Bez wyjścia
Cześć, witam Was ponownie moi kochani. Niejednokrotnie już Wam wspominałam, że w książkach oprócz rozrywki, szukam ukrytego przekazu. W najnowszej książce Przemysława Piotrowskiego szukałam chyba li tylko rozrywki. Pechowo dla tej książki złożyło się, że wcześniej czytałam thriller, który wcisnął mnie w fotel i nadal, gdzieś tkwi w mojej głowie, dlatego na jej tle „Matnia” wypadła średnio. Nie wiem, czy tą opinią krzywdzę autora, czy faktycznie tak jest. Nie czytałam pozostałych książek, które napisał, więc nie mam porównania, czy jest lepsza, czy gorsza. Wydaje mi się, że thriller jakich wiele, ale jednak dał mi do myślenia i to już jest wielki plus tej książki, który znacznie podwyższył moją ocenę. Autor prowadzi narrację z perspektywy kobiety, ale sądzę, że przekazał w niej zdanie mężczyzn o nas, kobietach. Jak jesteśmy naiwne, łatwowierne. Jak odczuwamy potrzebę posiadania obrońcy o osobie mężczyzny, który ma nas strzec i chronić przed grożącym...