DRAMAT PEWNEJ DZIEWCZYNY
𝘚𝘰𝘣𝘰𝘵𝘢 𝟣𝟪-𝟢𝟦-𝟤𝟢𝟤𝟨
*ℝ𝔼ℂ𝔼ℕℤ𝕁𝔸 *
________________
Dzień
dobry, witam Was ponownie bardzo serdecznie.
„𝐸𝑟𝑒𝑚”
miał w sobie coś niezwykłego, przyciągającego jak magnes, coś, co sprawiło, że
nie mogłam się od niego oderwać. Tajemniczość, mroczny klimat i dobrze
poprowadzona fabuła. Podziwiałam kreację bohaterów oraz sposób, w jaki zostały
pokazane ich emocje i motywacje. Szczególnie moją sympatię zyskał Witold
Darasz, człowiek pogubiony, zraniony, ale jednocześnie doskonały policjant,
świetny śledczy i dobry kolega. Nadchodząca historia zapowiadała się jako pełna
tajemnic i zaskakujących wydarzeń. "𝑃𝑜𝑙𝑖𝑓𝑒𝑚",
druga część serii „𝐷𝑎𝑟𝑎𝑠𝑧” nie
jest jednak tylko dalszym ciągiem śledztwa i historii bohatera. To przede
wszystkim dobrze skonstruowany thriller, który wykracza poza samą zagadkę
kryminalną. Autorka pokazuje ludzi w sytuacjach, które uruchamiają silne
emocje, poczucie krzywdy i potrzebę wyrównania rachunków. To one napędzają
wiele decyzji i wpływają na to, co dzieje się dalej, nawet jeśli nie zawsze
jest to wprost nazwane. Po lekturze książki pozostała we mnie refleksja, jak cienka
bywa granica między porządkiem a chaosem i jak łatwo rzeczywistość zaczyna
wymykać się spod kontroli.
ᴢ ᴄʏᴋʟᴜ ʜᴀʟɪɴᴀ ᴘʀᴢᴇᴄᴢʏᴛᴀᴌᴀ ɪ ʙᴀʀᴅᴢᴏ ᴘᴏʟᴇᴄᴀ:
𝗔𝗹𝗱𝗼𝗻𝗮
𝗥𝗲𝗶𝗰𝗵 – 𝗣𝗼𝗹𝗶𝗳𝗲𝗺
– 𝗽𝗿𝗲𝗺𝗶𝗲𝗿𝗮 𝟮𝟰
𝗹𝘂𝘁𝗲𝗴𝗼 𝟮𝟬𝟮𝟲
𝗿. – 𝗪𝘆𝗱𝗮𝘄𝗻𝗶𝗰𝘁𝘄𝗼
𝗟𝗮𝗯𝗿𝗲𝘁𝗼
ᴛʏᴛᴜᴌ
ʀᴇᴄᴇɴᴢᴊɪ: 𝗗𝗿𝗮𝗺𝗮𝘁
𝗽𝗲𝘄𝗻𝗲𝗷 𝗱𝘇𝗶𝗲𝘄𝗰𝘇𝘆𝗻𝘆
____________________________________________________
Gajcara,
nowego szef Darasza, dziwiło, że policjant z takimi osiągnięciami przyjął wakat
w Słupsku. Nie wiedział, że podkomisarz chciał znaleźć się jak najdalej od
Piwońskiego, Żurawskiej i Sanoka. Pięćset kilometrów dawało mu poczucie
potrzebnego dystansu i szansę na nowy początek. Pomimo niechęci do
Sanoka podkomisarz nie chciał całkowicie odcinać się od rodzinnej miejscowości.
Zostało tam jego mieszkanie oraz Zaleski, którego profesjonalizm i bystry umysł
bardzo cenił. Był świetnym kolegą, z którym Darasz utrzymywał dobry kontakt i
na którego zawsze mógł liczyć.
Na
miejscu objął dowództwo nad dwojgiem młodych funkcjonariuszy, młodszym
aspirantem Kowalikiem i sierżant Rozbicką. Nie było jednak czasu na spokojne
wdrażanie się w nowe obowiązki. Już od pierwszych dni Darasz wpada w wir pracy.
Zniknął Adam Ejsmont, dziennikarz lokalnego dziennika, znany z dociekliwości i
niewygodnych pytań. W jego mieszkaniu policjanci znajdują ślady pobicia, co
każe przypuszczać, że reporter trafił na temat, który dla kogoś okazał się zbyt
niebezpieczny. Wszystko wskazuje na to, że jeśli Ejsmont zostanie odnaleziony,
może być już za późno.
Akcja
powieści rozgrywa się na przestrzeni ośmiu dni. W tym czasie autorka pozwalała
śledzić nie tylko pracę policjantów, ale działania ludzi, którzy z
czystym sumieniem nie mieli wiele wspólnego. Już na samym początku ktoś zostaje
pozbawiony życia, a jego ciało zakopane w lesie. Witold Darasz nie zdążył
jeszcze dobrze wdrożyć się w sprawę zaginięcia dziennikarza, gdy zamiast
poszukiwanego Adama Ejsmonta odnalezione zostają zwłoki zupełnie innego
mężczyzny.
Choć
szybko zaczęłam domyślać się, kto stoi za morderstwem dziennikarza, długo nie
miałam pojęcia, kto i dlaczego w metodyczny sposób eliminuje osoby
odpowiedzialne za jego śmierć. Wszystko wskazywało na to, że sprawa ma drugie
dno i nie do końca wiąże się ze śledztwem, które prowadził Ejsmont.
Czwarty
dzień pracy Darasza przynosi trzecią ofiarę, a śledztwo wciąż stoi w miejscu.
Podkomisarz nie reaguje nerwowo. Czuje raczej narastające rozczarowanie własną
niemocą i przytłaczającą bezradnością. Wszystkie ofiary zostały
charakterystycznie upozowane, co tylko potęguje atmosferę niepokoju. Jedną z
nich jest Max Stępniewski, syn wpływowego posła, który trzęsie całą okolicą i
sprawia wrażenie przekonanego, że świat kręci się wokół niego. Wydaje się, że
bardziej niż na znalezieniu sprawcy zależy mu na budowaniu medialnego wizerunku
ofiary politycznej rozgrywki. Brzmi znajomo?
Tymczasem
wychodzi na jaw, że cała trójka miała związek ze śmiercią Ejsmonta. Sytuacja
zaczyna się zaostrzać. Trzy ofiary brutalnego mordercy i wciąż zaginiony
dziennikarz, a Darasz i jego zespół nie są bliżej rozwiązania sprawy. Naciski
rosną. Niecierpliwią się prokuratorzy i władze, a media jak zawsze wykorzystują
okazję. Sensacja nakręca się sama, podsycana dodatkowo przez posła, który
głośno mówi o politycznym tle wydarzeń.
Pozostaje
pytanie, kto tak naprawdę odpalił ten lont. Czy potencjalnie każdy z nas może
stać się potworem. Czy wystarczy jedna iskra, sprzyjające okoliczności, by
zniknęły moralne wątpliwości. Czy każdy może znaleźć się w sytuacji, w której
trzeba działać, niezależnie od konsekwencji.
Darasz
zaczynał tracić cierpliwość. Nie zamierzał na siłę szukać kozła ofiarnego tylko
po to, by ktoś mógł zbić polityczny kapitał na tragedii. Brak postępów w
śledztwie i kolejne odnajdywane ciała coraz bardziej go frustrowały, jednak
jednego był pewien. Adam Ejsmont prowadził dziennikarskie śledztwo w sprawach,
w które zamieszany był poseł Jerzy Stępniewski, ojciec jednej z ofiar, Maxa.
Pozostawało
pytanie, dlaczego ktoś zaczął eliminować ludzi z jego najbliższego otoczenia.
Ustalono, że Ejsmont wszedł posłowi w drogę, a trójka z jego nieformalnej
obstawy postanowiła uciszyć dziennikarza. Jednak teraz ktoś jednak metodycznie
pozbawiał życia właśnie ich. Sprawy coraz bardziej się komplikowały, a
odpowiedzi wciąż brakowało.
Autorka
pokazała tę najtrudniejszą, najbardziej mozolną i najmniej widowiskową część
pracy funkcjonariuszy, której zazwyczaj nie widać ani w książkach, ani w
filmach. Godziny analizowania dokumentów, rozmowy, sprawdzanie szczegółów,
które z pozoru wydają się nieistotne, a później nabierają ogromnego znaczenia w
sądzie.
Darasz
wzbudził we mnie sympatię i współczucie. Był, jak każdy policjant. Sprawy, które
prowadził, zostawały w nim na zawsze. Wracały niespodziewanie, odbierały oddech
i podawały w wątpliwość sens pracy, która zdawała się nigdy nie kończyć. Nie
miał już wielkich oczekiwań ani ambicji. Przelotne romanse również przestały go
interesować. Została tylko praca i ciężar historii, których nie dało się
zostawić za sobą.
"𝑃𝑜𝑙𝑖𝑓𝑒𝑚"
to świetny thriller z nutą polityki, w którym autorka pokazuje, jak brudny
potrafi być świat władzy i jakimi mechanizmami, często opartymi na manipulacji,
się posługuje. Gdy niektórzy dostają się do koryta, zaczynają czerpać z niego
pełnymi garściami, nie zważając na konsekwencje ani ofiary, które pojawiają się
po drodze. W razie zdemaskowania pojawia się natomiast dobrze znany frazes o
politycznej rozgrywce. Kto z kim i dlaczego, przestaje mieć znaczenie. Liczy
się jedynie narracja, która trafia do opinii publicznej. Internet i media
natychmiast podchwytują temat, a wokół sprawy robi się głośno.
Każda
metoda, by wypłynąć z tego bagna i zaistnieć, wydaje się dobra. W tym wszystkim
uczciwy Darasz, który wbrew sobie musi usuwać się w cień. Nawet sprawcy było mi
w pewnym sensie szkoda, choć najlepsze intencje nie stanowią usprawiedliwienia
dla zbrodni. Tak wygląda polityka. Słabe ogniwa zostają wyeliminowane w imię
dobra ogółu partii.
Choć
wszystko wydawało się w porządku, w Daraszu narastało uczucie goryczy.
Pomyślał, że raz chciałby dostać sprawę, w której wszystko byłoby czarno białe,
bez odcieni szarości, zbędnych rozterek i wątpliwości. Taką, w której zły
pozostaje zły, a dobry jest po prostu dobry. Im więcej spraw prowadził, tym
więcej miał wątpliwości. Jeśli potencjalnie każdy może być potworem, to co
powstrzymuje niektórych przed przekroczeniem granicy. Niewykluczone, że w jego
przypadku hamulcem są jedynie odznaka i przysięga. Pytanie, jak długo jeszcze.
To,
co charakteryzuje prozę Aldony Reich, to świetnie napisane dialogi, cięte i błyskotliwe
riposty, które w kryminale mają niebagatelne znaczenie. Ubarwiają ponurą
atmosferę i nadają fabule lekkości. Wymiany zdań pomiędzy młodymi podwładnymi
Darasza oraz ich celne spostrzeżenia od początku pokazują, że w tym duecie prym
wiedzie Agata. To ona jest najbardziej skupiona i profesjonalna. Przybycie
nowego szefa przyjmuje z przymrużeniem oka, ponieważ na tym komisariacie
kierownictwo zmienia się jak w kalejdoskopie i zakłada, że tym razem nie będzie
inaczej. Jej zdaniem Darasz długo tu nie zagrzeje miejsca. W myślach nazywa go
bieszczadzką gwiazdą i jest przekonana, że zniknie szybciej, niż się pojawił.
"𝑃𝑜𝑙𝑖𝑓𝑒𝑚"to
bardzo dobrze napisany thriller, fabuła rozwija się powoli, ale konsekwentnie.
Zamiast od razu podawać odpowiedzi, autorka prowadzi przez sytuacje, które z
początku wydają się zwyczajne, a dopiero z czasem nabierają ciężaru i
znaczenia. Dzięki temu napięcie narastało bardziej w mojej świadomości niż w
samych wydarzeniach.
Bardzo
dobrze budowana jest atmosfera niepokoju. Nawet w spokojniejszych momentach
pojawiało się wrażenie, że coś może się za chwilę wydarzyć albo że nie
wszystkie informacje zostały ujawnione. "𝑃𝑜𝑙𝑖𝑓𝑒𝑚"to
historia oparta na niedopowiedzeniach i stopniowym dawkowaniu informacji.
Bohaterowie
nie są jednoznaczni. Trudno im zaufać, bo każdy z nich sprawia wrażenie, jakby
coś ukrywał, nawet jeśli nie jest to powiedziane wprost. To sprawia, że cały
czas analizowałam ich zachowania i próbowałam odróżnić prawdę od pozoru.
Styl
pisania Aldony Reich jest oszczędny, co dobrze współgra z budowaniem napięcia.
Nie ma tu nadmiaru opisów, za to pojawia się wiele drobnych szczegółów i sugestii,
które stopniowo układają się w pełniejszy obraz.
"𝑃𝑜𝑙𝑖𝑓𝑒𝑚"to
kryminał, który dobrze trzyma tempo i nie pozwala łatwo odłożyć książki.
Sprawnie prowadzona intryga łączy się tu z tłem politycznym i codziennością
pracy policji, bez nadmiernego dramatyzowania. Zbrodnia nie jest tu czymś
oderwanym od rzeczywistości, tylko efektem decyzji i zależności, które długo
narastają pod powierzchnią.
Dziś
już z Wami się żegnam, życząc dobrego popołudnia i spokojnego wieczoru.
ʜᴀʟɪɴᴀ
__________________________________
Współpraca barterowa – Wydawnictwo Labreto
Aldona Reich
__________________________________
Autor: Aldona Reich
Wydawnictwo: Labreto
Ilość stron: 268
Gatunek: kryminał/ thriller
Data premiery: 24 lutego 2026
Moja ocena: 09
/10

Całkiem ciekawie brzmi połączenia thrillera z wątkiem polityki. Może się skuszę.
OdpowiedzUsuńPolecam Ci Wioletko.
Usuń