GÓRAL I HALNY
𝘊𝘻𝘸𝘢𝘳𝘵𝘦𝘬 𝟤𝟪-𝟢𝟧-𝟤𝟢𝟤𝟨
*ℝ𝔼ℂ𝔼ℕℤ𝕁𝔸*
________________
Dzień
dobry, witam Was ponownie bardzo serdecznie.
Jestem
w twórczości Marii Gąsienicy Zawadzkiej zakochana od przeczytania 𝘎𝘯𝘪𝘦𝘸𝘶
𝘏𝘢𝘭𝘯𝘦𝘨𝘰, każda kolejna
książka autorki pogłębia tylko tę miłość. Zdaję sobie sprawę, że mogę być
nieobiektywna w swojej ocenie, ale trudno mi nie docenić sposobu, w jaki
autorka buduje klimat, bohaterów i historie, które zostają ze mną jeszcze po
zamknięciu książki. Niezmiennie zachwyca mnie podtatrzański klimat, który tworzy autorka,
oraz autentyczność Podhala, którą potrafi tak naturalnie oddać w swoich
książkach. 𝘖𝘴𝘵𝘢𝘵𝘯𝘪
𝘴𝘮𝘳𝘦𝘬 to jedna z tych książek, które
zaczynają się spokojnie i nie zapowiadają tego, co wydarzy się później. Cała historia
zaczyna się w lesie i w pewnym sensie właśnie tam się kończy, co nadaje jej
ciekawą, spójną konstrukcję. Początkowo trudno było mi wejść w rytm tej
historii, bo nie ma tu klasycznego kryminalnego otwarcia ani zbrodni, która od
pierwszych stron wyznacza kierunek fabuły. Dopiero z czasem pojawia się więcej
pytań niż odpowiedzi, a akcja nabiera tempa. Od początku czuć w tej książce
miłość Marii Gąsienicy-Zawadzkiej do swojego regionu. Wszystko wydawało mi się
naturalne, niewyreżyserowane, płynące prosto z serca. Opisy gór i Zakopanego
pozwalały mi w pełni zanurzyć się w tym klimacie i poczuć jego wyjątkowość. Ta
autentyczność zrobiła na mnie duże wrażenie, a z każdą stroną coraz bardziej zakochiwałam
się tej historii.
ᴢ ᴄʏᴋʟᴜ ʜᴀʟɪɴᴀ ᴘʀᴢᴇᴄᴢʏᴛᴀᴌᴀ ɪ ʙᴀʀᴅᴢᴏ ᴘᴏʟᴇᴄᴀ:
𝗠𝗮𝗿𝗶𝗮
𝗚ą𝘀𝗶𝗲𝗻𝗶𝗰𝗮 – 𝗭𝗮𝘄𝗮𝗱𝘇𝗸𝗮
– 𝗢𝘀𝘁𝗮𝘁𝗻𝗶 𝘀𝗺𝗿𝗲𝗸
– 𝗽𝗿𝗲𝗺𝗶𝗲𝗿𝗮 𝟮𝟱
𝗺𝗮𝗿𝗰𝗮 𝟮𝟬𝟮𝟲
𝗿. – 𝗪𝘆𝗱𝗮𝘄𝗻𝗶𝗰𝘁𝘄𝗼
𝗢𝘁𝘄𝗮𝗿𝘁𝗲
ᴛʏᴛᴜᴌ
ʀᴇᴄᴇɴᴢᴊɪ: 𝗚ó𝗿𝗮𝗹
𝗶 𝗛𝗮𝗹𝗻𝘆
_____________________________________
Akcja
𝘖𝘴𝘵𝘢𝘯𝘪𝘦𝘨𝘰
𝘴𝘮𝘳𝘦𝘬𝘢 rozgrywa się w
Kościelisku, gdzie mieszkańców zaczyna niepokoić seria pożarów. Z pozoru
wszystko można tłumaczyć przypadkiem, ale Jagna Biernacka, pracująca w lokalnej
redakcji, szybko wyczuwa, że za tymi wydarzeniami kryje się coś więcej.
Jagna
jest dociekliwą i ambitną młodą dziennikarką, którą tłamsi apodyktyczna
naczelna. Dziewczyna jednak jako jedyna podejrzewa, że w Kościelisku w ostatnim
czasie dzieje się zbyt wiele dziwnych wypadków i pożarów, w których śledczy nie
widzą nic podejrzanego. Na wszystko znajdują logiczne wyjaśnienia, a ona czuje,
że te zdarzenia są ze sobą powiązane i mają drugie dno. Wciąż chodzi jej po
głowie myśl, która nie daje jej spokoju, związana z Kościeliskiem i
wydarzeniami z tego roku. Jeśli miała rację i w tej okolicy dzieje się coś
złego, ktoś musi coś wiedzieć. Ona musi się tego dowiedzieć. Czuje, że trafiła
na trop. Jeszcze nie wie, dokąd ją to zaprowadzi, ale ma przeczucie, że to
poważna sprawa. Wszystkie te pożary w Kościelisku wyglądają na podejrzany zbieg
okoliczności.
Jagna
zaczyna coraz mocniej angażować się w sprawę pożarów i szybko odkrywa, że im
głębiej wchodzi w temat, tym większy opór napotyka. Pojawiają się sygnały, że
ktoś uważnie obserwuje jej działania i nie zamierza pozwolić jej dotrzeć do
prawdy, a atmosfera wokół jej śledztwa zaczyna gęstnieć i budzić coraz większy
niepokój.
W
redakcji pojawia się nowy fotograf Kuba, który również interesuje się pożarami,
co początkowo budzi w Jagnie ciekawość, a z czasem coraz większą nieufność.
Jego obecność w miejscach zdarzeń i wiedza na temat szczegółów, które nie są
oczywiste dla postronnych osób, sprawiają, że zaczyna go obserwować z
dystansem, nie wiedząc, czy jest sprzymierzeńcem, czy kolejnym elementem
układanki.
Wśród
mieszkańców pojawiają się kolejne postaci, które zdają się wiedzieć więcej, niż
chcą ujawnić, w tym miejscowy wikary, którego zachowanie wzbudza w Jagnie coraz
więcej pytań. Każdy nowy trop zamiast przybliżać ją do rozwiązania, jeszcze
bardziej komplikuje obraz całej sprawy i pokazuje, jak trudno przebić się przez
mur milczenia, który otacza Kościelisko.
Kiedy
Jagna zaczyna interesować się postacią piromana z Kościeliska, otrzymuje
wiadomość z nieznanego adresu mailowego. To pogróżka, że jeśli nie odpuści,
spotka ją to samo co w Warszawie. Kto mógł znać jej przeszłość na tyle dobrze,
by posunąć się do czegoś takiego. Dziewczyna jednak nie zamierza się wycofać. W
głowie brzmią jej słowa dziadka: „Nic nie jest trudne, jeśli podzielisz to na
małe zadania”. Małe zadania. Tak, musi robić to, co trzeba, krok po kroku.
Gdy
wydaje się, że trafia na osobę, która mogłaby rzucić nowe światło na
wydarzenia, sytuacja wymyka się spod kontroli i kolejny trop okazuje się
zamknięty. Zamiast odpowiedzi pojawiają się kolejne ostrzeżenia, a Jagna
zostaje sama z poczuciem, że ktoś konsekwentnie stara się ją zatrzymać i
zniechęcić do dalszego drążenia sprawy.
Jagna
nie spodziewała się, że pracując w lokalnej gazecie, wpadnie na trop tak dużej
sprawy. Od dawna marzyła o dziennikarstwie śledczym, ale dopiero teraz zaczęła
rozumieć, z jakim ciężarem się ono wiąże i jak wiele zagrożeń może przynieść.
Coraz częściej pojawia się pytanie, czy jest gotowa i wystarczająco silna, by
iść dalej, gdy stawka zaczyna dotyczyć już nie tylko prawdy, ale także
bezpieczeństwa jej samej i bliskich.
W
retrospekcjach autorka prezentuje dwóch mężczyzn, dwa żywioły. Spotkali się i
dobrze poznali w więzieniu. Jeden z nich sądzi, że znalazł przyjaciela, a drugi
wykorzystuje tę relację. Na wolności łączą siły, ponieważ jeden z nich wmawia
drugiemu, że są do siebie podobni, w co ten drugi święcie wierzy. Dopiero
później okazuje się, jaką cenę przyjdzie mu za tę wiarę zapłacić.
Święty
Smrek i misja Górala to tak naprawdę pretekst do zdobywania ziemi i rozwijania
nowych interesów. Szantaż, zastraszanie, podpalenia i w końcu morderstwa tych,
którzy nie dali się złamać. Halny robił to, co musiał, a potem to, do czego
został zmuszony. „Całe zło świata bierze się z ułomności ludzkiej natury”
dodałabym oraz z fanatyzmu.
Autorka
tym razem stworzyła historię, w której codzienność małej społeczności przenika
się z wpływami, zależnościami i sprawami, o których nie mówi się głośno.
Szczególnie zainteresował mnie motyw religii. Pojawia się tutaj ksiądz mocno
zaangażowany w życie parafii, dbający o swoich wiernych i próbujący zrozumieć,
dlaczego część mieszkańców coraz rzadziej pojawia się w kościele. Duże wrażenie
zrobił na mnie także wątek zasymilowanej rodziny z Bliskiego Wschodu wyznającej
islam. Autorka wprowadziła również fikcyjną sektę odwołującą się do dawnych
bogów i starych wierzeń. Bardzo podobało mi się to połączenie prawdziwych
religii z elementami wykreowanymi na potrzeby fabuły, ponieważ nadało całej historii
wyjątkowy i intrygujący klimat.
Szczególnie
przypadło mi do gustu stopniowe odkrywanie informacji przez autorkę. Każdy
kolejny trop prowadził coraz głębiej w świat niedopowiedzeń, przemilczeń i tajemnic
pilnie strzeżonych przez miejscową społeczność. Atmosfera niepokoju
narastała stopniowo, a ja przez cały czas miałam wrażenie, że prawda znajdowała
się tuż obok, choć wciąż pozostawała poza zasięgiem.
𝘖𝘴𝘵𝘢𝘵𝘯𝘪
𝘴𝘮𝘳𝘦𝘬 to opowieść o gęstym,
niepokojącym klimacie, w której podhalańska rzeczywistość mieszała się z
dawnymi wierzeniami, lękiem i sekretami ukrywanymi przez mieszkańców. Od samego
początku czuć ciężki, tajemniczy klimat gór i ludzi mocno związanych z
miejscem, w którym żyją. To nie jest wyłącznie thriller oparty na kryminalnej
zagadce, ale historia głęboko zanurzona w lokalnej tradycji, ludzkiej
mentalności i przekonaniach przekazywanych z pokolenia na pokolenie. Natura obecna
w tej powieści mnie zachwycała, ale jednocześnie budziła niepokój i przypominała,
że góry potrafią być równie piękne, co groźne.
Najmocniej
jednak poruszył mnie klimat tej powieści. Góry nie stanowią tutaj jedynie
scenerii wydarzeń, ale stają się niemal pełnoprawnym bohaterem tej historii.
Ich surowość, cisza i wszechobecne napięcie mocno wpływają na atmosferę oraz
zachowanie postaci. Duże wrażenie zrobiły na mnie również nawiązania do dawnych
wierzeń, góralskich przesądów i symboliki smreka. Właśnie te elementy nadały
tej historii gęsty, chwilami przytłaczający klimat i uczyniły ją niezwykle
wyrazistą i zapadającą w pamięć.
Na
uwagę zasługuje również to, w jaki sposób autorka przedstawiła lokalną
społeczność. Nie ma tu ani wyidealizowania, ani surowej krytyki, raczej
spokojna obserwacja tego, jak żyją ci ludzie. Widać ich przywiązanie do
tradycji i silne więzi z własnym środowiskiem, ale też lęk przed zmianą i
wyjściem poza znane schematy. Bohaterowie są niejednoznaczni, pełni
sprzeczności i emocji, często uwikłani w relacje, których nie da się łatwo
ocenić. To wszystko sprawia, że historia brzmi naturalnie i niesie ze sobą
silny ładunek emocjonalny.
𝘖𝘴𝘵𝘢𝘵𝘯𝘪
𝘴𝘮𝘳𝘦𝘬 to dla mnie książka pełna
tajemnic, niepokoju i trudnych tematów, które trudno wyrzucić z pamięci. Jest
surowa i momentami naprawdę niepokojąca, ale dzięki temu od początku do końca
mocno angażuje i trudno ją odłożyć. Szczególnie poruszył mnie sposób, w jaki Maria
Gąsienica-Zawadzka pokazuje cienką granicę między wiarą a fanatyzmem,
lojalnością a ślepym posłuszeństwem oraz tradycją a czymś znacznie
mroczniejszym.
Dziś
już z Wami się żegnam, życząc dobrego popołudnia i spokojnego wieczoru.
ʜᴀʟɪɴᴀ
__________________________________
Książka z mojej prywatnej biblioteczki
Maria Gąsienica - Zawadzka
__________________________________
Autor: Maria Gąsienica - Zawadzka
Wydawnictwo: Otwarte
Ilość stron: 528
Gatunek: kryminał/ thriller
Data premiery: 25 marca 2026
Moja ocena: 09
/10

Muszę się w końcu zapoznać z autorką.
OdpowiedzUsuńMyślę Anula, że będziesz zadowolona. Najlepsze książki autorki to Gniew halnego i Ciemiężyca, choć dwie pozostałe też Ci polecam.
Usuń