kornel Sarnowski, tajemniczy i sympatyczny lekarz z
sąsiedztwa.
Eliza
miała pomagać w śledztwie, a tymczasem w ciągu paru dni w Szlachcinie pojawiły
się kolejne martwe ciała. W dodatku za każdym razem znajdowała się w pobliżu, a
Tytus wciąż kierował na nią swoje podejrzenia. Nie wróżyło to dobrze, bo jeśli
zostanie powieszona, nigdy nie wróci do XXI wieku. Przecież martwi nie
podróżują w czasie. Eliza próbuje zrozumieć, dlaczego Tytusowi tak bardzo
zależy, by to właśnie ją pogrążyć i obarczyć winą.
Eliza
zaczyna odczuwać presję i nad niczym nie ma kontroli. Nie rozumie, o co w tym
wszystkim tak naprawdę chodzi, ale czuje, że każda chwila ucieka jej między
palcami. To gorzka prawda, bo osobie żyjącej jednocześnie w dwóch epokach nie
powinno go brakować. Co tak naprawdę wydarzyło się, zanim trafiła do XIX wieku,
że zamiast ślubu z ukochanym znalazła się wśród ludzi, których nie znała, a
jednocześnie znała?
Pod
koniec historia powoli nabiera innych kolorów. Całkowicie zmienia się jej
charakter, przybierając formę fantasy. Zakończenie powieści jest rodem z
najlepszych horrorów, a Greta Drawska zostawia swoją bohaterkę na pograniczu, a
mnie razem z nią. Co wydarzy się w kolejnej części? Któż to wie? Zapewne
autorka tej fantastycznej i wciągającej powieści.
Motyw
podróży w czasie zawsze wzbudzał moją ciekawość, a autorka przedstawiła go w
sposób świeży i zaskakujący. Eliza jednocześnie żyje w XIX wieku i pogrążona
jest w śpiączce po współczesnym wypadku, co nadaje historii niezwykły wymiar.
Podobało mi się, jak autorka oddała realia XIX wieku, przedstawiając
codzienność, zwyczaje i ograniczenia, szczególnie wobec kobiet. Eliza ze swoim
duchem współczesności łamała konwenanse, wpadając w zabawne, a czasem także
niebezpieczne sytuacje. Jej szczerość i naturalność sprawiły, że od razu ją
polubiłam i poczułam z nią więź. Moją uwagę przyciągnęła postać doktora,
interesująca i niejednoznaczna. Czy pojawi się w kolejnej części? Nie ukrywam,
że chętnie poznałabym dalsze losy tej postaci.
Greta
Drawska stworzyła świetną powieść o współczesnej dziewczynie, która z
nieznanych jej powodów utkwiła w XIX wieku, w konwenansach i gorsecie, który ją
krępował. Jej spojrzenie na ówczesny świat i spostrzeżenia są nie tylko trafne,
ale momentami zabawne.
To
jedno oblicze powieści, a drugie jest całkowicie inne, mroczne. To próba
odpowiedzi na od dawna zadawane pytania o rzeczywistość alternatywną, które
nieustannie nurtują zarówno uczonych, jak i zwykłych ludzi, potencjalnych
zjadaczy chleba, takich jak ja. Skąd bierze się pamięć szczątkowa, która
objawia się w najmniej spodziewanym momencie? Wydaje się nam, że byliśmy już
kiedyś w jakimś miejscu, choć wiemy, że nie jest to możliwe, bo nie byliśmy.
Albo że przeżywaliśmy już podobne sytuacje, a doskonale wiemy, że to nie mogło
mieć miejsca. To wszystko wzbudza ciekawość i prowokuje do rozmyślań podobnych
do tych, które autorka przedstawia pod koniec tej części.
_________________________________
Dziś
już z Wami się żegnam, życząc dobrego popołudnia i spokojnego wieczoru.
ʜᴀʟɪɴᴀ
__________________________________
Greta Drawska
__________________________________
Autor: Greta Drawska
Wydawnictwo: Skarpa Warszawska
Ilość stron: 336
Gatunek: obyczajowa/ romans
Data premiery: 24 września 2025
Moja ocena: 09
/10

Komentarze
Prześlij komentarz