W CIENIU LONDYŃSKIEJ MGŁY
𝘗𝘰𝘯𝘪𝘦𝘥𝘻𝘪𝘢ł𝘦𝘬 𝟢𝟦-𝟢𝟧-𝟤𝟢𝟤𝟨
*ℝ𝔼ℂ𝔼ℕℤ𝕁𝔸 ℙ𝔸𝕋ℝ𝕆ℕ𝔸ℂ𝕂𝔸
*
___________________________________
Dzień
dobry, witam Was ponownie bardzo serdecznie.
Wiktoria
Gische po raz kolejny utwierdziła mnie w przekonaniu, że jest autorką, do
której warto wracać. Wszystko w jej twórczości mnie zachwyca. Dojrzały styl,
pełen emocji, a jednocześnie spokojny i wyważony, z dużym wyczuciem opowiadanej
historii. W drugiej części „𝐷𝑜𝑚𝑢 𝑛𝑎
𝐺𝑟𝑜𝑏𝑙𝑎𝑐ℎ” znów
odnalazłam to, co szczególnie cenię w twórczości Wiktorii Gische: dobrze osadzone
tło historyczne, dopracowany język, wyraźną głębię emocji i wiarygodnie oddany
klimat epoki. Tym razem autorka zdecydowała się wprowadzić wątek zbrodni
przypisywanych Kubie Rozpruwaczowi. Wyszło to naturalnie i autentycznie,
ponieważ zabójstwa te nigdy nie zostały jednoznacznie wyjaśnione, a wysunięto
ponad sto hipotez dotyczących tożsamości sprawcy. Historia opowiedziana przez
autorkę w „𝘗𝘰𝘨𝘳ąż𝘰𝘯𝘺𝘤𝘩
𝘸 𝘤𝘪𝘦𝘮𝘯𝘰ś𝘤𝘪”
bardzo mocno mnie wciągnęła i pozwoliła mi zanurzyć się w atmosferę
XIX-wiecznego Londynu, pełnego tajemnic, napięć między bohaterami i mrocznych
wydarzeń. To nie jest książka, którą odkłada się bez emocji. Zostaje w pamięci
i jeszcze długo po lekturze wraca się do jej klimatu i wątków.
ᴢ ᴄʏᴋʟᴜ ʜᴀʟɪɴᴀ ᴘʀᴢᴇᴄᴢʏᴛᴀᴌᴀ ɪ ʙᴀʀᴅᴢᴏ ᴘᴏʟᴇᴄᴀ:
𝗪𝗶𝗸𝘁𝗼𝗿𝗶𝗮
𝗚𝗶𝘀𝗰𝗵𝗲 – 𝗣𝗼𝗴𝗿ąż𝗲𝗻𝗶
𝘄 𝗰𝗶𝗲𝗺𝗻𝗼ś𝗰𝗶𝗮𝗰𝗵
– 𝗽𝗿𝗲𝗺𝗶𝗲𝗿𝗮 𝟬𝟵
𝗸𝘄𝗶𝗲𝘁𝗻𝗶𝗮 𝟮𝟬𝟮𝟲
𝗿. – 𝗪𝘆𝗱𝗮𝘄𝗻𝗶𝗰𝘁𝘄𝗼
𝗩𝗶𝗱𝗲𝗼𝗴𝗿𝗮𝗳
ᴛʏᴛᴜᴌ
ʀᴇᴄᴇɴᴢᴊɪ: 𝗪 𝗰𝗶𝗲𝗻𝗶𝘂
𝗹𝗼𝗻𝗱𝘆ń𝘀𝗸𝗶𝗲𝗷
𝗺𝗴ł𝘆
__________________________________________________
Iwo
Biron po dramatycznych przejściach nie potrafi wrócić do równowagi. Pogrąża się
w rozpaczy i marazmie, coraz częściej sięga po alkohol. Nie umie pogodzić się
ze stratą ani zacząć żyć normalnie. Zrozpaczeni rodzice, którzy wykorzystali
już wszelkie argumenty, by wyciągnąć syna z dołka, wzywają z Londynu na pomoc
ciotkę Mali Morgan, siostrę ojca. Wspólnie dochodzą do wniosku, że zmiana
miejsca pobytu może mu dobrze zrobić.
Po
przybyciu do Londynu energiczna kobieta szybko dostrzega stan psychiczny
bratanka, ale nie zamierza pozwolić mu zamknąć się w skorupie rozpaczy. Wyciąga
go z domu i próbuje wprowadzić w londyńskie towarzystwo. Mężczyzna od razu
wpada w oko pannie Oven, jednak on na razie nie jest zainteresowany damskim
towarzystwem.
Gdy
jego córka poważnie zachorowała, w poszukiwaniu pomocy przypadkiem natrafił na
ulicy na Ewę Cavell, pielęgniarkę związaną z domem Tyndallów, bliskich
znajomych ciotki Mali. Jej szybka i zdecydowana reakcja sprawiła, że dziecko
otrzymało potrzebną pomoc na czas.
Iwo
nie miał wcześniej okazji podziękować Ewie za udzieloną pomoc, dlatego robi to
podczas przyjęcia u Tyndallów. Czuje się zobowiązany wyrazić wdzięczność za jej
cenne wskazówki dotyczące zdrowia córki, jednak jego zachowanie wywołuje w
towarzystwie niemałą konsternację, a u panny Oven budzi wyraźną zazdrość.
Tymczasem
na Londyn pada blady strach, bo ktoś w brutalny sposób morduje bezbronne
kobiety. Na swoje ofiary wybiera kobiety lekkich obyczajów, jednak sposób, w
jaki odbiera im życie, budzi lęk wśród mieszkańców. Ofiar przybywa, a policja,
poza podejrzeniem, że ma do czynienia z seryjnym mordercą, nie ma żadnych
tropów.
W
Iwie, któremu coraz bardziej doskwiera bezczynność, budzi się instynkt
policjanta i silna potrzeba działania. Chciałby dołączyć do funkcjonariuszy i
pomóc w śledztwie. Policja, bezradna wobec kolejnych zbrodni, potrzebuje każdej
pary rąk do pracy, jednak Iwo Biron jest obcokrajowcem, co wyklucza możliwość
jego zatrudnienia.
Zaczyna
rozważać powrót do Krakowa. Jego pobyt w Londynie od początku nie miał być na stałe, a mimo to przeciągnął się znacznie
dłużej, niż zakładał. Wciąż jednak nie pakuje kufrów, jakby coś lub ktoś
zatrzymywało go w tym miejscu. Coraz częściej z zaskoczeniem zauważa, że jedna
z kobiet pojawia się w jego myślach znacznie częściej, niż by tego chciał, a
druga jest śmiertelnie urażona tym, że odrzucił jej zaloty.
Jego
słabość do jednej z dam natychmiast wychwyciło londyńskie towarzystwo.
Angielska socjeta była wyjątkowo rygorystyczna w przestrzeganiu zasad, bardziej
niż polska. Każdy, kto odważył się wyłamać z przyjętych kręgów, narażał się na
ostracyzm i otwarte okazywanie niechęci.
W
gazecie pojawiły się również sugestie podważające uczciwość Iwa, wskazujące na
jego rzekomą kryminalną przeszłość. Mężczyzna czuł narastającą złość na myśl,
że ktoś ośmielił się przeanalizować jego życie i wydobyć na światło dzienne wydarzenia,
których się wstydził i o których chciał zapomnieć. Teraz, po latach, ktoś
ponownie je ujawnił. Co gorsza, w sprawę wciągnięto także pannę Cavell,
narażając na szwank jej reputację. Dla policji Iwo zaczyna stawać się
podejrzanym numer jeden, a wkrótce ktoś urządza na niego zasadzkę, próbując
pozbawić go życia. Po raz kolejny Ewa przychodzi mu z pomocą.
Wbrew
sobie i swoim uczuciom Iwo musi wracać do Krakowa, ponieważ jego ojciec
poważnie zachorował. Nie wie, czy kiedykolwiek będzie mógł wrócić do Londynu.
Telegram, który otrzymuje od cioci Mali, niemal dosłownie zwala go z nóg. W
Londynie jest ktoś, kto bardzo czeka na jego powrót.
I…
kurtyna. Nie pozostaje nic innego, jak czekać na dalszy ciąg.
„𝘗𝘰𝘨𝘳ąż𝘦𝘯𝘪
𝘸 𝘤𝘪e𝘮𝘯𝘰ś𝘤𝘪”
Wiktorii Gische od pierwszych stron wciągnęło mnie w gęsty, wiktoriański klimat
Londynu końca XIX wieku, gdzie mgła nie jest tylko zjawiskiem pogodowym, ale
symbolem tego, co ukryte, niewypowiedziane i bolesne.
Autorka
prowadzi kilka równoległych wątków, w których splatają się losy bohaterów
zmagających się z traumą, samotnością i konsekwencjami przeszłości. W centrum
opowieści znajduje się mroczne śledztwo kryminalne, ale równie ważne są emocje,
które pulsują pod powierzchnią fabuły. To nie tylko historia o zbrodni, ale też
o człowieku, który przeżywa trudne chwile i próbuje się pozbierać w świecie, w
którym nic nie jest proste.
Największe
wrażenie w „𝘗𝘰𝘨𝘳ąż𝘰𝘯𝘺𝘤𝘩
𝘸 𝘤𝘪𝘦𝘮𝘯𝘰ś𝘤𝘪”
zrobiła na mnie atmosfera. Londyn został tu przedstawiony jako miejsce duszne,
niebezpieczne i jednocześnie fascynujące. Nie sposób nie docenić tego, w jaki
sposób autorka buduje napięcie, stopniowo odsłaniając kolejne elementy
układanki. Wiktoria Gische nie prowadziła mnie za rękę, raczej zanurzała w
opowieść, która wymagała uważności i cierpliwości. Ta część wydawała mi się
mniej dynamiczna od poprzedniej, ale nie traktuję tego jako zarzutu, ponieważ
ta historia wymagała spokojniejszej narracji, tak aby można było zagłębić się w
nią i rozważyć każde słowo.
Dużo
miejsca w powieści zajmują relacje międzyludzkie. Bohaterowie nie są
jednowymiarowi, a ich decyzje wynikają z bólu, doświadczeń i emocji, których
nie zawsze da się łatwo nazwać. Dzięki temu historia zyskuje bardziej
psychologiczny wymiar, a nie tylko kryminalny.
Dla
mnie czytanie „𝘗𝘰𝘨𝘳ąż𝘰𝘯𝘺𝘤𝘩
𝘸 𝘤𝘪𝘦𝘮𝘯𝘰ś𝘤𝘪”
było prawdziwą ucztą literacką na najwyższym poziomie. Wszystko w tej historii
mi się podobało. Styl Wiktorii Gische jest obrazowy i nastrojowy, momentami
bardzo emocjonalny. Dla jednych będzie to, jak dla mnie, ogromna zaleta, bo
pozwala w pełni wejść w świat przedstawiony, dla innych może oznaczać
wolniejsze tempo narracji. Mnie to bardzo odpowiadało, delektowałam się tą
historią i byłam nią zachwycona, nie mogłam uwierzyć, że tak nagle się
skończyła i że nie mogłam czytać dalej.
𝑃𝑜𝑔𝑟ąż𝑒𝑛𝑖
𝑤 𝑐𝑖𝑒𝑚𝑛𝑜ś𝑐𝑖
to książka dla osób, które lubią historie mroczne, osadzone w realiach
historycznych, ale jednocześnie mocno skupione na psychice bohaterów. Nie jest
to lekka lektura na jeden wieczór, raczej opowieść, która zostaje w głowie i
skłania do refleksji długo po zakończeniu czytania.
Dziś
już z Wami się żegnam, życząc dobrego popołudnia i spokojnego wieczoru.
ʜᴀʟɪɴᴀ
__________________________________
Patronat medialny / współpraca
barterowa – Wydawnictwo Videograf
Wiktoria Gische
__________________________________
Autor: Wiktoria Gische
Wydawnictwo: Videograf
Ilość stron: 400
Gatunek: obyczajowa/ z historią w tle
Data premiery: 09 kwietnia 2026
Moja ocena: 09
/10

Komentarze
Prześlij komentarz