CHMIELOWE WZGÓRZE
𝘗𝘪ą𝘵𝘦𝘬 𝟢𝟪-𝟢𝟧-𝟤𝟢𝟤𝟨
*ℝ𝔼ℂ𝔼ℕℤ𝕁𝔸
𝔸𝕄𝔹𝔸𝕊𝔸𝔻𝕆ℝ𝕊𝕂𝔸*
_______________________________________
Dzień
dobry, witam Was ponownie bardzo serdecznie.
Alicja
Czarnecka-Suls kolejny raz udowadnia, że jest wszechstronnie utalentowaną
autorką, która nie boi się sięgać po nową tematykę. Stworzyła powieść z duszą,
w której przeszłość przegląda się w teraźniejszości. „𝘊𝘻𝘦𝘳𝘸𝘰𝘯𝘦
𝘱𝘪𝘸𝘰 𝘬𝘳ó𝘭𝘰𝘸𝘦𝘫”
to emocjonalna podróż, w którą zabrała mnie autorka do dawnego i współczesnego
Chmielnika, by odkrywać, co między wierszami skrywają ludzkie serca. Pokazała
także, jak jedna decyzja sprzed lat może wpłynąć na przyszłość nie tylko jednej
osoby, ale również jej najbliższych. Odnalazłam w tej książce rodzinne sekrety,
intrygi, dwie miłości, zaginione receptury i browar, który mógł zmienić
wszystko. To również historia dwojga ludzi, których połączył właśnie ten
browar. Tylko czy zdołają zaufać sobie na tyle, by wyprostować to, co poplątały
poprzednie pokolenia, i ocalić przyszłość ponadstuletniego browaru?
ᴢ ᴄʏᴋʟᴜ ʜᴀʟɪɴᴀ ᴘʀᴢᴇᴄᴢʏᴛᴀᴌᴀ ɪ ʙᴀʀᴅᴢᴏ ᴘᴏʟᴇᴄᴀ:
𝗔𝗹𝗶𝗰𝗷𝗮
𝗖𝘇𝗮𝗿𝗻𝗲𝗰𝗸𝗮
– 𝗦𝘂𝗹𝘀 – 𝗖𝘇𝗲𝗿𝘄𝗼𝗻𝗲
𝗽𝗶𝘄𝗼 𝗸𝗿ó𝗹𝗼𝘄𝗲𝗷
– 𝗽𝗿𝗲𝗺𝗶𝗲𝗿𝗮 𝟮𝟮
𝗸𝘄𝗶𝗲𝘁𝗻𝗶𝗮 𝟮𝟬𝟮𝟲
𝗿. – 𝗪𝘆𝗱𝗮𝘄𝗻𝗶𝗰𝘁𝘄𝗼
𝗠𝗶ę𝘁𝗮
ᴛʏᴛᴜᴌ
ʀᴇᴄᴇɴᴢᴊɪ: 𝗖𝗵𝗺𝗶𝗲𝗹𝗼𝘄𝗲
𝘄𝘇𝗴ó𝗿𝘇𝗲
___________________________________________
Waleria
Kasperska przejęła schedę po dziadku Kazimierzu. To on ją nauczył,
że nic nie jest stracone, dopóki można to naprawić. Waleria uważała więc, że
jej zadaniem jest naprawianie rzeczy. „𝘞𝘴𝘻𝘺𝘴𝘵𝘬𝘰
𝘮𝘰ż𝘯𝘢 𝘯𝘢𝘱𝘳𝘢𝘸𝘪ć,
𝘫𝘦ś𝘭𝘪 𝘬𝘵𝘰ś 𝘸𝘺𝘴𝘵𝘢𝘳𝘤𝘻𝘢𝘫ą𝘤𝘰
𝘴𝘪ę 𝘱𝘰𝘴𝘵𝘢𝘳𝘢”.
Dziadek
przez całe lata prowadził zakład fotograficzny, który odziedziczył po ojcu, a
tamten wcześniej po swoim. Kazimierz był naczelnym fotografem chmielnickiego
browaru, wykonywał zdjęcia jego właścicielom, a za ich zgodą również
mieszkańcom Chmielnika. W miasteczku większość najstarszych i najzamożniejszych
rodzin od pokoleń przejmowała zawody, stanowiska i ziemię po swoich przodkach.
Kiedyś Chmielnik miał znaczenie, lecz po zamknięciu browaru podupadł. Leżał
bowiem na uboczu, z dala od głównych dróg, a miasteczko żyło swoim powolnym
rytmem. Tak powolnym, że Waleria coraz bardziej pragnęła z niego uciec.
Michał
Schroeder znany fotograf gwiazd kierował
się w życiu zasadą, by nie przywiązywać się do niczego ani do nikogo, dzięki
czemu w każdej chwili mógł bez żalu przenieść się do innego kraju. Wyjątkiem
był jego stryj Antoni oraz ukochany Mercedes 300SL Gullwing. Teraz Antoni ma
kłopoty i Michał na jego wezwanie wraca do kraju. Na miejscu okazuje się, że
jego stryj oczekuje pomocy nie tylko od niego, ale także od Walerii, miejscowej
introligatorki i fotograf. Razem albo każde z osobna mają
tylko pięć miesięcy, by uratować jego dziedzictwo przed utratą na zawsze. Muszą
dojść do porozumienia zarówno z pewną firmą, jak i między sobą w sprawie
prowadzenia browaru oraz wznowienia produkcji lokalnego piwa. Jeśli im się to
nie uda, zakład przejmie miasto na mocy niedawno ujawnionych dokumentów. Burmistrzowi
bardziej niż na reaktywacji browaru zależy na przylegających do niego terenach,
ponieważ kieruje się własnym ukrytym celem.
Młodzi
są zaskoczeni całą sytuacją. Michał jest
zdenerwowany i nie chce w życiu swojego wujka, a tym bardziej we własnym,
dziewczyny, którą uważa za uzurpatorkę. Walerii również nie podoba się to, w co
została wciągnięta, ale postanawia poznać prawdę, choć jednocześnie trochę się
jej boi. Przy niej zawsze byli babcia Klara Kasperska oraz nieżyjący już
dziadek Kazimierz. Dlaczego więc Antoni Schroeder nagle nazywa ją swoją wnuczką
i wciąga w sprawy browaru? Waleria nie ma ochoty angażować się w te sprawy,
zwłaszcza że jej babcia stanowczo się temu sprzeciwia. Z drugiej strony czuje,
że może warto odkryć, co kryje się za propozycją Antoniego i poznać rodzinne
tajemnice.
Babcia
Klara stawia jej ultimatum: albo ona, albo browar Antoniego. Waleria czuje, jak
ścierają się w niej sprzeczne emocje, bo takiej reakcji po babci zupełnie się
nie spodziewała. W chwili, gdy wybiera propozycję Antoniego, Klara przestaje
się do niej odzywać i okazuje swoje niezadowolenie.
„[…]
𝘮𝘪𝘢ł𝘢 𝘤𝘰𝘳𝘢𝘻
𝘸𝘪ę𝘬𝘴𝘻𝘺 ż𝘢𝘭 𝘥𝘰
𝘯𝘪𝘦𝘫 𝘪 𝘤𝘰𝘳𝘢𝘻
𝘸𝘺𝘳𝘢ź𝘯𝘪𝘦𝘫𝘴𝘻𝘦
𝘱𝘳𝘻𝘦𝘬𝘰𝘯𝘢𝘯𝘪𝘦,
ż𝘦 𝘣𝘭𝘪𝘴𝘬𝘰ść 𝘪 𝘸𝘪ę𝘻𝘺
𝘳𝘰𝘥𝘻𝘪𝘯𝘯𝘦 𝘯𝘪𝘦
𝘥𝘢𝘫ą 𝘯𝘪𝘬𝘰𝘮𝘶
𝘱𝘳𝘢𝘸𝘢 𝘥𝘰 𝘻𝘢𝘥𝘢𝘸𝘢𝘯𝘪𝘢
𝘣ó𝘭𝘶 𝘪 𝘸𝘺𝘸𝘺ż𝘴𝘻𝘢𝘯𝘪𝘢
𝘴𝘪ę. 𝘡𝘢𝘴𝘵𝘢𝘯a𝘸𝘪𝘢ł𝘢
𝘴𝘪ę, 𝘥𝘭𝘢𝘤𝘻𝘦𝘨𝘰
𝘵𝘢𝘬 𝘤𝘻ę𝘴𝘵𝘰 𝘭𝘶𝘥𝘻𝘪𝘦
𝘵𝘳𝘢𝘬𝘵𝘶𝘫ą 𝘯𝘢𝘫𝘣𝘭𝘪ż𝘴𝘻𝘺𝘤𝘩
𝘸 𝘴𝘱𝘰𝘴ó𝘣, 𝘯𝘢 𝘬𝘵ó𝘳𝘺
𝘯𝘪𝘨𝘥𝘺 𝘯𝘪𝘦 𝘱𝘰𝘻𝘸𝘰𝘭𝘪𝘭𝘪𝘣𝘺
𝘴𝘰𝘣𝘪𝘦 𝘸𝘰𝘣𝘦𝘤
𝘱𝘳𝘻𝘺𝘫𝘢𝘤𝘪ół 𝘤𝘻𝘺
𝘰𝘣𝘤𝘺𝘤𝘩. 𝘊𝘰 𝘴𝘱𝘳𝘢𝘸𝘪𝘢,
ż𝘦 𝘸𝘪ę𝘻𝘺 𝘳𝘰𝘥𝘻𝘪𝘯𝘯𝘦
𝘸𝘺𝘥𝘢𝘫ą 𝘴𝘪ę 𝘶𝘴𝘱𝘳𝘢𝘸𝘪𝘦𝘥𝘭𝘪𝘸𝘪𝘢ć
𝘵𝘢𝘬𝘪𝘦 𝘻𝘢𝘤𝘩𝘰𝘸𝘢𝘯𝘪𝘦?”
Michał
zaś, wbrew swoim oczekiwaniom i wrogiemu nastawieniu do Walerii, zaczyna
podziwiać ją za inteligencję, wiedzę i błyskotliwość. Nie może uwierzyć, że on,
człowiek, który z zasady nie przywiązuje się do nikogo, zaczyna… tęsknić za tą
dziewczyną. Waleria zaś czuje konsternację, bo w obecności tego mężczyzny jej
serce bije szybciej, choć wcale tego nie chce. Nie wie, czy ma wierzyć w jego
szczere intencje, czy to tylko gra. Przypadkiem podsłuchana rozmowa z Leonem,
człowiekiem wójta, sprawia, że nie wie już, w co ma wierzyć.
Alicja
Czarnecka-Suls uraczyła mnie niezwykle smakowitą historią browaru oraz opowieścią
o Klarze i Antonim. Powoli odsłaniała tajemnicę tego, co w przeszłości łączyło
właściciela słynnego na tamte czasy browaru i jego ambitną pracownicę Klarę. Zapiski
Klary sprzed lat teoretycznie dotyczą procedur wytwarzania piwa, a w praktyce zawierają
uwagi związane z jej uczuciami. Jej refleksje o piwie zawsze były nierozłączne
z uczuciem wobec Antoniego, a on z kolei nie wiedział, czy to, co czuje do
Klary, można nazwać miłością.
Uważam,
że wprowadzenie do fabuły zapisków Klary to niecodzienny i niezwykły sposób
ukazania jej uczuciowego zaangażowania w relację z Antonim, która od początku
była skazana na niepowodzenie. Wtedy wydawało jej się, że Antoni też ją kocha,
ale nie na tyle, by przeciwstawić się rodzinie. Wybrał browar. Mimo że
była zakochana w Antonim, wyszła za Kazimierza, człowieka dobrego, który zawsze
był jej oddany i szczerze ją kochał.
Termin
przejęcia browaru przez miasto zbliżał się wielkimi krokami, a burmistrz
zacierał ręce, przekonany, że jego plan się powiedzie, ponieważ receptury,
które mogłyby umożliwić reaktywację browaru, zaginęły dawno temu. Nie wie
jednak, że Waleria przypadkiem natrafiła na miejsce ich ukrycia. Teraz stoi
przed nimi szansa, by uratować browar i dać ludziom pracę. Ale licho nie śpi, a
burmistrz również nie zamierza odpuścić. Zrobi wszystko, by jego plan przejęcia
doszedł do skutku. Czy Waleria i Michał zewrą szyki i udaremnią skorumpowanemu
urzędnikowi realizację niecnego planu? Jakie rodzinne tajemnice wyjdą na jaw i
co z tego wyniknie?
„𝘊𝘻𝘦𝘳𝘸𝘰𝘯𝘦
𝘱𝘪𝘸𝘰 𝘬𝘳ó𝘭𝘰𝘸𝘦𝘫”
okazało się książką, która bardzo
pozytywnie mnie zaskoczyła. Spodziewałam się lekkiej historii obyczajowej, a
dostałam opowieść, w której obok emocji i relacji pojawiają się rodzinne
tajemnice, niedopowiedzenia i klimat małego miasta, z którego trudno się
wyrwać, nawet jeśli życie dawno poprowadziło bohaterów gdzie indziej.
Bardzo
podobało mi się to, że autorka nie skupiła się wyłącznie na wątku romantycznym.
Oczywiście uczucia są tutaj ważne, ale równie mocno zaznaczyła temat rodzinnych
więzi, dziedzictwa i miejsca, które dla jednych jest domem, a dla innych
wspomnieniem tego, co zostało utracone. Motyw starego browaru dodał tej
historii wyjątkowego klimatu. Czuć w nim przeszłość, tradycję i coś bardzo
nostalgicznego.
Uwielbiam
książki, w których bohaterowie nie są idealni i tutaj właśnie to dostałam.
Michał i Waleria mają własne emocje, uprzedzenia i trudne doświadczenia, przez
co ich relacja wydaje się bardziej prawdziwa i naturalna. Nic nie dzieje się
zbyt szybko ani sztucznie, wszystko rozwija się spokojnie i dzięki temu łatwo było
mi uwierzyć w tę historię.
Podobało
mi się również to, jak autorka buduje atmosferę. Nie ma tu przesadnego
dramatyzmu, ale jest wiele emocji ukrytych między słowami. To jedna z tych
książek, które najlepiej smakują właśnie wtedy, kiedy czyta się je powoli,
pozwalając sobie wejść w jej świat i zatrzymać się na chwilę przy niektórych
fragmentach.
„𝘊𝘻𝘦𝘳𝘸𝘰𝘯𝘦
𝘱𝘪𝘸𝘰 𝘬𝘳ó𝘭𝘰𝘸𝘦𝘫”
to ciepła, klimatyczna i emocjonalna opowieść, w której bardzo łatwo było mi się
zanurzyć. Autorka zostawiła mnie z poczuciem, że czasami
najbardziej poruszające są historie o powrotach, rodzinnych sekretach i próbie
ocalenia czegoś, co dla innych może wydawać się już nieważne. A piwo
idealnie odegrało w tej historii rolę cichego bohatera.
Odniosłam
też wrażenie, że tytuł książki nie jest tutaj przypadkowy. Dla mnie „𝘊𝘻𝘦𝘳𝘸𝘰𝘯𝘦
𝘱𝘪𝘸𝘰 𝘬𝘳ó𝘭𝘰𝘸𝘦𝘫”
stało się metaforą emocji, rodzinnych
historii i tego, jak przeszłość potrafi mieszać się z teraźniejszością,
pozostawiając po sobie zarówno słodycz wspomnień, jak i gorycz
niewypowiedzianych słów. Jak autorka przyznaje w posłowiu, inspiracją do
napisania książki były historie kilku browarów i rodzin z nimi związanych. Te
historie często były jak warzone przez te rodziny piwo, pełne pasji, skrywanych
tajemnic, goryczy życia i szczypty romansu. Dzięki Alicji Czarneckiej-Suls i
jej wspaniałej opowieści wraz z bohaterami „𝘊𝘻𝘦𝘳𝘸𝘰𝘯𝘦𝘨𝘰
𝘱𝘪𝘸𝘢 𝘬𝘳ó𝘭𝘰𝘸𝘦𝘫”
mogłam przeżyć emocje, które dojrzewały przez pokolenia i wciąż pobrzmiewały w
tej historii.
Autorka
pokazała, że historia rodów browarniczych to nie tylko warzenie piwa i cyfry w
księgach rachunkowych, ale prawdziwe dramaty, romanse i skandale, które mogłyby
stać się kanwą niejednego filmu. Piwo bywało tu nie tylko tłem dla wielkich
uczuć, ale także walki o władzę i utrzymanie rodzinnego dziedzictwa. „𝘊𝘻𝘦𝘳𝘸𝘰𝘯𝘦
𝘱𝘪𝘸𝘰 𝘬𝘳ó𝘭𝘰𝘸𝘦𝘫”
zachwyca opowiedzianą historią oraz językiem, jakim została napisana. Jestem
pod ogromnym wrażeniem talentu autorki i jej pracowitości, bo to zaskakująco
dobra powieść obyczajowa z nutą historii, angażująca i wzbudzająca emocje.
Zakończenie
książki bardzo mi się podobało, a to, co znalazłam na jej końcu, zachęca do
eksperymentowania w kuchni i poznawania nowych przepisów. Przepisów Klary.
„𝘊𝘻𝘢𝘴𝘦𝘮
𝘵𝘳𝘻𝘦𝘣𝘢 𝘯𝘢p𝘳𝘢𝘸𝘪ć
𝘱𝘳𝘻𝘦𝘴𝘻ł𝘰ść, 𝘣𝘺
𝘮ó𝘤 𝘻𝘣𝘶𝘥𝘰𝘸𝘢ć
𝘱𝘳𝘻𝘺𝘴𝘻ł𝘰ść”.
Dziś
już z Wami się żegnam, życząc dobrego popołudnia i spokojnego wieczoru.
ʜᴀʟɪɴᴀ
__________________________________
Współpraca barterowa – Wydawnictwo Mięta
Agnieszka Czarnecka- Suls
__________________________________
Autor: Alicja Czarnecka - Suls
Wydawnictwo: Mięta
Ilość stron: 336
Gatunek: obyczajowa
Data premiery: 22 kwietnia 2026
Moja ocena: 09
/10

Komentarze
Prześlij komentarz