𝘞𝘵𝘰𝘳𝘦𝘬 𝟣𝟩-𝟢𝟥-𝟤𝟢𝟤𝟨
*ℝ𝔼ℂ𝔼ℕℤ𝕁𝔸 *
________________
Dzień
dobry, witam Was ponownie bardzo serdecznie.
Są
historie, które nie potrzebują wielkich wydarzeń, by potrafiły mnie poruszyć.
Wystarczy kilka ludzkich losów, miejsce naznaczone codziennością i cisza, która
pamięta więcej, niż mogłoby się wydawać. Taką opowieścią jest 𝐴𝑛𝑖
𝑡𝑢, 𝑎𝑛𝑖 𝑛𝑖𝑔𝑑𝑧𝑖𝑒
autorstwa Barbary Malawskiej. To książka, która poprowadziła mnie do świata
spokojnego i kruchego zarazem, do miejsca, w którym życie płynie własnym
rytmem, a ludzkie historie splatają się ze sobą w sposób niemal niezauważalny. Już
od pierwszych stron czułam, że będzie to opowieść bardziej do przeżywania niż
do pośpiesznego czytania, dlatego z ogromną ciekawością zanurzyłam się w tej
historii. Czytanie tej powieści było dla mnie czymś więcej niż tylko spędzaniem
czasu z literaturą. Od zawsze wierzę, że książki potrafią mówić do mnie w
wyjątkowy sposób. Jedne przynoszą chwilę wytchnienia, inne zostają w sercu i
skłaniają do refleksji. Lubię historie,
które zachwycają słowem, klimatem i przesłaniem, jakie autorzy subtelnie wplatają
w swoją opowieść. 𝐴𝑛𝑖 𝑡𝑢, 𝑎𝑛𝑖
𝑛𝑖𝑔𝑑𝑧𝑖𝑒 to książka,
która pozwala na powolne czytanie i delektowanie się każdym zdaniem, a
jednocześnie wymaga uważności, szczególnie ze względu na zastosowaną narrację
nielinearną. Autorka nie prowadzi wydarzeń w porządku chronologicznym, lecz
swobodnie przeskakuje w czasie. Opowieść zaczyna się od końca, przeplata
teraźniejszość z przeszłością, wplata retrospekcje, wspomnienia, a czasem także
wizje przyszłości. Dzięki temu poznawałam historię w sposób bardziej złożony,
chwilami zaskakujący, ale jednocześnie dający głębszy wgląd w emocje i
motywacje bohaterów. Ten zabieg budował napięcie, wprowadzał nutę tajemnicy i
sprawiał, że ciekawość towarzyszyła lekturze książki aż do ostatnich stron.
ᴢ ᴄʏᴋʟᴜ ʜᴀʟɪɴᴀ ᴘʀᴢᴇᴄᴢʏᴛᴀᴌᴀ ɪ ʙᴀʀᴅᴢᴏ ᴘᴏʟᴇᴄᴀ:
𝗕𝗮𝗿𝗯𝗮𝗿𝗮
𝗠𝗮𝗹𝗮𝘄𝘀𝗸𝗮 – 𝗔𝗻𝗶
𝘁𝘂, 𝗮𝗻𝗶 𝗻𝗶𝗴𝗱𝘇𝗶𝗲
– 𝗽𝗿𝗲𝗺𝗶𝗲𝗿𝗮 𝟮𝟵
𝘀𝘁𝘆𝗰𝘇𝗻𝗶𝗮 𝟮𝟬𝟮𝟲
𝗿. – 𝗪𝘆𝗱𝗮𝘄𝗻𝗶𝗰𝘁𝘄𝗼
𝗖𝘇𝗮𝗿𝗻𝗮 𝗗𝗮𝗺𝗮
ᴛʏᴛᴜᴌ
ʀᴇᴄᴇɴᴢᴊɪ: 𝗠𝗶𝗲𝗷𝘀𝗰𝗲
𝗽𝗼𝗺𝗶ę𝗱𝘇𝘆 ś𝘄𝗶𝗮𝘁𝗮𝗺𝗶
____________________________________________________
Barbara
Malawska snuje historie ludzi, których losy w nieoczekiwany sposób się splotły
i wzajemnie na siebie wpływały. Choć nie zawsze wszystko kończy się dla każdego
pozytywnie, w powieści nie ma dramatyzmu, gwałtownych zwrotów akcji ani
burzliwych emocji. Wszystko toczy się spokojnie, w ciszy, która w życiu każdego
człowieka jest obecna, a w tej książce staje się nietypowym narratorem. To
cisza opowiada i komentuje to, co dzieje się w sztetlu, małej miejscowości,
gdzie mieszkają wyznawcy judaizmu, katolicy i protestanci. Egzystując obok
siebie, współżyją w harmonii, a gdy trzeba, sobie pomagają. To miasteczko
wyróżniało się tym, że miało trzy krańce. Pierwszy, żydowski, z synagogą, drugi
prawosławny, z cerkwią, i trzeci chrześcijański, z ceglanym kościołem. Trójkąt
wyznaczony przez te świątynie tworzył przestrzeń oka opatrzności.
Jeśli
w miasteczku działy się rzeczy dziwne, z pozoru niemożliwe, mieszkańcy sztetla
w każdym zdarzeniu widzieli sens. W narodzinach nadmiernie owłosionego dziecka,
w śmierci Eleonory, żony Bogdara, i w tym, że jej grób odwiedzał majętny
Tyszkowski, prowadzący za rączkę dziecko podobne do Eleonory. Święta Bożego
Narodzenia też były inne, bo różnie obchodzone przez mieszkańców miasteczka.
Każdy czynił to zgodnie ze swoją wiarą.
𝐴𝑛𝑖
𝑡𝑢, 𝑎𝑛𝑖 𝑛𝑖𝑔𝑑𝑧𝑖𝑒
to historia nieoczywista, napisana pięknym językiem, balansująca na granicy
rzeczywistości i realizmu magicznego. Pomiędzy ciszą, dzwoniącą w uszach, a
wiarą w Boga czczonego przez wyznawców trzech różnych religii. O gromadzie
ludzi żyjących ze sobą w symbiozie, gdzie wszyscy potrzebowali Boga i nie miało
znaczenia, jak Go nazywali. Bogiem, Ojcem, Haszem, wszyscy pragnęli Jego opieki
i obecnej ciszy.
W
książce pojawia się mnóstwo postaci powiązanych ze sobą w różny sposób. Autorka
starała się tak o nich opowiedzieć, by każdego z nich dało się poznać. Przedstawione
postaci to często ludzie samotni, którzy choć żyją wśród innych, pozostają
jednak
jakby na uboczu. Są inni, więc ludzie ich nie rozumieją, ponieważ żyją po
swojemu. Czasem w sztetlu, czasem poza nim. Często uważano ich za wariatów, bo
nie potrafiono zaakceptować kogoś, kto różnił się od reszty. Często z
konieczności przyzwyczajali się do ich obecności. Resztę
dopowiadał wszechwiedzący narrator, jakim była cisza. Ona wie najwięcej, bo
towarzyszy ludziom od zawsze. Nie ocenia, mówi o nich z czułością.
Cisza,
o której tak łatwo zapominamy i którą tak często lekceważymy, gdy szukamy
zgiełku, hałasu, gwaru, a przecież to ona ma władzę nad słowem, bo to dzięki
niej rodzi się potrzeba nazywania myśli. Ta historia pokazała, że wszystko ma
swoją kolej i swój porządek, że wszystko dzieje się po coś. Nawet ludzie,
którzy wydają się dziwni, mają swoją rolę do spełnienia. Jednak jeśli ktoś
wyjedzie, jak Borys, szukać szczęścia w wielkim świecie, mieszkańcy szybko o
nim zapominają. Tylko rodzice cierpią i tęsknią. Przecież wyrwy w pamięci i w
życiu wypełniają się nowymi ludźmi, nowymi zdarzeniami, nowymi doświadczeniami.
Nikt nie pielęgnuje wspomnień tych, których już nie ma. Lepiej zapomnieć, przeskoczyć jak strumyk i
iść dalej.
Ta
historia nie jest optymistyczna, choć napisana pięknym językiem, niesie ze sobą
ciężar ludzkich losów. Ludzie z jednej strony prosili Boga o łaskę i cud, a z
drugiej, gdy się spełniało, oczekiwali, że ten sam Bóg im to zabierze i każe za
szczęście zapłacić. Przyznaję, że Judaizm znam bardzo pobieżnie i nie orientuję
się dokładnie w zasadach tej religii, ale podczas lektury odniosłam wrażenie,
że zatrzymał się na Starym Testamencie, dlatego Bóg jest przez nich postrzegany
w taki sposób. Wszyscy wydają się nieszczęśliwi, bo uważają, że za szczęście
trzeba zapłacić. Takie przekonanie tkwi w ludzkiej głowie, choć Bóg jest
miłosierny i pozostawił człowiekowi wolną wolę. Nie jest złośliwym starcem, jak
ludzie sobie Go wyobrażają, choć nikt Go nie widział. Za popełnione czyny sami
wymierzamy sobie karę, bo dręczy nas sumienie. Właśnie tak jak żebrak z
powieści, który mógł wrócić do domu jak syn marnotrawny, lecz tego nie zrobił.
Podobnie Borys i Tamara, którzy mogli być szczęśliwi, ale woleli cierpieć,
zwalając wszystko na Boga. Nie potrafię zrozumieć takiego punktu widzenia
Stwórcy. Nie wiem, czy wynika on z kultury, czy z mojej własnej wiary.
Długo
zastanawiałam się, co autorka chciała przekazać w swojej powieści. Czy chodziło
jej o bliskość człowieka z Bogiem, czy raczej o jej brak? Czy chciała pokazać,
że ludzie wyznający różne religie mogą żyć obok siebie w zgodzie? Bóg jest
przecież jeden i wszyscy ludzie w Niego wierzą, choć każdy na swój sposób.
Próbowałam zrozumieć, dlaczego autorka przedstawiła Boga jako wymagającego
posłuszeństwa i gorliwości, jako dawcę i sędziego, który nakazuje. A przecież
to ludzie stworzyli taki obraz Stwórcy. Bóg kocha człowieka i dał mu wolną
wolę, to nie On sprawił, że niektórzy, jak Dymitr, w imię źle pojmowanej wiary
zamykali się w klasztorach wbrew własnej woli, a potem cierpieli z powodu tej
decyzji przez całe życie. Nie Bóg był winien temu, że Tamara przez lata
cierpiała na bezsenność z tęsknoty za ukochanym. Sami to sobie uczynili. To nie
była wina Boga, który jest miłością, lecz skutki ich własnych wyborów.
Moim
zdaniem to powieść dla dojrzałego i wymagającego czytelnika. Nie ma tu pędzącej
akcji ani historii zapierających dech w piersiach. Zamiast tego panuje spokój i
cisza, która towarzyszy bohaterom i pełni rolę narratora. Ciągle coś dopowiada,
bo wie więcej, niż się wydaje, choć nie zna wszystkich szczegółów. 𝐴𝑛𝑖
𝑡𝑢, 𝑎𝑛𝑖 𝑛𝑖𝑔𝑑𝑧𝑖𝑒
to literatura piękna, łącząca realizm magiczny z ezoteryką. Na pierwszy plan
wychodzi kultura żydowska, a fascynacja nią autorki jest wyczuwalna w każdym
opisie. Przedstawiony sztetl to miejsce archaiczne, typowe dla Europy Środkowej
i Wschodniej przed II wojną światową. Małe miasteczko, w którym życie
społeczności opierało się na tradycji, religii i zwyczajach. Autorka pokazuje
również polskie spojrzenie na codzienność, choć jej opowieść obejmuje różne
narodowości. To niezwykła przestrzeń, w której splatają się dobro, zło i
namiętności. Nie ma tu klasycznej akcji ani gwałtownych zwrotów fabuły. Losy
ludzi przeplatają się ze sobą, a ich interakcje robią ogromne wrażenie.
Mieszkańcy sztetla kochają i nienawidzą, pojawiają się łzy, krew, seks i
namiętność, a wszystko toczy się w spokojnym rytmie codzienności.
To,
co wyróżnia tę powieść, to brak klasycznej, liniowej narracji. Nie ma jednego
bohatera, jest ich kilkudziesięciu. Zdarzenia nie następują po sobie wprost,
przyczyna i skutek nie zawsze są tu oczywiste. Czasem skutek pojawia się dopiero
dużo później, a czasem autorka wraca do wcześniejszych wydarzeń. Liniowość jest
zaburzona, pojawiają się powroty, reminiscencje, ale mimo to akcja pozostaje
zwarta i konsekwentna.
𝐴𝑛𝑖
𝑡𝑢, 𝑎𝑛𝑖 𝑛𝑖𝑔𝑑𝑧𝑖𝑒
to książka niełatwa w odbiorze, nawet dla mnie, wytrawnej czytelniczki;
momentami była dość trudna do przebrnięcia. Zachwycił mnie jednak przepiękny
język i ogromna wiedza autorki o Judaizmie, a także sposób, w jaki splata go z
katolicyzmem i prawosławiem. Na pierwszy plan wychodzi jednak Judaizm i sposób,
w jaki Bóg jest przedstawiany w tej wierze. Od dawna interesuje mnie spojrzenie
innych religii, bo ciekawi mnie, jak różni ludzie postrzegają Boga i w jaki
sposób Mu oddają cześć. Mimo że szanuję podejście wyznawców innych religii,
zabrakło mi większej uwagi poświęconej chrześcijanom i prawosławnym. Spodziewałam
się, że autorka równomiernie pokaże różne punkty widzenia, a tymczasem historia
opiera się głównie na Judaizmie i Starym Testamencie. Katolicyzm i Prawosławie
zostały tylko liźnięte, w efekcie czego pozostał mi lekki niedosyt, choć i tak
powieść pozostawia silne wrażenie.
𝐴𝑛𝑖
𝑡𝑢, 𝑎𝑛𝑖 𝑛𝑖𝑔𝑑𝑧𝑖𝑒
Barbary Malawskiej przeniosło mnie do świata, który już nie istnieje, do
niewielkiego sztetla gdzieś między Krakowem a Lublinem, w którym życie toczyło
się spokojnie, a losy ludzi naturalnie przeplatały się, jak zmieniające się
pory roku. Powieść rozgrywa się w okresie między dwiema wojnami światowymi, w
miejscu, gdzie obok siebie żyli ludzie różnych wyznań i tradycji, starając się
znaleźć wspólną przestrzeń do codziennego życia i zwykłej ludzkiej bliskości.
To
nie jest opowieść skupiona na jednym bohaterze ani jednym wielkim wydarzeniu.
Autorka pokazuje raczej codzienne życie różnych ludzi, którzy zmagają się ze
swoimi pragnieniami, słabościami i nadziejami. Ich życie nie jest
spektakularne, ale właśnie w tej zwyczajności odkryłam największą siłę tej
książki. Mogłam zaglądać do domów mieszkańców miasteczka, obserwować ich
relacje, konflikty, uczucia i drobne radości. W tle stale obecna była historia,
która powoli zbliżała się do tej społeczności niczym cień nadchodzącej burzy.
W
tej historii ważną rolę odgrywa też natura. Przyroda nie jest tu tylko tłem,
lecz cichym świadkiem życia mieszkańców. Zwierzęta, zmieniające się pory roku i
codzienne rytuały przypominają, że życie toczy się dalej, niezależnie od
ludzkich problemów. W tym świecie każdy ma swoje wady, popełnia błędy, ale
wszyscy zasługują na zrozumienie.
𝐴𝑛𝑖
𝑡𝑢, 𝑎𝑛𝑖 𝑛𝑖𝑔𝑑𝑧𝑖𝑒
to powieść o wspólnocie, różnorodności i ludziach, którzy mimo odmiennych
tradycji potrafią być dla siebie sąsiadami, przyjaciółmi i wsparciem. To także
historia o kruchości świata, który wkrótce przestanie istnieć, dlatego czyta
się ją z delikatnym poczuciem tęsknoty za czymś utraconym. Czytając „Ani tu,
ani nigdzie”, miałam poczucie, że obcowałam z historią o pamięci i o świecie,
który powoli odchodził w przeszłość, a mimo to trwał w ludzkich wspomnieniach.
To książka, która porusza swoją prostotą. Wystarczyli zwykli ludzie, ich
uczucia i codzienne sprawy, które w tej opowieści zyskały niezwykłą moc. Po
lekturze pozostała we mnie spokojna refleksja i poczucie, że takie historie,
ciche, uważne i ludzkie, są niezwykle potrzebne.
𝑊
ż𝑦𝑐𝑖𝑢 𝑘𝑎ż𝑑𝑒𝑔𝑜
𝑐𝑧ł𝑜𝑤𝑖𝑒𝑘𝑎 𝑗𝑒𝑠𝑡
𝑝𝑟𝑎𝑤𝑑𝑎, 𝑘𝑡ó𝑟𝑎
𝑝𝑟𝑧𝑦𝑗ąć 𝑚𝑢 𝑡𝑟𝑢𝑑𝑛𝑜.
𝐾𝑎ż𝑑𝑦 𝑚𝑎 𝑠𝑤𝑜𝑗ą
𝑝𝑟𝑎𝑤𝑑ę 𝑖 𝑚𝑖𝑒𝑟𝑧𝑦ć
𝑠𝑖ę 𝑧 𝑛𝑖ą 𝑚𝑢𝑠𝑖
𝑐𝑜 𝑑𝑧𝑖𝑒ń[…] 𝑘𝑎ż𝑑𝑦
𝑗ą 𝑚𝑎.
_________________________________
Dziś
już z Wami się żegnam, życząc dobrego popołudnia i spokojnego wieczoru.
ʜᴀʟɪɴᴀ
__________________________________
Współpraca barterowa – Wydawnictwo Czarna
Dama
Barbara Malawska
__________________________________
Autor: Barbara Malawska
Wydawnictwo: Czarna Dama
Ilość stron: 342
Gatunek: obyczajowa / literatura piękna
Data premiery: 29 stycznia 2026
Moja ocena: 08
/10
Komentarze
Prześlij komentarz