JEDEN BUCIK
Ś𝘳𝘰𝘥𝘢 𝟢𝟨-𝟢𝟧-𝟤𝟢𝟤𝟨
*ℝ𝔼ℂ𝔼ℕℤ𝕁𝔸
*
________________
Dzień
dobry, witam Was ponownie bardzo serdecznie.
Twórczość
Agnieszki Jeż lubię za to, że potrafi opowiadać historie, które wciągają, ale
nie przytłaczają. Zostaje po nich emocja, jakaś myśl, czasem obraz miejsca,
który trudno wyrzucić z głowy. Nowa powieść autorki"𝘊𝘻𝘦𝘳𝘸𝘰𝘯𝘢
𝘯𝘪ć" to kryminał, którego punktem wyjścia jest zbrodnia sprzed lat. Akcja dzieje się na
pograniczu, gdzie polskie i litewskie wpływy przenikają się naturalnie, a
śledztwo splata się z opowieściami o dawnych wierzeniach i ludowej magii. W tej
przestrzeni lasów, jezior i łąk przeszłość nie jest zamkniętym rozdziałem,
raczej czymś, co wciąż wpływa na teraźniejszość. Jak sama autorka twierdzi,
pomysł na tę książkę dojrzewał w niej długo. Wróciła do sprawy, o której
czytała lata temu, a potem do miejsc znanych z dzieciństwa na Suwalszczyźnie i
do Litwy, którą poznawała jeszcze w czasach szkolnych, szukając śladów
rodzinnej historii. Z tego połączenia doświadczeń powoli wyłoniła się opowieść,
w której kryminał miesza się z reportażowym spojrzeniem i elementami dawnych
wierzeń. W centrum historii stoi Ruta, policjantka z Sulejówka, która trafia do
małej miejscowości na Suwalszczyźnie. Jej imię, związane z litewską częścią
rodzinnych korzeni, szybko okazuje się czymś więcej niż tylko szczegółem.
Prowadzi ją przez śledztwo, ale też przez pytania o własną tożsamość i
przeszłość.
ᴢ ᴄʏᴋʟᴜ ʜᴀʟɪɴᴀ ᴘʀᴢᴇᴄᴢʏᴛᴀᴌᴀ ɪ ʙᴀʀᴅᴢᴏ ᴘᴏʟᴇᴄᴀ:
𝗔𝗴𝗻𝗶𝗲𝘀𝘇𝗸𝗮
𝗝𝗲ż – 𝗖𝘇𝗲𝗿w𝗼𝗻𝗮
𝗻𝗶ć – 𝗽𝗿𝗲𝗺𝗶𝗲𝗿𝗮
𝟭𝟭 𝗺𝗮𝗿𝗰𝗮 𝟮𝟬𝟮𝟲
𝗿. – 𝗪𝘆𝗱𝗮𝘄𝗻𝗶𝗰𝘁𝘄𝗼
𝗛𝗮𝗿𝗱𝗲
ᴛʏᴛᴜᴌ
ʀᴇᴄᴇɴᴢᴊɪ: 𝗝𝗲𝗱𝗲𝗻
𝗯𝘂𝗰𝗶𝗸
_______________________________
W latach dziewięćdziesiątych w Foluszu zamordowano dwoje dzieci. Z miejsca zbrodni zniknął sandał dziewczynki, a obok chłopca leżała piłeczka. Mordercy nigdy nie złapano. Prawdy po latach nie udało się odkryć nawet archiwum X. Rodzice dzieci już nie żyją, więc nie ma komu dociekać prawdy i sprawiedliwości.
Współcześnie
na Suwalszczyźnie, w Rutce Tartaku, pojawia się Ruta, policjantka, która po
dość długiej przerwie wraca do służby. Chce odpocząć od przeszłości i zacząć
wszystko od nowa, dlatego decyduje się zamieszkać w tych stronach, które wydają
się jej spokojne. Dla zabicia czasu przegląda stare akta sprzed lat.
Niewyjaśniona zbrodnia popełniona na dwójce małych dzieci od razu przykuwa jej
uwagę. Analizuje każdy szczegół i dopatruje się wielu zaniedbań w ówcześnie
prowadzonym śledztwie. Za niespełna cztery miesiące minie trzydzieści lat i
sprawa ulegnie przedawnieniu, dawny kochanek, a dziś jej szef, nie jest
zadowolony z jej grzebania w przeszłości. Według niego element zadośćuczynienia
dawno odpadł, została tylko czysta sprawiedliwość i presja czasu. Dla niego ta
sprawa jest jak śmierdzące jajo, z małym prawdopodobieństwem wykrycia lub wręcz
bliskim zeru.
Ruta
zdawała sobie sprawę, o co chodzi Krynickiemu, o jak najmniej kłopotów i przede
wszystkim o święty spokój, bez żadnego rozgłosu. Górę wzięły emocje
i bardzo zapędził się w swoich wywodach. Dociekliwość podwładnej kładł na karb jej
osobistych problemów i wieku. Minęło przecież trzydzieści lat, a w pracy
policji to już prehistoria. Nie udało się tej sprawy rozwiązać wcześniej, to
dlaczego teraz miałoby być inaczej. Zwłaszcza że trafiło to na kogoś takiego
jak Ruta. Policjantkę z odzysku, po wielu latach przerwy zawodowej w policji.
Czy taka reaktywowana policjantka miałaby sobie z tym poradzić?
Im
dłużej Ruta tu przebywa, tym bardziej podoba się jej to miejsce i zaczyna
planować dłuższy pobyt. Szuka więc domu, w którym mogłaby się zadomowić. Jej
wybór pada na stary domek, w którym niegdyś mieszkała babka zwana przez
wszystkich szeptuchą. Ponieważ właścicielka nie pozostawiła spadkobierców,
nieruchomość obecnie należy do gminy.
Podczas
oglądania i porządkowania starego domu Ruta zagląda na strych, gdzie natrafia
na pudełko. W środku znajduje dziewczęcy but przewiązany czerwoną nitką. Policjantka
jest zaskoczona znaleziskiem, bo nie rozumie, co ten dziecięcy but robił w domu
szeptuchy. W jej głowie pojawia się irracjonalna myśl, czy ta kobieta mogła
zamordować dzieci. Przecież wiejska szeptucha kojarzy się raczej z kimś dobrym,
życzliwym, pomagającym ludziom. Jaki miałaby mieć powód, by dopuścić się tak
makabrycznej zbrodni. To wszystko nie układa się w logiczną całość. Znaleziony
bucik dziecka jest powodem do wznowienia śledztwa. Krynicki nie jest tym
zachwycony, czego nawet nie ukrywa. Skoro drugi bucik zamordowanego przed laty
dziecka został odnaleziony na strychu tamtego domu, nie pozostawiło mu to
wyboru. Nieustannie naprzykrza się Rucie i czegoś od niej oczekuje, choć ona
nie chce mieć z nim nic wspólnego.
Obrazy
z akt sprawy przewijały się wciąż w głowie Rury. Była zdrętwiała, przeżywała tę
sprawę także fizycznie. Skakanka, figi, piłeczka kauczukowa i do wczoraj jeden
sandał, tyle zostało po rodzeństwie Pakułów. W tamtych czasach nie robiono
testów DNA. Żadne z dzieci nie miało obrażeń typowych dla tych, które powstają
podczas obrony. Otarć, zadrapań, naskórka spod paznokci, wyrwanych włosów. Nic.
Jeśli w aktach zawarta jest prawda. Czyżby śmierć dzieci miała znajomą twarz?
Ruta
bardzo chciałaby dociec prawdy i dowiedzieć się, co tak naprawdę wydarzyło się
wtedy. Kim był morderca, dlaczego szeptucha ukryła jeden bucik. I wreszcie
dlaczego to właśnie jej przypadło wyjaśnienie morderstwa sprzed lat. Przeznaczenie?
Policjantka
ma wrażenie, że każdy tu coś wie, coś słyszał, ale niechętnie o tym rozmawia.
Minęło już tyle czasu, ale wieś nadal pamięta tamtą sprawę. Najtrudniej szukać w
miejscu, gdzie wszyscy się znają. No chyba że istnieje jakiś konflikt. Najwięcej
emocji w Rucie budziła babka, szeptucha i jej zapiski, które trudno było jej
rozszyfrować. Czyżby babka coś
wiedziała? Co but zamordowanej dziewczynki robił w jej domu, w skrzyni na
strychu? Przewiązany czerwoną nitką, schowany przed wszystkimi. Kogo chroniła?
Jak mogła spokojnie spać, trzymając taką tajemnicę w domu?
Bardzo
podobało mi się, jak Agnieszka Jeż wykreowała postać Ruty. Kobiety, która
wyróżnia się dojrzałością i życiową świadomością. W wieku czterdziestu sześciu
lat podejmuje odważną decyzję o zmianie swojego życia, rezygnując z małżeństwa,
które nie daje jej satysfakcji i w którym coraz wyraźniej widzi obojętność oraz
ukryte zdrady. Nie kieruje się emocjami, lecz spokojną analizą sytuacji i
potrzebą odzyskania wpływu na własne życie. Jest osobą pragmatyczną,
konsekwentną i zdyscyplinowaną, przyzwyczajoną do porządku oraz logicznego
myślenia. Nowe miejsce pracy traktuje jako szansę na zawodowy reset, choć nie
wiąże z nim większych oczekiwań. Wierzy, że trafia do świata spokojnego i
pozbawionego większych wyzwań. Szybko jednak okazuje się, że pod powierzchnią
pozornego spokoju kryje się niewyjaśniona zbrodnia sprzed lat. To właśnie ona
uruchamia w Rutcie determinację i zawodową dociekliwość, pokazując, że pod jej
opanowaną powierzchownością kryje się policjantka, która nie odpuszcza, dopóki
nie dotrze do prawdy.
Ogromne
wrażenie zrobiła na mnie nie tylko sama historia opisana przez autorkę, ale
również malownicze i nastrojowe opisy okolicy, w której rozgrywa się akcja
powieści. To miejsce emanuje spokojem przywodzącym na myśl świat
Kochanowskiego, a jednocześnie niesie w sobie ciężar dramatycznych wydarzeń
sprzed lat. Ziemia tych terenów została bowiem naznaczona bólem, wielokrotnie
przechodziła z rąk do rąk i zachowała pamięć swojej burzliwej historii.
Autorka
zachwyciła mnie opisami piękna przyrody stworzonej wyłącznie przez naturę, bez
ingerencji człowieka. W tym obrazie szczególnie wybrzmiewa myśl, że prawda
najlepiej czuje się w ciszy. Pojawia się też poruszające zdanie: „𝘡𝘪𝘦𝘮𝘪𝘢
𝘱𝘢𝘮𝘪ę𝘵𝘢, 𝘢 𝘸𝘰𝘥𝘢
𝘯𝘪𝘦𝘴𝘪𝘦 𝘸𝘴𝘱𝘰𝘮𝘯𝘪𝘦𝘯𝘪𝘢”.
To właśnie woda zabrała kauczukową piłeczkę, a ziemia zachowała ślad tego, co
wydarzyło się na Uroczysku.
Wspomnienia
unoszą się więc między żywiołami, choć ich znaczenie wciąż pozostaje
nieodkryte. Na razie to tajemnica, która nie daje spokoju. Pozostaje pytanie,
czy szeptucha znała odpowiedź i czy to ona strzegła klucza do prawdy. Tu nie
było dobrego rozwiązania. Strasznie splątana była ta historia sprzed lat, jak czerwona
nitka zawiązana na sandale. Czy sprawiedliwości stanie się zadość, a dzieci
będą mogły spoczywać w spokoju?
"𝘊𝘻𝘦𝘳𝘸𝘰𝘯𝘢
𝘯𝘪ć" to kryminał, który od początku czytałam z poczuciem,
że nie dostaję tylko historii o zbrodni, ale coś znacznie bardziej złożonego,
opartego na prawdziwych wydarzeniach i ludzkich emocjach, które nigdy nie są
czarno białe. Ta książka mocno łączy w sobie wątek śledztwa z rozbudowanym tłem
obyczajowym, co sprawia, że nie da się jej zamknąć wyłącznie w ramach
klasycznego kryminału.
Z
mojego punktu widzenia najbardziej uderzające było to, jak bardzo ta historia
opiera się na ludziach, a nie tylko na samej zagadce. Zbrodnia nie jest tu
jedynie punktem wyjścia, ale czymś, co wpływa na całe życie bohaterów, ich
relacje, wybory i to, co próbują przed sobą ukryć. Czułam, że autorka nie
prowadzi mnie tylko przez kolejne etapy śledztwa, ale także przez emocjonalne
konsekwencje tego, co się wydarzyło.
Bardzo
mocnym atutem powieści jest warstwa obyczajowa. Relacje rodzinne, skomplikowane
więzi, niewypowiedziane żale i tajemnice, które z biegiem lat tylko się
pogłębiają. To wszystko sprawia, że historia staje się bliższa, bardziej
wiarygodna i jednocześnie trudniejsza emocjonalnie. Miałam wrażenie, że w tej
książce każdy coś ukrywa, nawet jeśli nie zawsze jest to coś oczywistego.
Samo
śledztwo prowadzone jest spokojnym, momentami wręcz cierpliwym rytmem. Nie ma
tu przesadnej sensacyjności, raczej stopniowe odkrywanie faktów, które powoli
układają się w pełniejszy obraz. To podejście bardzo mi odpowiadało, bo
pozwalało skupić się nie tylko na pytaniu kto i dlaczego, ale też na tym, jak
przeszłość wpływa na teraźniejszość.
Jako
czytelniczka szczególnie doceniłam to, że inspiracja prawdziwą zbrodnią nadaje
całej historii dodatkową wagę. Świadomość, że takie wydarzenia mogły mieć
miejsce naprawdę, sprawia, że emocje są bardziej intensywne, a refleksje dłużej
zostają w głowie. To nie jest kryminał, który kończy się wraz z ostatnią
stroną.
"𝘊𝘻𝘦𝘳𝘸𝘰𝘯𝘢
𝘯𝘪ć" zostawiła mnie z poczuciem, że pewne zdarzenia nigdy
nie są tylko jednorazowym epizodem. One rozciągają się na lata, wpływają na
kolejne pokolenia i splatają ludzi w sposób, którego nie da się łatwo przerwać.
I właśnie ta myśl towarzyszyła mi najdłużej po zakończeniu lektury.
„𝘊𝘪𝘦ń
𝘰𝘫𝘤𝘢, 𝘻𝘢𝘸𝘴𝘻𝘦
𝘥ł𝘶ż𝘴𝘻𝘺 𝘰𝘥 𝘤𝘪𝘦𝘯𝘪𝘢
𝘥𝘻𝘪𝘦𝘤𝘬𝘢. 𝘕𝘪𝘦
𝘮𝘢𝘮𝘺 𝘸ł𝘢𝘥𝘻𝘺
𝘯𝘢𝘥 𝘱𝘳𝘻𝘦𝘴𝘻ł𝘰ś𝘤𝘪ą,
𝘢𝘭𝘦 𝘮𝘰ż𝘦𝘮𝘺 𝘫𝘢
𝘰𝘱𝘪𝘴𝘢ć 𝘪… 𝘻𝘰𝘴𝘵𝘢𝘸𝘪ć
𝘸 𝘴𝘱𝘰𝘬𝘰𝘫𝘶”.
Dziś
już z Wami się żegnam, życząc dobrego popołudnia i spokojnego wieczoru.
ʜᴀʟɪɴᴀ
__________________________________
Współpraca barterowa – Wydawnictwo Harde
Agnieszka Jeż
__________________________________
Autor: Agnieszka Jeż
Wydawnictwo: Harde
Ilość stron: 336
Gatunek: kryminał
Data premiery: 11 marca 2026
Moja ocena: 09
/10

Komentarze
Prześlij komentarz