MIĘDZY ŚWIATŁEM A CIENIEM
𝘗𝘰𝘯𝘪𝘦𝘥𝘻𝘪𝘢ł𝘦𝘬 𝟢𝟫-𝟢𝟤-𝟤𝟢𝟤𝟨
*ℝ𝔼ℂ𝔼ℕℤ𝕁𝔸 *
________________
Dzień
dobry, witam Was ponownie bardzo serdecznie.
Małgorzata
Matwij w 𝐵𝑖𝑙𝑎𝑟𝑑 𝑑𝑢𝑠𝑧
stworzyła opowieść, która zatrzymuje na chwilę i każe spojrzeć w głąb ludzkiego
życia. To historia zwykłych, nieidealnych ludzi, przytłoczonych ciężarem
codzienności, niewypowiedzianych słów i błędów przeszłości, których decyzje
kształtują ścieżki prowadzące przez mrok własnego istnienia. Wśród tych
ludzkich losów pojawia się jednak coś nieuchwytnego, niemal pozaziemskiego,
jakby delikatny głos anioła stróża, który prowadzi bohaterów, skłaniając do
refleksji nad tym, że każdy wybór niesie ze sobą konsekwencje, a życie nigdy
nie poddaje się prostym rozwiązaniom. Piękno tej historii tkwi w dialogach,
emocjach i subtelnej magii, i ta historia jest piękna i może się podobać, choć
nie jest ona dla mnie. Zawsze budzą we mnie wątpliwości próby odwoływania się
do wiary przez osoby świeckie, które starają się przedstawić jej kontekst po
swojemu.
ᴢ ᴄʏᴋʟᴜ ʜᴀʟɪɴᴀ ᴘʀᴢᴇᴄᴢʏᴛᴀᴌᴀ ɪ ᴘʀᴢᴇᴅꜱᴛᴀᴡɪᴀ
𝗠𝗮ł𝗴𝗼𝗿𝘇𝗮𝘁𝗮
𝗠𝗮𝘁𝘄𝗶𝗷 – 𝗕𝗶𝗹𝗮𝗿𝗱
𝗱𝘂𝘀𝘇 – 𝗽𝗿𝗲𝗺𝗶𝗲𝗿𝗮
𝟮𝟴 𝗹𝗶𝘀𝘁𝗼𝗽𝗮𝗱𝗮
𝟮𝟬𝟮𝟱 𝗿. – 𝗪𝘆𝗱𝗮𝘄𝗻𝗶𝗰𝘁𝘄𝗼
𝗡𝗶𝗲 𝗣𝗼𝘄𝗶𝗲𝗺
ᴛʏᴛᴜᴌ
ʀᴇᴄᴇɴᴢᴊɪ: 𝗠𝗶ę𝗱𝘇𝘆
ś𝘄𝗶𝗮𝘁ł𝗲𝗺 𝗮 𝗰𝗶𝗲𝗻𝗶𝗲𝗺
____________________________________________________
Agnieszka
dawno temu podjęła decyzję, która w tamtym momencie wydawała jej się
najwłaściwsza z możliwych. Jednak po latach sumienie wciąż nie daje jej
spokoju, a ona nie potrafi ułożyć sobie życia, bo tamten czyn nieustannie
zaprząta jej myśli.
Od
dawna miała wrażenie, że jej życie wymknęło się spod kontroli. Po drodze
straciła radość i wiarę. Wszystko toczyło się obok niej aż do chwili, gdy
spotkała mężczyznę, który wprowadził w jej codzienność spokój i ciekawość.
Rozmowy z nim stają się dla niej sposobem, by lepiej zrozumieć samą siebie.
Powoli znów dostrzega urok zwyczajnych chwil, a w jej sercu pojawia się ciepło,
które daje nadzieję, że życie może jeszcze przynieść coś dobrego.
I
ten wątek moim zdaniem ma sens, pokazuje prawdę o życiu i o tym, jak decyzje
podjęte przed laty wpływają na całe życie. Podobało mi się takie podejście do
problemu. Autorka umiejętnie przeplata przeszłość z teraźniejszością i dość
dobitnie przedstawia dylematy bohaterki. Jedynie nie bardzo potrafiłam
zrozumieć, jaki związek ma w tej historii relacja bohaterki z koleżanką, którą
poznała dwa lata temu podczas kursu pisania ikon. Choć początkowo ją lubiła, z
czasem nie potrafiła znieść jej obecności, która stawała się przytłaczająca i
męcząca. Może chodziło o podkreślenie, że nie każda znajomość jest dla nas
dobra. Również pogrzeb cioci, na którym Agnieszka spotyka swoich kuzynów, wydaje
się wzbudzać jej wątpliwości, bo ma wrażenie, że nie przejęli się zbytnio
śmiercią matki. Na jej grobie leży mnóstwo kwiatów, których zmarła za życia
nigdy nie otrzymała. Miało to zapewne podkreślić rozdźwięk między pamięcią a
obecnością bliskich.
Agnieszka
spotyka na swojej drodze różnorodnych ludzi, znajomych i krewnych. Jej życie
przypomina kulę bilardową, obraz, który przewija się przez całą powieść. Ktoś
ją trąci, ktoś popchnie, i kula toczy się w innym kierunku. Zderza się z kimś i
leci dalej. Motyw bilardu świetnie oddaje znaczenie ludzkich spotkań. Niektórzy
pojawiają się w naszym życiu niczym uderzenia kuli. Zmienią nasz kierunek,
wywołają reakcje, czasem ranią, ale ostatecznie prowadzą tam, gdzie powinniśmy
być.
Małgorzata
Matwij pokazuje, że w życiu nic nie dzieje się bez przyczyny. Czasem boli i
trudno pogodzić się z tym, co nas spotkało, ale gdy przyjrzymy się temu
uważniej, odkrywamy, że wszystko miało swój sens. Czasem w życiu musi się coś
wydarzyć, byśmy mogli zrozumieć i zobaczyć coś więcej. Wydaje
mi się, że autorka chciała uwypuklić rolę Boga i wiary w Niego, pokazując, że
stawia na naszej drodze właściwych ludzi, prawdziwe anioły w ludzkiej skórze.
Wystarczy szczerze poprosić o pomoc, a On jej udzieli, tak jak Kornakowi.
Czasem z kolei stawia na naszej drodze odpowiednich ludzi, by poruszyć nasze
sumienie i skierować nas na właściwą drogę.
Życie
mamy jedno, dane nam przez Boga, a od nas zależy, jak je przeżyjemy. Czasem
Stwórca stawia na naszej drodze właściwych ludzi, żebyśmy całkowicie się nie
pogubili. W życiu Agnieszki pojawia się Gabriel, niezwykły mężczyzna, który jak
nikt inny potrafił zadawać pytania w odpowiednich momentach, prowokując ją do
zmiany myślenia i spojrzenia na siebie z innej perspektywy. Dla mnie ta postać
była dość kontrowersyjna, bo z jednej strony Gabriel miał reprezentować kogoś
wyjątkowego, przy kim bohaterka czułaby się bezpiecznie, a z drugiej wzbudzał w
niej zainteresowanie typowe dla kobiety wobec mężczyzny, choć autorka co chwila
zaprzeczała, jakoby tak było.
𝐵𝑖𝑙𝑎𝑟𝑑
𝑑𝑢𝑠𝑧 to historia romansowa, a jednocześnie nie
romansowa, pełna napięcia i relacji, które nie do końca wpisują się w klasyczne
schematy miłości. Opowieść o wierze w Boga i reinkarnacji. Miałam wrażenie, że
autorka nie do końca wiedziała, o czym tak naprawdę chciała opowiedzieć. Być
może dlatego ta historia zupełnie mnie nie przekonała, choć porusza temat winy
oraz próby wybaczenia sobie i innym.
Małgorzata
Matwij w swojej powieści porusza trudne tematy. Pokazuje, jak ciężkie może być
życie człowieka, który zmaga się z przeszłością i problemami, które go
przytłaczają. Autorka pokazuje też, jak ważni są inni ludzie, ktoś bliski, kto
potrafi ukoić skołatane nerwy. Każdy z nas potrzebuje przyjaciela, który
doradzi i wesprze, gdy tego potrzebujemy.
W
tej historii najbardziej urzekło mnie to, jak autorka potrafi poruszyć serce i
skłonić do zatrzymania się, spojrzenia na własne życie i zastanowienia się, jak
wiele zależy od naszych wyborów. Pokazuje, że decyzje podjęte zbyt wcześnie
mogą ciążyć przez lata, a ból i uczucia, które w nas zostają, trudno uciszyć.
Szczególnie podobało mi się, jak Małgorzata Matwij prowadzi w głąb kobiecej
duszy, ukazując jej żal, poczucie winy i tęsknotę, a jednocześnie subtelnie
wplatając drobne iskierki nadziei, dzięki którym nawet w trudnych chwilach
można dostrzec światło.
Ta
historia podobno jest emocjonalna i poruszająca, ale najwyraźniej nie trafiła w
mój gust. Nie poruszyła mnie tak, jak się spodziewałam, choć trudno odmówić jej
pewnego uroku. Tym razem pomyliłam się w wyborze lektury, co zdarza mi się
naprawdę rzadko. Książka nie jest zbyt gruba, a mimo to czytałam ją dość długo.
Pomimo moich usilnych starań nie potrafiłam zaangażować się w fabułę, zżyć się
z główną bohaterką, polubić ją ani jej współczuć. Czasami jej zachowania
wydawały mi się absurdalne i nielogiczne. I nie tylko to. Niektóre
przedstawione sytuacje również, jak ta w górach… cóż, właściwie nie wiedziałam,
co o niej myśleć.
Mam
także pewne zastrzeżenia do korekty tekstu. W niektórych miejscach odniosłam
wrażenie, że ingerencja korektora była bardzo powierzchowna, choć nie obciąża
to autorki żadną winą. Szczególnie na początku fabuły zdania zdają się ze sobą
kłócić, jakby jedno opowiadało o otwieraniu drzwi, a drugie o ich zamykaniu,
tworząc niezamierzoną sprzeczność, która wytrącała mnie z rytmu lektury.
W
ogólnym rozrachunku 𝐵𝑖𝑙𝑎𝑟𝑑 𝑑𝑢𝑠𝑧
nie jest to zła powieść, choć nie do końca trafiła w mój gust. Jestem dojrzałym
i wymagającym czytelnikiem, więc nie każda książka mnie przekonuje. Pomimo że
opis i okładka budziły we mnie oczekiwanie silnych emocji, ta historia nie
zrobiła na mnie takiego wrażenia, jak się spodziewałam. Nie oznacza to jednak,
że nie może spodobać się innym. W powieści można znaleźć odniesienia do wiary i
życiowych decyzji, które rzutują na dalsze losy człowieka. Pokazuje też, że na
zmiany nigdy nie jest za późno, bo to od nas zależy, czy pozwolimy, by krzywda
z przeszłości nami rządziła, czy w końcu uwolnimy się od niej i zaczniemy
naprawdę żyć.
_________________________________
Dziś
już z Wami się żegnam, życząc dobrego popołudnia i spokojnego wieczoru.
ʜᴀʟɪɴᴀ
__________________________________
Współpraca barterowa / Wydawnictwo Nie
Powiem
Małgorzata Matwij
__________________________________
Autor: Małgorzata Matwij
Wydawnictwo: Nie Powiem
Ilość stron: 264
Gatunek: obyczajowa/ romans
Data premiery: 28 listopada 2025
Moja ocena: 06
/10

Komentarze
Prześlij komentarz