MIĘDZY UTRATĄ A NADZIEJĄ
𝘊𝘻𝘸𝘢𝘳𝘵𝘦𝘬 𝟢𝟫-𝟢𝟦-𝟤𝟢𝟤𝟨
*ℝ𝔼ℂ𝔼ℕℤ𝕁𝔸 *
________________
Dzień
dobry, witam Was ponownie bardzo serdecznie.
Od
pierwszych stron 𝑁𝑜𝑤𝑒𝑔𝑜 ś𝑤𝑖𝑡𝑢
miałam wrażenie, że po raz kolejny wchodzę w świat pełen emocji i niepewności,
w którym bohaterowie muszą stawiać czoła trudnym wyborom. Historia Amalii i
ludzi wokół niej poruszała mnie, czasem przytłaczała, ale przede wszystkim
dawała poczucie bliskości z ich losem. Lektura wciągnęła mnie tak bardzo, że
trudno mi było się oderwać od przeżyć, które autorka tak żywo i realistycznie opisywała.
Zwróciło moją uwagę, że nawet zwykłe sytuacje, małe gesty i spotkania z innymi
potrafiły wprowadzać trochę nadziei i ciepła w świecie pełnym trudów.
Jednocześnie autorka nie unikała trudnych tematów, pozwalając mi poczuć, jak
wielką siłę mają miłość, lojalność i tęsknota za tym, co utracone.
ᴢ ᴄʏᴋʟᴜ ʜᴀʟɪɴᴀ ᴘʀᴢᴇᴄᴢʏᴛᴀᴌᴀ ɪ ʙᴀʀᴅᴢᴏ ᴘᴏʟᴇᴄᴀ:
𝗠𝗮𝗴𝗱𝗮𝗹𝗲𝗻𝗮
𝗪𝗮𝗹𝗮 – 𝗡𝗼𝘄𝘆 ś𝘄𝗶𝘁
– 𝗽𝗿𝗲𝗺𝗶𝗲𝗿𝗮 𝟮𝟳 𝘄𝗿𝘇𝗲ś𝗻𝗶𝗮
𝟮𝟬𝟮𝟯 𝗿. – 𝗪𝘆𝗱𝗮𝘄𝗻𝗶𝗰𝘁𝘄𝗼
𝗞𝘀𝗶ąż𝗻𝗶𝗰𝗮
ᴛʏᴛᴜᴌ
ʀᴇᴄᴇɴᴢᴊɪ: 𝗠𝗶ę𝗱𝘇𝘆
𝘂𝘁𝗿𝗮𝘁ą 𝗮 𝗻𝗮𝗱𝘇𝗶𝗲𝗷ą
_______________________________________________
Akcja
𝑁𝑜𝑤𝑒𝑔𝑜 ś𝑤𝑖𝑡𝑢
toczy się jesienią 1945 roku, gdy świat dopiero próbuje odnaleźć się po wojnie.
Amalia zostaje uratowana z bydlęcego wagonu, w którym wywożono Niemców i
Mazurów, dzięki Piotrowi, który przedstawia ją jako swoją żonę. Uciekając przed
własną przeszłością, musi zmierzyć się z trudnym wyborem między uczuciem do
mężczyzny a tęsknotą za córką, która zostały w Niemczech.
Polacy
nie mieli zbyt wiele do powiedzenia, a mimo to Amalia doszła do wniosku, że
polskie porządki mogły być podobne do tych sowieckich
poznanych przez nią w poprzednich miesiącach, a może były nawet jeszcze gorsze.
Polacy bali się Sowietów, więc im się nie sprzeciwiali. Teraz nowe władze chciały
zachęcić Mazurów do pozostania, bo dla Polaków nie było tu przecież
odpowiednich warunków.
Mazurzy
zaś uważali, że pozwalano im tu zostać jedynie jako robotnikom. Byli
przekonani, że mieli odbudowywać to, co zniszczyli Sowieci. A gdy gospodarstwa
znów zaczną kwitnąć, zostaną pozbawieni domów na rzecz nowych polskich
osadników. Nie ufali nowym porządkom.
Amalia
miała zaczynać od zera i chciała to zrobić wśród swoich. Nie chciała pozwolić,
by ktokolwiek ją jeszcze wykorzystywał. Co to jednak oznaczało? Kto był tymi
swoimi? Piotr tyle kiedyś opowiadał Amalii o swoim kraju. Niestety ta nowa
Polska wcale nie należała do krajów przyjaznych obywatelowi, skoro we własnym
towarzystwie musieli uważać na każde słowo.
Amalia
nic nie wiedziała o przeżyciach Piotra, ani on o jej. Musieli teraz poznawać
się na nowo. Ciałem była przy nim, ale mentalnie wciąż pozostawała w stodole, w
której uwięzili je enkawudziści. Pewnie będzie musiało minąć wiele czasu, nim
poważy się na większą poufałość z Piotrem. On zaś cierpliwie czeka i otacza
opieką ukochaną. Ciało można wyleczyć, ale tego, co czai się w duszy, nie da
się tak po prostu przepędzić. Amalia nie była już sobą. Stała się pusta w
środku. Była skorupą, która obejmowała nicość. Chciała żyć, a jednocześnie
śmiertelnie się bała. Oni ją po prostu złamali. Więcej, zmiażdżyli ją, a ona
czuła lęk, że się rozpadnie i przestanie istnieć.
Amalia
przygląda się złemu traktowaniu Niemek i zaciska pięści z bezsilności. Nie może
zdradzić, kim jest, by nie podzielić ich losu i przy okazji nie pogrążyć
Piotra, który także ma swoje tajemnice. Amalia wie, że Niemcy, czyli ona,
przegrali wojnę, a Polska, czyli Piotr, straciła niepodległość. Ludzkie emocje
to jedno, a polityka to zupełnie coś innego.
Magdalena
Wala pięknie pisze, co nie ulega wątpliwości, lecz przy tym tomie miałam
wrażenie, że nie dorównuje on dwóm pozostałym. Może jest w nim zbyt dużo
polityki, a może wpływ na moje odczucia miało zachowanie Amalii, która
postrzega Polaków w niezbyt pozytywnym kontekście, choć kocha jednego z nich i
to on ją ocalił. Jednocześnie zdaję sobie sprawę, jak ta sytuacja po wojnie
mogła wyglądać. Przerażająca była ta obopólna nienawiść. Polaków do
wszystkiego, co kojarzyło im się z Niemcami, a ludziom podobnym do Amalii w
głowie się nie mieściło, że na rzecz Polski Niemcom odebrano ziemię, z której na
pewno zostaną wypędzeni rodzimi mieszkańcy. Niemcy dręczyli Polaków, teraz
sytuacja się odwróciła i to Niemcy cierpieli niedostatek.
Polacy
ginęli na wszystkich frontach świata, a nasi sojusznicy za ofiarę krwi Polaków
oddali Polskę w łapy Stalina. Nikt nie pytał Polaków o zdanie, czego chcą, a
czego nie. Przymknięto oko na to, że Sowieci w 1939 roku napadli na Polskę, bo
Zachodowi bardziej był potrzebny Związek Sowiecki. Nasz kraj był od zawsze
pionkiem w grze wielkich.
Żołnierze,
którzy w czasie wojny walczyli z Niemcami, po wojnie stawiani byli przed
sowieckimi sądami i oskarżani o działalność terrorystyczną oraz współpracę z
nazistami. Alianci w ogóle na to nie reagowali. Polska stała się ofiarą nie
tylko wroga, ale także swoich sojuszników, którzy nas poświęcili. Polacy nie
mieli już siły się przeciwstawiać. Inteligencję wymordowali Niemcy, a zwykłych
obywateli interesowało jedynie, by mieli co włożyć do garnka.
Po
latach spędzonych w strachu ludzie rozpaczliwie chcieli wierzyć w propagandę
władz. Przecież wygraliśmy tę wojnę. Czyż nie? Trudny do zaakceptowania był ten
powojenny porządek. Amalia należała do pokonanego, pozbawionego wszelkich praw
narodu, a Piotr zaś do ponownie zniewolonego. Niby zwycięzcy, jednak nie do
końca. Polscy patrioci łudzili się, że ta sytuacja nie potrwa długo. Jak to
wyglądało w rzeczywistości, doskonale pamiętamy.
Dla
kogoś, kto nie interesował się historią i nie zna realiów powojennych, ta część
wydaje się być bardzo obciążona polityką. Dla mnie, osoby pamiętającej czasy
PRL i mającej rodziców, którzy wychowywali się w tamtych latach, było to
rzetelnie przedstawione tło historyczne, choć faktycznie przytłoczyło ono
akcję.
Dramatyczne
były losy ludzi, którzy po wojnie stracili swoją ojczyznę, a nowa ich nie
chciała. Autorka pokazała to przez pryzmat miłości Amalii i Piotra, którzy nie
potrafią odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Amalia nie umie pogodzić się z
utratą tożsamości.Nie jest już Niemką, Polką też nie chce być. Chciałaby być po
prostu sobą, a nie ze strachu o życie udawać kogoś, kim nie jest, nawet za cenę
miłości. Czy może mieć pewność, że Piotr kiedyś nie będzie miał jej za złe
pochodzenia? A może w najgorszym razie wyda się, kim jest, trafi na zsyłkę lub
do Niemiec, gdzie jej nie chcą. To smutny obraz powojennej Polski. Nazistowskie
obozy zostały zlikwidowane, a w ich miejsce pojawiły się komunistyczne. Tylko
los tysięcy uwięzionych i cierpiących ludzi nie uległ zmianie.
Niemieckie
rodziny musiały opuszczać ziemie odzyskane. Musiały żegnać stare kąty i ludzi,
których znały od dawna. Karmiono ich mrzonkami, że to tylko chwilowe, że
niedługo wrócą tu z powrotem. Ludzie żyli w strachu, wieczorami bali się
chodzić po wsi, by nie wpaść w ręce bandytów.
Najbardziej
w tej sytuacji cierpiały dzieci, które nie były niczemu winne. Bez względu na
wrogość pomiędzy narodami należało chronić najmłodszych. Pozorna wolność dała
władzę nie zawsze uczciwym ludziom, którzy w sytuacji dalekiej od normalności,
bez skrupułów mogli wykonywać najbardziej absurdalne rozkazy czy wcielać w życie
zbrodnicze pomysły. Polacy zaś wpadli z deszczu pod rynnę. Jednego okupanta
zamienili na drugiego, a jak pokazała historia, może nawet na gorszego. Bo kto
w historii świata wroga nazywał swoim przyjacielem. To była tylko iluzja
wolności, wolnego państwa.
Po
wojnie ludzie nie potrafili żyć w zgodzie i sami piętrzyli kolejne problemy
jakby nie mieli ich dość. A normalność i szczęście to było to, czego
najbardziej im teraz brakowało. Podsycanie nienawiści było władzom na rękę.
Skłóconym i niewykształconym narodem najlepiej się rządzi. Bo gdyby wszyscy
trzymali jedna stronę, mogłoby się okazać, że nowa okupacja wcale ludziom się
nie podoba. Nikt tak naprawdę nie martwił się losem ludzi, bo gdyby tak było
nie doszłoby do bezdusznego poddziału ziem po wojnie. Nikogo nie obchodziło,
kto na nich mieszka i kto na tych podziałach ucierpi najbardziej.
Amalia
nie zaprzestaje kontaktów z teściami, którzy przebywają w Niemczech, ponieważ
bardzo chce odzyskać swoją córkę. Gdy w Polsce wszystko zaczyna się układać po
jej myśli i rozważa związanie się z Piotrem oraz poddanie się wraz z siostrą
weryfikacji, z Niemiec otrzymuje od przyjaciół list, który zmieni wszystko.
Znów wsiada do pociągu i gdy zatrzaskują się drzwi wagonu, ma wrażenie, że
odcinają ją od Prus, marzeń i… Piotra. Podąża w kierunku Kerpen i swojej córki.
Wydaje jej się, że choć z dala od ukochanych jezior, nareszcie znalazła się we
właściwym miejscu, daleko od domu, ale wśród swoich. Jest przekonana, że
kochani przez nas ludzie tak naprawdę tworzą dom, a nie budynki czy miejscowości.
Los
mieszkańców Mazur był nie do pozazdroszczenia. Za niemieccy dla Polaków, zbyt
polscy dla Niemców. Nie wszyscy bowiem mieli tyle szczęścia co Amalia. Ta
radość Niemców wobec polskich Mazurów, jaką autorka pokazała w książce, nie do
końca była prawdziwa, bo Niemcy nie za bardzo cieszyli się z przyjazdu
pobratymców z Mazur. Ci ludzie tak naprawdę zapłacili najwyższą cenę za zamiany
terytorialne po II wojnie światowej. Mazurzy przez Niemców byli traktowani jak
Polacy, przez Polaków jak Niemcy. Nieważne, gdzie się osiedlili, nigdy nie byli
u siebie. Byli gorszą kategorią ludzi. Ich dawne życie nie powróciło, ani w
Prusach, ani z dala od nich. Niestety nie wszyscy wysiedleńcy byli przyjmowani
w Niemczech z otwartymi ramionami. To była druga strona medalu. Przyjęcie
mieszkańców Mazur przez rodowitych Niemców po wysiedleniu z Polski nie było
entuzjastyczne. Większość z nich trafiała do Niemiec Zachodnich lub Wschodnich
w dramatycznych warunkach, często bez dachu nad głową, dokumentów i majątku.
Lokalne społeczności, same zmagające się z powojennym niedostatkiem i
zniszczeniami, często patrzyły na przybyszów z nieufnością lub traktowały ich
jako konkurencję o mieszkania, pracę i środki do życia. Nie brakowało
konfliktów i napięć, choć zdarzały się też przypadki wzajemnej pomocy w
rodzinach czy sąsiedztwach. Ogólnie adaptacja była trudna, a wielu wysiedleńców
musiało walczyć o przetrwanie i akceptację w nowych społecznościach.
W
większości przypadków przyjęcie było trudne. Niemcy Zachodnie i Wschodnie
zmagały się z ogromnymi problemami powojennymi: zniszczone miasta, brak
mieszkań, niedobory żywności i podstawowych środków do życia. Wielu
wysiedleńców przybywało w złych warunkach, często bez dobytku i dokumentów, i
musiało stawiać czoła niechęci lokalnej ludności, która sama również cierpiała
po wojnie. W Niemczech Zachodnich wysiedleńcy byli czasem postrzegani jako
obciążenie lub konkurencja o mieszkania i pracę. W Niemczech Wschodnich
sytuacja była podobna, a system komunistyczny narzucał rygorystyczną kontrolę
nad nową ludnością.
Historia
wysiedleń to temat niezwykle kontrowersyjny. Wysiedlenia w czasie II wojny
światowej i w okresie bezpośrednio po konflikcie dotknęły szerokie rzesze
ludzi, obejmując m.in. Polaków, Niemców, a także mniejszości narodowe, w tym
Warmiaków i Mazurów. Zakończenie II wojny światowej pozostawiło nierozwiązany
problem ludności zamieszkującej obszar Ziem Odzyskanych. Za szaleństwo Hitlera
zwykli ludzie zapłacili najwyższą cenę. Nie brakowało jednak sytuacji
solidarności i wzajemnej pomocy w rodzinach czy w społecznościach lokalnych. Z
czasem większość wysiedleńców adaptowała się do nowych realiów, choć trauma i
poczucie utraty ojczyzny pozostały w pamięci wielu pokoleń.
𝑁𝑜𝑤𝑦
ś𝑤𝑖𝑡 to opowieść, która zmusza do refleksji nad tym,
jak bardzo przeszłość kształtuje teraźniejszość i jak silna musi być wiara, by
odnaleźć nowe światło po mroku wojennych doświadczeń. Jej lektura zostawia
trwały ślad i skłania do zadumy nad ceną, jaką płacimy za przynależność, za
miłość i za nadzieję. Autorka nie unika trudnych tematów. Pokazuje
człowieczeństwo w różnych odsłonach, od jego pozytywnych stron po chwile, gdy
okrucieństwo przeważa. Podchodzi do bohaterów z wyczuciem i szacunkiem, dzięki
czemu ich losy stały się dla mnie bliskie i zapadły w pamięć.
Magdalena
Wala w bardzo realistyczny sposób oddaje atmosferę tamtych czasów, pokazuje,
jak wielkie znaczenie miała tożsamość narodowa i jak tragiczne mogły być
decyzje ludzi, którzy musieli wybierać między przynależnością a przetrwaniem.
Każda strona powieści jest pełna emocji, od miłości i oddania po rozpacz i
bezsilność wobec otaczającej niesprawiedliwości. Polityczne tło tamtego czasu,
weryfikacja narodowościowa autochtonów oraz codzienne wyzwania nadają historii
dramatyzmu i autentyczności. Wszystko to pozwoliło autorce pokazać, jak
skomplikowana i wymagająca była ta historia.
𝑁𝑜𝑤𝑦 ś𝑤𝑖𝑡
to poruszająca opowieść osadzona w trudnej historycznej rzeczywistości
powojennych Prus Wschodnich. Miał to być trzeci i zarazem finałowy tom cyklu
Między jeziorami, ale, jak wiadomo, Magdalena Wala postanowiła kontynuować
sagę, tym razem oddając głos Libasiowi Schimanskiemu, młodszemu bratu Amalii,
który przeżył ciężkie walki na froncie wschodnim. Ciekawa jestem, co przyniesie
dalszy ciąg tej niezwykłej opowieści.
Dziś
już z Wami się żegnam, życząc dobrego popołudnia i spokojnego wieczoru.
ʜᴀʟɪɴᴀ
__________________________________
Współpraca barterowa – Wydawnictwo Książnica
Magdalena Wala
__________________________________
Autor: Magdalena Wala
Wydawnictwo: Książnica
Ilość stron: 320
Gatunek: obyczajowa / z historią w tle
Data premiery: 27 września 2023
Moja ocena: 08
/10

Komentarze
Prześlij komentarz